Twoja wyszukiwarka

REDAKCJA
REZONANS NA SALI OPERACYJNEJ
Wiedza i Życie nr 3/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/1999

Operacje mózgu wymagają doskonałych umiejętności technicznych, znajomości anatomii i szczególnych predyspozycji. Jednak nawet najlepszy fachowiec niewiele zdziała bez odpowiedniej diagnostyki. To od badania głowy rozpoczęła się kariera tomografii komputerowej, pozytonowej tomografii emisyjnej czy rezonansu magnetycznego w medycynie. Dziś można wykrywać milimetrowe zmiany patologiczne, rekonstruować trójwymiarowe obrazy tkanek, a nawet śledzić w ograniczonym zakresie czynność mózgu, ale jak dotąd niemożliwe było oglądanie jego aktualnego obrazu w czasie operacji. Jest szansa, że się to zmieni.

Fot. PhotoDisc

Kanadyjski wynalazek - urządzenie do wykonywania rezonansu magnetycznego w czasie operacji neurochirurgicznej - przypomina wyglądem wielkie nauszniki. Wytwarza pole magnetyczne wyraźnie słabsze niż standardowe aparaty, dając nieco gorszą od nich jakość obrazu, za to otrzymuje się go co kilka sekund.

Nowa technika niesie pewne problemy. "Nauszniki" ograniczają dostęp do głowy pacjenta, a silne pole magnetyczne wymaga usunięcia z otoczenia wszelkich obiektów, które mogłyby zostać przyciągnięte przez magnes - na przykład stalowych skalpeli czy butli z tlenem. Także medyczna aparatura kontrolna niekoniecznie musi zgodnie współdziałać z urządzeniem.

"New Scientist", 2146/1998