Twoja wyszukiwarka

RYSZARD BADOWSKI
POD PORTUGALSKĄ BANDERĄ
Wiedza i Życie nr 6/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1998

ŚWIATOWA WYSTAWA EXPO'98 W LIZBONIE POD HASŁEM OCEANY - DZIEDZICTWO DLA PRZYSZŁOŚCI ODBYWA SIĘ W 500 ROCZNICĘ DOTARCIA PRZEZ VASCO DA GAMĘ DROGĄ MORSKĄ DO INDII.

W czasie tej wyprawy miał miejsce ciekawy epizod. Na zakotwiczonym w pobliżu półwyspu Angediva okręcie portugalskiego żeglarza zjawił się jakiś człowiek lat około czterdziestu, ubrany w płótno i przystrojony w piękny turban. Pozdrowił Portugalczyków, prosząc po wenecku o pozwolenie wejścia na pokład. Przedstawił się jako wysłannik władcy Goa, który chętnie przyjąłby gości z dalekiej Europy. Podejrzewając podstęp, dowódca wyprawy portugalskiej kazał wziąć go na tortury, aby wyznał, kim jest naprawdę i w jakim celu przybył. Wtedy dziwny nieznajomy zeznał, że jego rodzice byli poddanymi króla polskiego i do 1450 roku mieszkali w pewnym mieście zwanym Posna. Gdy Żydom tam osiedlonym kazano przyjąć chrześcijaństwo, przybyli do Jerozolimy, a stamtąd udali się do Aleksandrii, gdzie on się urodził.

Do Indii trafił jako młodzieniec, prawdopodobnie w celach handlowych. Miał rozległą wiedzę o tym kraju, jego ludności i miejscowych zwyczajach. Zajmował stanowisko urzędnika, prowadzącego rokowania z obcymi kupcami. Był człowiekiem zamożnym. Vasco da Gama postanowił skorzystać z jego usług i zaproponował mu przejście na służbę Portugalii. Wkrótce uczynił go swoim tłumaczem, zawiózł do Lizbony i tam kazał ochrzcić. Nadał mu swoje nazwisko. Tak na kartach historii Portugalii pojawił się Gaspar da Gama.

W Polsce pierwszy zainteresował się jego osobą niestrudzony odkrywca i badacz poloników Joachim Lelewel. W swej pracy Polska. Dzieje i rzeczy jej (Poznań 1858) napisał: Bez Żydka z Poznania po Indji krążącego, a chrztem Gaspard da Gama zwanego, Vasco da Gama 1498 i Kabral 1500 nie mieliby tego powodzenia w swych wyprawach, jakie on im zjednał.

Pedro Alvarez Cabral był kolejnym wielkim żeglarzem portugalskim w okresie wielkich odkryć geograficznych. Kiedyś potężny sztorm u brzegów Afryki zapędził jego okręty aż do brzegów Brazylii. Wiatry i prądy zmieniły także kurs drugiej podążającej do Indii wyprawy portugalskiej, której nawigatorem był Gaspar da Gama. Ponoć to on, uciekając przed rozszalałym żywiołem, poradził Cabralowi obranie kursu na zachód.

Ostatecznie wyprawa Cabrala po wylądowaniu w Brazylii dotarła do Indii we wrześniu 1500 roku, zakładając na ich brzegach pierwsze europejskie faktorie. Sam zaś Gaspar da Gama stał się doradcą dwu portugalskich wicekrólów Indii - Francisca Almeidy i Alfonsa d'Albuquerque. Potomek poznańskich Żydów oddał Portugalczykom nieocenione usługi nawigacyjne, geograficzne i administracyjne. Z jego informacji o Indiach oraz opowieści o własnych podróżach w służbie portugalskiej korzystali geografowie i kartografowie europejscy w XVI wieku.

Gaspar da Gama był pierwszą znaną postacią związaną z Polską pochodzeniem, a z Portugalią działalnością na morzach i oceanach. Ślad po nim w kronikach portugalskich urywa się w 1510 roku. Większość historyków przypuszcza, że zmarł w wieku około 60 lat po powrocie z zamorskich wypraw. Encyclopaedia Judaica, wydana w Berlinie w 1931 roku, podaje, że zginął w Indiach przy zdobywaniu Kalikatu, dzisiejszego miasta Kozhikode w stanie Kerala.

Imię chrześniaka Vasco da Gamy przewija się przez niemal wszystkie kroniki dotyczące złotego okresu ekspansji Portugalii na oceanach i dalekich lądach. Pierwotnie brzmiało ono chyba Kasper. Nazwiska rodziców nie udało się ustalić. Opis okoliczności opuszczenia przez nich Polski podaje portugalski historyk XVI wieku João de Barros, w oparciu o relację uczestnika pierwszej wyprawy Vasco da Gamy do Indii, Alvaro Velho. Jego właśnie słowa zacytowałem na wstępie. Polski historyk i geograf, Bolesław Olszewicz, stwierdził, że istotnie tumulty antyżydowskie odnotowane są w kronikach poznańskich w 1454 roku, ale król polski nigdy nie ogłosił w swoim państwie edyktu nakazującego, aby wszyscy Żydzi, którzy tam się znajdowali, stali się chrześcijanami w ciągu 30 dni, albo żeby wyjechali z jego królestwa. Barros tak sobie to wyobrażał przez analogię do wypędzenia Żydów z Hiszpanii i Portugalii.

Lizbona w okresie wielkich odkryć geograficznych

Fot. Archiwum

Inny portugalski historyk XVI wieku, a zarazem dyplomata i wysoki urzędnik królewski, Damião de Góis, także określa Gaspara da Gamę jako judeu do Reyno de Polonia da cidade de Posna. Jego świadectwo ma szczególne znaczenie, gdyż posłował od swego władcy do Polski, zabiegając o rękę córki Zygmunta I, Jadwigi Jagiellonki, dla brata króla Portugalii, Luisa. Podróż swą odbył zapewne morzem, gdyż odwiedził Gdańsk, a następnie Kraków, Poznań i Wilno. Damião de Góis piastował później urząd historiografa i stał na czele archiwum państwa portugalskiego. W zbiorach tej instytucji znalazł listy wybitnych postaci historycznych, takich jak król portugalski Emanuel III i słynny żeglarz Amerigo Vespucci, w których występuje postać Gaspara da Gamy. Wynika z nich, że Żyd z królestwa polskiego był faworytem portugalskiego króla, który obsypał go darami i mianował cavaleiro de sua casa, czyli kawalerem swego dworu.

Nie był to jednostkowy przykład w dziejach stosunków polsko-portugalskich. W 1518 roku król Zygmunt polecił listownie życzliwości monarchy portugalskiego Manuela I swego rycerza Jana Tarnowskiego, późniejszego kasztelana, wojewodę i hetmana wielkiego koronnego. Miał on wspomagać Portugalię w czasie wojny przeciwko Maurom w Afryce. Portugalski pas rycerski otrzymał w kościele św. Juliany w Lizbonie. Przedtem odwiedził Ziemię Świętą, był zatem dobrze przygotowany do tej misji.

Przy stole poprzedniego monarchy Jana II Doskonałego zasiadał inny polski wysłannik, Mikołaj z Popielowa, urodzo-ny we Wrocławiu. Władca Portugalii darował mu dwu czarnych "moros" (Maurów), których raz nazywa Murzynami, a drugi raz Żydami. Jego dziennik podróży, odbytej w 1484 roku, zawiera cenne informacje o dworze królewskim i wyprawach morskich Portugalczyków, o zajętych przez nich ziemiach w Afryce i skolonizowanych wyspach.

Portugalia jako odrębne królestwo na Półwyspie Pirenejskim ukształtowała się w 1139 roku. Przedtem była lennym hrabstwem Królestwa Leónu. Od Kastylii oderwał ją Alfons I Zdobywca, który odebrał Maurom Lizbonę. Budowę floty portugalskiej rozpoczął na początku XIV wieku Dionizy I. Jednak dopiero w 1411 roku, po podpisaniu ostatecznego pokoju z Kastylią, Portugalia przestała się zajmować sprawami Półwyspu Pirenejskiego i związała swe interesy z morzem. Pozbawione zajęcia rzesze rycerskie i nowa klasa - kupcy zainteresowali się podbojami krajów zamorskich. Portugalskie wyprawy odkrywcze zapoczątkował infant Henryk Żeglarz, zdobywając w 1415 roku Ceutę. Natomiast w 1488 roku okręty portugalskie dotarły do Przylądka Dobrej Nadziei, za którym spodziewały się znaleźć drogę morską do Indii.

Lizbona stała się w XV wieku znaczącym portem morskim. Trafiały do niego okręty gdańskie ze zbożem i drewnem, zabierające w drogę powrotną wino, owoce i korek. Gdańsk, jako miasto hanzeatyckie, korzystał w Portugalii ze specjalnych przywilejów, potwierdzonych 18 dekretami królewskimi. Statki gdańskie spotykały się z portugalskimi także w portach niderlandzkich, gdzie Portugalczycy mieli swoje faktorie. Przez Niderlandy dotarli do Polski pierwsi przybysze z Lizbony.

Trasa podróży Gaspara da Gamy z eskadrą Pedra Alvareza Cabrala do brzegów Brazylii (1500) i dalej w stronę Indii

Wielka Encyklopedia Hiszpańska w artykule o odkryciach geograficznych Vasco da Gamy podaje, że pod koniec
XV wieku przebywał w naszym kraju starszy jego brat, Pablo da Gama. Początkowo to on miał poprowadzić pierwszą portugalską wyprawę do Indii. Vasco da Gama wezwał go w tej sprawie listownie do Lizbony, ale starszy brat z powodu złego stanu zdrowia zgodził się jedynie objąć dowództwo jednego z okrętów. Na pokładzie "Św. Rafała" zmarł później w jednym z portów afrykańskich w drodze powrotnej do domu. Musiał zatem znać Kaspra z Poznania i brać udział w jego dalszych losach. Tak nałożyły się na siebie dwa należące do najstarszych ciekawe portugalskie polonica.

A było ich znacznie więcej. Na statek portugalski wsiadł w Plymouth jeden z pierwszych polskich wędrowców morskich, Jan Dantyszek, wysłany przez polskiego króla w 1522 roku w misji dyplomatycznej do Hiszpanii. Był doskonale obeznany ze sprawami żeglugi i budownictwa okrętowego, miał najlepszą w Polsce znajomość portów i flot najważniejszych państw, w tym floty portugalskiej. Interesowały go odkrycia w Nowym Świecie. Przyjaźnił się z Hernánem Cortésem. Był pod wrażeniem wypraw Vasco da Gamy i Cabrala. Po powrocie ze swych wojaży Dantyszek został biskupem warmińskim i sekretarzem króla Zygmunta Starego. Stanowił znaczącą postać w polskiej historii.

W XVI wieku na listę Polaków pływających na portugalskich statkach wpisał się też Erazm Kretkowski, kasztelan brzeski i gnieźnieński, inny królewski dyplomata. Wiadomo, iż w trakcie odbywania poselstw zwiedził wiele krajów. O jego obecności w Portugalii świadczy utwór Jana Kochanowskiego Nagrobek Kretkowskiemu, w którym czytamy: Był, gdzie Dniestr szumnie pędzi, gdzie Ganges się toczy. Widział Istr dwuramienny, Ren i Tagus słynny. Przez Dniestr i Istr (antyczna nazwa Dunaju) podróżował jako wysłannik króla Zygmunta Augusta do sułtana tureckiego. Nie wiadomo, co zawiodło go do Lizbony. Być może to, że z miasta nad Tagiem pływały statki do Indii. Podróż do portugalskich posiadłości w Indiach musiał odbyć u schyłku swego życia, zakończonego w 1558 roku w Padwie.

Pomnik ku czci dawnych żeglarzy i odkrywców w Lizbonie

Fot. Archiwum

Także w Padwie studiował Stanisław Niegoszewski, znany w XVI wieku poliglota i podróżnik, późniejszy sekretarz króla Zygmunta III. Wiadomo, że odbył po Hiszpanii wędrówkę, która musiała być długa, gdyż nauczył się mówić płynnie w języku tego kraju. Istniało domniemanie, że był on tajemniczym autorem dzieła Anonima diarjusz peregrynacji włoskiej, hiszpańskiej i portugalskiej (1595), które wygrzebał z mroku archiwów bibliotekarz księgozbioru Akademii Umiejętności w Krakowie Jan Czubek i opublikował w 1925 roku w Archiwum do Dziejów Literatury i Oświaty w Polsce.

Niezależnie od tego, kim był ów Anonim, zaliczyć go należy do pierwszych Polaków, którzy pisali o Portugalii. Niestety, jego relacja o tym kraju jest bardzo krótka i ogranicza się właściwie do opisu Lizbony (miasto wielkie nad rzeką Tagus, leży pochodzisto, po trzech górach i padołach wściągłe), która zaimponowała mu bogactwem swych mieszkańców, ale nie przypadła do gustu, ponieważ jej ulice były plugawe, ciemne i ciasne. Przedtem podobnie oceniał Madryt, posiadał zatem umysł bardzo krytyczny albo miewał złe humory. Przepłynął jednak po Tagu trzy mile łodzią i wyraźne wrażenie wywarł na nim port, który ta rzeka czyni, w wielkość i w możność i w zacność najprzedniejszy we wszystkim chrześcijaństwie. Podziwiał w nim statki, które przybyły ze Włoch, z Grecyej, z Asyryej, z Angliej et ex toto septentrione, czyli z całej północy, a także z Indyej, z Afryki i z Czerwonego morza i Brazylii. Wyraźnie fascynowały go morskie podróże. Niestety, na opisie lizbońskiego portu jego pamiętnik się urywa.

W rok po tajemniczym wędrowcu znalazł się w stolicy Portugalii kolejny polski podróżnik, Krzysztof Pawłowski, którego później próbowano z owym Anonimem utożsamić. Płynął jednak w odwrotnym kierunku. Trasa jego wiodła z Lizbony naokoło Przylądka Dobrej Nadziei do Mozambiku, a stamtąd do Indii. Zachował się w odpisie jego list, wysłany 20 listopada 1596 roku do przyjaciół w Krakowie. Zawiera on wiele ciekawych i cennych spostrzeżeń etnograficznych, geograficznych i obyczajowych o portugalskich koloniach w Indiach, a także opis dramatycznych przeżyć na morzu.

Galeon "Nossa Senhora do Vencimento", którym płynął, należał do flotylli składającej się z pięciu statków. W drodze wybuchła na nim epidemia, której uległa cała załoga, z wyjątkiem naszego rodaka i pilota. Gdy rozchorował się kapitan galeonu, Krzysztof Pawłowski przejął dowództwo statku. Musiał zatem znać się na żegludze. Był prawdopodobnie kupcem nieraz przebywającym na morzu w celach handlowych. Germanizmy występujące w jego liście świadczą, że mógł pochodzić z Pomorza lub zamieszkiwać w Gdańsku. Wiadomo, że w Lizbonie spotkał ziomka o niemieckim imieniu i nazwisku, Hansa Tregie-ra, któremu pożyczył 400 talarów, więc musiał być człowiekiem majętnym. Nieuczciwego dłużnika ścigał potem w Koczinie i zamierzał w ślad za nim udać się do portugalskiej Malakki. O kupieckiej żyłce Pawłowskiego świadczy fakt, iż w Mozambiku i Goa sprzedał z zyskiem sery wiezione z Gdańska.

Wieża Belem w Lizbonie, spod której w XVI wieku wyruszały statki portugalskie na dalekie morskie wyprawy. Kształtem przypomina dawną karawelę

Fot. Archiwum

Wiadomo, że z fortulezzy Maszembig, czyli z Mozambiku, wysłał wcześniej, bo 25 sierpnia 1596 roku, listeczek do Polski, który się jednak nie zachował. Dzielił się w nim prawdopodobnie wrażeniami z Lizbony. W książce Polacy na szlakach morskich świata historyk-marynista Jerzy Pertek przytacza próbkę stylu Pawłowskiego z jego listu nadanego z Goa do nieznanego Waszmości w Krakowie: Począwszy od Lizybony żeglując aż minąwszy linią [to znaczy równik], pierwszy raz aż do samego Cabo Bona Spei [Przylądka Dobrej Nadziei], niewymowna gorącość, przytrudniejsza o wiatry dobre, gdy flota się z Lizybony nie wyprawi 6 dnia marca albo 12. Lecześmy wyjechali drugiego dnia Aprili anno 96 i przetośmy też zawsze nie mieli wiatry potrzebne...

Gdyśmy już minęli la insula Madagascaro, którą zowią Luzytańczycy [to znaczy Portugalczycy] insula S. Lorenca, trafiliśmy in Junio i Julio na takie zimna, które nas z onej gorącości tak przerazili, że do 500 ludu i z bosmanami, okrom mnie jednego a pilota drugiego, wszyscy wpadli w takie rozmaite choroby, że ich wyrzucono w morze zmarłych osób 160. Sam nasz kapitan mało nie umarł... Dostało mi też się niegodnemu być kapitanem nad Portugalczykami, a to nie dalej, jedno do Goi.

Ta stylistyka sprawiła, że niektórzy autorzy nazwali Pawłowskiego "prekursorem Paska". Trudno porównywać jeden jego list, ciekawy bardziej dla historyków portugalskiej żeglugi, niż dla historyków literatury, do dzieła pamiętnikarskiego, którym zachwycał się Mickiewicz i z którego czerpali wątki Słowacki, Krasiński i Sienkiewicz. Faktem jest jednak, że stoi on na pograniczu reportażu. Na pewno zasługuje na umieszczenie w przyszłej antologii najstarszych polskich tekstów dotyczących Portugalii, jej floty i posiadłości zamorskich.

RYSZARD BADOWSKI - dziennikarz, podróżnik, autor książek i filmów dokumentalnych.