Twoja wyszukiwarka

EWA KOŁODZIEJAK-NIECKUŁA
TRUDNA SZTUKA RACHUNKÓW
Wiedza i Życie nr 6/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1998

Ile można wydać na obronę? Za mało - napastnik zwycięży, zbytnia rozrzutność jednak grozi zmarnowaniem cennych dóbr. Znalezienie złotego środka to problem nie tylko polityków, ale także roślin. Bronią się one przed swoimi wrogami na wiele różnych sposobów.

W roślinnym arsenale poza klasycznymi kolcami i parzącymi włoskami znajdują się także wymyślne metody walki chemicznej i biologicznej - od trucizn po "specjalnie opłacane" straże złożone z mrówek. Przykładów udanych związków dających korzyści zarówno roślinie (zyskującej obronę przed roślinożercami), jak i mrówkom (otrzymującym pokarm i schronienie) nie brakuje. Nie zawsze jednak stosunki układają się tak idealnie. Czasami współżycie roślin i mrówek bywa bliższe pasożytnictwu niż symbiozie.

W lasach nizinnych południowo--wschodniej Amazonii naukowcy natknęli się na roślinę (Cordia nordosa) z rodziny ogórecznikowatych, która za mrówczą ochronę wydawała się płacić zbyt wiele. Mrówki z rodzaju Allomerus zamieszkują w domacjach - specjalnych utworach na pędach. W zamian za lokum z niesłychaną energią bronią liści swego gospodarza przed innymi owadami. Niewielki ma on jednak z tego pożytek, gdyż doprowadzają go do samozagłady, niszcząc jego pąki kwiatowe i kwiaty.

Mrówki nie zjadają pąków, a jedynie je przeżuwają. Działanie to wydaje się celowe. Zniszczone kwiaty nie dają owoców, pędy natomiast później się starzeją i dzięki temu wytwarzają więcej domacjów dla mrówek. Zaledwie 1% kwiatów pozostawało nie uszkodzonych i normalnie owocowało. Trudno stwierdzić, by roślina coś w tym związku zyskiwała. Dlaczego więc jest powszechny? Mrówki Allomerus zasiedlały prawie 80% populacji C. nordosa występującej na terenie badań. Zagadka czeka na rozwiązanie.

"Nature", 6673/1998