Twoja wyszukiwarka

BOGDAN MIŚ
SERCE, URODA, MATEMATYKA
Wiedza i Życie nr 2/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 2/1999

Wbrew pozorom, nie będą to wspominki matematyka o amorach z urodziwymi studentkami (choć, prawdę mówiąc, byłoby co powspominać...). Jak zawsze w tym kąciku, proponuję Czytelnikom odwiedzenie tych witryn, które z różnych tym razem względów zwróciły moją uwagę. Zacznijmy od medycyny.

SERCE

Lekarze to dość dziwni ludzie. Wielu z nich ma rozliczne, całkowicie niemedyczne, pasje i talenty, z których często wynika coś wspaniałego. Szczególnie liczni są lekarze, którzy zajmują się pisaniem (dla sprawdzenia swojej wiedzy proponuję, by zechcieli Państwo przypomnieć sobie lub wyszukać w encyklopedii- a może w Internecie? - przynajmniej trzech wybitnych pisarzy medyków; ja, dla przykładu, wymienię dr. Jerzego Lutowskiego, wspaniałego dramaturga i scenarzystę filmowego). Okazuje się też, że nieobce są im najnowsze techniki medialne, jak choćby Internet. Pragnę tedy zarekomendować Czytelnikom witrynę, którą uznałem za rewelacyjną - a chcę przypomnieć, że moje wymagania w tym względzie nie są małe. Witryna ta należy do kliniki kardiologii Centralnego Szpitala MSW w Warszawie i zawiera wiedzę niesłychanie bogatą, znakomicie- w sensie popularyzatorskim - podaną i wreszcie wielce pożyteczną dla ewentualnego pacjenta. Biorąc pod uwagę, że nasz Organ Miłości (jak ten fragment organizmu nazywają co starsi...) jest wciąż jednym z groźniejszych morderców, warto swoją wiedzę o jego chorobach pogłębić. No i przede wszystkim zastosować się do zamieszczonych na stronach tej witryny porad.

Jako przykład zamieszczam dwa tzw. zrzuty ekranowe: pysznie zrobioną interakcyjną mapę serca i górną część strony z opisami niektórych zabiegów.

Adres: http://free.med.pl/cardnet/pacjent/promocja.html

URODA

Przejście od serca do urody jest dość logiczne, ale to tylko pozór. Tym razem chodzi mi o urodę... programów komputerowych; ściślej zaś, o poziom estetyczny ich ekranów. Tak się stało, że w ciągu zaledwie kilku lat zaszły w tym względzie ogromne zmiany - i podejrzewam, że wielu z nas ich po prostu nie zauważa. A przecież jeszcze tak niedawno dyskutowaliśmy zawzięcie o przewagach ergonomicznych i estetycznych żółtawo błyszczących ekranów monitorów typu "amber" nad zielonymi czy szarymi, na których ledwo było widać standardowe kroje pisma i tzw. semigrafikę, czyli układanki z rozmaitych znaków drukarskich... Inna rzecz, że mistrzowie potrafili i te ubogie bardzo środki tak wykorzystać, że całość nie była przykra dla oka.

Dziś, w dobie monitorów graficznych, które mają możliwość tworzenia obrazu o wielkiej rozdzielczości i w milionach kolorów, sprawa ma się zgoła inaczej.Wydaje mi się bowiem, że ten niesłychany potencjał dopiero ostatnio zaczyna być w pełni wykorzystywany przez grafików i programistów. Ot, weźmy choćby przeglądarki internetowe - Netscape'a i Explorera. Choć z wersji na wersję widać postęp w ich urodzie i ergonomii, to przełomu dotychczas nie było.

I oto pojawił się program Neoplanet, obecnie dostępny za darmo w wersji 2.0. Twórcy nazywają go także przeglądarką, ale w istocie jest on tylko dodatkiem do Explorera w wersji co najmniej 4.0, na którym "siada" i co nieco zmienia jego wygląd, dodając mu jednocześnie kilka nowych funkcji- szczególnie w dziedzinie gospodarowania zakładkami. Neoplanet ma zresztą wbudowany ogromny i bardzo dobry katalog gotowych odnośników, który można- naturalnie - dowolnie modyfikować. Jest to program bardzo użyteczny i polecam go Czytelnikom z pełnym przekonaniem. A oto jak wygląda po wyborze wystroju graficznego, który nosi nazwę Deco (ten wygląd zmienia się paroma kliknięciami na jeden z kilku dostępnych schematów).

Adres: http://neoplanet.snap.com/

MATEMATYKA

Na koniec, o matematyce. W Internecie witryn matematycznych mnóstwo - i chyba nic w tym dziwnego, bo cała informatyka jest przecież córką matematyki (niektórzy twierdzą, że nie z prawego łoża, ale to zwykli złośliwcy...)i trudno sobie wyobrazić w miarę choćby wykształconego specjalistę z tej dziedziny bez przyzwoitej wiedzy matematycznej; a jeśli tak, to zrozumiałe, że ów specjalista będzie się chciał tą swoją wiedzą podzielić z innymi. Że zaś matematyka wyjątkowo dobrze nadaje się do prezentacji hipertekstoweji multimedialnej, nie może zaskakiwać fakt, że jest tak, jak jest.

Ostatnio znalazłem coś wielce sympatycznego i pożytecznego. Witryna, którą chcę zarekomendować zwłaszcza nauczycielom i rodzicom (nie mają Państwo pojęcia, jak skuteczne dydaktycznie jest rzucenie małolatowi: a ten adres oglądałeś ?...), uczy matematyki przez zabawę. Internauta znajdzie tu liczne zadania do rozwiązania, łamigłówki, quizy - słowem, coś w rodzaju nieśmiertelnej Lilavati Jeleńskiego - tyle że współczesnej i na bardzo wysokim poziomie.Rzecz nosi wdzięczną nazwę ABsurd MAth, ale zaręczam, że nie ma tu żadnych absurdów.

Adres: http://www.absurdmath.inter.net/abmath/