Twoja wyszukiwarka

BOGDAN MIŚ
TROCHĘ POWAZNIE, TROCHĘ REFLEKSYJNIE, TROCHĘ ŻARTOBLIWIE
Wiedza i Życie nr 1/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 1/1999

TROCHĘ ŻARTOBLIWIE...

1. BOMBA A

Pięćdziesiąt trzy z górą lata temu, w sierpniu 1945 roku, szóstego i dziewiątego, na dwa japońskie miasta, Hiroszimę i Nagasaki, spadły dwie bomby atomowe. Były to - na szczęście - jedyne w historii dwa przypadki użycia bojowego tej straszliwej broni, która odmieniła oblicze świata.

Do dziś trwa spór o zasadność tej hekatomby sprzed z górą półwiecza. Są tacy, którzy ją usprawiedliwiają koniecznością szybkiego rzucenia Japoniina kolana; gdyby tego nie zrobiono, upadłaby zapewne pod ciosami atakującej błyskawicznie armii radzieckiej i świat mógłby wyglądać jeszcze mniej ciekawie, niż zaczął wyglądać po wojnie. Są też tacy, którzy uważają, że nic -a już najmniej zemsta - nie może usprawiedliwić zadania okropnej śmierci dziesiątkom tysięcy cywilów; że mieliśmy wówczas do czynienia z nie gorszym od hitlerowskiego ludobójstwem w imię brudnych celów politycznych; celów, które w dodatku można było zapewne osiągnąć, zapraszając kilku czy kilkudziesięciu ówczesnych przywódców na jakiś efektownie przerażający pokaz.

Nie wątpię, że większość z nas ma w tej kwestii jakąś opinię. Jeśli tak jest, a jeszcze bardziej jeśli tak nie jest - proponuję zajrzeć na witrynę o nazwie A-bomb WWW Museum, czyli muzeum bomby atomowej. Znajdą tu Państwo mnóstwo faktów o tym dramacie sprzed półwiecza: historyczno-polityczne, techniczne, medyczne.

Nie będę ukrywał, że nastawienie autorów tej witryny jest jednoznaczne: uważają oni to, co się wówczas stało w Japonii, za tragedię; dlatego też znajdziemy tu nie tylko owe szczegóły, ale i propozycje wspólnego działaniana przyszłość; działania, które by uniemożliwiło jakąkolwiek powtórkę tego największego dramatu ludzkości.

Adres: http://www.csi.ad.jp/ ABOMB/index.html

2. ŚWIAT W LICZBACH

W roku 1650 w całej Oceanii żyło 2 mln ludzi, w Ameryce Północnej ledwie 5 mln, w Ameryce Południowej - 8 mln. W tym czasie Europa miała 100 mln mieszkańców - tyle samo, co Afryka. Przodowała Azja z 335 mln. Łącznie żyło nas na całej kuli ziemskiej nieco ponad pół miliarda.

Minęło około 350 lat - i oto świat ma w porównaniu do tegoż roku 1650 już ponad dziesięć razy więcej mieszkańców. Obecnie Ameryka Północna ma 58 razy więcej ludności, Południowa 60 razy (ale pamiętajmy, że obie startowałyz bardzo niskiego poziomu), Oceania 14 razy, Azja dziesięć, Afryka 7 razy, Europa 5 razy.

Gołym okiem widać, że tempo wzrostu zasiedlenia bogatych regionów, zamieszkanych przez ludzi białych, maleje, nawet przy uwzględnieniu szybkości wzrostu ludności Ameryki Północnej. Rasa biała ustępuje miejsca rasie żółtej i czarnej; wszystko wskazuje na to, że nasze pięć minut w dziejach dobiega końca. Już dziś spośród każdych stu ludzi tylko dziewięciu to Europejczycy, podczas gdy w 1650 roku w setce było nas osiemnastu.

Liczba ludności świata rośnie gwałtownie; niektórzy mówią nawet o "bombie demograficznej". Czy ten wzrost w ogóle kiedyś ustanie? Eksperci mówią, że tak: twierdzą, iż owa bomba nie eksploduje; po roku 2150 liczba ludności świata sięgnie 11 mld 600 mln i na tym poziomie ustabilizuje się już na zawsze.

Skąd wiem to wszystko? Znalazłem to w swoim czasie na witrynie o dumnej nazwie World On Line w Holandii; nie sądzę, by te dane nadal tam figurowały, bowiem owa witryna jest typowym czasopismem internetowym. Polecam jednak Państwu właśnie dlatego rzucenie na nią okiem (wczytają się w ciekawe treści w zasadzie ci tylko, którzy... znają flamandzki): jest zorganizowana wręcz modelowo i bardzo piękna plastycznie.

Adres: http://www.worldonline.com/

3. KUCHNIA

Znają Państwo, oczywiście, powiedzenie o "rozkoszach stołu i łoża". Będzie teraz o tych pierwszych; nie jest tak, że w Internecie nie ma nic o tych drugich, wręcz przeciwnie: jest tego mnóstwo dla każdego rodzaju upodobań, ale - proszę mi wybaczyć - nie będę na naszych łamach tego tematu poruszał. Uznajmy owe sprawy za najzupełniej prywatne; co innego ze sprawami stołu. Miewają one często znaczenie publiczne, a nawet polityczne; wystarczy wspomnieć, do czego kilkakrotnie doprowadziły w naszym kraju próby sterowania dietą obywateli przez ruchy cen.

Ale i nie o polityce ma być, tylko o zdrowiu. Udowodniono ponad wszelką wątpliwość, że odpowiednia dieta zapobiega wielu chorobom, w tym szczególnie chorobom serca. Odpowiednia - tzn. niskotłuszczowa, z minimalną ilością mięsa, bogata w warzywa.

Ba! Ale - powiedzmy sobie szczerze - mówienie w wypadku takiej diety o jakichkolwiek "rozkoszach" jest zazwyczaj nadużyciem cierpliwości słuchającego. Chyba... chyba że ma się pod ręką komputer podłączony do Internetu. Wówczas wystarczy zwiedzić słynną amerykańską witryną Wegetarianie, łączcie się!- i hulaj dusza.

Znajdą Państwo w niej przede wszystkim setki (jeśli nie tysiące) przepisów na różne cudowności, w tym i takie, które pouczą, co należy zrobić, by jakieś zielsko smakowało jak krwisty befsztyk. Ale nie tylko to: także i sposoby doboru diety właściwej akurat dla nas, i spory zasób wiedzy medycznej, i nawet podręczny słownik wiedzy dietetycznej. Jednym słowem: coś i dla  leczących, i dla leczonych, i także dla zwykłych łakomczuchów. Smacznego!

Jedna uwaga: w chwili, gdy odwiedzałem tę witrynę i ściągałem jej obraz do reprodukcji, figurowało na niej zawiadomienie, że w ciągu kilku dni ma zostać przebudowana. Zapewne zatem, połączywszy się z nią, zobaczą Państwo coś zupełnie innego niż na załączonej ilustracji.

Adres: http://www.vegweb.com/