Twoja wyszukiwarka

TADEUSZ SARNOWSKI RADOSŁAW KARASIEWICZ-SZCZYPIORSKI
Z JOWISZEM NA KRYMIE
Wiedza i Życie nr 7/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1998

W UBIEGŁYM ROKU ARCHEOLODZY Z WARSZAWY I SEWASTOPOLA DOKONALI SENSACYJNEGO ODKRYCIA ŚWIĄTYNI JOWISZA W BAŁAKŁAWIE. JEST TO PIERWSZA ZNANA DOTĄD BUDOWLA KULTOWA, JAKĄ WZNIEŚLI RZYMIANIE POZA GRANICAMI CESARSTWA.

W świetle wyników najnowszych wykopalisk powiedzenie: Gdzie Rzym, gdzie Krym, traci nieco na ostrości, przynajmniej w odniesieniu do czasów starożytnych. Okazuje się bowiem, że Jowisz Najlepszy Największy (Iupiter Optimus Maximus - IOM w łacińskich napisach), jednakże z przydomkiem wschodniego boga z miasta Doliche (Dolichenus) w Syrii, był czczony przez Rzymian przebywających w II i III wieku n.e. koło współczesnej Bałakławy, tuż pod bokiem znanych z okrucieństwa Taurów.

Bałakława to niewielki port na urwistym, południowym brzegu Krymu. Położony jest w malowniczej zatoce długości ponad 1 km i z wylotem szerokim zaledwie na 40 m, co sprawia, że nawet podczas silnego sztormu na morzu nie podnosi się tam najmniejsza fala. Do 1996 roku miejsce to wraz z całym Półwyspem Heraklejskim, sięgającym linii Inkerman-Bałakława, było szczelnie zamknięte dla przybyszów z zewnątrz. Uwolniona od uciążliwej obecności radzieckich okrętów podwodnych, Bałakława wraca teraz szybko do dawnej funkcji miejscowości letniskowej, jaką miała już częściowo w 1825 roku, gdy odwiedził ją Adam Mickiewicz. Położonym nad zatoką ruinom genueńskiej twierdzy Cembalo na wzgórzu Kastron poświęcił on jeden ze swoich sonetów krymskich (Ruiny zamku w Bałakławie), w którym pisał:

Te zamki, połamane zwaliska bez ładu,
Zdobiły cię i strzegły, o niewdzięczny Krymie!
Dzisiaj sterczą na górach jak czaszki olbrzymie,
W nich gad mieszka lub człowiek podlejszy od gadu.

W dalszej części sonetu poeta daje także świadectwo swej wiedzy o odleglejszej, greckiej przeszłości miejsca. Nie mógł wtedy jeszcze wiedzieć, że Italczyk, [który] Mongołom narzucał żelaza, miał poprzednika przed tysiącem lat w osobie centuriona stojącego na czele rzymskiego oddziału rozlokowanego na terenie obecnego przedmieścia Bałakławy, które po tatarsku nazywa się Kadi Köi, a po rosyjsku Kadykowka. O istnieniu rzymskich zabytków w najbliższej okolicy informował jako pierwszy jeden z wyższych oficerów brytyjskiego korpusu ekspedycyjnego, którego kawaleria zasłynęła w czasie wojny krymskiej krwawą szarżą 25 października 1854 roku pod Bałakławą. Bitwa ta rozegrała się zaledwie kilka kilometrów na północ od miejsca obecnych wykopalisk, na strategicznie ważnych wzgórzach górujących nad jedynym traktem między Sewastopolem z oblężoną armią rosyjską a Bałakławą z flotą i wojskami aliantów.

Zatoka Bałakławska, kiedyś we władaniu taurydzkich piratów

Fot. Tadeusz Sarnowski

W IV i na początku III wieku p.n.e. bałakławski port należał do Greków z pobliskiej kolonii Chersonez Taurydzki. Amfory z winem ekspediowanym przez nich via Bałakława adresowali stemplami z napisem Taurikon lub Emporion, czyli po prostu port. U starożytnych autorów z pierwszych wieków n.e. ten sam port nosił nazwę Symbolon, która pobrzmiewa zresztą również w średniowiecznej nazwie Cembalo. Dla Strabona, greckiego geografa z przełomu er, port w Symbolon ze swym wąskim wejściem był miejscem, w którym zbrojne bandy Taurów napadały na żeglarzy szukających schronienia w zatoce. Gdzieś niedaleko, być może na wzgórzu Kastron lub koło niego, okrutni Taurowie mieli swoją osadę, której nazwa brzmiała po grecku Palakion, a po łacinie Placia.

Przekaz Strabona odpowiada nadzwyczaj dobrze opisowi krwawych zwyczajów Taurów, jaki wyszedł w V wieku p.n.e. spod pióra Herodota. Donosił on, że żyjący z wojny i grabieży Taurowie składali swej bogini, Ifigenii, ofiary z pojmanych na morzu Greków. Tak było za Herodota oraz w okresie od
III wieku p.n.e. do I wieku n.e. Inaczej z pewnością działo się w dwóch następnych stuleciach, gdy stacjonujące w Chersonezie, Bałakławie i Charaksie wojsko rzymskie z armii dolnodunajskiej prowincji Mezja Dolna rozmieściło swe posterunki w nadgranicznej strefie wiejskiego terytorium (po grecku chora) Chersonezu Taurydzkiego. Zidentyfikowano dotąd dwa takie posterunki z wieżami obserwacyjnymi na wzgórzach Kazackaja koło Inkermanu i Bezimiannaja koło Bałakławy. Nadzorowały one dostęp do zagospodarowanych rolniczo terenów Krymu w punktach położonych zadziwiająco blisko analogicznych posterunków kontrolnych Floty Czarnomorskiej, jakie funkcjonowały jeszcze kilka lata temu.

Północne wybrzeża Morza Czarnego z Półwyspem Heraklejskim i Bałakławą (opr. T. Sarnowski)

Na czele rzymskiego korpusu w Taurydzie stali trybuni legionowi. Główna kwatera dowództwa znajdowała się w położonej nad samym morzem cytadeli Chersonezu. Mniejszymi oddziałami w poszczególnych bazach dowodzili centurioni,
tj. setnicy. Oddziały rzymskie składały się z żołnierzy kilku formacji (legioniści, piechota morska, jazda i piechota z oddziałów pomocniczych). Transport i łączność z macierzystymi obozami nad dolnym Dunajem i portami na rzymskim, zachodnim wybrzeżu Morza Czarnego (Histria, Tomis) zapewniały okręty floty prowincji Dolna Mezja. Z napisów na nagrobkach i z dedykacji religijnych marynarzy z Chersonezu wiadomo, że były to lekkie liburny (typ statku używanego pierwotnie przez dalmatyńskich piratów) o napędzie wiosłowym, ale także zaopatrzone w żagle. Jeden z okrętów kotwiczących w Chersonezie nosił nazwę "Strzała".

Najstarsze świadectwa obecności rzymskich okrętów wojennych na Krymie pochodzą z fortu Charax na przylądku Aj Todor. Są to wykonane na miejscu już w I wieku n.e. cegły ze stemplami floty raweńskiej, z której później wyodrębniły się floty prowincjonalne, w tym także dolnomezyjska. Nie ulega wątpliwości, że wojenne okręty rzymskie zawijały również do Zatoki Bałakławskiej. Nie potrafimy jednak dotąd zlokalizować dokładnie położenia przystani. Fort oddziału sił lądowych znajdował się natomiast w odległości 1.5 km od zatoki u zbiegu dwóch strumieni. Chociaż z jego zabudową możemy na razie wiązać hipotetycznie pozostałości zaledwie jednej konstrukcji nieznanego przeznaczenia, mamy pełne prawo przypuszczać, że oddział stacjonujący w Bałakławie był stosunkowo niewielki. U podstaw domysłu leżą małe rozmiary zajętej przez wojsko cytadeli w Chersonezie (0.7 ha) i fortu Charax (2 ha). W czasie pokoju cały korpus rzymski na Krymie nie liczył prawdopodobnie więcej niż 500 żołnierzy. Do onieśmielenia Taurów i Scytów wystarczała zapewne sama obecność sprawnego organizacyjnie, dobrze wyszkolonego i uzbrojonego kontyngentu. W sytuacjach kryzysowych, np. pod koniec II wieku, uciekano się nie tylko do demonstracji siły, ale i bezpośrednich działań zbrojnych, dodatkowo z udziałem wojsk z Dolnej Mezji, dowodzonych przez oficerów o specjalnych uprawnieniach.

Fragmenty wapiennej statui Herkulesa, pochodzącej z wykopalisk w Bałakławie

Fot. Tomasz Radomski

Praktyki religijne wojskowych rzymskich przybyłych na Krym znad Dunaju były dotąd znane przede wszystkim z przypadkowych odkryć kilku ołtarzy z łacińskimi napisami i płytek wotywnych pokrytych płaskorzeźbami. Ich ofiarodawcy nie powierzali swych losów opiece greckich bóstw miejscowych społeczności, lecz zwracali się do bóstw popularnych wśród Traków na Bałkanach (Dionizos, Jeździec Tracki, Diana, Hekate, Hermes) bądź, w oficjalnych dedykacjach, do Jowisza. Ujawnia to wyraźnie, że stacjonujący tam żołnierze byli rekrutowani wśród Traków. Nowo odkryta świątynia w Bałakławie poszerza krąg czczonych bóstw o wschodniego Jowisza Dolicheńskiego, którego kult na równi z kultem irańskiego Mitry był w II i III wieku n.e. bardzo popularny w całym prawie cesarstwie rzymskim, szczególnie wśród żołnierzy.

Świątynia Jowisza w Bałakławie (opr. N. Andriusszczenko)

O tym, że świątynia była rzeczywiście poświęcona Jowiszowi z Doliche, mówi pięć napisów z imieniem bóstwa, w tym inskrypcja budowlana z nazwą obiektu (templum, tj. świątynia), upamiętniająca jego odbudowę w latach 139-161. Tak wczesne datowanie każe uznać budowlę z Bałakławy za najstarszy zachowany przybytek kultu Jowisza Dolicheńskiego z terenów położonych poza jego ojczystymi stronami w północnej Syrii. Współczesne lub starsze były tylko dolichena w Lambaesis w Afryce Północnej i w Carnuntum nad środkowym Dunajem.

Świątynia w Bałakławie przeszła trzy fazy budowy. W pierwszej, datowanej na pierwszą połowę II wieku, była chyba tylko kamiennym ogrodzeniem, w obrębie którego odbywały się jakieś uroczystości pod gołym niebem. Zachowały się ślady palenisk związane albo ze składaniem ofiar, albo z przygotowaniem posiłków kultowych. W drugiej fazie (139-161) wzniesiony został właściwy budynek świątynny z prostokątnym wnętrzem kultowym (cella) i przedsionkiem wspartym na dwóch kolumnach jońskich. Pozostała część ogrodzonej powierzchni pełniła funkcję wybrukowanego małymi kamykami dziedzińca. W trzeciej fazie (II/III w.), która nastąpiła po pożarze, świątynia została odbudowana w poprzednim kształcie.

Ruiny Chersonezu. Na drugim planie bazylika chrześcijańska

Fot. Tadeusz Sarnowski

Do ostatecznego zniszczenia sanktuarium doszło prawdopodobnie w latach trzydziestych III wieku. Napisom ze świątyni zawdzięczamy informację, że została zbudowana przez cały oddział; potrafimy też powiązać dwie ostatnie fazy z imionami dowódców. I tak do odbudowy w połowie II wieku doszło dzięki staraniom trybuna Antoniusza Walensa, samymi pracami kierował zaś centurion Nowiusz Ulpianus. Obaj byli oficerami legionu I Italskiego, który na stałe stacjonował w Novae (dziś Swisztow, Bułgaria), miejscu długoletnich wykopalisk archeologów z Warszawy i Poznania. W trzecim okresie funkcjonowania świątyni oddziałem w Bałakławie dowodził m.in. Antoniusz Prokulus, centurion legionu XI Klaudyjskiego z Durostorum (dziś Silistra, Bułgaria).

W niewielkiej niszy, w tylnej ścianie celli, pierwotnie był umieszczony główny posąg kultowy, który przedstawiał Jowisza Dolicheńskiego, stojącego być może - zgodnie z tradycyjnym schematem - na byku. W chwili naszego odkrycia w środkowej części niszy w miejscu posągu znajdowała się kolumna, a po bokach stał z jednej strony ołtarz wystawiony przez Antoniusza Prokulusa Wulkanowi, rzymskiemu bogowi ognia, z drugiej zaś postument pod posąg Herkulesa, ufundowany przez innego budowniczego świątyni, trybuna Antoniusza Walensa.

Głowy Dionizosa i Luny - obramowanie stołu ofiarnego; z wykopalisk w Bałakławie

Fot. Tomasz Radomski

Możemy się domyślać, że Herkules, popularny wśród żołnierzy rzymskich nie tylko jako uosobienie wszelkiego powodzenia, lecz również jako bóstwo państwowe i wojskowe, był czczony w świątyni Jowisza jako bóstwo towarzyszące. Jego wapienna statua przedstawiała stojącego nago herosa niemal w naturalnej wielkości, z prawą ręką wspartą na maczudze i z zarzuconą na ramiona skórą lwa nemejskiego. Ołtarze, na których składano ofiary dla Jowisza i Herkulesa, stały pierwotnie pod gołym niebem gdzieś na wybrukowanej powierzchni przed fasadą świątyni. Umieszczony pod dachem ołtarz Wulkana miał natomiast wyłącznie wotywny charakter, jakkolwiek jego wystawieniu towarzyszyła jakaś krwawa ofiara (hostia), o której informuje tekst dedykacji.

Bałakława. Wnętrze świątyni Jowisza z dekorowanymi figuralnie podporami stołów ofiarnych

Fot. Tomasz Radomski

Ponieważ Jowisz Dolicheński nie należał do kręgu bóstw czczonych w ramach oficjalnej, rzymskiej religii państwowej, trudno nam utożsamiać jego przybytek z kaplicą sztandarów, tj. najświętszym miejscem w centrum obozu każdego oddziału. Z tego względu skłonni bylibyśmy uważać, że świątynia z Bałakławy była położona poza murami obozu. Z drugiej jednak strony, mieszany skład kontyngentu krymskiego, sformowanego z żołnierzy różnych oddziałów, których sztandary pozostały w ich macierzystych obozach nad dolnym Dunajem, nie pozwala wykluczyć możliwości, iż mamy jednak do czynienia z główną świątynią obozową.Warto dodać, że jedyna znana dotąd świątynia wschodniego bóstwa w obrębie murów obozu znajdowała się w małym forcie saharyjskim Dimmidi (dziś Messad w Algierii).

Prof. dr TADEUSZ SARNOWSKI, archeolog, jest kierownikiem Zakładu Archeologii Prowincji Rzymskich Uniwersytetu Warszawskiego.
Mgr RADOSŁAW KARASIEWICZ-SZCZYPIORSKI, archeolog, jest doktorantem w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.