Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI
NIESPOKOJNY DUCH
Wiedza i Życie nr 10/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 10/1998

Charles Marie de La Condamine (1701-1774) urodził się w Paryżu i tam uczył się w jezuickim kolegium Louis-le-Grand. Nie miał skrystalizowanych zainteresowań, ale cechowała go nienasycona ciekawość i żądza przygód. Akurat wybuchła wojna z Hiszpanią i siedemnastoletni młodzieniec wstąpił do wojska. Brał udział w oblężeniu Rosas i odznaczył się tam męstwem. Ale uznał wkrótce, że życie wojaka jest zbyt spokojne i ustatkowane, toteż wystąpił z armii i zaczął podróżować, zwiedzając wybrzeże Morza Śródziemnego. Po powrocie do Paryża opisał swoje obserwacje zebrane podczas tej podróży, co zwróciło nań uwagę.

W tym czasie w paryskiej Akademii Nauk spierano się o kształt Ziemi. Według teorii Newtona siła odśrodkowa podczas obrotu Ziemi wokół osi powoduje spłaszczenie jej przy biegunach. Ten pogląd zdawały się potwierdzać pomiary ruchu wahadła wykonane przez Jeana Richera podczas wcześniejszej ekspedycji do Gujany Francuskiej. Natomiast według kartezjańskiego obrazu świata wokół Ziemi miał się znajdować wir, będący przyczyną grawitacji i wywierający ciśnienie powodujące, że Ziemia ma kształt wydłużony jak cytryna. Pogląd ten podtrzymywał Jacques Cassini [patrz: Uczeni w anegdo-cie, "WiŻ" nr 9/1998], twierdząc, że świadczą o tym jego pomiary długości łuku południka.

Uznano, że najlepiej będzie rozstrzygnąć to zagadnienie, mierząc dokładniej długość łuku południka w dwóch różnych rejonach Ziemi. Postanowiono więc wysłać dwie ekspedycje naukowe. Wyprawą na północ, do Laponii, kierował Pierre Louis Moreau de Maupertuis [patrz: Uczeni w anegdocie, "WiŻ" nr 6/1995].

Na czele ekspedycji wysłanej w okolice równika, która wyruszyła do Ameryki Południowej w 1735 roku, stanął formalnie astronom Louis Godin. W jej składzie obok La Condamine'a byli jeszcze astronom Pierre Bouguer, botanik Joseph de Jussieu i kilku innych Francuzów. Ponieważ pomiary miały być wykonywane na terytorium będącym we władaniu Hiszpanii, do ekspedycji dołączono też dwóch oficerów hiszpańskich.

W Quito początkowo fetowano przybyszy z dalekiej Europy, ale euforia wkrótce minęła i miejscowi zaczęli zadawać pytania o prawdziwy cel ekspedycji. Skomplikowana aparatura i trudne do zrozumienia dla tubylców wyjaśnienia członków wyprawy zdawały się sugerować tylko jedną odpowiedź, że chodzi o poszukiwanie ukrytego złota. Daremnie badacze próbowali tłumaczyć, że mają po prostu dokonać pomiaru Ziemi. Nikt nie mógł uwierzyć, że w takim celu podjęto wielki trud i przebyto ocean.

Kiedy wreszcie zakończono pomiary triangulacyjne prowadzone w trudnym górskim terenie, do członków ekspedycji dotarła wiadomość, że grupa wysłana do Laponii wróciła już do Paryża z wynikami potwierdzającymi teorię Newtona.

Badacze udali się do Cuenca, aby odpocząć przed powrotem do Francji. Tam, na nieszczęście, lekarz ekspedycji Senièrgues pokłócił się o miejscową dziewczynę z jednym z notabli. Doszło w końcu na ulicy do pojedynku, w którym Francuz ze szpadą w ręku próbował atakować uzbrojonego w pistolet przeciwnika, ale poślizgnął się na kamieniach i upadł. W tym momencie, na szczęście, widzowie rozdzielili przeciwników. Ale nie był to koniec nieszczęść. Kilka dni później Francuzi udali się, by obserwować walkę byków. Senièrgues był w towarzystwie dziewczyny. Mieszkańcy okazywali już wtedy przybyszom jawną wrogość. Kiedy doszło do ostrej wymiany zdań między lekarzem a kierownikiem areny, ten ostatni oświadczył, że wskutek arogancji Francuza walka zostaje odwołana.

Rozwścieczony tłum zaatakował biednego lekarza. Ten próbował się dzielnie bronić szpadą oraz pistoletem, ale runął pod gradem kamieni. La Condamine wraz z pozostałymi Francuzami i paroma miejscowymi próbował wynieść śmiertelnie rannego poza zasięg tłumu. Atakowani jednak kamieniami, byli zmuszeni schronić się w kościele. W zamieszaniu zniszczone zostały zbiory botaniczne de Jussieu. Wprawdzie uszedł on z życiem, ale doznał poważnego wstrząsu nerwowego i nigdy nie wrócił już do równowagi psychicznej.

W 1743 roku, 8 lat po wyruszeniu z Paryża, uznano, że zadanie zostało wykonane. La Condamine był żądny dalszych przygód, toteż postanowił wracać najciekawszą drogą - Amazonką do Atlantyku. Kilka tygodni zabrało mu przedostanie się przez góry z Quito do miejsca, skąd zaczął spływ. Pełna przygód podróż do Belém nad Atlantykiem trwała w sumie cztery miesiące. Teraz La Condamine uznał, że dwutygodniowa podróż zwykłym statkiem do Cayenne w Gujanie Francuskiej będzie zbyt nudna, wobec czego wybrał się łodzią wiosłową wzdłuż wybrzeża Atlantyku, aby nadal szukać wrażeń.

Po dwóch miesiącach znalazł się wreszcie na terytorium francuskim, ale okazało się, że następny statek do Europy wypłynie dopiero za parę miesięcy. La Condamine spędził ten czas na pomiarach fizycznych i badaniu manatów i drzew chinowych. Wreszcie w listopadzie 1744 roku, po dziesięciu latach nieobecności, stanął w Paryżu, przywożąc ponad 200 eksponatów przyrodniczych oraz obszerne dzienniki. Bouguer i Godin wrócili dużo wcześniej. Trzej badacze nie mogli się pogodzić co do wspólnej publikacji wyników pomiarów południka, opisali je więc oddzielnie.

Wydany przez La Condamine'a opis podróży Journal du Voyage Fait par Ordre du Roi (integral) l'Équateur stał się bestsellerem i podnietą dla dalszych badaczy. La Condamine opisał m.in. po raz pierwszy kurarę, którą tubyl-cy stosowali, polując na zwierzynę. Opisał także i przywiózł do Europy kauczuk - wydzielinę kauczukowca brazylijskiego. Wesoły i pogodnego uspo-sobienia, autor stał się niezwykle popularny, a wiele akademii nauk przyjęło go w poczet swoich członków.

W 1756 roku La Condamine za specjalną dyspensą papieża Benedyk-ta XIV ożenił się ze swoją 25-letnią siostrzenicą. Małżeństwo to było bardzo szczęśliwe. W 1760 roku przyjęto go do Akademii Francuskiej. Wstępując do grona "nieśmiertelnych", La Condamine był już trochę głuchawy, ale nie opuszczała go ciekawość świata. Kiedy zaczęła mu dokuczać przepuklina, zgodził się na ryzykowną operację nową metodą. Niestety, tej ostatniej przygody nie przeżył. Upamiętniają go krater na Księżycu i ulica w Paryżu.