Twoja wyszukiwarka

JERZY KOWALSKI-GLIKMAN
CZAS ILUSTROWANY
Wiedza i Życie nr 8/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1998

Wydana w 1988 roku Krótka historia czasu Stephena Hawkinga stała się wyjątkową pozycją literatury popularnonaukowej. Przez 237 tygodni książka ta widniała na liście bestsellerów londyńskiego "Sunday Timesa", przetłumaczona została na ponad 40 języków i przyniosła autorowi rozgłos i sławę, które nie były udziałem żadnego fizyka od czasów Einsteina. Przykuty do wózka inwalidzkiego, niemalże kompletnie sparaliżowany Stephen Hawking stał się dla wielu ludzi nie tylko symbolem naukowca, ale również wzorem heroicznej walki z kalectwem i przeciwnościami losu.

Muszę się przyznać, że kiedy zobaczyłem w księgarni Ilustrowaną krótką historię czasu, ogarnęły mnie mieszane uczucia. Pomyślałem sobie: o to książka, którą każdy snob intelektualny może sobie postawić w widocznym miejscu na półce.

Moje wątpliwości rozwiały się natychmiast, kiedy przyjrzałem się temu nowemu wydaniu dokładniej. Ilustrowana krótka historia czasu ma się tak do wydania pierwszego jak, dla przykładu, przepiękny album, zawierający wysokiej jakości reprodukcje, do zgrzebnego podręcznika historii sztuki, ilustrowanego nieczytelnymi czarno-białymi ilustracjami. Nie znaczy to wcale, że książka ta jest czymś na kształt komiksu. Tekst pierwszego wydania został, poza drobnymi uzupełnieniami, powtórzony w zasadzie bez zmian; dla celów nowego wydania autor dopisał rozdział o tunelach czasoprzestrzennych i uaktualnił ostatni rozdział dotyczący unifikacji wiedzy o świecie fizycznym.

Wartość Ilustrowanej krótkiej historii czasu kryje się w słowie "ilustrowana". Jest to bowiem, w istocie swojej, książka o potędze ludzkiej wyobraźni pozwalającej fizykom śledzić historię Wszechświata od jego narodzin aż do śmierci, widzieć i rozumieć świat wnętrza atomu i cząstek elementarnych, zadawać sobie i odpowiadać na pytania: Jaki jest Wszechświat i dlaczego jest właśnie taki, jaki jest, kiedy powstał i co było przedtem, jakie są najbardziej elementarne cegiełki budowy materii? Wyobraźnia fizyków nie jest jednak wyobraźnią zwykłego człowieka. Lata żmudnych studiów służą wyrobieniu pewnego intuicyjnego obrazu świata gwiazd i galaktyk z jednej strony i cząstek elementarnych z drugiej -- światów rządzących się prawami zupełnie różnymi od praw panujących w naszym codziennym otoczeniu. Dlatego właśnie w książce takiej jak ta ilustracje są tak ważne.

Nie ma nic dziwnego w tym, że książka ta wyszła spod pióra właśnie Stephena Hawkinga. Walczący z nieuleczalną chorobą profesor uniwersytetu w Cambridge, w czasie trwania swojej błyskotliwej kariery naukowej (która, mam nadzieję, zostanie kiedyś uhonorowana Nagrodą Nobla), był na skutek postępującego paraliżu coraz bardziej odizolowany od świata zewnętrznego i od podstawowych narzędzi pracy każdego fizyka-teoretyka: komputera i ołówka; stawał się w coraz większym stopniu zdany na korzystanie ze swojej intuicji i wyobraźni.

Ilustrowana krótka historia czasu rozpoczyna się zupełnie standardowo: od dwóch rozdziałów opisujących ewolucję pojęcia Wszechświata na przestrzeni dziejów ludzkiej cywilizacji: od Arystotelesa, poprzez Kopernika, Galileusza, Keplera i Newtona, aż do odkrycia przez Hubble'a faktu, że Wszechświat się rozszerza.

Czytając kolejne rozdziały, zaczynamy się czuć coraz bardziej jak podczas lotu naddźwiękowym samolotem. Ilustrujące tekst stylizowane samochody i tramwaje niepostrzeżenie zmieniają się najpierw w cząstki elementarne, a potem w gwiazdy, galaktyki, czarne dziury, rozszerzające się i kurczące wszechświaty i tunele czasoprzestrzenne, aby zakończyć tę szaleńczą podróż reprodukcją Stworzenia świata Michała Anioła.

Przejrzenie ilustracji książki jest samo w sobie wielką przygodą intelektualną i powinno, w moim przekonaniu, poprzedzać czytanie książki. Kiedy jednak przystąpi się do poważnego studiowania treści, nie należy spodziewać się, że będzie to (dla laika) lektura łatwa. Nie może być jednak inaczej: książka opowiada wszak o jednych z największych osiągnięć umysłu ludzkiego, o problemach, nad których rozwiązaniem pracowały pokolenia wybitnych myślicieli.

Hawking nie pozwala sobie na zbyt daleko idące uproszczenia, umiejętnie balansuje na granicy pomiędzy rzeczowością i dbałością o szczegóły a komercyjną trywialnością. Jednym słowem, czytelnik, który zamierza przebrnąć przez 250 stron tekstu, musi zdawać sobie sprawę, że Ilustrowana krótka historia czasu jest poważnym wyzwaniem intelektualnym. Cóż można jednak porównać z satysfakcją, którą czuje się po przeczytaniu dzieła tej miary!

Jest miłym prawem recenzenta, że może on pozwolić sobie na krytykę dzieła nawet tej miary, co książka Hawkinga. Moim głównym zarzutem jest to, że w niektórych partiach tekstu trudno odróżnić prywatne poglądy autora od prawd przyjętych przez przeważającą część społeczności fizyków. Zarzut ten dotyczy w szczególności dwóch ostatnich rozdziałów książki; na przykład idea tuneli czasoprzestrzennych i realności mostu Einsteina-Rosena łączącego dwa wszechświaty są traktowane przez większość fizyków z bardzo daleko idącym sceptycyzmem (co nie oznacza, że nie może się zdarzyć, że przyszły rozwój fizyki nie przyzna ostatecznie racji Hawkingowi).

Na zakończenie kilka zdań o wydaniu polskim. Zostało ono przygotowane z wielką starannością. Znalazłem jednak kilka dość irytujących błędów językowych, jak na przykład nazwanie kwarka b (skrót od angielskiego bottom) dennym. Jeśli tłumacz chciał wykazać się poczuciem humoru, to czemuż nie nazwał kwarka t (skrót od angielskiego top) choćby odlotowym?

Powyższe krytyczne uwagi nie zmieniają jednak faktu, że Ilustrowana krótka historia czasu jest jedną z najwybitniejszych pozycji literatury popularnonaukowej, jakie ukazały się nie tylko w ostatnich latach, ale i ostatnich dziesięcioleciach. Jest to książka, która powinna znaleźć się na półce każdego, kto interesuje się najnowszymi osiągnięciami fizyki i postępem w zrozumieniu tajemnic Wszechświata.

Stephen Hawking, Ilustrowana krótka historia czasu, wydanie poszerzone i uaktualnione, przekład Piotr Amsterdamski. Wydawnictwo Zysk i S-ka, 1997.