Twoja wyszukiwarka

BOGDAN MIŚ
DZIECI, BACH I FRAKTALE
Wiedza i Życie nr 9/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1998

1. KIDSCOM

W naszych wędrówkach po światowej Sieci dość rzadko zachęcam (chyba wręcz nigdy jeszcze tego nie zrobiłem...) do odwiedzania miejsc przeznaczonych specjalnie dla dzieci. Przyznam, że pomijałem je w dużej mierze celowo; nie dlatego, oczywiście, żebym dzieci nie lubił, czy je lekceważył. Wręcz przeciwnie, uważając dzieci i młodzież za takich samych ludzi jak dorośli, tyle że zapewne inteligentniejszych i uczciwszych, nie chcę im proponować byle czego. Jakieś tam witryny z postaciami disnejowskimi czy laleczką Barbie nigdy więc tu nie zostaną omówione, ponieważ - delikatnie mówiąc - obrażają moje poczucie estetyki; nie mógłbym ich zatem w żadnym wypadku rekomendować ewentualnym wielce szanownym młodym Czytelnikom.

Jest jednak kilka miejsc w Internecie, które mogę polecić z pełną odpowiedzialnością. Na przykład witryna o nazwie KidsCom. Chcę jednak uprzedzić, że skorzystanie z tej akurat witryny jest nieco kłopotliwe: trzeba mianowicie zacząć od wypełnienia - po angielsku, naturalnie - dość szczegółowej i sporej ankiety personalnej (jest to zatem miejsce raczej dla dzieci starszych i młodzieży), zawierającej także pytania o rozmaite upodobania i przyzwyczajenia. Ta ankieta ma jednak swój godny uwagi cel: otóż, na nasze żądanie, komputer zbada swoją bazę danych i poda nam kontakty do ludzi, których moglibyśmy nazwać "pokrewnymi duszami". Podobno w ten sposób narodziło się już mnóstwo internetowych przyjaźni; trudno powiedzieć coś o ich trwałości, ale inicjatywa jest niewątpliwie sympatyczna.

Kiedy wypełnimy już ankietę i wybierzemy własne hasło - otrzymamy dostęp do bardzo bogatego zestawu różnych pouczających zabaw i akcji, przy których z pewnością narażony będzie portfel taty. Bo nie należy zapominać, że połączenie z Internetem odbywa się na ogół przez modem i telefon, a to kosztuje.

Adres: http://www.kidscom.com

2. BACH

Nie wiem, czy wszyscy zgodzą się ze mną w kwestii, którą chcę teraz poruszyć - a nawet jestem pewien, że nie. Nie sądzę jednak, by ta akurat różnica zdań mogła spowodować u kogokolwiek z nas jakąś agresję, choć licho nie śpi. Skoro pominięcie kiedyś w omówieniu dziejów informatyki komputera marki "Amiga" spowodowało lawinę obelżywych listów od oburzonych śmiertelnie fanów tej - skądinąd zresztą w swojej klasie świetnej - maszynki...

Do rzeczy jednak; tym razem chodzi mi o muzykę. Otóż sądzę, że zalewa nas straszliwa, porażająca fala koszmarnej tandety dźwiękowej, przy czym mam na myśli nie tylko osławione disco-polo czy dużą część muzyki popularnej i rockowej, ale i sporo nowoczesnej muzyki poważnej. Mnóstwo tu wszędzie oszustwa i udawania oraz zwyczajnego braku rzemiosła, nie mówiąc już o talencie.

W tych warunkach klasyka staje się czymś naprawdę świeżym i ożywczym. Na szczęście, dostęp do niej nie jest trudny; także poprzez Internet, co świadczy o tym, iż nie jest prawdą sąd, jakoby Sieć budowali wąsko wyspecjalizowani troglodyci. Nie brak i ich, oczywiście, ale są na szczęście także tacy, którzy całkiem bezinteresownie budują na przykład witryny, poświęcone Bachowi czy Beethovenowi.

Wielki Jan Sebastian ma kilka swoich własnych miejsc w Sieci. Wymienię dwa: Klasyczną Stronę Muzyczną Bacha, która zawiera 145 plików z zaaranżowanymi na instrumenty elektroniczne jego utworami - a można to wszystko skopiować albo naraz, albo fragmentami - oraz krótki życiorys Mistrza. Druga nazywa się po prostu Stroną Domową (Home Page) Bacha i stanowi prawdziwą kopalnię wiedzy o Wielkim Organiście. Są tu m.in. reprodukcje portretów kompozytora, potężny katalog związanych z nim książek, wykaz przewodników turystycznych po miastach, w których mieszkał, oraz kompletny, szczegółowy spis wszystkich jego utworów i ich nagrań, pozwalający na dokonanie zamówienia w sklepie muzycznym lub wręcz u producenta akurat tego, co nas szczególnie interesuje. Gorąco polecam wszystkim zainteresowanym te dwie witryny.

Adresy:
www.tile.net/tile/bach
www.odyssey.net/
subscribers/scior/jsb.htm

3. FRAKTALE I CHAOS

Ponad trzy lata temu w Australian National University Drill Hall Gallery zorganizowano niezwykłą wystawę. Była ona szczególnie zajmująca dla matematyków, ale także ciekawa i dla całkiem zwykłych ludzi - takich, co niezupełnie lub w ogóle nie rozumiejąc istoty abstrakcji, potrafią dostrzec kryjące się w niektórych tworach matematycznych abstrakcyjne piękno.

Ta wystawa poświęcona była pojęciom i teoriom ostatnio w matematyce niezwykle modnym - tak, tak, i ta dziedzina nauki ma swoje mody! - mianowicie chaosowi i fraktalom. Co to jest chaos, z grubsza wie każdy z nas (choć zapewne nie każdy wie, że rządzą nim ścisłe prawa, które stosunkowo niedawno odkryto). Fraktale natomiast to takie niezwykle skomplikowane fi-gury geometryczne, o wielkiej zresztą urodzie plastycznej, których badanie okazało się niesłychanie ważne praktycznie; na przykład, zastosowanie pewnych właściwości fraktali pozwala w istotny sposób zmniejszyć objętość przesyłanych Siecią rysunków czy tekstów, co w bezpośredni sposób waży na naszym portfelu.

W każdym razie i o teorii chaosu, i o fraktalach współczesny człowiek - nawet ten dobrze wykształcony - nie wie zbyt wiele: za nowe to sprawy, by nas o tym już uczono w szkołach. Dlatego ciekawym - a nie wątpię, że jest ich mnóstwo - polecam witrynę o pięknej nazwie Kontury umysłu, stanowiącej pokłosie właśnie wspomnianej na wstępie australijskiej wystawy. Znajdziemy tu krótką historię fraktali i chaosu, objaśnienie podstawowych pojęć, kilka ciekawych artykułów - a przede wszystkim wspaniałą galerię przepięknych abstrakcyjnych obrazów, które można ściągnąć do własnego komputera - a można nimi po prostu sycić oko.

Adres: http://online.anu.edu.au/ITAACAT/contours/contours.htm