Twoja wyszukiwarka

BARBARA OGRODOWSKA
ANIELSKIEGO CHLEBA KRUCHY
Wiedza i Życie nr 12/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1997

KAŻDEGO ROKU ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA ROZPOCZYNAMY OD DZIELENIA SIĘ OPŁATKIEM. JEST TO SYMBOLICZNY GEST ŁAMANIA CHLEBA. OD NAJDAWNIEJSZYCH CZASÓW LUDZIE DZIELILI SIĘ CHLEBEM NA ZNAK BRATERSTWA I JEDNOŚCI.

Opłatki, które zgodnie z tradycją kładziemy na wigilijnych stołach - na talerzu, na chlebie, na pasemku siana lub słomy, na ziarnach rozsypanych na obrusie albo zawiązanych w serwetę - są chlebem osobliwego rodzaju, upieczonym bardzo cienko z najbielszej, starannie przesianej mąki pszennej zmieszanej z czystą wodą. Takiego samego chleba używa się w misteriach kościelnych.

Nazwa "opłatek" pochodzi z łacińskiego oblatum - czyli to, co ofiarowane. Początkowo nazywano tak chleb ofiarny, łamany i spożywany przez pierwszych chrześcijan podczas ich spotkań, wspólnego czuwania i modlitw, odbywających się na pamiątkę obrzędów chleba i wina odprawionych przez Chrystusa podczas Ostatniej Wieczerzy i zgodnie z testamentem, który wówczas zostawił swoim uczniom: to czyńcie na moją pamiątkę (Łk 22,19). W pierwszych wiekach chrześcijaństwa w obrzędach używano albo "prażma", czyli poświęconych ziaren wykruszonych z wybranych, najdorodniejszych, świeżych kłosów pszenicznych uprażonych w ogniu, albo zwyczajnych, formowanych ręcznie, okrągłych, spłaszczonych chlebów przaśnych, nie solonych i nie kwaszonych, upieczonych na gorących kamieniach. Z czasem w obrzędach tych pojawiły się cienkie płytki chlebowe, również z przaśnego ciasta, ale zaopatrzone we wręby ułatwiające ich łamanie i dzielenie.

Reprod. Krzysztof Chojnacki

Chleby, które nie zostały wykorzystane w misteriach religijnych, nie konsekrowane, zwane eulogiami, wymieniały między sobą zakony i bractwa religijne. Rozdawano je także przychodzącym do kościoła wiernym, aby w święto Bożego Narodzenia łamali je i spożywali na znak braterstwa i przynależności do wspólnoty chrześcijańskiej. Zwyczaj ten przerodził się w "uczty miłości" - czyli agapy (od greckiego agape - miłość), które początkowo łączono z eucharystią. Uczty te były bardzo ważnym elementem życia religijnego pierwszych wspólnot chrześcijańskich.

Chleb przaśny używany był w ofiarnych obrzędach chrześcijańskich jeszcze za panowania Karola Wielkiego, cesarza rzymskiego i króla Franków (742-814). Dopiero w tzw. czasach pokarolińskich, a więc ok. X-XI wieku, do misteriów religijnych wprowadzono specjalne pieczywo, surogaty chlebów o łacińskiej nazwie nebula, czyli mgiełka, podobne do znanych nam dzisiejszych opłatków. Nebulae przyjęły się przede wszystkim w Kościele obrządku rzymskiego i do tej pory mają zastosowanie w rzymskokatolickich obrzędach eucharystii.

W średniowiecznej Europie wyrobem opłatków mszalnych zajmowały się klasztory. Słynął z nich zwłaszcza zakon Benedyktynów w Cluny. Pieczono tam opłatki z zachowaniem uroczystego rytuału, mającego podkreślać sakralny charakter pieczywa. Brano na nie najlepsze ziarna i mielono je w specjalnych, tylko do tego celu używanych żarnach. Mąki w nich zmielonej nie wolno było używać do wypieku innego chleba. Formy żelazne do opłatków - ferramenta oblatoria - poświęcano i modlono się nad nimi. Podczas pracy zakonnicy przywdziewali szaty kościelne (alby) i śpiewali pieśni nabożne. Oprócz osób stanu zakonnego, przywilej pieczenia małej ilości opłatków mieli także niektórzy, szczególnie pobożni, katoliccy królowie europejscy.

Reprod. Krzysztof Chojnacki

Również i w Polsce wyrobem opłatków początkowo zajmowali się zakonnicy, wikariusze i inne "osoby kościelne", ale już w XV wieku piekli je także ludzie związani wprawdzie z Kościołem i gospodarstwem plebańskim, ale niekoniecznie stanu duchownego: organiści, kantorzy, kościelni i ich przypadkowi pomocnicy. Podobnie jak w innych krajach chrześcijańskich, opłatki pieczono w prostokątnych szczypcach żelaznych z imadłem, zwanych "żelazami" lub "żelazkami". Na wewnętrznej stronie formy kowale rytownicy wybijali puncą różne znaki według wzoru wyrysowanego wcześniej na papierze. Były to przede wszystkim symbole religijne. Na szczypcach rytowano także różne sceny związane z Bożym Narodzeniem: Dzieciątko Jezus w żłobku, adorujących je Matkę Boską, św. Józefa, aniołów, a także wołu i osiołka, które według legendy obecne były w szopie betlejemskiej przy narodzeniu Chrystusa. W niektórych matrycach wybijano również sylwetki kościołów parafialnych lub znanych polskich sanktuariów (najczęściej sanktuarium na Jasnej Górze i w Kalwarii Zebrzydowskiej), inicjały plebanów i mistrzów kowalskich wykonujących matrycę oraz datę jej powstania. Najstarsze zachowane w Polsce opłatki i szczypce do ich pieczenia pochodzą z XVI wieku. Umieszczone na nich wzory o prostym, ale pełnym wyrazu, szlachetnym rysunku uchodzą za arcydzieła żelazorytu ludowego.

Technologia pieczenia opłatków, od wieków ta sama i dość prosta, wymagała jednak zawsze doświadczenia i zręczności. W przeszłości wlewano do formy niewielką ilość rzadkiego rozczynu mąki pszennej i wody, zamykano szczypce, wkładano je do żaru i po kilku minutach wyjmowano z nich gotowy opłatek, odcinając nożem lub nożycami jego grube i niekształtne brzegi powstałe z wypływającej masy mącznej zapieczonej na krawędziach matrycy. Był to wielki przysmak dzieci, które zawsze z zaciekawieniem przyglądały się pieczeniu opłatków i z niecierpliwością czekały na ich resztki, wyglądem i smakiem przypominające kluski pszenne.

Obecnie wyrobem opłatków zajmują się rozsiane na terenie całej Polski wyspecjalizowane w tej sztuce piekarnie rzemieślnicze. Stosuje się w nich tę samą, co w przeszłości, technikę, tyle że proces pieczenia usprawniony został przez zastosowanie nowoczesnych urządzeń, przede wszystkim elektrycznych matryc, w których upiec można duże ilości opłatkowych arkuszy. Krajalnice tną je później na małe prostokąty, następnie sortuje się je i - jak w dawnych czasach - układa i sprzedaje na kopy. Przed świętami Bożego Narodzenia paczki opłatków ujęte w kolorowe, ozdobne, drukowane opaski papierowe wędrują do parafii, a stamtąd do naszych domów.

"Podłaźniczka". Autorką tej ozdoby, powstałej w 1978 roku, jest Ludwika Głucowa z Podegrodzia koło Nowego Sącza

Fot. Krzysztof Chojnacki

WPolsce opłatki używane były nie tylko w obrzędach kościelnych, ale także miały zastosowanie w życiu domowym i zwyczajach świątecznych. W XVI wieku jadano opłatki posmarowane miodem "na wety" i uważano je za wielki przysmak. W tajemnicy przed księdzem proboszczem nabywały je od kościelnych przekupki i następnie sprzedawały w swoich kramach. Kupowane były głównie dla dzieci jako łakocie. Chętnie jadali je także dorośli jako zakąskę do wina, doskonale zastępującą inne drogie, przyprawione korzeniami zamorskimi "konfekty".

W XVII wieku na dworach polskich opłatki używane były do pieczętowania listów. W kancelarii dworskiej musiały więc być zawsze pod ręką, w zestawie przyborów do pisania, obok kałamarza z inkaustem, zaostrzonych gęsich piór i różnych pieczęci. Później, na przełomie XVII i XVIII wieku oraz w XVIII wieku robiono z opłatków podkładki pod papierowe wycinanki, którymi ozdabiano pieczęcie na listach prywatnych i różnych urzędowych dokumentach.

Najsilniej jednak i najtrwalej opłatki związały się z polskim obyczajem świątecznym, z domowymi obchodami Bożego Narodzenia i do dziś są bardzo ważnym i charakterystycznym atrybutem tych świąt. Przed Bożym Narodzeniem księża lub organiści roznosili opłatki białe i barwne do domów parafian i składali im życzenia świąteczne. Proboszcz i z pobliskich miejsc duchowni roznoszą po domach pęk opłatków białych, żółtych i czerwonych, jak przedtem i inne kolory przydają. Na tacy przykrytej je ofiarowują i dostają za to nagrodę, a za perorę i życzenia podziękowanie (Ł. Gołębiowski, Lud polski, jego zwyczaje, zabobony. Warszawa 1830).

Uroczysty obrzęd dzielenia opłatka przyjął się w Polsce w końcu XVIII wieku najpierw wśród szlachty. Bardzo szybko rozpowszechnił się wśród innych stanów, w miastach i na wsi prawie w całej Polsce, z wyjątkiem części Pomorza oraz Warmii i Mazur, gdzie jeszcze na początku XX wieku nie znano obyczaju łamania opłatka, ale z czasem i tam wprowadzili go księża, przynosząc opłatki do domów parafian.

"Świat" z opłatka wykonany przez Ludwikę Głucową w 1978 r.

Fot. Edward Koprowski

Niegdyś opłatkom wigilijnym przypisywano wiele różnych niezwykłych, dobroczynnych właściwości. Sama ich obecność w domu miała zapewniać dostatek, spokój i błogosławieństwo Boże, chronić dom przed piorunem, pożarem i innymi nieszczęściami. Wierzono, że ten, kto opłatkiem się łamie, nie zazna przez cały rok głodu i, co więcej, będzie mógł dzielić się chlebem z innymi. Sądzono także, że jeśli ktoś zabłąkany w lesie przypomni sobie, z kim opłatek łamał, to szybko odnajdzie drogę i szczęśliwie powróci do domu. Okruch opłatka wrzucony do studni miał oczyszczać wodę, a pijącym ją ludziom i zwierzętom zapewniać zdrowie i siłę.

Opłatki używane były w różnych wróżbach wigilijnych, przede wszystkim dotyczących urodzaju. Na Podhalu i Pogórzu połamane na cząstki opłatki podczas wieczerzy podkładano pod miski z jedzeniem; jeśli opłatek przywarł do dna miski, wróżył urodzaj na roślinę (zboże, warzywa, owoce), z której przyrządzona została podana w niej potrawa. Na "wilię", zwaną też "pośnikiem", spożywano tradycyjnie potrawy postne, głównie roślinne, z tego, co w polu, w lesie, sadzie i ogrodzie.

Na wsi powszechny był zwyczaj (w wielu regionach Polski zachowany do dziś przez ludzi starszych, przywiązanych do tradycji) obdzielania opłatkami i resztkami potraw wigilijnych zwierząt gospodarskich, przede wszystkim krów i koni, a niekiedy wszystkich zwierząt hodowlanych i domowych. Uważano bowiem, że tak wielkiego święta, jakim jest Boże Narodzenie, dostąpić winien także świat zwierzęcy. Chrystus się w onej godzinie narodził, to niech każde stworzenie krzepi się tym chlebem świętym - tłumaczy zwyczaj ten gospodarz z Lipiec pod Łowiczem w Chłopach Władysława Reymonta.

Przypuszczać można, iż wyróżniano zwierzęta hodowlane i dlatego, że przynosiły ludziom różne pożytki, były potrzebne i przydatne w gospodarstwie. Opłatek zaś, według wierzeń ludowych, pozwalał zachować je w dobrym zdrowiu, chronił przed zarazą, pomorem, złym spojrzeniem i urokiem. Czasem ułamek opłatka dawano psu, aby ustrzec go przed wścieklizną, albo z opłatkiem dostawał odrobinę pieprzu, żeby był zły, czujny i dobrze strzegł obejścia przed złodziejami.

Zwykle dla zwierząt przeznaczone były opłatki określonego koloru. W Galicji np. dla bydła wydzielony był opłatek żółty, ponieważ wierzono, że po jego zjedzeniu krowy dają mleko na tłuste masło. Konie zaś dostawały opłatki czerwone, bo takie miały najskuteczniej chronić je przed zołzami. Czasami w opłatkach dla bydła zapiekano zioła lecznicze, głównie rutę, która miała chronić krowy od chorób i złych czarów.

Wierzono powszechnie, że opłatkiem - mistycznym chlebem - można się dzielić z duszami zmarłych, które w wieczór i noc wigilijną z łaski Bożej mogą odwiedzać swe rodzinne domy. Pozostałością tego wierzenia jest stary zwyczaj polski, zachowany jeszcze w wielu domach, stawiania na stole wigilijnym dodatkowego talerza i składania na nim cząstki opłatka, tak jak to w połowie XIX wieku opisał w wierszu Pieśń o domu naszym Wincenty Pol:

A trzy krzesła polskim strojem
Koło stołu stoją próżne
I z opłatkiem każdy swojem
Idzie do nich spłacać dłużne
I pokłada na talerzu
Anielskiego chleba kruchy
Bo w tych krzesłach siedzą duchy.

Opłatek, a na wschodnich rubieżach Polski także chleb i resztki potraw wigilijnych, pozostawiano na stole na całą noc, aby dusze zmarłych mogły się posilić i poprzez ten posiłek wraz z żywymi uczestniczyć w obrzędzie świątecznym.

Tę "gwiazdę" z opłatka w 1972 roku wykonał Józef Gawor, mieszkaniec Liwu w województwie siedleckim

Fot. Edward Koprowski

Opłatki miały zastosowanie również w tradycyjnym polskim zdobnictwie świątecznym. Jeszcze na początku naszego wieku w wielu regionach Polski w okresie Bożego Narodzenia dekorowano mieszkania ozdobami z opłatka.

Delikatny i kruchy, półprzezroczysty opłatek dawał się łatwo barwić, a przy pewnej wprawie można było wycinać z niego detale różnego kształtu i następnie sklejać je śliną (która ma właściwości kleju organicznego) w lekkie, wymyślne kompozycje w pełnej palecie kolorów. Z opłatków wycinano więc krzyżyki, słońca i półksiężyce, wyklejano kołyski (dla Dzieciątka Jezus) oraz różne małe i duże ażurowe gwiazdy. Misterne barwne gwiazdy wykonywano głównie w Polsce wschodniej, na Podlasiu. Wśród opłatkowych ozdób wyróżniały się formy przestrzenne, przypominające kulę lub będące kombinacją kunsztownie posklejanych i połączonych ze sobą kul i półkul (ryc. na s. 47). Formy te, zwane "światami" lub "wilijkami", występowały najczęściej w Polsce południowej, ale znano je również w innych regionach. Tegoż wieczoru robią świat z płatów, tj. wycinają okrągłe kawałki i tworzą z tego kulę, a wieszają go na stragarzu albo nad obrazkami, jeśli muchy go nie zjedzą, będzie rok urodzajny - tak opisywał ozdoby z opłatka Stanisław Cercha, artysta malarz i miłośnik "rzeczy ludowych" (Wieś Przebieczany w powiecie wielickim. 1900). Taka ozdoba z opłatków zwana "światem" była przypuszczalnie odwzorowaniem oglądanych w kościołach rzeźb i malowideł, przedstawiających Chrystusa trzymającego w dłoni kulę z zatkniętym krzyżem, wyobrażającą kulę ziemską. Jest to odwieczny symbol władzy i panowania nad światem, który w sztuce kościelnej przejęty został z antyku.

Opłatkowe "gwiazdeczki" Czesławy Rowickiej (1987 r.); Górki Grubarki, województwo siedleckie

Fot. Krzysztof Chojnacki

Ozdoby z opłatka, gwiazdy i "światy" były wieszane na belkach stropowych, zwykle w pobliżu ołtarzyka domowego, obrazów z wizerunkami świętych i zawsze nad stołem, na którym stawiano wieczerzę wigilijną. Były one także ozdobą "podłaźniczek", zwanych również "podłaźnikami", "połaźnicami", "sadami", "rajskimi" i "bożymi drzewkami" (ryc. na s. 46). Były to świąteczne przystroje zielone (dawniejsze niż choinki) w Boże Narodzenie wieszane u sufitu. Robiono je z gałęzi sosnowych, wierzchołka świerku, obręczy przetaka owiniętej jedliną albo uplecionych ze słomy tarcz lub daszków obwieszonych ciasteczkami, jabłkami, orzechami, papierowymi łańcuchami i - koniecznie - wycinankami z opłatka. Zdobił je również duży, kolorowy "świat" zawieszony pośrodku i nieco niżej niż inne ozdoby. Przystrój ten był znany na Podhalu, Śląsku Cieszyńskim, ziemi krakowskiej, sądeckiej i rzeszowskiej, w okolicach Lublina i Sandomierza i miał zapewniać urodzaj, zdrowie i powodzenie, a dziewczętom na wydaniu szybkie zamążpójście i udane małżeństwo. Starano się, aby ozdoby te wisiały w izbie jak najdłużej, przynajmniej do święta Matki Boskiej Gromnicznej.

Za najstarszy przekaz o ozdobach z opłatka uznaje się fragment dramatu Juliusza Słowackiego Horsztyński (pierwsze wydanie w 1835 r.), którego bohater powiada: czuję drżące listki chleba w moich dłoniach. Jak ja lubiłem niegdyś dzień Bożego Narodzenia! W tym samym pokoju kleiłem różnokolorowe słońca, kołyski [...] jaka świętość i wesele napełniały moje dziecinne serce. Można sądzić, że opłatkowe ozdoby już w XIX wieku występowały również na wsi, w domach chłopskich.

Po dzień dzisiejszy świąteczny opłatek wigilijny jest symbolem pokoju i dobra. Dlatego zgodnie z przechodzącym z pokolenia na pokolenie obyczajem, w niezwykły i najpiękniejszy w roku wieczór wigilijny ludzie łamią się opłatkiem na znak miłości, pojednania, pokoju i wspólnie przeżywanej radości Bożego Narodzenia, dając tym także świadectwo ciągłości i trwania najpiękniejszych polskich tradycji świątecznych.

Dr BARBARA OGRODOWSKA jest starszym kustoszem w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie.