Twoja wyszukiwarka

BARBARA PRATZER
UMIERAĆ DLA INNYCH
Wiedza i Życie nr 1/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1998

Fot. EAST NEWS

Właśnie umiera komórka nowotworowa (różowa), która pod wpływem sygnałów płynących z układu odpornościowego, a konkretnie od limfocytu T (żółty), zdecydowała się na samobójstwo, by ratować przed zagładą cały organizm. Na pierwszy rzut oka łatwo odróżnić zjawisko to, zwane apoptozą, od normalnej śmierci spowodowanej uszkodzeniem (czytaj także "WiŻ" nr 11/94). W tym drugim wypadku komórka pęcznieje i pęka, podczas gdy śmierć samobójcza rozpoczyna się od kurczenia komórki i oddzielenia jej od innych, potem następuje coś w rodzaju pączkowania, wreszcie komórka rozpada się na kawałki.

Od dawna wiadomo było, że zjawisko apoptozy ma ogromne znaczenie dla prawidłowego rozwoju zarodkowego - niepotrzebne już komórki po prostu giną - ale dopiero w latach osiemdziesiątych zaczęto na poważnie badać związek apoptozy z rozmaitymi chorobami. Okazało się, że nieprawidłowości w realizacji genetycznie zaprogramowanej samozagłady komórek mogą prowadzić do rozwoju nowotworów, pogarszać sytuację nosicieli wirusa HIV oraz innych infekcji, mają związek z chorobami z autoagresji, a także uszkadzają komórki serca i mózgu po epizodach ostrego niedokrwienia.

Oczywiście, niejedna mądra głowa myśli, jak wykorzystać zjawisko apoptozy ku pożytkowi chorych osób. Niestety, Natura pilnie strzeże tajemnic wielostopniowego mechanizmu włączania zaprogramowanej śmierci. Dziś wiadomo o nim zbyt mało, żeby tę wiedzę można było spożytkować w praktyce.