Twoja wyszukiwarka

AGNIESZKA PRZYBYSZ
WIZERUNEK POLAKA WIERZĄCEGO
Wiedza i Życie nr 12/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1997

WIELU Z NAS WIERZY W SĄD OSTATECZNY I NIEŚMIERTELNĄ DUSZĘ, A TAKŻE W ŻYCIE POZAGROBOWE I GRZECH PIERWORODNY. Z WIĘKSZĄ REZERWĄ ODNOSIMY SIĘ DO ISTNIENIA PIEKŁA I SZATANA. JAK WIERZY POLAK KOŃCA XX WIEKU?

Zgodnie z informacją, zamieszczoną w jednym z komunikatów Centrum Badania Opinii Społecznej, 95% Polaków uważa się za wierzących, przy czym zdecydowana większość to katolicy. Cóż to jednak znaczy być katolikiem u schyłku XX wieku? Jedno jest pewne - wierzymy i praktykujemy "inaczej" niż nasi przodkowie. Jest w nas znacznie mniej pokory. Już tylko dwie trzecie Polaków nie ma żadnych wątpliwości co do istnienia Boga. Niezachwianą wiarę w Boga najczęściej deklarują osoby powyżej 55 roku życia, mieszkańcy wsi oraz badani o poglądach prawicowych.

Jak wyobrażamy sobie Boga, kim dla nas jest? Dla jednych to dogmatyczna Trójca Święta, dla drugich swego rodzaju Siła Wyższa - z reguły tak postrzegają Boga ankietowani z wyższym wykształceniem, lewicująca inteligencja. Bez względu jednak na przekonania polityczne z pewnością jesteśmy narodem podtrzymującym tradycję. Nawet niektórzy zdeklarowani ateiści łamią się opłatkiem w Wigilię na znak pojednania; ponadto często w ich domach znajdują się obrazy czy rzeźby przedstawiające sceny biblijne lub świętych. Krzyże wiszą nie tylko w przedpokojach naszych mieszkań, ale również w klasach czy biurach. Kilka lat temu wprowadzono religię do szkół. Wywołało to gorące dyskusje. Przytaczano różne argumenty za i przeciw (więcej na ten temat można przeczytać m.in. w artykule Krzysztofa Kicińskiego Bóg, religia i szkoła w "WiŻ" nr 11/1993).

Dziś religia w szkołach jest już normą, emocje budzi zaś ratyfikacja konkordatu. Dokument ten umożliwiłby m.in. zawieranie małżeństw tylko w kościele, z pominięciem ślubu cywilnego. Niespisanie jednak kontraktu w urzędzie miałoby też swoje złe strony - małżonkowie nie mogliby, na przykład, wspólnie rozliczać rocznego podatku dochodowego.

Termin katolik selektywny jest nowy, choć określa postawę, która nie zrodziła się w ostatnich latach. Katolik selektywny, najprościej ujmując, to ktoś wierzący w Boga, ale dogmaty Kościoła katolickiego przyjmujący wybiórczo. I nie jest to nawet kwestia wolnego wyboru czy "uśpionego" sumienia. To raczej naginanie Dekalogu oraz przykazań kościelnych do własnych potrzeb, do swej codzienności.

Za ludzi wierzących uważa się 95% Polaków. Czy uznają wszystkie dogmaty wiary?

Fot. PAP/CAF

Tematowi temu poświęcono wiele uwagi na łamach "Res Publiki". W numerze marcowym redakcja zamieściła kilka artykułów, m.in. Romana Magrysia Kim są katolicy selektywni? Dyskusję na łamach tego pisma, dotyczącą polskiego katolicyzmu, można zamknąć w dwóch zasadniczych konkluzjach. Według pierwszej z nich, "heretycy", którzy zdobywają się na refleksję i twórcze podejście do wiary, są siłą napędową chrześcijaństwa: Takie stany nie do zniesienia stanowią całą historię rozwoju myśli religijnej od niepamiętnych czasów. Indywidualne sumienie zawsze wychodziło poza ramy, jakie wytyczała przeżywaniu sacrum świadomość zbiorowa (Jerzy Nowosielski, Ortodoksja żywiąca się herezją). Drugą natomiast świetnie oddaje wypowiedź jednego spośród wątpiących: Jestem przekonany, że wielu wiernych opuszcza budynek kościelny, nie mając pojęcia, o czym było kazanie [...]. Katolicy Polacy są za bardzo przyzwyczajeni do prowadzenia za rączkę (Renata Rodzoń, Kościół dzisiaj). Tyle publicyści i znawcy przedmiotu. A jak to się ma do rzeczywistości?

Jak wspomniałam wyżej, 95% Polaków uważa się za ludzi wierzących. Jednak z praktyką religijną jest już znacznie gorzej. Około 13% tylko parę razy w miesiącu bierze czynny udział w życiu Kościoła, a ponad jedna czwarta zaledwie kilka razy w roku lub w ogóle. Jednym słowem, nastąpił rozdział między byciem chrześcijaninem (czyli człowiekiem ochrzczonym i wierzącym w Boga) a katolikiem regularnie uczestniczącym w nabożeństwach, mszach czy spotkaniach religijnych.

Jeśli chodzi o dogmaty, największa liczba ankietowanych zadeklarowała wiarę w Sąd Ostateczny oraz w to, że człowiek ma nieśmiertelną duszę. Niewiele mniej badanych twierdzi, że wierzy w istnienie życia pozagrobowego oraz nieba, a także iż rodzimy się obciążeni grzechem pierworodnym. Natomiast ze znacznie większą rezerwą odnosimy się do kwestii zmartwychwstania, cudów czy istnienia piekła. Wobec niespójności przekonań sporej grupy ankietowanych, nie powinno dziwić, że aż jedna trzecia zadeklarowała nie mającą nic wspólnego z katolicyzmem wiarę w reinkarnację.

Aby przyjrzeć się Polakowi-katolikowi końca XX wieku, spróbujmy zanalizować nasz stosunek do zachowań nagannych bądź niejednoznacznych moralnie. Pierwsze przykazanie Dekalogu mówi: Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. A przecież wystarczy wspomnieć, że na oglądanie telewizji poświęcamy średnio kilkadziesiąt godzin w tygodniu. To szklany ekran stał się bożkiem dla wielu spośród nas. Wielokrotnie rezygnujemy z pójścia do kościoła, żeby tylko móc obejrzeć kolejny film z naszym ulubionym aktorem.

Jak zaś odnosimy się do cudzołóstwa? Dla niemal połowy ankietowanych szóste przykazanie nie obejmuje kwestii seksu przedmałżeńskiego. Częściej twierdzili tak mężczyźni, nie zmienia to jednak faktu, że stosunki przedmałżeńskie traktujemy nie tyle jak zakazany owoc, ile rodzaj "sprawdzianu". W podobnych kategoriach tłumaczy się wzrost zainteresowania pornografią. Jeszcze nie tak dawno sceny erotyczne pojawiające się w filmach budziły zawstydzenie, a dzieło Bernarda Bertolucciego Ostatnie tango w Paryżu (z 1972 r.) okrzyknięto skandalem. Dziś nagość na szklanym ekranie nie robi już większego wrażenia, sięga się po pornografię rozprowadzaną na kasetach wideo. I tu rzecz zastanawiająca - ponad jedna czwarta respondentów nie ma nic przeciwko temu! A przecież są wśród nich zdeklarowani katolicy... Nie kradnij - to przykazanie najwyraźniej nie obejmuje kwestii dokonywania fikcyjnych darowizn, by zapłacić mniejszy podatek. Co szósty ankietowany toleruje oszukiwanie fiskusa, najwyraźniej wychodząc z założenia, że w okradaniu państwa nie ma nic złego. Jeszcze większe zrozumienie wykazujemy wobec podejmowania pracy przez osoby pobierające zasiłek dla bezrobotnych (blisko połowa ankietowanych). A może to dogmaty Kościoła nie przystają do obecnej rzeczywistości? Może ludzie zmierzają nie tylko do realizacji nakazów wiary, ale także do drobnych przyjemności? [...]. Nic też dziwnego, że ich wiara podlega swoistej prywatyzacji, skoro Kościół pozostawia ich samotnie wobec zasadniczych gospodarczych bądź politycznych spraw tego świata (Marcin Król, Boska powaga wiary i ludzka powaga moralności).

Jest jednak ktoś, kto jednoczy nasze społeczeństwo. Jan Paweł II, mimo pojawiających się krytycznych uwag, dla większości Polaków jest niezaprzeczalnym i jedynym autorytetem. Ten strudzony życiem, ale nie ustający w głoszeniu Słowa Bożego we wszystkich zakątkach świata, papież-pielgrzym budzi szacunek i podziw. Podczas ostatniej wizyty w Polsce jego homilii słuchały miliony wiernych - nie tylko przed telewizorami; co siódmy dorosły Polak brał czynny udział w spotkaniach z papieżem.

Komunikaty CBOS: Wiara Polaków. Maj 1997; Nie wolno, ale można... Czerwiec 1997; Papież Jan Paweł II w Polsce. Czerwiec 1997.