Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ WRÓBEL
Z MÓZGAMI RÓŻNIE BYWA
Wiedza i Życie nr 7/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1998

Z uwagą przeczytałem artykuł Pana Profesora Andrzeja Wróbla pt. Mózg, czyli świat subiektywny ["Wiedza i Życie" nr 3/1998]. Zawsze cieszę się, kiedy mogę wzbogacić swoja wiedzę, czerpiąc z bogactwa doświadczeń prawdziwych uczonych. Nie wątpię też, że Pan Profesor jest takim właśnie uczonym. Jednak mocno uderzyło mnie i zraziło pewne nadużycie pojęć, jakie znalazłem w rzeczonym artykule. Oto fatalne zdanie: Czy ta nowa jakość (dusza, świadomość - przyp. J.Ś.) jest rzeczywiście wynikiem ewolucji, czy może "tchnieniem" Boga - oto spór między wątpiącymi racjonalistami a wierzącymi teologami. To stwierdzenie zawiera sugestię, jakoby teologowie nie byli racjonalistami. Czy uważa Pan, że jest prosta sprzeczność pomiędzy teologią a racjonalizmem? Czy np. św. Tomasz z Akwinu, przepotężny mózg(!) teologiczny, nie był jednocześnie racjonalistą? A co powiedzieć o Teilhardzie de Chardin? Oczywiście, przymiotniki "wątpiący" i "wierzący" dają możliwość złagodzenia niefortunnego sformułowania, bo to niby mogą być także wątpiący teologowie i wierzący racjonaliści, jednak fatalne wrażenie pozostaje. Jaka więc była intencja Autora? Boję się wnioskować.

No i jeszcze jedna, ważniejsza sprawa. Jakiż to spór może powstać pomiędzy wątpiącymi a wierzącymi na temat duszy? Aby zaistniał taki konflikt, musi być jakaś podstawowa wspólna płaszczyzna pojęciowa, na której toczy się spór. Gdy idzie o prawdy wiary (taką prawdą jest istnienie duszy nieśmiertelnej), to pomiędzy wierzącymi a wątpiącymi nie ma żadnej wspólnej płaszczyzny. Nie może więc być sporu, nie ma dialogu, nie może być nawet kompromisu.

Jakim to niezwykłym skrótem myślowym ustawił Pan naprzeciw siebie pojęcia dusza i świadomość, zdolność abstrakcyjnego myślenia? Przecież to zupełnie odmienne kategorie jakości(!). Panie Profesorze, z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że to jest właśnie typowy błąd Galileusza. Uczony posługujący się wiedzą empiryczną niech lepiej nie wchodzi na pole filozofii i teologii, bo może łatwo zabłądzić. Z kolei filozof i teolog powinni czerpać z wiedzy naukowca, ale już nie wypada im pouczać uczonego (np. neurofizjologa), jak ma interpretować swoje eksperymenty. Autonomia nauk, ot co!

Ze szczerym szacunkiem
Głęboko wierzący racjonalista
Ks. JÓZEF ŚWIERCZEK

PS Dlatego niechaj wolno będzie wyrazić ubolewanie nad niektórymi postawami umysłowymi, jakich dawniej na skutek nie dość jasno rozumianej słusznej autonomii nauk nie brakowało także między samymi chrześcijanami, a które, wywoławszy waśnie i spory, doprowadziły umysły wielu do przeciwstawienia wiary i wiedzy.

(Konstytucja Duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym Soboru Watykańskiego II nr 36).

Rzeczywiście, określając racjonalistą człowieka starającego się powiązać obserwacje przyrodnicze siłą własnego rozumu, powinienem wystrzegać się pojęć należących do innego zbioru (takich jak dusza). W skrócie myślowym, którego użyłem w artykule, chciałem zwrócić uwagę na to, że w wyniku świadomego działania mózgu powstają różne teorie filozoficzne.

Wierzę w to, że współczesne badania mające na celu wyjaśnienie zagadki świadomości nie doprowadzą do wniosku, iż mózgi tworzące te teorie różnią się zasadniczo między sobą, jak mógłby sugerować tytuł listu Księdza. Wszak podstawowy pogląd Galileusza doczekał się po latach aprobaty większości ludzi wierzących. Osobiście, podobnie jak S.A. Kierkegaard, uważam, że w każdym z nas istnieje indywidualna granica między racjonalizmem a wiarą.

PS Panowie G. Kudła (fizyk) i S. Kołakowski (inżynier) zwrócili mi uwagę na to, że w przykładzie o hamowaniu bocznym wrażenia odczuwane po naciśnięciu palcem czubka ołówka i powierzchni stołu winny być mierzone przy stałym ciśnieniu (G.K.), ewentualnie naprężeniu (S.K.), a nie przy stałej sile (jak niefortunnie napisałem). Jeszcze jeden dowód na, zależną od doświadczenia, subiektywność pracy mózgu - dziękuję. Pozostałym respondentom, zgodnie z ich prośbą, odpowiadam listownie.