Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
TRACE
Wiedza i Życie nr 12/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1998

Zimową porą miło jest czasem pomyśleć o letnim słonecznym cieple. Pomyślmy więc o nim, ale w sposób nieco niekonwencjonalny. Tarcza naszej gwiazdy dziennej pokrywa się właśnie coraz większą liczbą plam, a powierzchnia staje się coraz bardziej niespokojna. Zbliża się kolejne maksimum aktywności słonecznej, które przypada na rok 2000.

Pragnąc prześledzić fazę narastania aktywności, NASA umieściła na orbicie sondę TRACE, przeznaczoną do obserwacji zjawisk magnetohydrodynamicznych w fotosferze i koronie słonecznej. Wśród zebranych przez nią informacji szczególnie cenne będą wszelkie dane mogące dopomóc w rozwiązaniu zagadki grzania korony, która z do dziś niejasnych powodów utrzymuje temperaturę rzędu miliona stopni, choć leżąca pod nią fotosfera (widoczna powierzchnia Słońca) jest dwieście razy chłodniejsza.

Działająca od maja br. TRACE jest wyposażona w kamery o dużej rozdzielczości, które pracują w wielu różnych dziedzinach widma elektromagnetycznego. Umożliwiają one nieprzerwane śledzenie plam, pochodni, protuberancji i całej reszty słonecznego zwierzyńca od narodzin aż po rozpłynięcie się w otoczeniu.

Próbkę ich możliwości daje ta oto fotografia burzliwego wycinka na skraju tarczy słonecznej. Dziwaczne kolory nie mają oczywiście nic wspólnego z rzeczywistością. W trakcie komputerowej obróbki danych zostały dobrane w taki sposób, aby uwypuklić strukturę pola magnetycznego Słońca. Widać wyraźnie jego zapętlone linie sił, wzdłuż których płynie gorąca plazma wyrzucona z fotosfery. Przez każdą z takich pętli z łatwością przesunęłaby się nasza Ziemia. Czyż na samą myśl o takiej możliwości nie robi się nam... gorąco?

Courtesy of the ST ScI Astronomy Visualization Laboratory, andNASA.