Twoja wyszukiwarka

MAREK W. KOZŁOWSKI
SPEKTAKL NA KORZE BRZOZY
Wiedza i Życie nr 5/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/1998

USCHNIĘTA BRZOZA MOŻE DOSTARCZYĆ CIERPLIWEMU OBSERWATOROWI OWADÓW NIE MNIEJ WRAŻEŃ NIŻ WTEDY, GDY JEJ PIEŃ WIEŃCZY ZIELONA KORONA.

ryc. 1

Martwe drzewo opadają gromady drewnojadów, a zaraz potem ich mniej lub bardziej wyspecjalizowani prześladowcy, z których najefektowniejszymi są zgłębce (Rhyssini) - błonkówki o zadziwiającym wyglądzie i umiejętnościach. Największym spośród trzech gatunków występujących na obserwowanej przeze mnie brzozie był zgłąb olbrzymi (Megarhysa gigas) mający wysmukłe ciało w kolorze miodu. Samce i samice zgłębów prezentowały przed obiektywem mojego aparatu fotograficznego osobliwe obyczaje.

ryc. 2

Samice zgłęba olbrzymiego mają monstrualnie długie pokładełka, nawet siedmiocentymetrowej długości. Sięgają nimi w głąb kanałów larwalnych drewnożerców w poszukiwaniu ich larw, które uśmiercają jadem (ryc. 1). Potomkowie zgłębów, wylęgający się ze złożonych w pobliżu ofiary jajeczek, pożerają ją w całości. Obserwowano samice, które docierały pokładełkiem do larw po przebiciu pięciocentymetrowej warstwy drewna. Operacja taka może trwać kilkadziesiąt minut. Samica z niemałym wysiłkiem przeciska pokładełko przez słoje pnia, warstewka po warstewce.

ryc. 3

Nie mniej ciekawie zachowują się samce, które bardzo licznie pojawiają się na pniu drzewa przed samicami (zjawisko to zwie się proterandrią). Samce nie mają pokładełek. Ich cienkie i długie odwłoki są zakończone mocnymi, zaostrzonymi płytkami. Najczęściej widuje się samce prowadzące rekonesans lub zbierające się w grupy wokół jednego punktu (ryc. 2). Podobnie jak samice, mają zdolność do niewiarygodnie precyzyjnego namierzania znajdujących się pod korą obiektów. Jednak ich celem są nie larwy drewnojadów, ale świeżo przeobrażone samice, które nie zdążyły jeszcze wyjść na zewnątrz i znajdują się tuż pod korą. Po znalezieniu miejsca pobytu potencjalnej partnerki odbywa się jedyny w swoim rodzaju wyścig. Każdy z samców stara się pierwszy przekłuć korę odwłokiem i zapłodnić samicę.

ryc. 4

Ciekawe, że wśród przepychających się, rozgorączkowanych osobników nie widać aktów agresji (ryc. 3). Taki rodzaj współzawodnictwa nazywa się w seksuologii zoologicznej "konkurencją skupiania się". Z czasem, gdy samce zaczną penetrować kanał z samicą, liczba konkurentów zmniejsza się. Rezygnują osobniki znajdujące się na peryferiach, a pozostają tylko te, które mają już zagłębione w korze odwłoki. Z badań wykonanych na amerykańskich gatunkach zgłębów wynika, że tylko jeden z przepychających się samców kopuluje. Najprawdopodobniej jest nim ten, który ma najgłębiej wetknięty odwłok. Po wykonaniu swej powinności samce wycofują się. Samica natomiast poszerza od wewnątrz otwór i chociaż po raz pierwszy w życiu wystawia głowę na światło dzienne, nie jest już dziewicą (ryc. 4).

Zdjęcia autora