Twoja wyszukiwarka

EWA KOŁODZIEJAK-NIECKUŁA
Z CHOINKĄ CZY BEZ?
Wiedza i Życie nr 12/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1997

CO ROKU SETKI TYSIĘCY CHOINEK IDĄ POD TOPÓR. JEDNAK PRZYRODA NIE MUSI Z TEGO POWODU CIERPIEĆ.

Dawno minęły te czasy, gdy tuż przed Bożym Narodzeniem gospodarz szedł do lasu i wracał do domu z drzewkiem. Obecnie choinkę wybieramy wśród dziesiątków mniej lub bardziej rachitycznych chojaków na śródmiejskim placu. Najbliżsi starej tradycji są Amerykanie, którzy całymi rodzinami jadą na plantację choinek, by własnoręcznie ściąć najładniejsze drzewko.

Dalszy scenariusz jest wszędzie taki sam: po krótkotrwałym okresie świetności ląduje ono na śmietniku. Niewielka z tego pociecha, że, w przeciwieństwie do plastykowego drzewka, z czasem ulegnie naturalnemu rozkładowi. Właściciel działki czy przydomowego ogródka może tę jego właściwość wykorzystać - tnąc choinkę na drobne kawałki i wysypując nimi grządki. Z myślą o działkowiczach zaczęto także sprzedawać drzewka rosnące w pojemnikach. Pomysłodawcy przyświecała idea, by mieć choinkę wielokrotnego użycia, którą po świętach będzie można posadzić w ogrodzie, a w następnym roku ponownie przenieść do domu. Rzadko to się udaje, gdyż pobyt w suchym mieszkaniu jest dużym stresem dla drzewka.

Fot. BE&W

W Europie corocznie sprzedaje się około 100 mln "ciętych" choinek, w Stanach Zjednoczonych 35 mln. W zależności od kraju i kontynentu zmienia się moda na gatunek, wysokość i wygląd drzewka. W USA najwyżej cenione są gęste choinki, uzyskiwane w wyniku wyrafinowanych zabiegów, Europejczycy zaś wolą bardziej naturalny wygląd - luźniej rozłożone gałęzie, między którymi nie brakuje miejsca na ozdoby. Niezależnie od gustów, idealna choinka powinna być symetryczna i pokryta igłami, które nie opadną natychmiast po przekroczeniu progu domu. Natura, nie mogąc sprostać ilościowym ani jakościowym wymogom rynku, ustąpiła miejsca rolnikowi-leśnikowi, który, począwszy od lat pięćdziesiątych, zaczął uprawiać choinki na coraz większą skalę.

Na choinkowych plantacjach najczęściej można spotkać jodły, świerki, sosny i jedlice z gatunków dobrze rosnących w klimacie wilgotniejszym niż panujący w Polsce. Polacy od lat pozostają wierni rodzimemu świerkowi, uznanie zyskuje także jodła, ale jako gatunek chroniony prawem rzadko bywa uprawiana.

W Polsce jeszcze 30 lat temu prawdopodobieństwo, że kupiona przed świętami choinka pochodzi z nielegalnego wyrębu, było dużo większe niż dziś. Proceder ten ukrócono m.in. poprzez kontrolę w lasach i na drogach. Nadleśnictwa dostarczają każdego roku zaledwie kilkaset tysięcy drzewek (w 1996 roku 340 tys.). Są to świerki, które według reguł nauki leśnej powinny być usunięte - źle rosnące, chore, uszkodzone przez zwierzęta lub ludzi albo takie, które wyrosły pod liniami wysokiego napięcia. Gdybyśmy w roli świątecznej choinki zamiast świerka przyjęli sosnę (na początku XX wieku było to praktykowane na Kurpiach), plantacje w Polsce nie miałyby racji bytu. Grudniowe cięcie pielęgnacyjne lasów zapełniłoby domy drzewkami. Zaletą sosny jest nie tylko powszechność występowania w naszym kraju, ale także fakt, że po ścięciu znacznie lepiej niż świerk zachowuje igły.

W Polsce uprawia się choinki staroświecko w porównaniu z Danią, wiodącą prym na rynku drzewek bożonarodzeniowych. Nasiona wysiewane są tam maszynowo do doniczek wypełnionych specjalnym substratem. Przez następne lata drzewka są wielokrotnie przesadzane, odpowiednio nawożone, podlewane, traktowane hormonami wzrostowymi i chemicznymi środkami chroniącymi je przed szkodnikami, chorobami oraz chwastami. Pędy drzewka formowane są tak, żeby nadać mu kształt bliski ideałowi. Na krótko przed świętami choinka zostaje ścięta, spryskana preparatami utrzymującymi jej żywotność oraz kolor igieł po czym, zapakowana w folię, opuszcza plantację.

W Stanach Zjednoczonych producenci choinek często biorą udział w badaniach naukowych, testując wyselekcjonowane osobniki pod względem odporności na choroby i szkodniki, szybki i równomierny wzrost oraz utrzymywanie się igieł. Na potrzeby hodowców nowych odmian istnieją tam banki nasion zbieranych z najszybciej, najbujniej i najwyżej rosnących drzew w lesie. Wszystko po to, by skrócić cykl produkcyjny, który, w zależności od gatunku drzewa, gleby i klimatu, trwa 7-12 lat.

Choinki, jak każdy inny produkt, podlegają prawom rynku. Plantatorzy wabią klienta, organizując festyny ze Świętym Mikołajem w roli głównej, konkursy fotograficzne na najpiękniej udekorowane drzewko, a nawet ogłaszają się w Internecie w tym celu, by najbardziej leniwi mogli zamówić
e-mailem dostawę choinki do domu.

Daleko odeszliśmy od pierwotnej symboliki iglastego drzewka - kontynuacji i odnowy życia w naturze. W przedświątecznej krzątaninie czasami zadaję sobie pytanie o cenę, jaką przyroda płaci za zwyczaj ozdabiania domu choinką. Wydaje się jednak, że w Polsce jego "środowiskowy bilans" jest dodatni. Plantacje powstają z reguły na zagospodarowanych już wcześniej terenach o ubogich glebach, na których inne uprawy dałyby mierne efekty. Drzewka zatrzymują wodę w glebie, chronią przed erozją, oczyszczają powietrze, dają schronienie zwierzętom, stanowiąc rodzaj przejścia między polem uprawnym a lasem; są miłym dla oka, zawsze zielonym elementem krajobrazu.

Zielony, pachnący lasem świerk pozostaje niezastąpiony w tworzeniu świątecznej, rodzinnej atmosfery, której wszystkim serdecznie życzę.

Fot. Agnieszka i Włodek Bilińscy