Twoja wyszukiwarka

MONIKA BETLEY
POŻYTECZNE SZCZEBIOTANIE
Wiedza i Życie nr 3/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/1998

W wielu kręgach kulturowych dorośli, mówiąc do niemowlęcia, używają mało urozmaiconego, afektowanego języka. Być może, nie służy to jedynie ukojeniu dziecka. Prawdopodobnie ta odmienność mowy wiąże się z faktem, że dziecko od najwcześniejszych chwil życia zaczyna uczyć się języka rodziców. I żeby to osiągnąć, musi nie tylko zauważać istotne różnice fonetyczne, ale także pomijać różnice nieistotne. Analiza dźwięków wydawanych przez matki przemawiające do swych niemowląt wykazała, że zawierają one "karykatury" samogłosek, dzięki którym niemowlęta poznają kluczowe cechy mowy.

Różnice między głoskami "a" i "o" są na tyle niewielkie, że aby je rozpoznać w gąszczu, jaki stanowi mowa dorosłych, trzeba osiągnąć poziom wtajemniczenia dorosłego człowieka. Istnieje wiele sposobów wymawiania "a" i "o". W badaniach przeprowadzonych w University of Washington w Seattle, obejmujących matki trzech narodowości (angielskiej, szwedzkiej i rosyjskiej), wykazano, że we wszystkich trzech językach matki używały tej samej techniki - zmieniały brzmienie samogłosek. Jak twierdzi Patricia Kuhl, jedna z autorek badań, wygląda to tak, jakby matka zwiększała wartość przekazywanego sygnału, powodując, iż samogłoski różnią się od siebie w sposób dostrzegalny dla dziecka.

Taki wzmocniony sygnał daje dziecku informację, której wszakże nie jest ono w stanie jeszcze wykorzystać. Kiedy dziecko zaczyna używać słów, zaniedbuje niektóre różnice między dźwiękami. Prawdopodobnie dlatego, że nie mają one znaczenia aż do czasu, kiedy jego słownik wzbogaci się o liczne słowa o podobnym brzmieniu. Wydaje się, iż na każdym etapie wczesnej nauki języka (od klasyfikowania dźwięków począwszy, a na stosowaniu poznanych kategorii w procesie uczenia słów) to mózg dziecka decyduje, co warto zauważyć, a co może zostać pominięte.

W przeprowadzonych badaniach mowa matek dostarczała także wielu przykładów brzmienia każdej samogłoski. Uważa się, że może ona pomagać niemowlętom poznać cechy, które powodują, iż samogłoski brzmią odmiennie, a także ignorować zróżnicowanie fonetyczne, które zdarza się w obrębie jednej samogłoski. Faktycznie, już około 20 tygodnia życia niemowlęce gaworzenie zawiera wyraźne dźwięki samogłoskowe.

Opisane badania pozwalają przypuszczać, że skierowana do niemowlęcia mowa rodziców ma znaczenie instruktażowe i sugerują bliski związek pomiędzy docierającym do niemowlęcia przekazem a jego zdolnością do nauki mówienia. Hipoteza ta wszakże powinna zostać przetestowana w różnych kręgach kulturowych, bowiem, jak mówi jeden z naukowców, z samego faktu, że rodzice to robią, nie wynika jeszcze, iż ma to jakieś znaczenie w nauce języka.

"Science", 5326/1997