Twoja wyszukiwarka

BOGDAN MIŚ
WALCE PRZEZ MYSZKI
Wiedza i Życie nr 12/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1998

Fot. Micrrosoft

Jeżeli Europa chce mieć silny sektor techniki informatycznej, to rządy, policja i sądownictwo muszą stworzyć silny front przeciwko piratom komputerowym, powiedziała Emilia Knight, wiceprezes BSA-Europe (Business Software Alliance), potężnej międzynarodowej organizacji, walczącej o prawa autorów programów i rozwiązań technicznych w dziedzinie informatyki. Ale piractwo komputerowe dotyczy nie tylko kradzieży czy nielegalnego użytkowania oprogramowania.

Podrabia się właściwie wszystko i najrozmaitszymi metodami. Repertuar bandytów sięga od prymitywnego fałszerstwa, jakim jest zwykła zmiana napisów, "podrasowująca" instalowany w komputerze procesor (co wykryje z łatwością średnio zaawansowany amator, tyle że czasami za późno...), do bardzo wyrafinowanych przeróbek, dzięki którym zwykłe pudło udaje przed laikiem oryginalnego IBM-a czy Maca. Wbrew opinii niektórych, poważnym przestępstwem jest także mniej lub bardziej świadome przymykanie przez krajowych producentów i handlowców oczu na fakt, że ten czy ów sprowadzony z zagranicy element systemu jest podróbką.

W październiku w bardzo widowiskowy sposób - przed kamerami wielu telewizji i na oczach dziennikarzy prasy - zadano cios piratom, którzy sprowadzili do Polski sfałszowane w Azji myszki, stanowiące podróbkę myszek firmy Microsoft. Kilkanaście tysięcy tych urządzeń - wartości rynkowej milionów złotych, w istocie zaś psujących się po kilku tygodniach używania - bezlitośnie sprasował walec drogowy (zdjęcie obok).

Na marginesie tego wydarzenia warto poczynić dwie refleksje. Pewna stacja telewizyjna puściła z tej okazji w eter opinię jakiegoś swojego tyleż niedokształconego, co bezczelnie upowszechniającego bzdury komentatora, iż cała sprawa jest wysoce podejrzana, bowiem, jak powszechnie wiadomo, Microsoft jest wyłącznie wytwórcą oprogramowania, więc dlaczego patronuje niszczeniu sprzętu. Ta opinia każe - nie po raz pierwszy - poważnie zastanowić się nad kwalifikacjami ludzi, zarabiających pieniądze w najbardziej masowym medium.

Druga refleksja dotyczy przemilczenia informacji, iż cały ten gigantyczny transport przechwyconej przez policję tandety był sprowadzony przez... jedną ze znanych firm, składających w Polsce "markowe" podobno komputery, o czym i my zostaliśmy poinformowani "nieoficjalnie". Oszczędzamy "swoich"?