Twoja wyszukiwarka

MACIEJ LUNIAK
PTAKI W MIEŚCIE
Wiedza i Życie nr 2/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/1998

GOŁĘBIE, SZPAKI, WRONY, KACZKI KRZYŻÓWKI - CORAZ WIĘCEJ PTAKÓW PRÓBUJE ZNALEŹĆ DLA SIEBIE MIEJSCE W ZURBANIZOWANYM ŚWIECIE. OD CZEGO ZALEŻY ICH SUKCES?

Skład gatunkowy i formy bytowania fauny kształtowały się przez tysiące, a nawet miliony lat, toteż w ewolucyjnej skali czasu miasto pojawia się nagle. To sztuczny twór dostosowany wyłącznie do potrzeb człowieka i wyłamujący się z praw rządzących przyrodą. Ale to także wolna, czekająca na zasiedlenie nisza ekologiczna.

Ta pustułka wybrała na siedzibę dach Sejmu

Wiele gatunków zwierząt nie potrafi dostosować się do zmian spowodowanych przez urbanizację. Inne dobrze sobie radzą w miastach, a często powodzi im się tam lepiej niż w naturze. Co więcej, akceptacja miejskiego życia (zjawisko to nazwano nawet specjalnym terminem - synurbizacja) staje się coraz powszechniejsza wśród zwierząt, występuje u coraz większej liczby gatunków i w liczniejszych populacjach.

Warszawa jako największa aglomeracja w Polsce jest dobrym przykładem tego zjawiska. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zanotowano w tym mieście obecność 213 gatunków, z których 170 stale tu przebywa lub pojawia się na tyle często, by można je uznać za trwałe składniki przyrody. Dla porównania w całej Polsce występuje około 360 gatunków, na Mazowszu zaś około 300. W Warszawie na jednym km2 gnieździ się średnio 190-370 ptasich par - co najmniej dwa razy więcej niż w lesie i wielokrotnie więcej niż na polu.

Główne ograniczenia stwarzane zwierzętom przez środowisko zurbanizowane wynikają z jego oderwania od przyrody. Na terenach zajmowanych obecnie przez miasto to, co istniało na nich "od zawsze" - gleba, flora i fauna - zostaje nagle zniszczone i zastąpione sztucznymi strukturami - zabudową, drogami, zasianymi trawnikami. Pozostawione wyspy zieleni są odgrodzone martwymi przestrzeniami ulic i budynków. Jałowa, miejska roślinność jest dla zwierząt ubogim źródłem pożywienia i nie zapewnia im odpowiednich kryjówek. Pędzące pojazdy, ściany wieżowców, sieć napowietrznych przewodów, chemikalia, skażenie wód i powietrza, psy, koty oraz wszechobecność człowieka utrudniają, a wielu gatunkom ptaków wręcz uniemożliwiają bytowanie w środowisku miejskim.

Kaczki krzyżówki

Ale miasto oferuje też korzyści. Jedna z nich to obfitość sztucznego pożywienia - kluski, kasze, kawałki chleba można bez trudu znaleźć w śmietnikach i na podwórkach. Często są one celowo wykładane dla ptaków. Gołębie miejskie, wróble i sierpówki prawie wyłącznie żywią się tym pokarmem. Inne gatunki korzystają z resztek z ludzkiego stołu w mniejszym stopniu i najczęściej zimą. Są jednak i takie, nawet wśród typowych mieszkańców miasta, które żywią się wyłącznie pokarmem naturalnym, na przykład jerzyki i jaskółki - owadami chwytanymi w powietrzu.

Bogatka

Wielkomiejska zabudowa daje zakwaterowanie gatunkom o różnorodnych zwyczajach gniazdowych. Gołębie osiedlają się na strychach, w loggiach i niszach ścian, wróble w ciasnych zakamarkach murów, za rynnami i tablicami reklamowymi, kawki w pionowych przewodach kominowych i wentylacyjnych, jerzyki w poziomych drenach wentylujących poddasza, a oknówki przylepiają swoje gniazda do wnęk okiennych i pod nawisami murów.

Tam, gdzie jest trochę zieleni, osiedlają się sikory - bogatka i modra oraz sroka. Zimą licznie przybywają gawrony i często kwiczoły. Do nowych osiedli ptaki wprowadzają się o wiele dłużej niż ludzie. Dopiero po 20-30 latach, gdy wokół bloków urosną drzewa, pojawia się więcej gatunków.

Samica wróbla buduje za rynną gniazdo

Ostojami ptaków są śródmiejskie parki, ogrody, działki i cmentarze. Poza wróblami, gołębiami i kawkami przylatującymi tu z osiedli gnieżdżą się na ich terenie gatunki leśne. Jednak trudności w znalezieniu naturalnego pokarmu i brak bezpiecznych kryjówek na gniazdo ograniczają osiedlanie się tych ptaków. Wygrabianie ściółki, usuwanie martwych konarów, przesuszenie gleby i skażenia spowodowały, że pożywienie w parkach jest dużo uboższe niż poza miastem. W miejskiej zieleni, ubogiej w runo i krzewy, najczęstszymi mieszkańcami są gatunki zakładające gniazda w koronach drzew i w dziuplach. Niektóre z nich, na przykład szpak, grzywacz, sroka, wrona, mazurek, kos i kwiczoł, są w parkach o wiele liczniejsze niż w naturalnych siedliskach.

Gatunki zamieszkujące parki umieszczają swe gniazda wysoko lub wiją je w niedostępnych miejscach. I tak kosy, które w lesie gnieżdżą się na ogół w krzewach, w mieście częściej robią to w koronach drzew lub w dziuplach, altankach działkowych, wrakach samochodów. Rudzik natomiast, zazwyczaj budujący gniazdo przy ziemi, w parkach często zasiedla skrzynki lęgowe powieszone na wysokości kilku metrów.

Miejskim ptakom w mniejszym stopniu zagraża spotkanie z naturalnymi wrogami, również człowiek z prześladowcy zmienia się w przyjaciela. Ptaki szybko uczą się tolerować bliskość ludzi, chociaż w niektórych sytuacjach, na przykład przy gnieździe, nadal zachowują ostrożność.

Mewy śmieszki nad Wisłą - spusty z kanalizacji i elektrociepłowni ogrzewają wodę, a nie oczyszczone ścieki dostarczają pokarm ptakom

Parkowe sadzawki i kanały odstręczają ptactwo wodne ubogą roślinnością i wybetonowanymi brzegami. Trudno więc o miejsce na gniazdo i naturalne pożywienie. W warszawskich parkach tylko jeden gatunek odniósł pełny sukces w synurbizacji - kaczka krzyżówka, która korzysta z dokarmiania i robi gniazda w sąsiedztwie ludzi, m.in. na dachach altanek, w specjalnie zakładanych dla niej koszach. Krzyżówki gnieżdżą się nawet na pasie zieleni między dwoma jezdniami Trasy Łazienkowskiej, tuż obok pędzących samochodów.

Tam, gdzie nad wodą rosną trzciny, osiedlają się także łyski, trzciniaki i trzcinniczki. Zadowalają się znacznie mniejszymi przestrzeniami niż osobniki gnieżdżące się w rozległych trzcinowiskach mazurskich jezior.

Sierpówka umieściła gniazdo na lampie zawieszonej nad ruchliwą ulicą

Na miejskich sadzawkach licznie przebywają także mewy - głównie śmieszka i pospolita, przylatujące tu znad Wisły. Ptaki te chętnie korzystają z pokarmu wykładanego dla parkowych łabędzi. Mewy nie gnieżdżą się w śródmieściu Warszawy, gdyż potrzebują do tego otwartych bezludnych przestrzeni. Jednak w niektórych miastach (na przykład w Ustce) już nauczyły się zakładać gniazda na płaskich dachach domów, niczym na dzikich nadmorskich skałach.

Największe stada mew i kaczek przebywają nad Wisłą. Są tu obecne przez cały rok, a szczególnie licznie w porach migracji. Nad rzeką można spotkać także inne wędrujące wzdłuż Wisły gatunki: perkozy, czaple, rybitwy, pliszki, i kilka gatunków siewkowatych. Zimą miejski odcinek rzeki stanowi dla wodnego ptactwa ostoję. Spusty z kanalizacji i elektrociepłowni ogrzewają wodę, a nie oczyszczone ścieki dostarczają pokarm. Poza miastem zamarznięta rzeka pustoszeje, na wodach zaś i plażach warszawskiego odcinka Wisły zimuje kilka tysięcy ptaków.

Pliszka siwa - razem z budową metra dotarła do centrum Warszawy

Zima na naszej szerokości geograficznej to dla nich okres krytyczny, głównie z powodu braku lub niedostępności pożywienia. Tymczasem w mieście nie brakuje resztek z ludzkiego stołu i miejsc wolnych od śniegu i lodu, poza tym panuje tu cieplejszy mikroklimat. Dzięki temu wiele gatunków ma szansę przetrwać. Przylatują tu więc ptaki spoza miasta. Warszawiakom bardzo dobrze znany jest widok wielotysięcznych stad "czarnych ptaków" (w większości są to gawrony, ale także kawki i wrony), które każdego popołudnia przelatują nad miastem do ich zbiorowych sypialni położonych na jego obrzeżach - w Lesie Bielańskim albo Lesie Bemowskim. W stolicy zimuje około 100 tys. gawronów, które jesienią przenoszą się tu z Niżu Rosyjskiego [ramka obok]. Inne gatunki - kosy, krzyżówki, mewy, łabędzie - rezygnują z odlotu na zimowiska, co pozwala im wiosną wcześnie zaczynać lęgi.

Synurbizacja, obserwowana coraz powszechniej u ptaków, a także u ssaków, jako zjawisko przyrodnicze, pozwala mieć nadzieję, że nasze miasta nie będą kamienną pustynią. Możemy ten proces wspomagać przez przyjazne dla zwierząt kształtowanie środowiska miejskiego. Mogą to być proste zabiegi nie wymagające dodatkowych nakładów, jak choćby pozostawianie ściółki w parkach czy niebetonowanie dziupli drzewnych. Aktualna wiedza pozwala nam nie tylko wzbogacać faunę miast, ale także ograniczać powodowane przez nią niedogodności.

Fot. Wiktor Pawłowski

Prof. dr hab. MACIEJ LUNIAK jest ornitologiem w Muzeum i Instytucie Zoologii PAN. Zajmuje się miejską fauną i problemami ekologii miasta.

Autor zdjęć prof. dr hab. WIKTOR PAWŁOWSKI jest fotografikiem-przyrodnikiem, a z wykształcenia chemikiem - pracuje w WSP w Kielcach i na Uniwersytecie Warszawskim.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(02/98) HUBA DLA DZIĘCIOŁA