Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI
TAJEMNICE CZWARTEGO WYMIARU
Wiedza i Życie nr 12/1998
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 12/1998

W CENTRALNYCH MIEJSCACH WIELU MIAST POJAWIAJĄ SIĘ ZEGARY ODMIERZAJĄCE CZAS DO 1 STYCZNIA 2000 ROKU, JAKO PIERWSZEGO DNIA TRZECIEGO TYSIĄCLECIA. TYMCZASEM CZEKAJĄCA NAS ZA ROK NOC SYLWESTROWA BĘDZIE JEDYNIE POCZĄTKIEM OSTATNIEGO ROKU XX WIEKU.

Od pewnego czasu ukazują się w prasie informacje o organizowanych przez rozmaite biura podróży wycieczkach, których główną atrakcją jest możliwość spędzenia w egzotycznym otoczeniu niezapomnianej nocy z 31 grudnia 1999 roku na 1 stycznia 2000 roku, jako wejścia w XXI wiek. Przykład ten jest dobitnym dowodem na to, jak wiele kłopotów sprawia nam czas - czwarty wymiar otaczającej nas rzeczywistości. Wydawać by się mogło, że jego pojmowanie nie powinno stanowić dla nas większego problemu. W dobie elektronicznego pomiaru upływających godzin, minut i sekund, w czasach Internetu, przekazów satelitarnych i globalnej łączności okazuje się, że do powszechnej świadomości nie dociera fakt, iż III tysiąclecie rozpocznie się z pierwszą sekundą stycznia 2001 roku (ramka poniżej).

Jeszcze mniej osób zdaje sobie zapewne sprawę z tego, że samo pojęcie 2000 rok jest także umowne - za sprawą pomyłki mnicha Dionizego Małego (Dionisius Exiguus), który w VI wieku błędnie obliczył datę narodzin Jezusa - obecnie przypuszcza się, że pomylił się o co najmniej 5 lat. Jeśli przyjmiemy więc obowiązującą definicję, że era rozpoczyna się wraz z jakimś ważnym faktem historycznym (w tradycji Zachodu są to narodziny Chrystusa), to III tysiąclecie naszej ery rozpoczęło się już kilka lat temu. Problem w tym, że nie jesteśmy w stanie ustalić dokładnie, kiedy...

Stonehenge w Anglii. Ta olbrzymia budowla z okresu neolitu pełniła także funkcję obserwatorium astronomicznego

Fot. Natalia Szczucka-Kubisz

Potrzeba uporządkowania mijającego czasu towarzyszyła człowiekowi prawdopodobnie od samego początku wykształcenia się gatunku Homo sapiens. W archaicznych społecznościach łowiecko-zbierackich określanie czasu było ściśle związane z obserwacjami sezonowych wędrówek stad dzikich zwierząt, będących wtedy głównym źródłem pożywienia. Najstarsze zachowane kalendarze, datowane na okres górnego paleolitu (ok. 30 tys. lat temu), to kawałki starannie obrobionych kości lub poroży zwierzęcych z naniesionymi na nie rzędami nacięć. Można więc przypuszczać, że ówcześni ludzie posiadali już podstawową wiedzę astronomiczną - przede wszystkim o 28-dniowym cyklu faz Księżyca.

Jednak systematyczne obserwowanie nieboskłonu rozpoczęto dopiero w okresie neolitu, czyli czasach przejścia do osiadłego trybu życia, w których rolnictwo i hodowla udomowionych zwierząt stały się podstawą utrzymania. W IV tysiącleciu p.n.e., wraz z powstaniem wielkich cywilizacji rozwijających się wzdłuż dolin wielkich rzek: Gangesu, Eufratu i Tygrysu w Azji oraz Nilu w Afryce, pojawiły się możliwości prowadzenia wieloletnich obserwacji astronomicznych. W tym wypadku próby tworzenia w miarę precyzyjnego kalendarza były ściśle związane z koniecznością przewidywania cyklicznych zjawisk przyrodniczych (np. wylewów wielkich rzek), ważnych dla wegetacji roślin i osiąganych plonów. Oprócz znanego wcześniej miesiąca księżycowego w neolicie poznano zjawisko równonocy wiosennej i jesiennej oraz przesilenia letniego. Egipcjanom również znana już była 11-dniowa różnica między 12 miesiącami księżycowymi (tzw. rok synodyczny) a okresem dzielącym dwa kolejne przejścia Słońca przez punkt równonocy wiosennej (tzw. rok słoneczny).

Umiejętność określania tej różnicy nabierała z biegiem czasu wymiaru nie tylko praktycznego, lecz także sakralnego, a tym samym rosło w społeczeństwie znaczenie ludzi potrafiących dokonać odpowiednich obliczeń. Stąd m.in. tak wielka była rola i wpływy kapłanów w cywilizacji sumeryjskiej i egipskiej.

Wraz z rozprzestrzenianiem się zdobyczy rewolucji neolitycznej na północ wiedza o kalendarzu i umiejętność określania czasu ważnych dla rolniczych społeczności kulminacyjnych punktów roku zaczęła także docierać do Europy. Świadczą o tym datowane na początek II tysiąclecia p.n.e. olbrzymie budowle neolityczne, jak choćby słynne Stonehenge w Anglii, które pełniło także funkcję obserwatorium astronomicznego.

Kalendarz na 1857 rok; Zakład litograficzny Lemerciera w Paryżu

Fot. Teresa Żółtowska-Huszcza. Ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie

Obserwacje astronomiczne prowadzone przez wiele pokoleń umożliwiły w końcu odkrycie przez greckiego uczonego Metona (V w. p.n.e.) faktu, że cykl miesięcy księżycowych powtarza się co 19 lat. Pozwoliło to skorelować rok księżycowy z rokiem słonecznym, a tym samym stworzyć pierwszy w pełni nowoczesny kalendarz, zwany dzisiaj juliańskim. Został on opracowany kilka stuleci później przez aleksandryjskiego uczonego Sozygenesa i wprowadzony w życie w 46 roku p.n.e. przez najwyższego kapłana ówczesnego Rzymu - Juliusza Cezara. Podstawą tego kalendarza był rok słoneczny (zwrotnikowy), liczący 365.25 dnia. Ustalał też czteroletnie cykle, w których trzy lata liczą po 365 dni, a jeden przestępny - 366 dni. Choć punktem wyjścia wszelkich obliczeń kalendarza juliańskie-go był dzień równonocy wiosennej (ustalonej wtedy na 25 marca), to umownie przyjętym dniem rozpoczynającym każdy rok był 1 stycznia. Cały rok został podzielony na 12 miesięcy, z których siedem (styczeń, marzec, maj, lipiec, sierpień, październik i grudzień) miało po 31 dni, cztery miesiące (kwiecień, czerwiec, wrzesień i listopad) po 30 dni, a jeden miesiąc (luty) 28 dni, zaś w roku przestępnym - 29.

Mimo że na ówczesne czasy kalendarz juliański był dużym osiągnięciem ludzkiego intelektu, z biegiem lat zaczął przysparzać coraz poważniejszych kłopotów. Zwłaszcza po przyjęciu go bez zastrzeżeń przez chrześcijaństwo, dla którego głównym świętem roku liturgicznego jest Wielkanoc, czyli dzień Zmartwychwstania Pańskiego. Jest to święto ruchome, które przypada na pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni Księżyca. Problem polega na tym, że rok kalendarza juliańskiego jest o około 11 minut dłuższy od faktycznego. W efekcie wiosenna równonoc "cofała" się o jeden dzień co 128 lat. Średniowieczni mnisi zajmujący się ustalaniem kalendarza kościelnego po raz pierwszy zaczęli sobie zdawać sprawę z tego błędu już w IX wieku, ale dopiero od XIII stulecia problem ten stawał się coraz bardziej palący.

Zegar rotacyjny z mechanizmem Franciszka Gugenmusa z 1786 roku, Zamek Królewski w Warszawie

Fot. Teresa Żółtowska-Huszcza

Stąd już w początkach XV wieku rozpoczęły się prace nad udoskonaleniem kalendarza juliańskiego. Sprawa reformy kalendarza była jednym z głównych przedmiotów obrad soboru bazylejskiego w 1437 roku. Na początku XVI wieku do prac włączyli się m.in. uczeni z uniwersytetu krakowskiego; wiemy, że zajmował się tym Marcin Biem, badania nad kalendarzem prowadził także Mikołaj Kopernik. Jednak dopiero pod koniec tego stulecia prace nad nowym kalendarzem były na tyle zadowalające, że papież Grzegorz XIII zdecydował się na wprowadzenie go w życie. Oficjalnie zostało to ogłoszone w 1582 roku w sygnowanej przez papieża bulli Inter gravissimas. Jako że w chwili wprowadzenia tego kalendarza (stosowanego do dnia dzisiejszego i zwanego obecnie gregoriańskim) przesunięcie wiosennej równonocy wynosiło już 10 dni, zdecydowano, że po 4 października 1582 roku nastąpi od razu 15 dzień tego miesiąca.

Co więcej, postanowiono też, że w nowym kalendarzu lata "setne" (podzielne przez 100) niepodzielne przez 400 nie będą latami przestępnymi. Stąd rokiem przestępnym miał być rok 1600, 2000, 2400 itd., ale 1700 czy 2100 - rokiem normalnym (w kalendarzu juliańskim byłyby to lata przestępne). Dzięki temu prostemu zabiegowi osiągnięto to, że rok kalendarza gregoriańskiego jest dłuższy od roku zwrotnikowego jedynie o 26 sekund. O ile w kalendarzu juliańskim różnica owa dawała w efekcie jeden pełny dzień po 128 latach, w kalendarzu gregoriańskim stanie się to dopiero po 3400 latach.

Zegar kominkowy; Francja, koniec XVIII wieku

Fot. Teresa Żółtowska-Huszcza

Mimo praktyczności, kalendarz gregoriański nie od razu został powszechnie przyjęty w Europie. W 1582 roku wprowadzono go jedynie w pięciu państwach: we Włoszech, Francji, w Hiszpanii, Portugalii i - o czym warto pamiętać - w Polsce. Jednak już dwa lata później król Stefan Batory, który początkowo nakazywał stosowanie nowego kalendarza bez względu na wyznanie, zezwolił Kościołowi prawosławnemu na powrót do kalendarza juliańskiego. Jeszcze w XVI wieku kalendarz gregoriański wprowadzono w Austrii, Szwajcarii, Bawarii i na Węgrzech. Protestanckie kraje Niemiec, Dania i Norwegia przyjęły go dopiero w 1700 roku, Anglia w 1752 roku, Japonia w 1873 roku, Chiny w 1911 roku. Rosja zdecydowała się na stosowanie tego kalendarza w 1918 roku, stąd też obchody rocznicy rewolucji październikowej przypadały w listopadzie. Jeszcze później kalendarz gregoriański przyjęły Rumunia, Serbia, Grecja, Turcja oraz Egipt (w tym ostatnim państwie dopiero w 1928 r.).

Kalendarz gregoriański obowiązuje powszechnie we współczesnym świecie, jest podstawą określania rozmaitych terminów w stosunkach międzynarodowych. Należy jednak pamiętać, że nie dla wszystkich ludzi zbliżający się 2001 rok będzie rzeczywiście początkiem III tysiąclecia. To dla spadkobierców dziedzictwa chrześcijańskiego Zachodu rok narodzin Jezusa wyznacza początek nowej ery. Dla muzułmanów datą przełomową było wywędrowanie proroka Mahometa z Mekki do Medyny. Według wyznawców islamu mamy więc 1419 rok. W XI wieku Żydzi zaczęli liczyć lata od biblijnego stworzenia świata - czyli od 3761 roku p.n.e. - stąd też obecnie mają 5759 rok. Z kolei tzw. era bizantyjska, która obowiązywała w Rosji oficjalnie do 1700 roku, także była obliczana od umownego początku świata, przypadającego według tradycji na 5508 rok p.n.e.; dlatego też dla prawosławnych mnichów, żyjących w klasztorach na greckiej górze Athos, mija 7506 rok.

Dr WOJCIECH WRÓBLEWSKI jest archeologiem, pracownikiem Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(10/98) ZOBACZYĆ CZAS