Twoja wyszukiwarka

PAWEŁ WERNICKI
WIELKIE TRUCIE
Wiedza i Życie nr 7/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1998

Na dorocznej konferencji toksykologów w Seattle w marcu br. zaprezentowano nowe, intrygujące dane dotyczące starej trucizny - rtęci.

Gorączka złota na Filipinach, w Afryce i Brazylii sieje spustoszenie w środowisku naturalnym. Prymitywna metoda wykorzystywana przez ubogich poszukiwaczy polega na mieszaniu złotonośnego osadu z rtęcią, a następnie wybieraniu grudek amalgamatu. Przez odparowanie rtęci otrzymuje się złoto. Jednak robotnicy wchłaniają dawki kilkakrotnie przekraczające poziom uznawany za granicę szkodliwości.

Neurotoksyczne właściwości rtęci znane są od dawna. Gdy jeszcze była używana przy wyrobie kapeluszy, powodowała zmiany psychiczne u kapeluszników (stąd Szalony Kapelusznik z Alicji w krainie czarów). Pod wpływem zatrucia "żywym srebrem" dochodzi też do reakcji autoimmunologicznych niszczących nerki, a także do zaburzenia proporcji pomocniczych limfocytów T. Najnowsze odkrycia dokonane przez Ellen Silbergeld z University of Maryland School of Medicine w Baltimore wskazują na zależność między rtęcią a podatnością na malarię. Jak dowodzą statystyki brazylijskie, większość zachorowań zdarza się na terenach złotonośnych. Można to tłumaczyć większą ilością stojącej wody w okolicy kopalń, co sprzyja rozmnażaniu przenoszących chorobę komarów.

Jednak badania Silbergeld zdają się wskazywać na bardziej bezpośredni związek. Grupie myszy wstrzykiwano przez 11 dni roztwór chlorku rtęci w dawce nie wywołującej widocznych objawów zatrucia. W tym samym czasie myszy kontrolne dostawały chlorek sodu. Następnie obie grupy zarażono łagodnym szczepem zarodźca malarycznego (Plasmodium yoelli). Po 12 dniach okazało się, że u zwierząt potraktowanych rtęcią jest 5 razy więcej pasożytów we krwi. Nie wiadomo dotąd, jaki byłby mechanizm działania rtęci na odporność, i czy dotyczy to innych chorób, na przykład cholery.

"Science", 5358/1998