Twoja wyszukiwarka

BARBARA PRATZER
BEZPIECZNY DOM
Wiedza i Życie nr 1/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1998

CHOĆ OSTATNIO CORAZ CZĘŚCIEJ MÓWI SIĘ O ZBAWIENNYM WPŁYWIE LEKKIEGO NIEDOJADANIA NA NASZE ZDROWIE, Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ NIE DOTYCZY TO OKRESU PRENATALNEGO. NIEDOSTATEK SKŁADNIKÓW ODŻYWCZYCH, KIEDY MIESZKA SIĘ JESZCZE W MATCZYNYM BRZUCHU, WRÓŻY POWAŻNE KŁOPOTY ZE ZDROWIEM OD CHWILI PRZYJŚCIA NA ŚWIAT AŻ DO KOŃCA ŻYCIA.

Nie denerwuj się, nie pal, nie pij, zachowaj pogodę ducha i jedz za dwoje - to chyba najczęściej słyszą przyszłe matki od momentu, gdy podzielą się z otoczeniem radosną wieścią o potomku. Z pewnością ten zestaw dobrych rad zmienia się wraz z pokoleniami, ale jedno pozostaje niezmienne - nakaz szczególnej dbałości o właściwe odżywianie. I nic w tym dziwnego. Niepotrzebne były poważne badania naukowe, żeby dostrzec, jak bardzo zdrowie i samopoczucie matki wpływa na stan rodzącego się dziecka, a to z kolei na jego późniejszy rozwój. Każdy z nas ma pod ręką wiele konkretnych przykładów na to, że małe noworodki, chciałoby się powiedzieć: zabiedzone, częściej chorują, kapryszą, przysparzają rodzicom mnóstwa kłopotów z pielęgnacją i, co więcej, te kłopoty rozciągają się na późniejsze lata życia dziecka.

Fot. Gamma

Czasem łatwiej odkryć nowy hormon czy enzym i zbadać wpływ nowej substancji na różne tkanki, niż poddać naukowej weryfikacji to, co na pierwszy rzut oka wydaje się oczywiste. Szczególnie, jeśli w grę wchodzi plątanina czynników wewnętrznych oraz środowiskowych, a do tego wszystkiego efekty ich działania oddalone są w czasie od samego działania o całe dziesięciolecia. Tak też było w przypadku wpływu odżywiania w okresie prenatalnym na późniejszy stan zdrowia człowieka. Dopiero w końcu poprzedniej dekady naukowcy znaleźli po raz pierwszy wyraźne statystyczne korelacje między tym, ile waży człowiek w chwili narodzin, a późniejszą skłonnością do chorób serca. Okazało się, że noworodki ważące poniżej 2500 g po latach, już w dorosłym życiu, mają większe skłonności do nadciśnienia, cukrzycy i wysokiego poziomu cholesterolu, a wszystkie te czynniki, jak dobrze wiadomo, sprzyjają chorobom układu krążenia. Co więcej, ustalono, że niedożywienie we wczesnym okresie rozwoju człowieka zmienia strukturę serca - ściany lewej komory stają się cieńsze - która to zmiana usposabia do chorób tego narządu. Podsumowując, można powiedzieć tak: niedożywiony płód przestawia swe wewnętrzne mechanizmy fizjologiczne w taki sposób, aby możliwie najlepiej przetrwać w nieprzyjaznym otoczeniu, nie bacząc, niestety, na dalekosiężne tego skutki.

Iloraz inteligencji w 50% zależy od genów, w 20% od środowiska wychowawczego, w 20% od jakości życia płodowego. Reszta to na razie niewiadoma

Kontrowersje to chyba za słabe słowo do opisania reakcji środowiska naukowego na rewelacje brytyjskich naukowców. Nikt oczywiście nie podważał wpływu warunków, w jakich rozwija się płód, na jego ogólną kondycję, ale żeby niedożywienie wiązało się z konkretnymi chorobami dorosłych osób? Dość nieoczekiwanie postscriptum do tych badań zostało dopisane w 1996 roku przez największego chyba ich oponenta. Po 10 latach obserwowania dużej grupy mężczyzn w średnim wieku potwierdził główne ustalenia swych kolegów, które sam wcześniej podważał, dorzucając do nich coś, co wielu osobom wyda się z pewnością optymistyczne. Na serce rzeczywiście częściej chorują osoby, które miały pecha pojawić się na tym świecie z niedowagą, ale tylko wtedy, gdy w dorosłym życiu znacznie przytyły. Innymi słowy, przestawienie wewnętrznych mechanizmów fizjologicznych na radzenie sobie z niedomiarem można jakoś wytrzymać, pod warunkiem, że później organizm nie będzie zmuszony przestroić się raz jeszcze, tym razem walcząc z nadmiarem. Choć na razie ten ostatni wniosek nie zyskał szerszej akceptacji, to i tak warto potraktować go poważnie. Zbędne kilogramy nikomu jeszcze nie wyszły na zdrowie, niezależnie od tego, czy był niemowlęciem zabiedzonym, czy też nie.

Wprawdzie serce jest szczególnie wrażliwe na niedobór składników odżywczych, trudno jednak nie postawić pytania, czy tylko ten jeden narząd cierpi z powodu niedożywienia w okresie prenatalnym. Kiedy opublikowane zostały badania dotyczące serca, w trzech wioskach w Gambii od dawna trwały inne obserwacje. Rozpoczęto je w 1949 roku i aż do zeszłego roku, kiedy to opublikowano ich wyniki, skrupulatnie notowano wszystkie narodziny i zgony, poszukując korelacji pomiędzy odżywianiem się matki a podatnością jej dziecka na choroby w późniejszym wieku. Było to o tyle łatwe, że w tym rejonie świata występują dwie wyraźnie różniące się pory roku, a jedna z nich, okres suszy, jest równocześnie czasem ostrych niedoborów pokarmu, żeby nie powiedzieć głodu. Dorośli mieszkańcy wiosek chudną wtedy przeciętnie o 6 kg i nie potrzeba specjalnej przenikliwości, żeby stwierdzić, co to oznacza dla poczętych wtedy dzieci.

Cieńsze ściany lewej komory serca to jeden z powodówchorób tego narządu u osób, które przyszły na świat ważąc mniej niż 2500 g

Dość nieoczekiwanie okazało się, że w ciągu całego roku, niezależnie od okresu klimatycznego, a tym samym niezależnie od obfitości bądź braku pożywienia, umiera mniej więcej tyle samo nowo narodzonych dzieci. Jeszcze większym zaskoczeniem były jednak zgony starszych dzieci i osób dorosłych. Przed 15 rokiem życia zmarło 4 razy więcej tych, którzy urodzili się od lipca do grudnia, a więc w okresie głodu, natomiast przed ukończeniem 25 roku musiało się pożegnać z tym światem aż 10 razy więcej osób z tej grupy, większość z powodu infekcji.

Tak uderzająca różnica sugeruje, że w bardzo wczesnym okresie życia zdarzyło się coś, co później przeszkadza organizmowi w obronie przed intruzami wszelkiej maści. Najbardziej prawdopodobne wydaje się wyjaśnienie, że to brak niezbędnych składników odżywczych w życiu płodowym uszkadza, a może raczej nie pozwala na właściwy rozwój układu odpornościowego. I zgubne tego skutki trwają niestety przez całe życie.

Co to konkretnie oznacza? Zastępy zgodnie współpracujących ze sobą komórek, które bronią nas przed zagrożeniami, powstają z kilku komórek prekursorowych, pojawiających się już 9 tygodni po zapłodnieniu. Różne wyspecjalizowane linie naszych wewnętrznych obrońców, którym dają początek komórki macierzyste, dojrzewają bądź w szpiku kostnym, bądź w grasicy. I dzieje się to we wczesnym życiu płodowym. Zanik grasicy spowodowany brakiem składników odżywczych zaobserwowano już w 1811 roku. Powstał nawet specjalny termin medyczny, tymektomia "żywieniowa", co w niezwykle obrazowy sposób wyjaśnia wpływ niedożywienia na ten ważny narząd (tymektomia to chirurgiczne usunięcie grasicy). Zatem niedorozwój grasicy w momencie przyjścia na świat oznacza, że limfocyty T, tzw. grasicozależne, a więc te komórki odpornościowe, od których zależy rozpoznanie podstępnych wrogów, nie mają szans na dobre przygotowanie się do swej pracy. A jest to tym groźniejsze, iż noworodki z niedowagą, jak ustalono kilka lat temu, utrzymują niedowład kompetencyjny sił obronnych organizmu także w późniejszym wieku. Wszystko to razem wzięte doskonale pasuje do obserwacji z Gambii, które są pierwszym poważnym statystycznym potwierdzenim wpływu niedożywienia w łonie matki na obniżenie odporności przez resztę życia.

Niedożywienie w łonie matki zaburza rozwój grasicy, a to z kolei rozwój układu odpornościowego, szczególnie limfocytów T

W krajach zachodnich, gdzie higiena nie jest tylko pustym hasłem, więc infekcje zbierają mniej obfite żniwo niż na kontynencie afrykańskim, niedorozwój układu odpornościowego spowodowany niedożywieniem może wywoływać inne groźne schorzenia - alergie oraz nowotwory. Tak sugerują autorzy raportu z Gambii, jednak ten wniosek to na razie tylko spekulacje.

Rozwój prenatalny a... iloraz inteligencji to jeszcze jeden trop, który postanowili ostatnio prześledzić naukowcy. Od lat trwają ostre spory o to, czy rozwój zdolności intelektualnych bardziej zależy od bagażu genetycznego, czy od środowiska, w jakim wychowuje się dziecko i - jak dotychczas - nie udało się sformułować wniosku, który usatysfakcjonowałby wszystkich zajmujących się tym problemem. Publikacja, która pojawiła się kilka miesięcy w "Nature" (t. 388, 31 July 1997), jeszcze bardziej dolewa oliwy do ognia; tzw. meta-analiza 212 wcześniej przeprowadzonych badań dotyczących bliźniąt podważyła dwubiegunowe myślenie o kształtowanie się ilorazu inteligencji - albo geny, albo środowisko - i postawiła w centrum zainteresowania... macicę. Wniosek ze wspomnianej analizy jest następujący: co najmniej 20% zdolności do rozumnego myślenia każdy z nas zawdzięcza warunkom, w jakich mieszkał przez pierwsze 9 miesięcy swego istnienia, ale nie rozszyfrowano jakże ogólnego określenia "warunki". Może to być wielkość łożyska, pozycja, jaką zajmuje w nim płód, ale także ilość i rodzaj składników odżywczych.

Choć psychologowie od dawna mierzą IQ, to przecież żaden neurofizjolog nie wyjaśnił, jak dotąd, istoty inteligencji. Trudno jednak byłoby przyjąć, że akurat inteligencja wyłamuje się z ogólnych reguł działania mózgu. Musi zatem być związana z liczbą połączeń między poszczególnymi komórkami mózgu i sprawnością przekazywania między nimi sygnałów. A przecież doświadczenia na zwierzętach nie budzą wątpliwości - niedożywienie w okresie prenatalnym zaburza rozwój mózgu, w tym tworzenie synaps, które decydują o porozumiewaniu się komórek nerwowych między sobą.

Bardzo rzadko badania naukowe ostatecznie rozstrzygają jakiś problem. Znacznie częściej otwierają nowe pole dociekań, prowokują kolejne pytania. Tak też z pewnością będzie i tym razem. Już teraz, uwzględniając najnowsze ustalenia, uczeni próbują inaczej spojrzeć na wielką, ogólnoświatową epidemię chorób serca i układu krążenia. Nikt oczywiście nie neguje znaczenia dobrze znanych czynników ryzyka, ale może nie tylko one mają wpływ na jej zasięg. Nawet w krajach o kwitnącej dziś gospodarce okresy prosperity przeplatały się z recesją, czasy ładu i spokoju z okrutnymi wojnami. Warto sprawdzić, czy szczególne nasilenie chorób serca nie zbiegło się w czasie z osiąganiem wieku średniego przez osoby, których pierwsze 9 miesięcy istnienia przypadło na "głodne" czasy.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(01/98) GŁODÓWKA DOBRA NA SERCE