Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ AUGUSTYNEK
SEN CZY JAWA?
Wiedza i Życie nr 6/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1998

HISTORIA NAUKOWEGO POZNANIA HIPNOZY LICZY JUŻ PONAD STO PIĘĆDZIESIĄT LAT, A MIMO TO NIE UZGODNIONO DOTĄD POWSZECHNIE AKCEPTOWANEJ DEFINICJI TEGO ZJAWISKA.

Niebywały rozwój zainteresowania hipnozą nastąpił podczas drugiej wojny światowej, a przyczyny tego były prozaiczne. Działaniom frontowym towarzyszy zawsze poczucie krańcowego zagrożenia, więc słabsi psychicznie żołnierze często zapadają na tzw. nerwice frontowe. Cierpią na bolesne skurcze mięśniowe, porażenia i amnezje. Psychiczny mechanizm tych nerwic, w większości nieświadomy, polega na ucieczce od zagrożenia w chorobę (nerwice tego typu występują oczywiście i w czasie pokoju, służą ucieczce od stresów dnia codziennego, problemów zawodowych czy rodzinnych). W toku działań wojennych, przy niedoborze lekarzy i miejsc szpitalnych, niezbędne było poszukiwanie przyspieszonych form leczenia, hipnozę stosowano więc jako doraźną terapię. Powodzenie tej metody w leczeniu nerwic wojennych wywołało falę entuzjazmu, jednak na drodze do jej upowszechnienia stał brak wyszkolonych w tym zakresie specjalistów.

W latach pięćdziesiątych w wielu krajach powołano specjalne komisje do zbadania przydatności hipnozy w lecze-niu. Właściwie we wszystkich raportach stwierdzono, że jest ona wartościową metodą pomocniczą w psychiatrii, a także może służyć do usypiania i znoszenia bólu przy zabiegach chirurgicznych, stomatologicznych i przy porodach. Konsekwencją takiego stanowiska było zalecenie, by ująć hipnozę w programie studiów medycznych oraz w podyplomowym szkoleniu lekarzy. Niestety, postulat ten nie został zrealizowany. A szkoda, bowiem możliwości leczenia hipnozą są stosunkowo duże. Nie jest ona z pewnością panaceum, jednak w wielu przypadkach skutecznie łagodzi objawy niejednokrotnie bardzo uciążliwe dla chorego.

ODRZUCIĆ NAŁÓG, LĘK I BÓL

Najbardziej spektakularne sukcesy odnotowano w terapii zespołu uzależnienia od alkoholu. Najczęściej wykorzystuje się tu hipnozę jako element psychoterapii, sugerując uczucie wstrętu do alkoholu, a także redukując przymus picia. Niestety, wielu uzależnionych zapomina, że nawet po wielu latach abstynencji pierwszy kieliszek najczęściej prowadzi do odnowienia nałogu. Dlatego nie można mówić o wyleczeniu, a jedynie o uzyskaniu mniej lub bardziej trwałej abstynencji, której długość może być bardzo różna.

Liczne doniesienia o skutecznym zastosowaniu hipnozy przy leczeniu alkoholizmu budziły nadzieje na sukces hipnotycznej terapii narkomanii. Procedura terapeutyczna polega na kontrolowanym ograniczaniu dawek narkotyku podawanego pod hipnozą. Zahipnotyzowanym sugeruje się silne działanie malejącej dawki narkotyku oraz wstręt i lęk przed nim. Wyniki stosowania tej metody są jednak kontrowersyjne. Po zakończeniu farmakoterapii połączonej z hipnotyzowaniem 25% pacjentów nie wróciło do nałogu przez 12 miesięcy, a przy zastosowaniu samej farmakoterapii 15%. Natomiast już w pierwszym miesiącu po zakończonej terapii do nałogu wracało aż 45% osób nie leczonych hipnozą i 15% pacjentów hipnotyzowanych.

Także w przypadku nałogu nikotynowego wyniki terapii nie są wyraźnie zachęcające. Wielu palaczy oczekuje, że terapeuta bez ich współpracy i wysiłku skutecznie zasugeruje im w stanie hipnozy odrzucenie papierosów. A gdy to nie następuje, palą dalej sami przed sobą "rozgrzeszani", że skoro nawet hipnoza im nie pomogła... Niestety, podobne oczekiwania mają na przykład osoby jąkające się. Dzięki hipnozie chcą bez żmudnych ćwiczeń pozbyć się dolegliwości męczącej ich nieraz przez wiele lat.

Hipnoza jest natomiast skuteczna w walce z fobiami. Umożliwia stopniowe wygaszanie niemiłych odczuć (np. lęku) i wzmacnianie emocji pozytywnych. W hipnozie głębokiej, sugerując powrót aż do okresu życia poprzedzającego uformowanie się fobii, można ukształtować odmienne reakcje na bodźce wyzwalające lęk. Natomiast płytka hipnoza działa w sposób zbliżony do relaksacji. Za pomocą odpowiedniej sugestii uzyskuje się korzystne zmiany fizjologiczne u człowieka przeżywającego lęk - doraźne obniżenie ciśnienia krwi, spowolnienie akcji serca i oddechu, poprawę perystaltyki jelit, a na zasadzie odruchu - uspokojenie psychiczne.

Hipnoza może też być skutecznie wykorzystana w walce z bólem. Pierwszym opisanym w literaturze naukowej eksperymentem ze znieczuleniem hipnotycznym (nazywanym wtedy znieczuleniem magnetycznym) była próba w dniu 7 listopada 1820 roku, przeprowadzona przez Du Poteta z 18-letnią dziewczyną, która w transie nie reagowała na bodźce bólowe. Pierwsze udokumentowane badania naukowe nad wpływem hipnozy na doznania bólowe przeprowadził w 1843 roku J. Braid. Pacjentką była 24-letnia kobieta z bolesnym ropniem, bojąca się jednak interwencji chirurgicznej. Braid zahipnotyzował chorą, a chirurdzy przecięli i oczyścili wrzód. Jedyną reakcją pacjentki podczas operacji był trwający niecałą sekundę lekki okrzyk. Kobieta była rozluźniona i nie przejawiała żadnych obronnych reakcji. Po obudzeniu nic nie pamiętała i dziwiła się, że ją zoperowano.

Według wielu lekarzy, obecnie uzasadnione jest zastosowanie hipnozy jako formy psychicznego przygotowania pacjenta do operacji. Chodzi głównie o zmniejszenie napięcia emocjonalnego towarzyszącego oczekiwaniu na zabieg. W małym odsetku przypadków u osób mogących zapaść w bardzo głęboki trans hipnotyczny można ją stosować także przy dużych operacjach. Jednak jest to bardzo ryzykowne, gdyż nigdy nie ma pewności, czy chory niespodziewanie się nie rozbudzi z zasugerowanego snu. Nietrudno sobie wyobrazić, czym mogłoby to się skończyć przy operacji narządów wewnętrznych. Są jednak chirurdzy podejmujący takie ryzyko. Z ciekawszych przypadków można przytoczyć cesarskie cięcie, amputację piersi, operację serca, wycięcie prostaty i usunięcie tarczycy wykonane bez zastosowania znieczulających środków chemicznych. Niektórzy uważają, że hipnoza jest bardzo korzystna przy operacjach plastycznych. Podczas rozległych zabiegów odtwórczych po zranieniu twarzy bądź w przypadku drutowania kości szczęki pacjenci pod narkozą miewają trudności w oddychaniu, które nie występują przy hipnozie.

Hipnoza znalazła także zastosowanie w bezbolesnych porodach. I tak W. Werner, ginekolog i położnik, stwierdził, że w 175 porodach prowadzonych przez niego przy zastosowaniu hipnozy ani razu nie zaszła konieczność zastosowania chemicznych środków znieczulających, a ponadto żadne dziecko nie urodziło się w zamartwicy. Dzieje się tak, gdyż zahipnotyzowana matka oddycha swobodnie, a ruchy parte wykonuje spokojnie i w sposób skoordynowany.

Nie dziwi też popularność tzw. hipnodontozy, stosowanej zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Dla wielu osób nie lubiących wizyt u dentysty jest ona niezwykle atrakcyjna. Ma jednak poważną wadę. Zwykły zabieg kosztuje tam przeciętnie 50 dolarów, zaś pod hipnozą jego cena waha się od 500 do 800 dolarów.

Skuteczność hipnozy zaobserwowano przy zwalczaniu bólów fantomowych. Niektóre osoby po amputacji uskarżają się na uporczywe bóle w nie istniejącej już kończynie, której nie ustępują pod działaniem leków. Skuteczne są tylko akupunktura, hipnoza i niekiedy zabiegi chirurgiczne polegające na przecięciu dróg nerwowych biegnących z kikuta do mózgu.

Opublikowano także wiele doniesień o hipnotycznym łagodzeniu cierpień u chorych na raka, a także o stosowaniu hipnoterapii w migrenach nie ustępujących ani pod wpływem środków chemicznych, ani akupunktury. Niektórzy lekarze uzyskali w przypadku migren do 40% wyleczeń, a złagodzenie bólu i zmniejszenie jego częstotliwości u dalszych 30% pacjentów.

Są i inne zastosowania hipnozy: leczenie bezsenności, nadciśnienia, zaburzeń układu trawiennego, takich jak wymioty, biegunki, skurcze przełyku, owrzodzenia. Ogólnie można powiedzieć, że hipnoza jest najbardziej skuteczna przy schorzeniach o podłożu psychosomatycznym, np. moczeniu nocnym, alergii, łuszczycy, wędrujących bólach, przewlekłym przemęczeniu.

CZY MOŻNA ZASZKODZIĆ?

Nie zawsze jednak użycie hipnozy prowadzi do sukcesu terapeutycznego. Z wielu powodów: po pierwsze, niepodatności pacjenta na hipnozę (generalnie im człowiek starszy, tym mniej podatny, a kilkanaście procent osób w ogóle nie jest wrażliwych na ten rodzaj sugestii), po drugie, przecenianie możliwości tej metody, i to zarówno przez hipnotyzera, jak i pacjenta, wreszcie po trzecie, błędów popełnionych w samym procesie leczenia. Aby zminimalizować liczbę niepowodzeń, należy przestrzegać kilku zasad równoznacznych z odpowiedzią na następujące pytania: kto może hipnotyzować?, kogo i w jakich warunkach wolno hipnotyzować?, jakie są niebezpieczeństwa hipnozy związane zarówno z jej specyfiką, jak i nieumiejętnym lub nieetycznym wykorzystaniem?, jakie są ograniczenia jej medycznych zastosowań?

Odpowiadając na nie, przede wszystkim należy stwierdzić, że wszelkie czynności o charakterze medycznym mogą wykonywać wyłącznie osoby o udokumentowanych w tym zakresie kwalifikacjach. Jeżeli chodzi o stosowanie hipnozy, trafnie ujął to zagadnienie krakowski psychiatra prof. Jerzy Aleksandrowicz: Abstrahując od sprawy uczciwości, istotnej wobec możliwości wprowadzenia hipnotyzowanego w błąd, bardzo kontrowersyjna jest sprawa wymagań w zakresie kwalifikacji hipnotyzującego. Wydaje się, że tak samo jak w przypadku przepisywania leków, również gdy idzie o hipnozę, uprawnienia powinny zostać ograniczone do tych grup zawodowych, które dysponują odpowiednią wiedzą o człowieku.

Stosowanie hipnozy przez niefachowców, dziennikarzy, chemików itp., nawet jeśli przeszli oni najwyższe przeszkolenie w tym zakresie, budzi ogromne wątpliwości. Same techniczne umiejętności hipnotyzowania nie stanowią o kompetencji, ponieważ nawet przy najlepszej woli i rzetelności hipnotyzerzy amatorzy nie mają wystarczającej wiedzy o tym, kiedy ich oddziaływanie może pomóc, a kiedy zaszkodzić. I wszystko jedno, czy przedmiotem ich zabiegów są osoby zdrowe, czy chore, mogą oni wyrządzić niepowetowane szkody.

Istotne znaczenie wiedzy psychologicznej i psychopatologicznej powoduje, że najbardziej predestynowani do stosowania hipnozy są psychiatrzy i psycholodzy kliniczni, czemu sprzyjają możliwości doskonalenia się tych specjalistów w zakresie psychoterapii. Jednak jeśli lekarze innych specjalności opanują niezbędną wiedzę do stosowania hipnozy, to mogą także tą metodą nieść pomoc swoim pacjentom, jednak wyłącznie w ramach swoich kompetencji zawodowych wynikających z posiadanej specjalizacji i wiedzy. Oznacza to, że chirurg stosuje ją przy swoich zabiegach, psycholog podczas psychoterapii, alergolog przy leczeniu alergii. Nigdy zaś odwrotnie. Istnieje także możliwość pracy zespołowej. Wyszkolony hipnotyzer może współpracować z lekarzem podczas jego działań terapeutycznych, wprowadzając pacjenta w stan hipnozy i podając mu sugestie uzgodnione z lekarzem prowadzącym terapię.

Tak wygląda formalnoprawna strona tego zagadnienia, jednak ci, którzy interesują się hipnozą, chcą wiedzieć jeszcze coś więcej - czy każdy może posiąść zdolność hipnotyzowania, czy też potrzebne są do tego szczególne cechy osobowości? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Zdolność hipnotyzowania to wiedza plus techniczne umiejętności. Żadne zdolności "nadprzyrodzone" nie są do tego potrzebne, choć oczywiście ze względu na sposób bycia, wygląd i inne cechy jeden hipnotyzer ma większy wpływ na pacjentów, inny mniejszy.

Stosując hipnozę, należy bezwzględnie przestrzegać zasady, aby schorzenie, na które cierpi pacjent, nie było przeciwwskazaniem do jej stosowania. Bardzo niskie ciśnienie krwi, schorzenia układu oddechowego i krążenia objawiające się napadowo (np. astma), a także psychozy wykluczają ten sposób leczenia. Nie ma wątpliwości także co do tego, że nieumiejętne prowadzenie leczenia pod hipnozą może zaszkodzić zdrowiu zahipnotyzowanego. Jednak niebezpieczeństwo to nie wynika ze specyfiki tej metody, a tylko z niekompetencji lub nierzetelności hipnotyzera.

Na paradoks zakrawa fakt, że zjawisko, które z powodzeniem stosuje się w praktyce medycznej, do dziś nie doczekało się satysfakcjonującej definicji. Obecnie w podejściu do hipnozy dominują dwie tendencje. Pierwsza traktuje hipnozę jako zmieniony stan świadomości, wywołany sztucznie przez podanie sugestii. W tym stanie można wywołać wiele specyficznych zjawisk [patrz ramka Zjawiska występujące
w stanie hipnozy], a wpływ hipnozy nie kończy się wraz z ustaniem oddziaływania hipnotyzera, co wykorzystuje się chociażby w terapii uzależnień.

Druga tendencja skłania się do traktowania hipnozy jako mniej lub bardziej nieświadomego odegrania zasugerowanej roli lub wręcz jako artefaktu eksperymentalno-pojęciowego. Zdaniem zwolenników takiego sposobu definiowania, nie ma w tym zjawisku nic, czego nie można by uzyskać w normalnym stanie czuwania pod wpływem odpowiednich procedur motywacyjnych.

Żadne obiektywne badanie mózgu, na przykład elektroencefalografia czy rezonans magnetyczny, nie uporało się dotąd z rozwikłaniem zagadki hipnozy.

Dr ANDRZEJ AUGUSTYNEK jest psychologiem klinicznym. Kieruje pracownią psychologiczną w AGH. Od wielu lat zajmuje się leczeniem alkoholizmu za pomocą hipnozy.