Twoja wyszukiwarka

ANNA ZALEWSKA
ZEN
Wiedza i Życie nr 8/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1998

OPOWIEŚĆ, ZAPISANA W CHIŃSKICH KRONIKACH Z XI WIEKU N.E., GŁOSI, IŻ PEWNEGO RAZU BUDDA W MILCZENIU POKAZAŁ ZGROMADZONYM NA GÓRZE SĘPÓW UCZNIOM KWIAT LOTOSU. WSZYSCY PRZYGLĄDALI SIĘ TEMU ZDUMIENI I TYLKO JEDEN MAHAKAŚJAPA ZROZUMIAŁ PRZESŁANIE I UŚMIECHNĄŁ SIĘ. JEMU WIĘC BUDDA POWIERZYŁ SWOJĄ NAUKĘ. W TEN SPOSÓB MIAŁ SIĘ DOKONAĆ PIERWSZY PRZEKAZ BUDDYZMU W DUCHU ZEN.

Japońskie słowo zen pochodzi z chińskiego cz'an (w pełnej, dawniej używanej formie cz'an na, jap. zenna), to zaś jest kalką fonetyczną sanskryckiego dhjana, czyli medytacja. W ciągu ponad dwóch tysięcy lat rozwoju buddyzmu - najpierw w Indiach, następnie na Cejlonie, w Chinach, Mongolii, Tybecie, Tajlandii, aż po Koreę i Japonię - wykształciło się w obrębie tej religii bardzo wiele szkół. Prezentują one czasem nawet skrajnie przeciwstawne ujęcie najważniejszych koncepcji.

Zen znacząco różni się od innych odłamów buddyzmu. Odżegnuje się od dyskusji doktrynalnych, a na plan pierwszy wysuwa odkrywanie własnej natury i natury świata poprzez medytację, swobodny przepływ myśli, niedające się wyrazić słowami poznanie intuicyjne, odczuwanie jedności ze wszystkim, co istnieje, bezpośredni przekaz nauki w relacji mistrz-uczeń oraz możliwość osiągnięcia oświecenia już tu i teraz, nie zaś w nieskończenie odległych przyszłych żywotach. Przeciwstawia to zalecanym przez inne szkoły buddyjskie inkantacjom, zaklęciom, ceremoniom, studiowaniu sutr (kazań, pouczeń) i traktatów, praktykom ascetycznym, dyscyplinie klasztornej, wreszcie przepisywaniu sutr i oddawaniu czci wyobrażeniom buddów1 i bodhisattwów. W rzeczywistości nie oznacza to, oczywiście, że ze wszystkich tych środków adept zen nie korzysta wcale, lecz iż nie stanowią one podstawy jego praktyki.

Nauka zen wypływa z dziedzictwa buddyzmu mahajany, czyli "wielkiego wozu", który rozwija się od około I wieku p.n.e.2 Do źródeł zen należy zaliczyć przede wszystkim doktrynę o pustce jako prawdziwej naturze wszystkich rzeczy, głoszoną we wczesnych tekstach mahajany - sutrach o doskonałości mądrości. Jedna z nich, krótka Sutra serca doskonałości mądrości, do dziś należy do najpopularniejszych tekstów tego odłamu buddyzmu; w Japonii codziennie mnisi zen recytują ją po medytacji, nawet wielokrotnie.

Świątynia Sanjusangendo, założona w 1164 roku, odbudowana po pożarze w 1266 roku, ma 118 m długości. W środku, na ołtarzu znajduje się 1001 posągów istoty dążącej do oświecenia i pełnej miłosierdzia - bodhisattwy Awalokiteśwary (jap. Kannon Bosatsu); Kioto

Drugim ważnym źródłem zen są zawarte w Sutrze girlandowej nauki o jedności wszystkiego oraz wszechprzenikalności natury buddy, obecnej w każdym elemencie wszechświata, niewyrażalnej, niemożliwej do opisania i wyobrażenia, dostępnej jedynie za pomocą poznania intuicyjnego. Z kolei z Sutry Wimalakirtiego, pochodzącej prawdopodobnie z II wieku n.e., wywodzi się stosowanie efektownych paradoksalnych określeń czy milczenia zamiast słów oraz rozciągnięcie pojęcia medytacji na stan skupienia ducha, jaki można, a właściwie należy osiągać nie tylko w specjalnej pozycji ciała, ale i w trakcie wszystkich czynności życiowych.

Szukając korzeni zen, można sięgnąć jeszcze głębiej, aż do przepajającej cały buddyzm indyjskiej filozofii jogi. Mimo iż Budda odrzucał zbyt surowe praktyki ascetyczne jako niezgodne z "drogą środka" i przesłaniające właściwy cel, to medytacja, zwłaszcza w postaci, w jakiej praktykowana była w buddyzmie pierwotnym, ma swoje źródła w jodze. Również podstawowe, najwcześniejsze doktryny buddyjskie, np. o ośmiorakiej szlachetnej ścieżce prowadzącej do kresu wszelkiego cierpienia (należyta mowa, należyte myślenie, postępowanie i życie itd.), zdradzają silne powiązania z jogą. Z niej pochodzą również takie techniki medytacji stosowane w zen, jak np. pozycja lotosu czy liczenie oddechów.

DZIEWIĘĆ LAT MEDYTACJI PRZED ŚCIANĄ

Początki zen związane są z mnichem buddyjskim Bodhidharmą, który przybył do Chin z Indii bądź Persji. Wokół jego postaci narosło wiele legend i opowieści, choć mało jest źródeł historycznych, które by je potwierdzały. Po przybyciu do Chin, co wydarzyć się miało w 528 roku n.e., Bodhidharma siedział przez siedem lub - według innych wersji - dziewięć lat bez ruchu w pozycji medytacyjnej przed ścianą jaskini, aż jego nogi uschły i odpadły. Od tego czasu medytacja w pozycji siedzącej, po japońsku zazen, jest podstawową formą praktyki zen. Zwykle zalecane jest właśnie siedzenie twarzą do ściany (co ułatwia nieskupianie myśli na żadnym konkretnym elemencie czy osobie z otoczenia), bez zatrzymywania jednak wzroku nawet na niej, z dłońmi złożonymi na kolanach, oczami naturalnie spuszczonymi, lecz nie zamkniętymi.

Bodhidharma jest uznawany za dwudziestego ósmego patriarchę buddyzmu, licząc od Mahakaśjapy, i pierwszego patriarchę zen. Właśnie bezpośredni, nieoparty na tekstach przekaz od mistrza do ucznia, w linii nieprzerwanej od samego twórcy buddyzmu - Siddharthy Gautamy (VI wiek p.n.e.), uważany jest za szczególnie istotny, gdyż stanowi gwarancję mocy i prawdziwości nauki. Poznania intuicyjnego nie można bowiem przekazać słowami zapisanych tekstów, a tylko wskazać, zasugerować. Pomiędzy uczniem a mistrzem tworzy się szczególna więź, narasta zrozumienie, które wspomóc można bezpośrednią demonstracją. Stosowali ją również uczniowie, pragnący ukazać mistrzom swoją determinację w dążeniu do zdobycia wiedzy - przykładem opowieść o uczniu Bodhidharmy, który miał sobie odciąć rękę, by dowieść nauczycielowi swego poświęcenia.

Demonstracje zen, owocujące często nagłym doznaniem oświecenia, są głównym tematem tzw. koanów (z jap. ko-an, po chińsku kung an), krótkich, zwięzłych opowiastek, traktowanych jako problem powierzony adeptowi zen do rozwiązania w specyficzny, pozaintelektualny sposób. W przeciwieństwie do medytacji w zachodnim rozumieniu tego pojęcia, w medytacji zen nie ma przedmiotu, tematu czy wyobrażenia, na którym medytujący koncentrowałby myśl. Jest ona raczej skupieniem umysłu w stanie czystym, porównywanym, na przykład, do stanu ducha demiurga na chwilę przed rozpoczęciem tworzenia, kiedy wszystko jest możliwe, a nic jeszcze nie jest określone ani wstrzymane. Z kolei praca nad koanem może wydawać się trochę bliższa zachodniej medytacji czy ćwiczeniom medytacyjnym o określonym temacie, ale jego rozwiązanie nie opiera się na logice, jest swoistym procesem pozaintelektualnym.

Praktyka zadawania koanów narodziła się prawdopodobnie w Chinach w X wieku i można ją powiązać z doktryną o nagłej, jednorazowej naturze oświecenia - w przeciwieństwie do tezy o oświeceniu uzyskiwanym stopniowo, drogą doskonalenia praktyki. Podział na powyższe stanowiska dokonał się w szkole zen w Chinach na przełomie VII i VIII wieku n.e. Teza o stopnio-wym uzyskiwaniu oświecenia- tradycyjnie, choć nieprecyzyjnie wiązana z północnymi Chinami - miała swoich zwolen-ników przez kilka stuleci, lecz z czasem przeważyła przeciwstawna jej głoszona przez szóstego patriarchę (638-713) i jego uczniów doktryna o nagłości tego doznania, wiązana z południem kraju.

Ogród ze świątyni Jishÿ-ji, zbudowanej w 1482 roku. Srebrzysty piasek symbolizuje morze, którego fale mają odbijać światło księżyca i oświetlać ogród nocą. Na drugim planie piaszczysty kopiec w kształcie góry Fudżi

Zbiory koanów zaczęły powstawać prawdopodobnie już na przełomie X i XI wieku. Szczególnie znane, także na Zachodzie, zostały bowiem przetłumaczone na angielski, to np. Mumonkan (Przejście bez bramy) z XIII wieku i Hekiganroku (Zapiski błękitnej skały) z XI wieku. Niektóre z zebranych w nich opowieści znane są z pewnością każdemu, kto zetknął się z literaturą dotyczącą zen. W zbiorze Mumonkan znajduje się na przykład koan oparty na przytoczonej opowieści o Buddzie w milczeniu pokazującym kwiat. Bardzo znany i często wykorzystywany w praktyce jest koan Mu, w którym na pytanie, czy pies ma naturę buddy, mistrz odpowiada jednym słowem, okrzykiem mu! (po chińsku wu), czyli nie. Nie jest to jednak po prostu zaprzeczenie, iż pies nie posiada natury buddy, lecz zanegowanie samego dualistycznego sposobu myślenia, który prowadzi do takiego postawienia pytania, odrzucenie podziału istot i oddzielania natury buddy od innych elementów świata. Koany często wykorzystują stwierdzenia nie tylko paradoksalne, ale i szokujące, czy to swoją wulgarnością, czy też obrazoburczym podejściem na przykład do pojęcia oświecenia lub postaci buddów i bodhisattwów. Tylko pozornie nihilistyczne, tak naprawdę są próbą wskazania rzeczywistości, której nie można wysłowić, i wyrazem zaakceptowania jej w całej pełni - czego konsekwencją jest odrzucenie wszelkich złudnych autorytetów, przywiązanie do których mogłoby uniemożliwić realizację własnej natury. Do takich koanów należą np. słynne powiedzenia Jeśli spotkasz Buddę, zabij go czy też odpowiedź, również z Mumonkanu, na pytanie Czym jest Budda? - Wyschniętą grudą łajna.

MUSICIE PUŚCIĆ CIAŁO I UMYSŁ

Pod koniec XII i w pierwszej połowie XIII wieku nauki zen dotarły do Japonii, co zaowocowało wspaniałym ich rozwojem aż do dzisiejszych czasów. Kluczowymi postaciami w procesie przekazu byli dwaj mnisi japońscy: Eisai (1141-1215), który sprowadził z Chin nauki zen szkoły rinzai, oraz Do-gen (1200-1253), który zapoczątkował zen so-to-. Różnice pomiędzy tymi dwoma odłamami dotyczą przede wszystkim ich stosunku do pojęcia oświecenia, kluczowego dla rinzai zen, oraz wynikającej z tego istoty praktyki.

Szkoła rinzai widzi w praktyce zen drogę do oświecenia, które osiąga się wprawdzie w sposób nagły i - zdawałoby się - niespodziewany, ale jest efektem wytrwałej oraz pełnej poświęcenia pracy. Inaczej dla szkoły so-to-, gdzie sama już medytacja - zazen - jest całkowicie równoznaczna z oświeceniem; nie wyznacza się więc celu do osiągnięcia, gdyż sama droga jest celem. Osiągnięty w ten sposób stan umysłu należy zachować podczas wszystkich codziennych czynności. Dlatego to Do-gen, zalecając przede wszystkim zazen, w pouczeniach o słusznym sposobie medytacji najwięcej uwagi poświęcał właściwej pozycji ciała i drobiazgowo ją opisywał (np. w traktacie Fukan zazengi, czyli "Pouczenia na rzecz szerokiego rozpowszechnienia zazen"). Sam Do-gen, za młodu poszukując istoty buddyzmu w klasztorach zen w Chinach, doznał oświecenia pod wpływem słów mistrza, które brzmiały: Musicie puścić ciało i umysł.

Takie podejście przetrwało w tej szkole do dziś i, rozpoczynając pod kierunkiem mistrza so-to- praktykę zen, adept nie dostanie koanu do opracowania ani nie otrzyma pouczeń co do stanu umysłu w trakcie medytacji, lecz usłyszy przede wszystkim, że plecy ma trzymać prosto, a głowę naturalnie lekko schyloną i jak ma ułożyć zabuton, czyli poduszkę do siedzenia.

Zarówno szkoła rinzai, jak i so-to- szybko zdobyły w Japonii duże znaczenie. W XVII wieku powstała tam ponadto szkoła obaku, zapoczątkowana przez przybyłego z Chin mistrza Ingena (chiń. Yin Yuan, 1592-1673), traktowana najpierw jako rozwinięcie nauk rinzai. Cechą charakterystyczną zresztą wszystkich gałęzi buddyzmu japońskiego jest ich wielokrotne i częste dzielenie się na odłamy, na przykład według przynależności do pieczołowicie przechowywanych i studiowanych linii przekazu któregoś z mistrzów czy świątyni. Tak samo jest w przypadku zen: w obrębie rinzai wyróżnia się piętnaście linii, a w tym, na przykład, kokutaiji-ha, czyli wywodzącą się ze świątyni Kokutaiji, czy też kencho-ji-ha, czyli odłam ze świątyni Kenchoji. Nawet jeżeli pomiędzy liniami takimi dochodziło do sporów doktrynalnych, to nie kończyły się one oskarżeniami o herezję czy wyklęciem. Każda ze szkół ma poza tym swoją główną świątynię, zwaną honzan: dla so-to- jest to świątynia Eiheiji, założona przez Do-gena w 1244 roku w obecnej prefekturze Fukui.

Buddyzm zen wydał w Japonii wiele wybitnych postaci. Oprócz wyżej wymienionych patriarchów Eisaia i Do-gena byli to na przykład Ikkyu- So-jun (1394-1481), zwany także Kyo-un, czyli Szalona chmura, ekscentryczny poeta i włóczęga, znany z licznych anegdot, czy Hakuin Ekaku (1685-1768), odnowiciel szkoły zen, twórca systemu stosowania koanów, w znacznym stopniu odpowiedzialny za rozpowszechnienie zen na terenie całego kraju.

ZEN NA ZACHODZIE

W 1893 roku w Chicago odbył się słynny Światowy Kongres Religii, który otworzył drogę na Zachód wielu religiom Wschodu. Była na nim również reprezentowana Japonia. W 1868 roku bowiem zakończyła się utrzymywana od 1638 roku przez władzę wojskową, czyli shogunów Tokugawa, całkowita niemal izolacja tego kraju od świata. Przedstawicielem japońskiego buddyzmu zen w Chicago był opat Shaku So-en (1858-1919), jego zaś uczniem i następcą w Ameryce był słynny Daisetz Teitaro Suzuki (1870-1966).

To ich żywej wieloletniej działalności popularyzatorskiej zen zawdzięcza początki kariery na Zachodzie. Dzięki nim pojawiła się w językach europejskich japońska terminologia, np. zen, ko-an, satori, kensho- (wgląd), zendo- (sala, w której praktykuje się zazen), kinhin (medytacja podczas chodzenia, stosowana w przerwach w zazen). Suzuki, autor wielu bardzo popularnych książek (jak przetłumaczone również na polski Wprowadzenie do buddyzmu zen z 1934 roku czy Manual of Zen Buddhism z 1935 roku) należał do szkoły rinzai i rozpropagował ją w swoich pracach. Kładąc silny nacisk na konieczność przeżycia oświecenia, sugerował w ten sposób, iż takie jest podejście całego buddyzmu zen. Jednak w późniejszych latach swoich reprezentantów zaczęła wysyłać za granicę również szkoła so-to- (np. Suzuki Shunryu-, 1905-1971) oraz szkoły buddyzmu koreańskiego i chińskiego. W Polsce zarejestrowane są obecnie zarówno związki wyznaniowe oparte na japońskim, jak i koreańskim przekazie zen.

ZEN I SZTUKA

Szybki rozwój zen w Japonii wiązał się z sytuacją historyczną tego kraju. Wyniesiona do władzy pod koniec XII wieku warstwa wojowników, którą można porównać do szlachty (formalnie niżej usytuowanej w hierarchii społecznej niż arystokracja dworska), potrzebowała podstaw kulturalnych, które mogłaby przeciwstawić dominującej uprzednio i w pełni rozwiniętej kulturze dworskiej. Elegancja oparta na krańcowej prostocie, naturalności i spontaniczności, w odróżnieniu od lansowanego dotychczas przepychu, ornamentyki, odniesień i zawoalowanych aluzji, znakomicie tym potrzebom odpowiadała. Wytwory kultury duchowo zakorzenionej w zen należą obecnie do najbardziej znanych na świecie osiągnięć cywilizacji japońskiej, a są to na przykład: kaligrafia (shodo-, czyli droga pisma), malarstwo tuszem (suibokuga, silnie związane z wzorami chińskimi), poezja haiku, ceremonia parzenia herbaty i związane z nią rzemiosło artystyczne, ceramika, architektura (pawilony herbaciane), sztuka kształtowania ogrodów oraz ikebana, czyli sztuka układania kwiatów, i inne.

Fragment ogrodu ze świątyni Nanzenji w Kioto

Herbata towarzyszy buddyzmowi zen od samego początku. Bodhidharma, zirytowany tym, iż podczas medytacji oczy same zamykają mu się ze zmęczenia, miał odciąć sobie powieki i rzucić je na ziemię. Wyrosły z nich krzewy herbaciane, a naparu z ich liści wkrótce zaczęli używać mnisi zen, by odpędzać senność i znużenie. W rzeczywistości jednak zwyczaj picia herbaty został prawdopodobnie przejęty przez mnichów od wyznawców taoizmu, zresztą mieszkańcy Chin powszechnie używali jej od IV wieku n.e. I mimo że już w Chinach koneserzy delektowali się jej wykwintnymi odmianami, stosowali skomplikowane sposoby parzenia i uważali za napój szlachetny, to dopiero w Japonii powstała sztuka zwana chado- (lub sado-), czyli droga herbaty. Sztuka jej parzenia rozwinęła się w wiele szkół i kierunków, a niektóre z nich są żywe do dziś, na przykład Ura-Senke i Omote-Senke. Obie szkoły wywodzą się w prostej linii od Sen-no Rikyu- (1522-1591), adepta zen, najwybitniejszego mistrza herbaty wszech czasów. Do stylu, który sam częściowo stworzył, a częściowo udoskonalił, zwanego wabicha, czyli herbata pełna prostoty, należy picie herbaty w specjalnie zaprojektowanym ogrodzie, w niewielkim, niemal całkowicie pozbawionym ozdób pawilonie, którego drzwi są tak małe i ciasne, że każdy wchodzący musi się nisko schylać, co wymusza poczucie równości. We wnęce ściennej kaligrafia i prosta kompozycja z kwiatów bądź gałęzi czy liści, zawsze ściśle związana z daną porą roku, czarki na herbatę pokryte - na przykład - jednobarwnym, chropawym szkliwem, szmer strumyka dobiegający z zewnątrz, ściśle określone ruchy rąk osoby nasypującej herbatę, nalewającej wodę, mieszającej - wszystko było pomyślane tak, aby tworzyć wrażenie jak największej naturalności i prostoty.

W poezji haiku, wyrosłej z żartobliwych utworów haikai-no renga, można również widzieć praktyczną demonstrację zen. Krótkie, siedemnastozgłoskowe poematy starają się uchwycić w kilku słowach obraz danej chwili, określonej sytuacji, tak jak ją przeżywamy - poprzez wrażenia zmysłowe i rzeczy, które widzimy czasem kątem oka, odbieramy niemal nieświadomie, a tworzące w naszym umyśle całościowy obraz. Tak więc poeci haiku, z których najsłynniejszym był Matsuo Basho-, również adept zen (1644-1694), mówili w swoich wierszach o liściu podbiału, na którym przysiadła żaba (Kobayashi Issa, 1763-1827), wołaniu cykad, które zdaje się przenikać kamienie, czy o lodzie, który rozsadził dzban (Matsuo Basho-). Haiku zawsze były ściśle powiązane z konkretną porą roku; przynajmniej jedno ze słów, tzw. kigo, musiało wyraźnie sugerować czytelnikowi, o jaką porę chodzi (np. letnimi kigo są takie słowa, jak cykady, kukułka, świetlik, wachlarz, a zimowymi - lód, zamarzać, chłód przenikający ciało, śnieg).

Wraz z popularyzacją zen w Ameryce i Europie również sztuka pisania haiku stała się znana poza Japonią. W Polsce od niedawna ukazuje się pismo "Haiku", w którym zamieszczane są zarówno tłumaczenia z obcych języków, jak i próby polskich twórców, często młodzieży. Prostota tej poezji połączona czasem z paradoksalnością skojarzeń może sprawiać wrażenie, iż zebrane zostały przypadkowe słowa - stąd chyba powstał pomysł, by stworzyć automatyczny generator haiku, jaki można znaleźć w Internecie; można mu zasugerować pierwszą linijkę, użycie jakiegoś słowa lub też całkowicie zdać się na komputer! Ale czy komputer ma naturę buddy?

Zdjęcia: Piotr Balcerowicz

1 Słowo budda pochodzi od sanskryckiego buddha - przebudzony, oświecony. Słowo to, jeśli odnosi się do twórcy buddyzmu, Siddharthy Gautamy (VI wiek p.n.e.), piszemy wielką literą, a małą, jeśli do istot oświeconych, pojawiających się w różnych światach i epokach.

2 O buddyzmie pisaliśmy w "WiŻ" nr 10/1994 w cyklu Religie świata.

Mgr ANNA ZALEWSKA jest doktorantką w Zakładzie Japonistyki Instytutu Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego.