Twoja wyszukiwarka

JAN MIODEK
ŻEŃSKIE PRZYROSTKI W ODWROCIE
Wiedza i Życie nr 12/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1997

Jeden z przedwojennych filmów polskich - z Tolą Mankiewiczówną w roli głównej - nosił tytuł Pani minister tańczy. A więc już wtedy posłużono się bezprzyrostkową męską formacją odnoszącą się do kobiety - tak jak męska była odmiana rzeczownika minister w dialogach tego filmu (nie ma pani ministra, z pani ministrem itp.).

A przecież w pierwszych powojennych wydaniach Słownika ortograficznego jego autorzy - Stanisław Jodłowski i Witold Taszycki - przewidywali, że, w miarę osiągania przez kobiety coraz większej liczby stanowisk i godności zastrzeżonych dotąd dla mężczyzn, utrwalać się będą w polszczyźnie takie postacie, jak ministerka, prezeska, dyrektorka, rektorka, dziekanka, redaktorka, naczelniczka, profesorka itp.

Potwierdzam, że ja i moi rówieśnicy z roczników 1945, 1946 i paru następnych do nauczycielek szkół średnich zwracaliśmy się wyłącznie za pomocą formuły pani profesorko - tak jak spontanicznie posługiwałem się we wszystkich sytuacjach życiowych przyrostkowymi postaciami redaktorka, dziennikarka, dyrektorka czy kierowniczka.

Dziś, u schyłku XX wieku, dobrze wiemy, że zupełnie się nie spełniły przewidywania profesorów Jodłowskiego i Taszyckiego, a i my, którzyśmy kilkadziesiąt lat temu używali form typu profesorka, dyrektorka, redaktorka, sięgamy - zwłaszcza w sytuacjach oficjalnych - po twory bezprzyrostkowe (pani) profesor, dyrektor, redaktor (w przypadkach zależnych: z panią profesor, u pani dyrektor, do pani redaktor).

Proces utrwalania się tego zwyczaju ogarnia swym zasięgiem coraz więcej konstrukcji. W resorcie oświaty np. prawie wyłącznie stają się połączenia typu Janina Kowalska, nauczyciel biologii, Halina Olszewska, nauczyciel geografii. Współczesne nekrologi wyglądają zwykle następująco: 10 lipca zmarła nasz długoletni zasłużony pracownik, wychowawca wielu pokoleń uczniowskich, oddany opiekun i instruktor harcerski Barbara Wiśniewska. A stopki redakcyjne: redaktor naczelny Teresa Nowak lub redaktor naczelna Elżbieta Czerska.

Jakie są przyczyny wycofywania się z obiegu formalnych wyznaczników żeńskości?

Niektórzy z językoznawców twierdzą, że jedną z nich jest swoiste wyeksploatowanie, zużycie się feminatywnego przyrostka -ka: stworzono nim tak wiele formacji-zdrobnień typu szafka, dróżka, rączka, nóżka, lampka, że nie wystarczyło mu słowotwórczej energii na obsłużenie żeńskich derywatów typu ministerka, naczelniczka, prezeska. Można jednak zapytać: czemu wystarczyło tej energii w języku czeskim, w którym w wyłącznym obiegu są sufiksalne formy typu dekanka, rektorka, profesorka, inżynyrka?

Myślę więc, że trzeba raczej sięgnąć do źródeł psychologiczno-społeczno-znaczeniowych. Oto przez całe lata awans społeczny kojarzył się ludziom w Polsce z przejściem ze wsi do miasta. Ponieważ znakiem gwar, a więc języków wiejskich, jest rozbudowane słowotwórstwo żeńskie: kowalka, sołtyska, Nowakowa, Nowaczka, Dziubina, Widerzyna itp., potwierdzeniem emancypacji i awansu stały się formy bez owych "obciążających" przyrostków, takich właśnie jak -ka, -owa czy -ina.

Za najważniejszy jednak powód obumierania strukturalnych wykładników żeńskości trzeba uznać uniformizujący, męskocentryczny układ urzędowo-kancelaryjny: nazwy stanowisk i godności funkcjonują w tej odmianie stylowej tylko w postaciach prymarnych, męskich. Jeśli zatem mój kolega-profesor, filolog, przedstawiając na posiedzeniu rady wydziału swą najmłodszą współpracownicę, poprawia spontanicznie wypowiedzianą formułę asystentka Instytutu Filologii Polskiej na asystent Instytutu Filologii Polskiej, jest to dla mnie oczywisty przykład owego podciągania wszystkich formacji do obowiązującego męskiego wzorca administracyjnego (mówiąc inaczej: w spisie stanowisk uniwersyteckich są tylko: asystent, adiunkt, docent, profesor nadzwyczajny, profesor zwyczajny).

Profesor Michał Głowiński, nazywając niedawno temu Wisławę Szymborską wielkim poetą, wyjaśnił, że chodzi mu o uniwersalny wymiar tej wielkości: Szymborska należy do największych nie tylko wśród piszących wiersze kobiet (wtedy określiłby ją mianem poetki), ale wśród wszystkich piszących!

Taką motywację odkrywam także w jednym z artykułów o królowej Jadwidze: W osobach św. Stanisława oraz św. Jadwigi Królowej jawią się dwa dopełniające się typy polskiej świętości: to biskup męczennik i król wyznawca; Cała homilia kanonizacyjna Ojca Świętego jest jeszcze jednym potwierdzeniem wyjątkowej, dziejotwórczej roli tego młodziutkiego władcy z rodu Piastów i Andegawenów na tronie polskim; Była wszechstronnie wykształcona i przygotowana na dworze budzińskim do pełnienia roli władcy; Jadwiga - jedyny polski monarcha wyniesiony do chwały ołtarzy; Chociaż św. Jadwiga jest królem Polski, stanowi uniwersalny wzór świętości; W 1999 r. będziemy obchodzić sześćsetlecie śmierci tego jedynego świętego władcy na tronie polskim i pierwszej kanonizowanej Polki po mieczu i kądzieli. Mamy tu zatem i króla wyznawcę, i młodziutkiego świętego władcę, i jedynego polskiego monarchę, czyli odnoszące się do Jadwigi formy męskie o niewątpliwie uniwersalnym charakterze. Gdy o królowej mówi się w wymiarze partykularnym, pojawiają się połączenia pierwsza kanonizowana
Polka czy sprawczyni złotego okresu Polski Jagiellonów - z tradycyjnymi żeńskimi przyrostkami -ka, -yni.