Twoja wyszukiwarka

JAN MIODEK
O SŁOWOTWÓRCZEJ GIĘTKOŚCI NAZWISK
Wiedza i Życie nr 7/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1998

Jeśli dodamy do tego falandyzację i jaskiernizację prawa, to uznać trzeba, że na ten ogranicznik zbytnio liczyć nie możemy - czytam w jednym z artykułów Michała Zielińskiego i uświadamiam sobie nie po raz pierwszy, że można w polszczyźnie urabiać przyrostkiem -izacja// //-yzacja formacje odnazwiskowe (podstawy słowotwórcze to, oczywiście, Falandysz i Jaskiernia). Przed laty zetknąłem się już przecież w tekstach krytycznoliterackich z faulkneryzacją i hoffmanizacją, a więc formami utworzonymi od nazwisk Faulkner i Hoffman, a przed paroma tygodniami - z urbanizacją (od nazwiska Urban) wielu naszych gazet.

Nietrudno się domyślić, że wszystkie te odnazwiskowe rzeczowniki powstały na zasadzie analogii do bardzo produktywnego ciągu amerykanizacja, apartamentyzacja, ateizacja, chemizacja, etatyzacja, festiwalizacja, higienizacja, ideologizacja, oznaczającego - dzięki przyrostkom -izacja//-yzacja - proces nasilania się pewnych zjawisk, powiększania się ilości czegoś.

Struktury tego typu spotkać można głównie w stylu naukowym (substantywizacja, werbalizacja, izomeryzacja, polimeryzacja itp.) oraz publicystycznym. Pojawianie się ich w odmianie potocznej tłumaczyć należy potrzebą intelektualizacji(!) danego tekstu. Wyrazami modnymi stają się najczęściej słowa pochodzące z takiej odmiany języka, która zdobyła sobie pewien prestiż społeczny. Nasze czasy charakteryzuje upowszechnienie kultury naukowej. Nic więc dziwnego, że formacje charakterystyczne dla stylu naukowego stają się dziś szczególnie produktywnymi typami słowotwórczymi.

Podobne uzasadnienie odnosi się do kolejnego typu derywatów odnazwiskowych, takich jak chopinolog, kopernikolog, fredrolog, norwidolog, mickiewiczolog, szekspirolog, witkacolog - "badacz, znawca życia i twórczości Chopina, Kopernika, Fredry, Norwida itp.", zasilających tradycyjny i pojemny ciąg słowotwórczy archeolog, biolog, geolog, ginekolog, ichtiolog, immunolog, filolog, kynolog, ornitolog.

Formacje z cząstkami -izacja//-yzacja oraz -log są na pewno najliczniejsze. Ale to nie jedyne struktury odnazwiskowe w naszym języku! Obcymi, ale przyswojonymi polszczyźnie sufiksami urobiono takie postacie, jak boyizm, peiperyzm, petrarkizm, piagetyzm (od Boy, Peiper, Petrarka, Piaget), babeufista, cervantysta, marksista, noblista, simenonista, whorfista (od Babeuf, Cervantes, Marks, Nobel, Simenon, Whorf).

Na wykorzystanie czeka też np. przyrostek -owiec: batistowiec - "zwolennik Batisty", berlingowiec - "żołnierz dywizji generała Berlinga", gerlachowiec - "pracujący w fabryce Gerlacha", hitlerowiec - "zwolennik Hitlera, żołnierz armii Hitlera", kajdaszowiec - "członek chóru Kajdasza", moczarowiec - "zwolennik Moczara", stalinowiec - "zwolennik Stalina", wagnerowiec - "śpiewak specjalizujący się w wykonywaniu utworów Wagnera", wałęsowiec - "zwolennik Wałęsy".

Produktywny - zwłaszcza w gwarze warszawskiej - jest sufiks -ak: poniatoszczak - "most Poniatowskiego", kercelak - "plac Kercelego", dzierżyniak - "plac Dzierżyńskiego", słowacczak - "pomnik Słowackiego", doroszewszczak - "uczeń profesora Doroszewskiego", spotykany i w innych regionach: cegielszczak - "pracujący w zakładach Cegielskiego", stuligroszak - "członek chóru Stuligrosza".

Zawsze jakąś formację odnazwiskową można stworzyć za pomocą jakże pojemnego znaczeniowo przyrostka -ów(k)a: hohnerówka - "harmonia firmy Hohner", karabaszówa - "film pozostający pod wpływem twórczości Karabasza", kasprzakówka - "zakłady imienia Kasprzaka", miodkówka - "mieszkanie Miodków", rospondówka - "budynek Katedry Języka Polskiego kierowanej przez lata przez profesora Rosponda", platerówka - "żołnierka batalionu imienia Emilii Plater".

Zdarzają się i rzeczowniki z przyrostkiem -ik//-yk, np. białoszewszczyk - "poeta pozostający pod wpływem Białoszewskiego", chrzanowczyk - "uczeń profesora Chrzanowskiego", hallerczyk - "żołnierz brygady gen. Hallera", piłsudczyk - "żołnierz Piłsudskiego, jego zwolennik", a także - rzadziej - z przyrostkiem -yzna, np. grotowszczyzna - "naśladowanie Grotowskiego", paderewszczyzna -"rządy Paderewskiego", dostojewszczyzna - "wpływ Dostojewskiego, naśladowanie Dostojewskiego, atmosfera Dostojewskiego", jagielińszczyzna - "kierunek w PSL reprezentowany przez Jagielińskiego", a nawet -ątko, np. viczaniątko - "podopieczny trenera Viczana".

Wszystkie te formy, zaczerpnięte z tekstów publicystycznych i z języka potocznego, wystarczająco wyraźnie ukazują zdolności przetwórcze słów i stylistyczne efekty tych zabiegów, jakimi są nacechowanie emocjonalne i szeroko pojęta ekspresja, często doprawiona humorem.

Zobaczmy na koniec, jak wyjątkowo twórczy w operowaniu nazwiskami był Stefan Kisielewski. Wystarczy sięgnąć do jego głośnych Dzienników. I tak np. genetycznie przymiotnikowe nazwiska z wygłosowym -ski, takie jak Grydzewski, Jabłoński czy Słonimski, zamienia Kisiel na żartobliwe przymiotniki: Niektóre sądy Lechonia o sztuce już trawię, choć bardzo są grydzewskie, Na uniwersytetach też zagości jabłońska nuda bez żadnej alternatywy, To rzeczywiście chyba echa terroru słonimskiej kawiarni. To samo czyni z (Janem) Kottem: Artykuł efektownie napisany, ale w swym sednie głupi i pusty, jak wszystko, co Kotcie.

Formom Kępa i Stomma frywolnie przywraca rodzaj żeński: Ma go Gierek wyrzucić, choć ta Kępa walczy, jak może, Biedna Stomma protestowała w Sejmie.

Zwolennik, przyjaciel Słonimskiego to słonimszczak. (Tego to słonimszczaki nie zrobią).

Krzysztofa Pendereckiego nazywa Kisiel Penderecjuszem. (Sukces Penderecjusza). Ma też w zanadrzu derywat pendereckiada, urobiony na zasadzie słowotwórczej analogii do spartakiady, olimpiady czy żakinady. (Stąd są np. festiwale Warszawska Jesień i inne pendereckiady).

Przyrostkiem -izm tworzy rzeczowniki od nazwisk Mrożek i Orwell: Otchłanie mrożkizmu w naszym życiu są niezbadane, Orwellizm jest wszędzie wokół. Pisze także o zorwellizowanym kraju.

Nie byłby wreszcie Kisielem, by nie poigrać sobie obscenicznie z nazwiskiem Dubczek: Ciekawe, czy Dubczek wy... Rusów, czy też odwrotnie. A los Czechów po 21 sierpnia 1968 roku podsumowuje kolejną obsceną: Czechów wy..., oczernili i wystrugali. Tu Dubczeka zasilają morfologicznie Czernik i Strougal - równie znane postacie ówczesnej sceny politycznej.