Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ GOŁĄB
DLACZEGO WŁAŚNIE ON?
Wiedza i Życie nr 1/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1998

W JAKI SPOSÓB MOŻNA WPAŚĆ NA TROP PRZESTĘPCY, KTÓRY JEST SPRAWCĄ WIELU ZBRODNI, ALE POZOSTAJE NIEUCHWYTNY? JAK TO SIĘ DZIEJE, ŻE CZŁOWIEK DOPUSZCZA SIĘ TAKICH ZBRODNI?

Informacje zawarte w tekście o Unabomberze skłaniają do poruszenia dwóch tematów.

Po pierwsze, w jaki sposób można wpaść na trop przestępcy, sprawcy wielu zbrodni, który pozostaje nieuchwytny, gdyż nie zostawia śladów typu odciski palców czy łuski po wystrzelonych nabojach. Unabombera, którego portret pamięciowy okazał się zbyt mało wyrazisty, szukano przez 18 lat.

Artykuł odsłania niektóre kulisy takich poszukiwań oraz przesłanki, na których oparto jego ostateczną identyfikację. Drugim problemem jest zrozumienie, jak to się dzieje, że człowiek popełnia takie zbrodnie. Od kiedy wiemy, kim jest Unabomber, który bardzo odbiega od potocznych wyobrażeń o bandycie, tym bardziej intrygujące jest pytanie, dlaczego tak postępował.

Zasadami wykrywania sprawców przestępstw oraz udowadniania im winy zajmuje się kryminalistyka. Jak w każdej dziedzinie wiedzy i praktyki, tak i tutaj obserwujemy ciągły postęp. W wypadku skazanego niedawno polskiego "bombiarza" Sylwestra Augustynka, podpisującego swe anonimy słowem "Gumisie", dowiedziono mu, że jest sprawcą zamachów bombowych, za pomocą nowych metod fonoskopijnych (analiza zapisu głosu) i osmologicznych (porównywanie zapachu osoby podejrzanej z zapachem przedmiotu pozostawionego na miejscu przestępstwa, w tym wypadku odzieży). Jednym z działów kryminalistyki, a zarazem psychologii jest psychologia kryminalistyczna, nazywana też ostatnio psychologią śledczą. Tradycyjnie zajmuje się ona metodami oceny psychologicznej wiarygodności zeznań świadków oraz wyjaśnień osób podejrzanych. Psychologia kryminalistyczna od lat wykorzystuje też aparaturę mierzącą reakcje fizjologiczne człowieka do oceny jego wiedzy o konkretnym zdarzeniu (przestępstwie), aby wykryć jego ewentualną rolę w tym zdarzeniu. Aparaturę tę określa się potocznie mianem "wykrywacza kłamstwa"; fachowa nazwa to "poligraf", w Polsce używa się raczej nazwy "wariograf".

Policja w akcji

Od niedawna psychologia kryminalistyczna zajmuje się tzw. typowaniem sprawcy lub profilowaniem osobowości przestępcy. Jest to sporządzanie charakterystyki osobowości nieznanego sprawcy przestępstwa (zwykle chodzi tu o zabójstwa lub gwałty, często tzw. seryjne) na podstawie cech sposobu jego działania (tzw. modus operandi). Przez "sposób działania" rozumie się wybór miejsca przestępstwa, ofiary, a także rodzaj i cechy wykonanych przez sprawcę czynności, na które wskazują ślady. W Polsce tego typu analizy wykonują psycholodzy pracujący w Instytucie Ekspertyz Sądowych w Krakowie.

Jak wynika z artykułu o Unabomberze, usiłowano odkryć jak najwięcej "wspólnych mianowników" jego działań. On sam ułatwiał łączenie ze sobą poszczególnych zamachów, ponieważ sygnował swe bomby literami FC. Zdaje się, że do dziś nie wiadomo na pewno, co miały te litery znaczyć. Początkowo wydawało się, że ofiary zamachów mają coś wspólnego z uniwersytetami i liniami lotniczymi. Pełna lista tych osób wskazuje, iż zwykle były one związane z uczelniami technicznymi, często chodziło o ludzi zajmujących się komputerami i informatyką. Były też inne osoby, których podobieństwo polegało na piastowaniu kierowniczego stanowiska. Trop związany z cechami ofiar okazał się jednak niewystarczający, by domyślić się, kim jest sprawca. Kiedy poznano manifest Unabombera, skupiono się na rekonstrukcji mentalności jego autora. Przyjęto założenie, że Unabomber to były student. W sierpniu 1995 roku kilkudziesięciu profesorom szkół wyższych, wybranym zgodnie z przypuszczeniami co do miejsca i kierunku studiów Unabombera, przesłano kopię jego rękopisu w nadziei, że ktoś znajdzie w nim podobieństwo do prac, które Unabomber pisał jako student. Chociaż profesorowie nie byli w stanie pomóc policji, okazało się, że metoda poszukiwań była słuszna. Brat Unabombera, mający dostęp do jego zapisków, odkrył zbieżność stylu i treści manifestu oraz notatek brata. Triumf organów ścigania okazał się możliwy dzięki temu, że potwierdziło się założenie o pewnej stałości cech działania człowieka, w tym wypadku o pewnej stałości form wyrażania myśli oraz powtarzalności treści, które wytwarza umysł danej jednostki.

Szkic z pierwszego dnia procesu

Kolejne pytanie dotyczy genezy postępowania Unabombera. Czy cierpi on na chorobę psychiczną w rodzaju schizofrenii albo psycho-
zy maniakalno-depresyjnej?

Z pewnością psychiatrzy będą starali się ustalić, czy miał on halucynacje, czy występują u niego urojenia, cykliczne zmiany nastroju itd. Na razie nic na ten temat nie wiadomo.

Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że diagnoza będzie brzmieć: zaburzona osobowość. Wysoka inteligencja Unabombera, na którą wskazują zarówno wyniki badań przeprowadzonych, kiedy miał 6 lat, jak i jego osiągnięcia w szkole oraz doktorat z matematyki, łączy się z uderzającym brakiem wrażliwości na cierpienia osób, narażonych przez niego na śmierć lub kalectwo. Do tego dochodzi jeszcze lekceważenie uczuć ludzi bliskich, z którymi zerwał wszelkie kontakty. Dawniej użyto by etykietki "psychopatia", obecnie zastępuje ją kategoria "osobowość antyspołeczna".

Terrorysta ujęty

Jak tworzy się taka osobowość? U niektórych ludzi może istnieć uwarunkowane genetycznie zwiększone zapotrzebowanie na silne bodźce. Gdy nałożą się na nie niekorzystne doświadczenia życiowe, na przykład stykanie się z przemocą, zadawanie cierpienia innym może stać się źródłem poszukiwanych doznań. Jak się jednak zdaje, Unabomber, o którym wiemy, że izolował się od ludzi i bodźców, jakie niesie cywilizacja, raczej ich unikał, niż poszukiwał. Osobowość antyspołeczna może też być rezultatem utrwalenia się skłonności do odreagowywania urazów psychicznych za pomocą agresji. Jakich urazów doznał Unabomber? Bardzo możliwe, że było to odrzucenie przez rówieśników. Dzieci zwykle nie lubią takich kolegów, jakim był Unabomber: uważano go za kujona, stronił od kontaktów towarzyskich. Ted Kaczynski nie pasował do swego grona, a takich "innych" generalnie się nie akceptuje. Również w czasach studenckich Ted był odludkiem i z pewnością koledzy okazywali mu niechęć czy lekceważenie. Mało wiemy o tym, jak to przyjmował, ale znamy jeden fakt: na lustrze we wspólnej łazience narysował świnię i napisał kilka wyzwisk pod ich adresem. Nie zdecydował się na bezpośrednią konfrontację z tymi, do których czuł urazę. Tę postać agresji można określić jako agresję nie wprost, agresję pośrednią. Wydaje się, że formą agresji pośredniej było też narażanie kolegów przez Unabombera na przykre zapachy, jakie dochodziły z jego pokoju w związku z gromadzeniem przez niego śmieci i zepsutej żywności. Inną wspólną cechą wspomnianych form agresji było to, że kierował ją nie przeciwko konkretnym osobom, lecz przeciw pewnej zbiorowości: cierpieli wszyscy sąsiedzi, bez względu na stopień osobistej winy wobec Kaczynskiego.

Student Harvardu

W działalności zamachowej Unabombera można dostrzec kontynuację tego stylu: po pierwsze, były to ataki, w których nie stykał się z ofiarami, po drugie, nie miały one dlań znaczenia jako konkretne jednostki. Możliwe, że Unabomber osobiście nie znał żadnej ze swych ofiar, po prostu należały do zbiorowości, do której czuł niechęć. Osoby pracujące na uczelniach Unabomber mógł traktować jako reprezentantów środowiska stanowiącego jakby grupę jego kolegów-naukowców. Przyjmuję tu założenie, że tak źle, jak układały się kontakty Unabombera z kolegami w szkole i na uczelni, było pewnie i później, gdy został już profesorem.

Deklaracja Unabombera, że zabijał po to, by zwrócić publiczną uwagę na swoje "odkrywcze" myśli o społeczeństwie, jest dla mnie nieprzekonująca, bowiem zaczął on atakować swe ofiary wiele lat przed tym, zanim próbował coś zakomunikować światu. Byłoby to więc, jak nieraz w życiu bywa, "dorabianie ideologii" do działań, które pełniły początkowo inną funkcję.

Dziś

Psychiatrzy odkryją, być może, w wypadku Unabombera "zespół paranoidalny", czyli rozbudowany system urojeń, stanowiący emocjonalne podłoże jego ideologii. Ludzie stykający się z paranoikami często nie zauważają u nich żadnych przejawów nienormalności, gdyż paranoicy dzięki sprawnemu intelektowi mogą poprawnie funkcjonować w wielu dziedzinach życia, których nie dotyczą ich urojenia.

Trudno powiedzieć, czy przedstawiona przez mnie prowizoryczna interpretacja przyczyn agresji Unabombera znajdzie potwierdzenie w badaniach psychologicznych, jakim zostanie zapewne poddany. O ileż łatwiej pojąć "Gumisia", który kierował się niskimi motywami, ale za to prostymi i zrozumiałymi - chęcią zysku: do pierwszego ładunku dołączył list z żądaniem okupu w wysokości 500 tys. marek.

Ilustracje: Internet

Dr ANDRZEJ GOŁĄB jest zatrudniony w Pracowni Psychologii Sądowej Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(01/98) UNABOMBER:WRÓG CYWILIZACJI