Twoja wyszukiwarka

ZBIGNIEW JAWOROWSKI
ZABÓJCZA TRUCIZNA
Wiedza i Życie nr 1/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1998

Nasze poczucie winy nie zna granic. Parę tygodni temu przed kilkoma stacjami londyńskiego metra Roger Bate, znany wydawca i dyrektor "European Science and Environment Forum", przeprowadził wśród podróżnych niewielką ankietę:

Przemysł rutynowo używa w procesach chemicznych substancji o nazwie dwuwodorek tlenu. Stosuje się ją w dużych ilościach, co prowadzi do jej ubytków i rozpraszania w środowisku, dostaje się ona do rzek i do naszego pożywienia. Stanowi też główny składnik kwaśnych deszczów i przyczynia się do erozji. Substancja ta zmniejsza skuteczność hamulców samochodowych, a w stanie gazowym jest głównym gazem cieplarnianym. Może ona spowodować nadmierne pocenie się i wymioty. Przypadkowe dostanie się jej do płuc może być przyczyną śmierci. Dwuwodorek tlenu znaleziono w guzach pacjentów umierających na raka. Czy używanie tej substancji winno być ograniczone przepisami wydanymi przez rząd brytyjski lub Unię Europejską?

Spośród 123 ankietowanych osób tylko 5% odpowiedziało NIE, 19% - NIE WIEM, 76% natomiast TAK.

Obrazuje to, jak łatwo możemy być wodzeni za nos przez nieuzasadnione alarmistyczne nawoływania niektórych grup tzw. ekologów. Większość oskarżeń pod adresem substancji chemicznych wytwarzanych przez człowieka jest równie uzasadniona jak w przypadku dwuwodorku tlenu, czyli po prostu... wody.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(05/98) CZY CZŁOWIEK ZMIENIA KLIMAT?