Twoja wyszukiwarka

DOROTA WROŃSKA
GDZIE SZUKAĆ DRAPIEŻNYCH ROŚLIN
Wiedza i Życie nr 4/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1998

NAJDZIWNIEJSZE, CO MOŻE ZROBIĆ ROŚLINA, TO ZACHOWYWAĆ SIĘ JAK... ZWIERZĘ.

W Polsce występuje 13 gatunków takich "odmieńców", należących do czterech rodzajów: rosiczka (Drosera), tłustosz (Pinguicula), pływacz (Utricularia) oraz aldrowanda (Aldrovanda). Rosiczki można znaleźć na niektórych torfowiskach. Tłustosze natomiast spotyka się przede wszystkim w górach, w okolicach źródlisk. Siedliska te są typowe dla roślin drapieżnych - wilgotne i nasłonecznione, lecz ubogie w substancje odżywcze. W tych warunkach roślinne drapieżnictwo, czyli uzyskiwanie soli mineralnych niezbędnych do fotosyntezy z ciał schwytanych zwierząt, staje się opłacalne. Pozostałe rodzaje - pływacz i aldrowanda - występują w wodach nizinnych oraz na bagnach.

Pływacz zwyczajny rośnie czasami w dużych skupiskach

Fot. Grzegorz i Tomasz Kłosowscy

Przyjrzyjmy się pływaczowi zwyczajnemu (Utricularia vulgaris), najczęściej spotykanemu u nas gatunkowi pływacza. Nad lustro wody jeziora wychyla się brązowa, kilkunastocentymetrowa łodyżka zwieńczona żółtymi kwiatami o delikatnych kształtach. Łodyżka jest przedłużeniem pędu prawie metrowej długości. Rozgałęziające się liście tworzą wokół niego zieloną plątaninę przetkaną dziesiątkami pęcherzykowatych zgrubień (ryc. 1). Specjalne komórki wyściełające ścianki pęcherzyka wypompowują wodę na zewnątrz, tworząc w nim podciśnienie. Pęcherzyk zamyka wieczko, które pod dotknięciem na krótko otwiera się do środka. Pułapka jest gotowa (ryc. 2a).

Ryc. 1. Podwodna część pędu pływacza zwyczajnego

Ofiarami pływacza padają najczęściej drobne skorupiaki i inne zwierzęta planktonowe, przywabione możliwością znalezienia bezpiecznej kryjówki oraz słodką wydzieliną sączącą się z pęcherzyków. Ofiary zostają wessane do środka (ryc. 2b). Gdy wieczko się zamknie, tlen w wodzie w pęcherzyku szybko się wyczerpuje. Zwierzęta umierają i zostają strawione, dostarczając pływaczowi niezbędnych do fotosyntezy minerałów.

Ryc. 2. Pęcherzyk, w który pływacz łapie swe ofiary

Pływacz zwyczajny nie jest u nas rzadkością. Niekiedy rośnie w dużych skupiskach w żyznych, spokojnych jeziorach, w starorzeczach i na bagnach. Pływacz nigdy się nie zakorzenia. W czasie kwitnienia pływa tuż pod powierzchnią wody, przez pozostałą część okresu wegetacyjnego unosi się swobodnie w toni, na zimę zaś opada na dno zbiornika. Umiejętność regulowania pływalności ma także aldrowanda pęcherzykowata (Aldrovanda vesiculosa) (ryc. 3).

Ryc. 3. Aldrowanda pęcherzykowata (z prawej) i jej pułapka

Gatunek ten żyje w podobnych siedliskach, lecz jest o wiele rzadszy od pływacza. Ponadto prawie zawsze rośnie pojedynczo. Aldrowanda osiąga około 30 cm wysokości. Jej liście, osadzone na długich oskrzydlonych ogonkach, składają się z dwóch półkolistych części. Przy najlżejszym dotknięciu zamykają się wzdłuż głównego nerwu, jak kartka papieru złożona na pół. Jeżeli intruz umknie i wpółzamknięty liść nie odbierze bodźców od szamoczącej się w środku ofiary, mechanizm trawienia nie zostanie uruchomiony. Po pewnym czasie liść otworzy się ponownie. Jest to zrozumiała ostrożność, gdyż może on schwytać i strawić ofiarę tylko jeden raz. Kiedy po udanych łowach otworzy się ponownie, będzie jak każdy zwykły liść zdolny jedynie do fotosyntezy. Aldrowanda ma również oryginalny sposób trawienia ofiary. Najpierw do wnętrza zamkniętej pułapki wydziela pęcherzyk powietrza. Dzięki temu ofiara znajduje się w cienkiej warstewce wody przyciśniętej do jednej ze ścian liścia. Dopiero teraz rozpoczyna uwalnianie enzymów trawiennych. Prawdopodobnie jest to sposób oszczędzania energii. Produkcja enzymów jest wyczerpująca, toteż wypełnianie sokiem trawiennym całej objętości pułapki byłoby znacznym marnotrawstwem. Aldrowanda, podobnie jak pływacz, zdobywa w ten sposób substancje mineralne.

Rośliny drapieżne bowiem, mimo swego zwierzęcego zachowania, pozostają w pełni roślinami i nie wykorzystują substancji pochodzących z ciał ofiar jako źródła energii. Zdobywają w ten sposób jedynie substancje mineralne - głównie związki azotu, a następnie w procesie fotosyntezy wytwarzają związki organiczne. Liczne eksperymenty wykazały, że rośliny drapieżne, umieszczone w żyznym podłożu, doskonale obywają się bez ofiar. W jednym z doświadczeń porównano liście pływacza - część będącą pułapką - z częścią nie przekształconą. Okazało się, że chlorofil w ściankach dojrzałego pęcherzyka pozwala przyswoić znacznie mniej węgla niż ta sama jego ilość w "normalnym" liściu. Funkcjonowanie pułapki wymaga też więcej energii, jest więc dla organizmu ciężarem. Oznacza to, że w naturze wszędzie tam, gdzie można zdobyć niezbędne substancje w prostszy sposób, rośliny drapieżne zostaną szybko zagłuszone przez konkurencję.

Rosiczka okrągłolistna

Górną powierzchnię jej liści pokrywają włoski gruczołowe, które chwytają ofiarę i wydzielają enzymy służące do jej trawienia

Fot. Agnieszka i Włodek Bilińscy

Rosiczki występują na torfowiskach wysokich. Są to miejsca podmokłe, silnie zakwaszone humusowymi substancjami pochodzącymi z rozkładu roślinnych szczątków, zasilane jedynie ubogą w minerały wodą deszczową. To sprawia, że na torfowisku tylko z rzadka wyrasta jakieś drzewo, zwykle rachityczna brzózka lub sosenka. Nic więc nie odbiera światła roślinom zielnym.

Tłustosz alpejski

Na jego liściach znajdują się dwa typy gruczołków, wydzielających śluz i enzymy trawienne. Owad przykleja się do lepkiej od śluzu powierzchni liścia, która stopniowo się zwija. Po pewnym czasie inne gruczołki zaczynają wydzielać enzymy trawienne i ciało ofiary zostaje rozpuszczone i strawione

Tłustosz obrał sobie na siedzibę góry w okolicach źródlisk. Ma tam dość wilgoci, niegościnne stoki zaś, ledwie pokryte warstewką gleby, również nie sprzyjają konkurencji.

A co z pływaczem i aldrowandą? Przecież płytkie jeziora, stawy i starorzecza mętną zielenią wód i obecnością obfitych szuwarów zdradzają swoją żyzność. Co zatem tu robią roślinni drapieżcy?

Pierwsze wrażenie jest złudne. Analiza chemiczna mętnej wody, robiona podczas sezonu wegetacyjnego, wykazuje z reguły śladowe ilości mineralnych substancji odżywczych. Ich zawartość wzrasta dopiero zimą. Sprawcami tego zjawiska są glony. Organizmy te, unosząc się wolno w toni lub porastając dno i wszystkie zanurzone przedmioty, dzięki bardzo szybkiej przemianie materii pochłaniają wielkie ilości składników pokarmowych. Rośliny wyższe przegrywają zatem konkurencję z nimi. Mogą wprawdzie czerpać związki mineralne z dna poprzez korzenie, lecz w mętnej wodzie zagraża im niedobór światła. Rozwiązanie tego problemu, jakie znalazły pływacz i aldrowanda, czyli unoszenie się przy powierzchni wody i czerpanie substancji odżywczych z ciał zwierząt planktonowych, jest zatem podziwu godnym fortelem natury.

Rysunki: Paweł Koźniewski

Autorka dziękuje prof. dr. hab. Stanisławowi Kłosowskiemu za konsultację tekstu.

Mgr DOROTA WROŃSKA jest absolwentką Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(07/98) ROŚLINA DRAPIEŻNA, LECZ MAŁO ŻARŁOCZNA