Twoja wyszukiwarka

ARKADIUSZ MILLER
BARY, PAPIEROSY I PIENIĄDZE
Wiedza i Życie nr 8/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1998

Nikogo już dziś nie trzeba przekonywać o szkodliwości palenia tytoniu. Częstsze infekcje górnych dróg oddechowych, astma, zawały serca, nowotwory krtani i płuc - wszyscy o tym wiemy. Moda na niepalenie rozprzestrzenia się na całym świecie. Pojawia się coraz więcej zakazów palenia w miejscach publicznych i dobrze, bo palacz nie tylko szkodzi sam sobie, ale także - czasem w jeszcze większym stopniu - osobom niepalącym ze swojego otoczenia. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie lobby tytoniowe, słusznie upatrujące w tych zmianach spadek swoich dochodów.

W Massachusetts w USA przedstawiciele przemysłu tytoniowego próbują przekonać właścicieli restauracji, barów i klubów, że wprowadzenie zakazu palenia w tych miejscach przyniesie im wymierne straty finansowe. Jednak American Medical Association i American Public Health Association zleciły przeprowadzenie badania wśród mieszkańców tego stanu, by się przekonać, czy jest to słuszna teza. Badanie objęło 2356 osób. Wśród stałych bywalców barów 69% stwierdziło, że zakaz palenia nie wpłynie na częstość ich wizyt, dla 20% zakaz byłby zachętą do częstszego bywania, a tylko 11% zadeklarowało rezygnację z odwiedzania barów. Co więcej, dla 10% osób, które nigdy do barów nie chodziły, zakaz palenia byłby zachętą do zmiany przyzwyczajeń, okazało się bowiem, że 15% badanych unikało barów i restauracji w obawie przed biernym paleniem. Statystycznie zakaz palenia w tych punktach gastronomicznych otworzyłby ich drzwi dla około 120 tys. nowych gości. Czysty zysk!

A problem palenia w restauracjach nie ogranicza się przecież tylko do klientów. Badania przeprowadzone na pracownikach wykazały, że są oni narażeni na wdychanie 4-6 razy więcej dymu papierosowego niż pracownicy typowych biur i 4.5 raza więcej niż osoby mieszkające z palaczami. Nietrudno się domyślić, że wiąże się to z częstszymi zwolnieniami lekarskimi i oczywiście zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na raka. Wszystko to oznacza straty finansowe dla właścicieli barów i restauracji. Tak więc zakaz palenia przyniesie znaczące korzyści wszystkim. W Stanach Zjednoczonych już w 32 miastach wprowadzono go w restauracjach, barach i klubach. Może by tak i u nas?

"Research News From American
Universities", Internet