Twoja wyszukiwarka

PIOTR A. SZCZEPANIAK
GADÓW SPOSOBY NA ŻYCIE
Wiedza i Życie nr 2/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/1999

PRZED MILIONAMI LAT GADY KRÓLOWAŁY W ZIEMSKIEJ FAUNIE. POTEM Z NIEZNANYCH PRZYCZYN WIELKIE DINOZAURY ZNIKNĘŁY, USTĘPUJĄC MIEJSCA SSAKOM. LICZNI PRZEDSTAWICIELE GADZIEJ GROMADY ZNALEŹLI JEDNAK MIEJSCE WE WSPÓŁCZESNYM ŚWIECIE.

Swój sukces ta pradawna grupa (plezjon) zawdzięcza doskonałemu przystosowaniu. Gady są pierwszymi w pełni lądowymi kręgowcami. Ich bezpośredni poprzednicy- płazy - to wprawdzie "nieco" więcej niż ryby, które wyszły na ląd, jednak płazia zależność od wody w znacznym stopniu utrudniała eksplorację raju życia, jakim okazały się bogate w pożywienie i "bezludne" lądy. I choć stało się na nich z czasem bardzo tłoczno, gady istnieją nadal, a ich życiowe strategie ciągle okazują się skuteczne. Jakie cechy zapewniły im miejsce w zmieniającym się świecie?

Krokodyl nilowy (Crocodilus niloticus) jest dużym i niebezpiecznym drapieżnikiem. Bywa też delikatny - sześciometrowa samica z zaskakującą troskliwością opiekuje się gniazdem i młodymi

Fot. JACANA

Większość ludzi uważa, że gady są "zimne", co jest tylko po części prawdą. Ciepłota ich ciała, tak jak wszystkich istot zmiennocieplnych, do których należą, zależna jest (i porównywalna) od temperatury środowiska. Istnieją jednak dość mocne przesłanki, by twierdzić, że przynajmniej niektóre wymarłe dinozaury potrafiły utrzymywać stałą, wyższą od otoczenia, temperaturę.

W ścisłym związku ze zmiennocieplnością wszystkich żyjących przedstawicieli gromady gadów pozostaje ich strategia rozrodu. Jak wiadomo, zarodek potrzebuje do prawidłowego rozwoju w miarę stałych warunków. Zapewnienie ich nie zawsze jest proste - gady żyją nie tylko w strefie tropikalnej, gdzie panuje odpowiednia wilgotność i temperatura. Ogrzanie jaj przez "zimnych" rodziców, poza kilkoma zaledwie wyjątkami, także nie jest możliwe. Zwierzęta stosują zatem rozmaite "sztuczki", aby warunki rozwoju swojego potomstwa doprowadzić do możliwie bliskich ideału - począwszy od składania jaj w stertach butwiejących liści, spróchniałego drewna czy do wnętrza termitiery, a na ich wysiadywaniu skończywszy.

Niektóre gady, jak ta agama (Agama agama), są w okresie godowym bardzo jaskrawo ubarwione

Fot. JACANA

W tym przypadku termin "wysiadywanie" należałoby zastąpić chyba słowem "duszenie". Zachowanie takie dotyczy bowiem niektórych dusicieli (z rodzaju Python); ich samice owijają się wokół sterty jaj, podobnie jak to czynią z ofiarą w czasie polowania, choć oczywiście ze znacznie mniejszą siłą. Owo owijanie samo w sobie na nic by się zarodkom nie przydało (poza, być może, odstraszeniem potencjalnych amatorów wężowej jajecznicy), gdyby nie fakt, że w przypadku ochłodzenia pytonica wprawia swoje potężnie umięśnione ciało w drgawki - mechanizm jest zbliżony do odczuwanych przez nas dreszczy. Pozwala to jej podnieść swoją temperaturę nawet o kilka stopni. Dzieje się to oczywiście kosztem poważnego zużycia rezerw energetycznych samicy- (dla ludzi długotrwałe "dogrzewanie" drżeniem mięśni też jest wyczerpujące, jednak stanowi dość skuteczną ochronę przed zimnem).

Agama błotna (Physignathus cancilicus) żyje wśród gałęzi nad zbiornikami wodnymi. Przestraszona skacze do wody, czasem z wysokości kilku metrów, szeroko rozpościerając kończyny, dla wyhamowania, i sterując ogonem

Fot. Grzegorz Spała

Samice krokodyli nilowych nie ingerują w warunki inkubacji jaj, bronią ich natomiast przed rabusiami, skutecznie odstraszając warany i drobne ssaki jajożerne. W chwili przyjścia na świat młodych ich popiskiwania mobilizują instynkt samicy. Sześciometrowa krokodylica z zaskakującą delikatnością rozkopuje piasek pokrywający jaja i ostrożnie przenosi w potężnych szczękach po kilkoro młodych do wody.

Te przykłady szczególnej opieki nad jajami są jednak w świecie gadów wyjątkiem. Pytony, podobnie jak krokodyle nilowe, to przeważnie duże zwierzęta, więc osobniki dorosłe nie mają naturalnych wrogów (poza człowiekiem). Mniejsze gady pozostawiają jaja na pastwę losu, dbając jedynie o lepsze lub gorsze ich ukrycie, albo też "rodzą" potomstwo zdolne do samodzielnego życia, ucieczki czy nawet aktywnej samoobrony. Termin "narodziny" nie jest tu właściwy, jako że najczęściej chodzi o wydalenie z jajowodów samicy jaj, z których jednocześnie (lub prawie jednocześnie) wykluwa się młody osobnik.

Kameleon (na zdjęciu Chamaeleo cristatus) dostosowuje barwę skóry do koloru otoczenia. W chwilach zagrożenia lub podniecenia kameleon potrafi jednak "wyświetlić" na skórze plamy jaskrawej żółci, czerwieni czy błękitu, aby odstraszyć napastnika czy zwrócić uwagę partnera

Fot. JACANA

Taki "poród" jest charakterystyczny dla zwierząt tzw. jajożyworodnych, do których zalicza się część węży i jaszczurek. Ciężarna samica zapewnia zarodkowi odpowiednią temperaturę poprzez właściwą regulację ciepłoty własnego ciała, - wygrzewanie się na słońcu lub ochładzanie w cieniu. Zwierzęta jajorodne natomiast składają jaja, które wymagają dłuższego lub krótszego okresu inkubacji poza organizmem matki. Prawdziwej żyworodności, takiej jak w przypadku ssaków, u gadów się nie spotyka, choć czasami można znaleźć daleko idące analogie.

Kiedy już młody gad ujrzy światło dzienne, zaczyna toczyć, zwykle trudną, walkę o byt. Wbrew potocznym sądom, większość gadów jest bezbronna. Wyjątek stanowią jedynie gatunki jadowite i duże dusiciele czy krokodyle, a i w tym przypadku bezpiecznie mogą się czuć tylko osobniki wyrośnięte. Jeśli "świeżo urodzony" wąż jest żmiją gabońską, grzechotnikiem diamentowym lub kobrą królewską, to przynajmniej dysponuje możliwością ataku i uśmiercenia nie tylko ofiary, ale także potencjalnego wroga. Natomiast większość węży, prawie wszystkie jaszczurki, wszystkie żółwie, krokodyle, obrączkowce i hatterie mogą jedynie straszyć, zniechęcać, kryć się lub uciekać.

Pyton królewski (Python regius) jest jednym z mniejszych i łagodniejszych dusicieli. Potrafi wykryć ofiarę nie tylko za pomocą węchu i wzroku, ale także dzięki "oku termicznemu" reagującemu na promieniowanie podczerwone

Fot. Grzegorz Spała

Odstraszanie jest niewątpliwie najlepszą strategią. Doskonałym tego przykładem mogą być amerykańskie węże zbożowe (Elaphe guttata), które -pomimo całkowitej bezbronności i wręcz łagodności -są jaskrawo ubarwione. Daje to "do myślenia" napastnikowi, że tak ubarwiony osobnik może być niebezpieczny. Inne węże, z rodzaju Lampropeltis, są nie tylko jaskrawe, ale też często ubarwione niemal identycznie jak bardzo jadowite węże koralowe. Jaszczurki odstraszają napastnika swoim wyglądem i powiększaniem ciała (poprzez nadymanie- tak, aby napastnik pomyślał, że ofiara jest większa niż w rzeczywistości i tym samym groźniejsza): bazyliszki, legwany i agamy "prześcigają się" w posiadaniu najróżniejszych wyrostków, grzebieni, worków skórnych, kolców i narośli.

Jaszczurka zwinka (Lacerta agilis) jest najczęściej spotykanym w Polsce przedstawicielem gadów

Fot. Agnieszka i Włodek Bilińscy

Wiele gatunków stosuje kilka taktyk samoobrony. Najczęściej zwierzęta usiłują maskować się na tle otoczenia, zostawiając sobie, na wszelki wypadek, jakąś odstraszającą niespodziankę. Doskonale wszystkim znany kameleon kamufluje się, przybierając barwy otoczenia (choć zdarza się, że hodowany w niewoli postępuje "nielogicznie" - umieszczony na zielonym tle terraryjnej roślinności staje się żółty lub niebieskozielony. Przyczyną takiego zachowania jest prawdopodobnie sztuczne oświetlenie pomieszczeń hodowlanych). Kiedy jednak zagrożenie staje się realne - gad potrafi się nadymać, wyginać i demonstrować wyrostki skórne, podobne u niektórych gatunków do rogów wymarłego triceratopsa. Często też schwytany kameleon zmienia image: zamiast kryć się, próbuje przestraszyć, barwy ciała stają się jaskrawe, kontrasty ostre, a desenie wyraźne - zwierzę, nie mając nic do stracenia, stosuje broń ostatniej szansy.

Zaskroniec (Natrix natrix) jest najpospolitszym krajowym wężem, całkowicie nieszkodliwym. Bywa jednak często prześladowany przez ludzi

Fot. Agnieszka i Włodek Bilińscy

Grzechotniki, które przeważnie pod względem deseni i barw są idealnie dostosowane do otoczenia, dysponują również osławionymi grzechotkami, czyli dźwiękowym systemem ostrzegawczym i zarazem odstraszającym. Żółwie z gatunku Geomyda spinosa (Heosemys spinosa) nie mają wprawdzie gruczołów jadowych, ale za to doskonale imitują, dzięki barwie i kształtom grzbietowej części pancerza (zwanej karapaksem), opadłe liście. "Liściopodobne" kolce są przy tym naprawdę ostre i jeśli napastnik, pomimo maskowania, odnajdzie w leśnym poszyciu żółwia - może się dosłownie naciąć... Węże z rodzaju Diadophis z kolei są ubarwione ciemno, oliwkowo, czasem czarno. Starają się dzięki temu upodobnić do barw dominujących w poszyciu leśnym. Kiedy jednak kamuflaż się nie powiedzie i zwierzę zostanie odkryte - odwraca ogonową część ciała, zabarwioną od strony brzucha niezwykle jaskrawo i soczyście w kolorach żółtopomarańczowych. Taka nagła "eksplozja" barw przed pyskiem drapieżnika często ratuje wężowi życie.

Amerykańskie heterodony stosują inną strategię - w niebezpieczeństwie węże te udają... trupa; czynią to zresztą tak skutecznie, że drapieżniki nie gustujące w "skruszałym" mięsiwie rezygnują przeważnie z degustacji. Samoobrona naszego najpospolitszego węża - zaskrońca - polega zaś na zastosowaniu broni chemicznej. Gad ten, kiedy czuje się zagrożony, wyrzuca z kloaki cuchnącą ciecz, o czym niejednokrotnie przekonali się domorośli fakirzy usiłujący go okiełznać...

Żółw kolczasty (Geomyda spinosa; syn. Heosemys spinosa) doskonale wtapia się w otoczenie dzięki maskującym wyrostkom i barwie pancerza

Fot. Grzegorz Spała

Jaszczurki wykształciły inny system aktywnej samoobrony polegający na zdolności do autotomii, czyli odrzucania części własnego ciała (najczęściej ogona). Umiejętność ta, oraz stopień regeneracji utraconej części ciała, jest uzależniona od gatunku. Jaszczurki właściwe (na przykład nasza zwinka) odrzucają ogony niezwykle często, praktycznie przy każdym zagrożeniu oderwany ogon przez kilka minut "żyje" własnym życiem, podrygując i wykonując gwałtowne "wężowe" ruchy. Zwraca tym samym uwagę napastnika, podczas gdy sama jaszczurka znika w trawie.

Część gadów, przede wszystkim węży, dysponuje bronią ofensywną w postaci jadu. Jest on produkowany w gruczołach jadowych, będących ewolucyjnie przekształconymi gruczołami ślinowymi. Jad, zależnie od gatunku i wieku węża, ma różną moc. O sile ofensywnej decyduje także rodzaj uzębienia i "charakter" danego gatunku. W najdoskonalsze zęby jadowe wyposażone są żmije i grzechotniki. Ten rodzaj uzębienia, zwany solenoglypha, przypomina skrzyżowanie strzykawki ze scyzorykiem. Zęby są długie i ostre, a jad dostaje się do rany poprzez kanał wewnętrzny, podobnie jak w igle strzykawki. Owe "aplikatory" są elastycznie osadzone i połączone z kośćmi czaszki za pomocą silnych więzadeł: kiedy pysk gada jest zamknięty - spoczywają wewnątrz, ułożone wzdłuż żuchwy, ostrzami w kierunku przełyku. Otwarcie pyska powoduje ustawienie zakrzywionych zębów z przodu w sposób idealny do ataku, prostopadle do kości szczęki.

Żółw czerwonolicy (Chrysemys (Pseudemys) scripta) pochodzi z Ameryki i często bywa hodowany w terrariach. Młode osobniki są szczególnie jaskrawo ubarwione, jak ten widoczny na zdjęciu

Fot. Photo Researchers, Inc.

Inne węże jadowite mają mniejsze i nieruchome zęby jadowe na przedzie szczęki (kobry) lub stosunkowo niewielkie, ułożone w głębi paszczy - takie gatunki uważa się za warunkowo jadowite. Ich jad bywa wprawdzie silny, jednak aby ukąszenie było niebezpieczne, wąż musi uchwycić pewnie i głęboko. "Charakter" danego gatunku decyduje o tym, czy wąż atakuje bez ostrzeżenia nie tylko potencjalną zdobycz, ale też wszystko, co się rusza (takie sytuacje są bardzo rzadkie), czy też woli uciekać, ostrzegać i straszyć, zostawiając jad jako "ostateczny argument" w starciu.

Wśród pozostałych gadów jadowite są jedynie dwa gatunki (czasem uważane za podgatunki) jaszczurek z Nowego Świata - helodermy. Donoszono także o zakażeniach wynikłych z pokąsania przez jaszczurki niedysponujące gruczołami jadowymi, krokodyle, a nawet żółwie (zagrożone potrafią dotkliwie ugryźć), jednak związane to było raczej z bakteriami rozwijającymi się w jamie ustnej u zwierząt żywiących się padliną (krokodyle, warany, żółwie wodne).

Ciekawe są także sposoby ucieczki stosowane przez gady. Wprawdzie zdolni do aktywnego lotu przedstawiciele tej gromady wymarli wraz z ostatnimi dinozaurami, jednak współczesne Reptilia, by umknąć prześladowcy, wybierają czasem drogę powietrzną. Czynią tak na przykład niektóre jaszczurki. Skacząc z konarów drzew, pokonują pewien odcinek lotem ślizgowym (albo bezpiecznie opadają, jak na spadochronie) dzięki wykorzystaniu powierzchni nośnych utworzonych przez szerokie rozpostarcie kończyn (tak na przykład skaczą często hodowane w terrariach agamy błotne) lub też dzięki bocznym fałdom skórnym. Zdumienie budzić mogą również lotnicze zdolności... węży. Węże latające z rodzaju Chrysopelea potrafią przemieszczać się lotem ślizgowym na znaczne odległości, i to zarówno w czasie ucieczki, jak i podczas ścigania zdobyczy. Gady te, zwane wężolotami, szybują dzięki powierzchni nośnej utworzonej z wklęśnięcia brzusznej części ciała.

Żmija zygzakowata (Vipera berus) to jedyny jadowity gatunek węża spośród czterech występujących w Polsce. Żmija nie jest agresywna, a jej jad działa stosunkowo słabo, jednak każde ukąszenie wymaga pomocy lekarskiej

Fot. Agnieszka i Włodek Bilińscy

Takie powietrzne akrobacje nie są wśród gadów powszechne. Często jednak w czasie ucieczki zwierzęta te stosują inne "wynalazki". Bazyliszki, żyjące wśród nadwodnych zarośli, kiedy sytuacja tego wymaga, rzucają się w kierunku wody i uciekają... po jej powierzchni! Biegną wielkimi susami na tylnych kończynach, wykorzystując długie palce stóp do zwiększenia powierzchni styku z wodą. Jest to dla tych jaszczurek niezwykle męczące (bazyliszki- i czasem niektóre agamy - biegną na dwóch nogach jedynie na krótkich odcinkach), jednak dość często ratują w taki oto sposób życie.

Warto kilka słów poświęcić sposobom odżywiania się gadów. Najłatwiej opisać menu węży - wszystkie bez wyjątku są bowiem drapieżnikami. Polują na mniejsze i większe ssaki, ptaki, gady, płazy, ryby oraz bezkręgowce. Niektóre wykradają jaja, inne żywią się niemal wyłącznie... wężami. Uśmiercają ofiary, dusząc je splotami ciała albo wstrzykując jad. Pewne gatunki, jak choćby zaskrońce, nie są drobiazgowe i łykają ofiary żywcem. Grzechotniki i niektóre dusiciele mają specjalne narządy cieplne (tzw. dołki policzkowe), pozwalające im wykryć ofiary dzięki emitowanemu przez nie ciepłu. Pozostałe są zdane na swój wzrok i węch.

Węże nie są wytrawnymi wzrokowcami - tylko niektóre potrafią dostrzec nieruchomą zdobycz. Niedostatki wzroku rekompensuje im węch, a do węszenia używają... języka. Narządem węchu jest tzw. aparat Jacobsona, widoczny jako podwójna jamka w podniebieniu. Wąż wysuwa język i "zbiera" na niego zapachy z otoczenia. Następnie wciąga do pyska rozdwojoną końcówkę języka i dotyka narządu Jacobsona, w którym następuje percepcja zapachu.

Węże zabijają błyskawicznie i potrafią połknąć (bez rozdrabniania!) ofiary o rozmiarach znacznie przekraczających wielkość ich głowy. Szczęki, kości czaszki i całe ciało są u tych zwierząt niezwykle elastycznie połączone i rozciągliwe (oczywiście rozciągają się nie kości, lecz połączenia między nimi i części miękkie). Węże mogą długo głodować, gdyż połykają duże ofiary. Dzięki temu mała skuteczność łowiecka (nie potrafią gonić zdobyczy) nie stanowi dla nich zagrożenia.

Padalec (Anguis fragilis), mimo że przypomina węża, w rzeczywistości jest beznogą jaszczurką

Fot. Agnieszka i Włodek Bilińscy

Jaszczurki w większości także wolą mięsną dietę. Mniejszą zdobycz -owady - po prostu zjadają, gryząc, większą - jak małe ssaki czy ptaki -najpierw rozszarpują, wykonując gwałtowne ruchy głowy na boki. Gatunki roślinożerne, jak np. duży i piękny legwan zielony (Iguana iguana), uwielbiają wprawdzie kwiaty, liście i owoce, ale zarówno w młodości, jak i w wieku dojrzałym uzupełniają dietę owadami, ślimakami czy ptasimi jajami.

Krokodyle zdecydowanie wybierają pokarm mięsny w dowolnej formie, nie gardzą przy tym padliną. Obserwowano podobno sytuacje, kiedy zwierzęta te - upolowawszy szczególnie dużą zdobycz, której nie były w stanie od razu rozerwać i połknąć - "chomikowały" ją na dnie rzeki i czekały, aż skruszeje... Niektóre populacje krokodyla nilowego urządzają sobie "orgie konsumpcji" raz w roku, w czasie wędrówek wielkich stad antylop gnu zmuszonych do pokonywania brodów i odwiedzania wodopojów. Poza tymi kilkoma tygodniami tamtejsze krokodyle prawdopodobnie poszczą. Jedynie gatunki rybożerne, jak piękny i ginący gawial gangesowy, nie mają kłopotów z pożywieniem.

Wśród gadów występują kilkunastometrowe olbrzymy i miniaturki. Widoczny na zdjęciu "robak" to dorosły wąż z gatunku Typhlops vermicularis

Fot. Johan Marais/GLMR

Żółwie lądowe są roślinożerne w 99%, ponieważ potencjalne ofiary, z wyjątkiem ślimaków, poruszają się szybciej od nich. Wodni kuzyni lądowych "powolniaków" natomiast są w swoim środowisku nad wyraz sprawni i szybcy, więc bez problemu polują na ryby i inne zwierzęta.

Zdobywanie pokarmu, rozród, życie społeczne gadów pełne są wielu jeszcze tajemnic. Zwierzęta te mają wśród ludzi niezasłużenie złą opinię, kształtowaną przez zabobonny lęk i niemal zupełny brak wiedzy. Przykładem niech będzie mrożąca krew w żyłach opowieść, jaką zaserwował radiosłuchaczom pewien młody człowiek, zapytany przez dziennikarza jednej z rozgłośni o najbardziej niesamowitą wakacyjną przygodę. Przebywając nad jeziorem, młodzieniec ów usłyszał okropne wrzaski. Kierując się w tę stronę, znalazł nagle w trzcinach ponad dwumetrową, jadowitą żmiję, żywcem połykającą żabę. Nasz dzielny bohater, pomimo śmiertelnego zagrożenia, ostrzegł przed potworem pozostałych plażowiczów, którzy rzucili się do panicznej ucieczki... Ot, jak to brak wiedzy wynaturza zwykłego zaskrońca...

PIOTR A. SZCZEPANIAK jest dziennikarzem, prezesem Legnickiego Towarzystwa Akwarystów i Terrarystów.