Twoja wyszukiwarka

JOANNA SIUCHTA
KALAT SEMAN
Wiedza i Życie nr 12/1997
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1997

TRZYDZIEŚCI SIEDEM LAT ŻYCIA SZYMON SŁUPNIK SPĘDZIŁ NA WYSOKIEJ KOLUMNIE, POD PALĄCYM SŁOŃCEM, ODDANY CAŁKOWICIE GŁĘBOKIEJ ASCEZIE. WZGARDZIWSZY WSZELKIMI RZECZAMI ZIEMSKIMI, DOSKONALIŁ SWĄ CNOTĘ, ABY DUSZĄ I CIAŁEM WZNIEŚĆ SIĘ DO NIEBA.

Howard C. Butler, archeolog z uniwersytetu w Princeton, prowadzący na przełomie XIX i XX wieku badania naukowe w Syrii, pisał: Jak wszystkie drogi w północnej Syrii kierują do Kalat Seman, tak historia architektury syryjskiej prowadzi do wspaniałego kościoła i klasztoru, które zostały wzniesione u stóp kolumny św. Szymona [...]. Wielki kościół zbudowany na planie krzyża jest unikalnym dziełem w historii architektury i stanowi nie tylko najpiękniejszy i najważniejszy, obok budowli okresu rzymskiego z II wieku i wielkiego sanktuarium Hagia Sophia z okresu Justyniana, zabytek architektoniczny, ale także [...] najbardziej monumentalny budynek, wcześniejszy od arcydzieł powstałych w północnej Europie w XI i XII wieku.1

Kalat Seman jest bez wątpienia jednym z najciekawszych miejsc w Syrii. Leży około 40 km na północny zachód od Aleppo. Liczne ruiny znajdujące się w tym rejonie zwykło się nazywać Wymarłymi Miastami. Okolice pełne są niszczejących resztek zabytków. Aż trudno uwierzyć, że w tej krainie, zwanej Wielkim Masywem Wapiennym północnej Syrii, niegdyś tętniło życie. W starożytności uprawiano tu drzewa oliwkowe, a w większych, w miarę żyznych i lepiej nawodnionych dolinach siano zboże oraz sadzono winną latorośl. Masyw Wapienny w przeszłości nie był gęsto zaludniony, jednakże pobliskie okolice należały do najludniejszych rejonów basenu Morza Śródziemnego; wystarczy wymienić Antiochię z jej portem Seleucją, Apameę czy Cyr.

Mniej więcej na odcinku dwóch trzecich drogi prowadzącej z Aleppo do Kalat Seman, w Muszabbak, w szczerym polu znajdują się ruiny jednej z najlepiej zachowanych w północnej Syrii bazylik. Jej architektura wskazuje, że budowla powstała w V wieku n.e. Muszabbak było niegdyś miejscem odpoczynku wędrujących do Kalat Seman pielgrzymów. Niedaleko mieszczą się ruiny wsi Deir Seman. Leżąca u stóp wzgórza Kalat Seman wioska powstała wieki temu. W języku greckim nazywano ją Telanissos, w syryjskim zaś - Telneszin. Początkowo Telanissos była zwykłą osadą utrzymującą się z uprawy oliwek i niewielkich pól. Jej oblicze zmieniło się na początku V wieku n.e., kiedy wzniesiono klasztor. W 412 roku wstąpił do niego Szymon, który zasłynął jako Szymon Słupnik - Symeon Stylita. Właśnie tej postaci osada zawdzięcza swą późniejszą świetność.

Bazylika w Muszabbak z V wieku n.e., jedna z najlepiej zachowanych w północnej Syrii

Zachowane źródła literackie traktujące o Szymonie pozwalają nam odtworzyć jego dzieje. Ważną opowieścią o życiu i cudach świętego jest dzieło Teodoreta z Cyru (przełom IV i V w.), spisane i zamieszczone przez autora w zbiorze Philoteos Historia (Dzieje miłości Bożej), choć należałoby wspomnieć o innych zachowanych żywotach, spisanych w językach syryjskim i greckim. Z wymienionych zapisów dowiadujemy się, że Szymon był synem chłopskim, pochodzącym z pogranicza północnej Syrii i Cylicji. Od wczesnej młodości pragnął oddalić się od codziennego, ziemskiego życia i znaleźć bliżej Boga. Prawie dziesięć lat swego żywota spędził w klasztorze Teleda, a kolejne trzy - w Telanissos. Gdy uznał życie klasztorne za niewystarczająco ascetyczne, postanowił przenieść się na suche, opuszczone wzgórze, dziś zwane Kalat Seman. Początkowo polecił wybudować na jego szczycie mur zataczający okrąg o promieniu około 10 metrów. Następnie przymocował do swej prawej stopy dziesięciometrowy łańcuch, a jego drugi koniec przytwierdził do skały.

Bardzo szybko sława Szymona rozniosła się po świecie. Świętego odwiedzały tłumy pielgrzymów. Teodoret pisze, że liczba przychodzących rosła i wszyscy starali się dotknąć jego [Szymona] sporządzonego ze skór odzienia i przez to uzyskać błogosławieństwo. Początkowo [święty] ten nadmiar czci uznawał za coś niestosownego, później uznał go również za rzecz uciążliwą i dlatego postanowił stać na kolumnie. Najpierw kazał ją wznieść na wysokość sześciu łokci [około 3 m - przyp. red.], następnie podwyższyć na dwanaście, potem na dwadzieścia dwa, a obecnie mierzy ona trzydzieści sześć łokci. Pragnie bowiem wznieść się do nieba i uwolnić od ziemskiej siedziby.2 Od tejże kolumny wziął się przydomek Szymona - Stylita, czyli Słupnik (grec. stylos).

Kolumna odgrodzona została od świata zewnętrznego podwójnym, kolistym murem utrudniającym pielgrzymom zbliżanie się do świętego. Wewnętrzny mur miał swego rodzaju przedsionek, nad którym nadzór sprawowali bracia z klasztoru w Telanissos. Zajmowali się oni wszystkimi przybyszami, ich zadaniem było też przygotowanie błagalników do spotkania ze świętym i towarzyszenie im podczas wspinaczki na szczyt wzgórza. Bracia klasztorni dokonywali wstępnej selekcji odwiedzających, decydowali o ich kolejności, wreszcie przystawiali do kolumny lub od niej odstawiali drabinę, dzięki której można było odbyć ze świętym bliską rozmowę, jak też dostąpić jego błogosławieństwa przez dotyk.

Teodoret podaje, że Szymon rozmawiał z każdym z przybyłych. Jednak nie wszyscy mogli się z nim spotkać; całkowity zakaz kontaktowania się z nim obejmował kobiety. Ich prośby przedstawiali świętemu albo przybywający z nimi mężczyźni, albo mnisi. Słupnik poświęcał pielgrzymom całe popołudnia aż do zachodu słońca. Bywało, że czasami pogrążał się w ekstazie, całkowicie tracąc kontakt z rzeczywistością. W okresie wielkiego postu święty z nikim nie rozmawiał i nie przyjmował żadnych posiłków.

Wierni błagali Szymona o uzdrowienie siebie lub bliskich, kobiety często prosiły o potomstwo. Zwracano się doń z prośbą o rady, rozstrzygnięcie sporów, a nawet interwencję u władz. Proszono go o powstrzymanie kataklizmów. Wierzono, że Szymon mógł czynić cuda za pomocą słów, a fizyczny kontakt z jego ciałem przepełnionym cudowną mocą nie tylko miał dawać błogosławieństwo, ale także odpuszczenie grzechów. Tylko wybrani dostępowali łaski dotknięcia świętego. Pielgrzymi radzi byli już z samego faktu muśnięcia dłonią kolumny bądź otrzymania poświęconej przez Stylitę oliwy czy wody. Teodoret wspomina, że święty budził ogromne zainteresowanie na dworze szacha perskiego, którego małżonka poprosiła posłów rzymskich o dostarczenie oliwy poświęconej przez ascetę. Z innej historii, opowiedzianej tym razem przez autora żywota spisanego w języku greckim, dowiadujemy się o pewnym szejku, który dostąpił błogosławieństwa Szymona. Gdy święty zwrócił się do niego z przemową, z kolumny spadł robak żyjący w ranie jego okaleczonej stopy. Szejk, uszczęśliwiony, schwytał go natychmiast i, nie zważając na protesty Stylity, jął przykładać sobie do oczu i serca. Błagalnik głęboko wierzył w moc emanującą ze "skarbu", który - według przekazu - zamienił się w perłę.

Szymon Słupnik zmarł w 459 roku. Autor żywota greckiego twierdzi, że zebrany pod kolumną tłum trzy dni oczekiwał na błogosławieństwo, uznając obojętność świętego za normalny, ekstatyczny stan. Dopiero gdy upłynęła trzecia doba, wszystkich ogarnął niepokój.

Eskorta złożona z sześciuset żołnierzy przetransportowała święte ciało do Antiochii, gdzie pochowano je w miejscowej katedrze. Po śmierci świętego, mimo że jego zwłoki nie spoczęły w Kalat Seman, przybywało tam wielu pielgrzymów. Mniej więcej w latach 476-491 wybudowano wokół kolumny wspaniały kompleks sakralny, noszący w sobie ślady kilku stylów architektonicznych.

Dziedziniec kościoła Świętego Szymona; w głębi pośrodku widoczne są resztki kolumny, na której Szymon Słupnik spędził 37 lat

Droga autodestrukcji, jaką obrał Szymon Słupnik, dla nas niezrozumiała, była charakterystyczna dla pewnego rodzaju monastycyzmu rozpowszechnionego w Syrii. Ruch miał tutaj swoje początki w pierwszej połowie IV wieku, lecz dopiero ponad pięćdziesiąt lat później osiągnął pełnię. Przez długi czas, mimo rozwoju życia klasztornego, bardzo popularny w Syrii był anachoretyzm, uważany za najdoskonalszą formę monastycyzmu. Anachoretyzm wpłynął również na ostateczną formę syryjskiego ascetyzmu, którego najważniejszą cechą był indywidualizm. Konsekwencją tego były poszukiwania własnego sposobu umartwień. Eremici toczyli walkę przede wszystkim ze swym ciałem, które stanowiło główną przeszkodę na drodze kontaktu z Bogiem. Zamieszkiwali zatem oddalone od cywilizacji miejsca - jaskinie, puste grobowce czy własnoręcznie wzniesione skromne, jednoizbowe domki; ograniczali do minimum spożywanie pokarmu - jadali przede wszystkim rośliny, nasiona itp., całkowicie odrzucając żywność przetworzoną przez człowieka; przyjmowali niewygodne pozycje bądź np. pętali swe ciało łańcuchami, starając się niemal zupełnie pozbawić snu; i rzecz jasna, całkowicie przestrzegali czystości, a kierując się chęcią oddalenia od siebie pokus seksualnych, wielu z nich uciekało się do samokastracji.

Te ascetyczne ćwiczenia miały uczynić duszę niewrażliwą na wszystko, co łączyło się ze światem materii, a co za tym idzie - doprowadzić ascetę do najwyższego stanu kontemplacji, określanego za pomocą greckiego słowa apatheia. Syryjscy asceci nie kryli się ze swymi skrajnymi umartwieniami, dokonywali samoniszczenia na oczach ludzi, a to całkowicie odróżniało ich np. od egipskich eremitów, którzy nie popierali przesadnego umęczania się, manifestowanie go wręcz potępiali. Szymon Słupnik miał niewielu naśladowców tak wytrwałych jak on, gotowych spędzić życie na wysokim słupie. Najsłynniejsi to Daniel (zmarł ok. 493 r.), który wzniósł swą kolumnę niedaleko Konstantynopola, oraz Szymon Słupnik Młodszy (zmarł ok. 592 r.), przebywający w pobliżu Antiochii. Ekstremalne postawy ascetów Teodoret określa niezwykłymi skutkami miłości i dodaje, że to miłość do Boga pozwoliła tym ludziom przekroczyć granice ich natury. Rozpaleni Ogniem z góry, znoszą ataki zimna, a rosą niebieską łagodzą żar słońca. Miłość ich karmi, poi, odziewa, daje im skrzydła i uczy ich lotu, sprawia, że przekraczają niebo, ukazuje im, na ile to możliwe, Istotę ukochaną, wywołuje tęsknotę przez wyobrażenie kontemplacji, wzbudza oczarowanie i coraz mocniejszym w nich płonie żarem.

Gdy dziś przybywamy do Kalat Seman, w pierwszej chwili urzeka nas piękno opuszczonych ruin i wspaniałych widoków rozciągających się wokół wzgórza. Dopiero po krótkiej wędrówce w przeszłość i głębszej refleksji odkrywamy niepowtarzalność tego miejsca i poddajemy się jego magii.

Zdjęcia autorki

1 H.C. Butler, Early Churches in Syria, 4th to 7th Centuries. Reprint, Amsterdam 1969.

2 Teodoret z Cyru, Dzieje miłości Bożej, historia mnichów syryjskich. Przekład K. Augustyniak, Kraków 1994.

Mgr JOANNA SIUCHTA jest absolwentką Filologii Wschodu Starożytnego Uniwersytetu Warszawskiego i École Pratique des Hautes Études IV Section `a la Sorbonne w Paryżu.