Twoja wyszukiwarka

KAROL MYŚLIWIEC
EROS NAD NILEM
Wiedza i Życie nr 3/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/1999

STAROŻYTNY EGIPT ZNAMY Z PIRAMID, ŚWIĄTYŃ, DZIEJÓW POTĘŻNYCH FARAONÓW. MNIEJ WIEMY NATOMIAST O EROTYCE EGIPTU, ZARÓWNO TEJ W WYMIARZE BOSKIM,  JAK I LUDZKIM.

Świat Egipcjanina był kompozycją antytez, przeciwstawnych pojęć, których łączenie zapewniało harmonijną całość. Wierzono na przykład, że zło jest naturalnym tłem dobra, co znalazło swój wyraz w bogatym panteonie egipskim.Bogowie personifikowali całą złożoność wszechświata, w tym również natury ludzkiej, toteż religia egipska odzwierciedla zarówno wiedzę, jak wyobraźnię Egipcjan okresu faraońskiego. Już sam geograficzny podział kraju na dwieczęści: żyzną Deltę Nilu (Dolny Egipt) i piaszczysty Górny Egipt, przez który przeciska się życiodajny Nil, znalazł odbicie w egipskim panteonie.Jedną część kraju oddano pod opiekę Horusa - boga kojarzonego z dobrocią i ładem, uważanego za protoplastę faraonów, drugą zaś powierzono Setowi, który jest uosobieniem cech przeciwstawnych. Porywczy i podstępny, wyróżnia się jednak energią i sprytem, które przydają mu się jako obrońcy Re - boga słońca. Charakteryzując obydwu antagonistów, teolodzy egipscy nie zawahali się nawet przedstawić Seta jako gwałciciela młodocianego Horusa. Ten drastyczny epizod znajdujemy już w Tekstach piramid wyrytych na ścianach grobowcówkrólewskich z końca Starego Państwa (ok. 2300 p.n.e.).

Scena erotyczna na łożu. Fragment reliefu dekorującego naczynie rytualnez II wieku p.n.e. Z wykopalisk w Tell Atrib

Fot. Karol Myśliwiec

Uwarunkowania geograficzne odgrywały w życiu Egiptu podstawową rolę. Starożytni uważali ten kraj za "dar Nilu", od wylewów tej rzeki zależał bowiem urodzaj, który warunkował ład społeczny i silną władzę faraona.W literaturze egipskiej temat wylewów Nilu należy do najbardziej popularnych; wiele tekstów propagandowych mówi o gorącej modlitwie króla do bogów, by zapewnili wysoki poziom wód i wylewy Nilu. Spełnienie takiego "cudu" wzmacniało autorytet władcy i pozwalało mu spokojnie myśleć o dalszym panowaniu. ToteżNil czczony był jako bóg. Na jego cześć układano hymny, a świątynie egipskie dekorowano jego wizerunkami. Hapi - tak bowiem nazywał się Nil po egipsku- ukazywany był jako postać ni to męska, ni to żeńska, wyróżniająca się wielkimi obwisłymi piersiami i wydatnym brzuchem. Był uosobieniem urodzaju, dostatku i płodności.

Hapi nie był jedyną postacią w świecie bogów, noszącą cechy obydwu płci. Wyobraźnia Egipcjan wykazała w tej materii niesłychaną pomysłowość. Prawdziwym wyzwaniem dla teologów egipskich była sprawa stworzenia pierwszej pary bogów. W wielkich ośrodkach religijnych, takich jak Heliopolis, Memfis, Hermopolis czy Teby, powstały kosmogonie i teogonie, w których rozwiązano ten problem na różne sposoby. Zawsze istniał jakiś bóg pierwotny, czyli demiurg, który wyłonił się z chaosu. Jego zadaniem było spłodzenie dzieci, które stanowiłyby pierwszą parę bogów. Ale z kim? Miał do dyspozycji tylko własne ciało. Aby mógł się dokonać akt twórczy, w samej istocie praboga musiały więc zawierać się pierwiastki zarówno męskie, jak żeńskie.

Teologia heliopolitańska rozwiązała problem za pomocą ręki Atuma, boga słońca, który w starożytnym On (Heliopolis) czczony był jako bóg-stwórca. Popełniając samogwałt, Atum zapładniał samego siebie. W bardziej drastycznych wersjach mitu mówi się jeszcze o połykaniu własnego nasienia. Elementem żeńskim była w tym wypadku ręka boga, która w mitologii egipskiej zrobiła ogromną karierę. Utożsamiano z nią bowiem różne boginie, nawet jeśli miały one postać pełnokrwistej kobiety. Najczęściej kojarzono z ręką Atuma boginię Nebet-hetepet, której imię było najlepszą wizytówką jej funkcji: "Pani Zaspokojenia". Jakkolwiek wielu bogów egipskich miało oprócz wersji męskiej również swoje wcielenia żeńskie, noszące identyczne imię z żeńską końcówką, bogiń tych nie uważano nigdy za małżonki swych męskich odpowiedników.

Kobieta o wydatnym łonie - symbol płodności. Figurka terakotowa zII wieku p.n.e.; Tell Atrib

Fot. Karol Myśliwiec

Nosząc znamiona obydwu płci, bóg pierwotny mógł równie dobrze nie mieć cech żadnej płci. Dlatego przypuszcza się, że niezwykła rzeźba, ukazująca nagiego faraona reformatora Echnatona (XVIII dynastia) bez żadnych cech płciowych, może być wyobrażeniem władcy identyfikowanego z bogiem pierwotnym. Wąskie ramiona, szerokie biodra i subtelne rysy twarzy - cechy typowo kobiece- podkreślają dodatkowo dwupłciowość tej postaci. Monumentalna rzeźba, ustawiona zapewne w fasadzie zburzonej później świątyni, przypominała o kulcie Echnatona jako boga słońca, który także uważany był za demiurga. Z punktu widzenia klasycznej teologii egipskiej wizerunek taki był jednak zaprzeczeniem wszelkich przymiotów, jakie Egipcjanin chciał widzieć u swojego władcy. Faraon był bowiem uosobieniem męskiej jurności, a wśród najczęściej spotykanych epitetów władcy występuje określenie "byk potężny". Identyfikacja z bykiem dowartościowywała króla, nobilitując jednocześnie święte zwierzę.

Będąc ucieleśnieniem idei płodności, byk doczekał się w Egipcie kultu większego niż jakiekolwiek inne święte zwierzę. Różne ośrodki religijne miały swoje święte byki, jednak najpopularniejszy był kult Apisa, byka rezydującego w Memfis, prastarej stolicy kraju. Zarówno źródła egipskie, jak i przekazy greckich podróżników wskazują, że kult ten odgrywał rolę wyjątkową w życiu całego państwa. Znalezienie byczka o znamionach Apisa, procesje świętego byka, a później jego śmierć i pochówek stanowiły wydarzenia angażujące cały naród. Praktyczne znaczenie miał ten kult przede wszystkim dla egipskich kobiet. Wierzono bowiem, że odsłonięcie łona przed bykiem zapewniało kobiecie płodność. Nie pomijano więc żadnej okazji, by skorzystać z tej łaski. Figurki kobiet odsłaniających łono znane są z okresu ptolemejskiego (305-30 r. p.n.e.). Typ posągu, zwany anasyromene, przejęty został później przez średniowieczną tradycję chrześcijańską, jakkolwiek w innym celu. Niewiasty odsłaniające łono przed wrogiem na murach broniących się miast były czczone jako bohaterki, które ginęły z ręki wroga, oddając życie za ojczyznę.

Antyteza dwu płci stanowiła dla Egipcjan jeden z podstawowych elementów harmonii świata. W sztuce egipskiej ciało mężczyzny ma kolor czerwony, natomiast dla skóry kobiety charakterystyczny jest kolor żółty. Zastosowanie tego kanonu przynosi jednak kilka niespodzianek, które wskazują wyraźnie, że Egipcjanin widział zróżnicowanie płciowe w szerszym kontekście - bardziej jako kontrast dwu różnych natur niż jako różnicę anatomiczną. Ilustruje to niezwykła płyta grobowa, na której ten sam zmarły mężczyzna, w symetrycznie skomponowanej scenie, ukazany został raz jako zgrabny, długowłosy młodzieniec o czerwonym kolorze skóry, a raz jako dostojnik o wydatnym brzuchu i wygolonej głowie, mający żółty kolor ciała. Łatwo się domyślić, że chodzi tu o przeciwstawienie różnych cech natury zmarłego, z których jedne kojarzą się raczej z burzliwą, młodzieńczą naturą Seta, inne zaś z powagą i dostojeństwem Horusa. Właśnie tego Horusa, który został zgwałcony przez Seta i dlatego kojarzył się niekiedy z pierwiastkiem żeńskim.

Terakotowa figurka karła; Tell Atrib, II wiek p.n.e.

Fot. Karol Myśliwiec

Reminiscencje tych wyobrażeń były żywe jeszcze w okresie ptolemejskim, gdy po podbojach Aleksandra Wielkiego Egipt wszedł w orbitę kultury hellenistycznej, łączącej cywilizację Orientu z kulturą grecką. Wśród zhellenizowanych bogów egipskich tego okresu odnajdujemy Harpokratesa, tj. Horusa-dziecko, którego figurki noszą często cechy młodzieńca zniewieściałego. Kilka figurek wotywnych tego typu znaleziono podczas polsko-egipskich wykopalisk w Tell Atrib, czyli w starożytnym Athribis, gdzie pod koniec IV wieku p.n.e. osiedliła się grupa żołnierzy z armii Aleksandra Wielkiego.

Chyba żadna cywilizacja starożytnego Wschodu nie dostarcza tak bogatego materiału na temat roli kobiety w społeczeństwie, jak cywilizacja egipska. Niezliczone źródła pisane i ikonograficzne ukazują z jednej strony świat alkowy, z drugiej zaś potęgę kobiety w sferze politycznej. Nawet "wielka małżonka króla" musiała walczyć o siebie i o męża, harem królewski był bowiem kłębowiskiem intryg, łatwym instrumentem w rękach różnych wrogów faraona, na przykład niektórych wpływowych kręgów kapłańskich. Spiski haremowe nie były rzadkością, małżonki niższej rangi walczyły o prawa dla swoich dzieci, nie przebierając w środkach.

Nie ulega wątpliwości, że do podobnych konfliktów dochodziło także w rodzinach wysokich dostojników, mających więcej niż jedną żonę. Do takich należał na przykład wezyr o imieniu Meref-nebef, noszący też tzw. piękne imię - Fefi, którego grobowiec skalny odkryty został przez polsko-egipską misję archeologiczną w 1997 roku. Zupełnie dotychczas nie znany ze źródeł historycznych, dostojnik ten żył w Memfis za panowania faraona Teti, w początkach VI dynastii (ok. 2300 p.n.e.). Jego grób, wykuty w skale po zachodniej stronie piramidy Dżesera, najstarszej piramidy świata, ma ściany dekorowane przepięknymi reliefami, których polichromia zachowała się lepiej niż w jakimkolwiek innym grobowcu z tego okresu. Już w wąskim wejściu zmarły ukazany jest dwukrotnie, za każdym razem w towarzystwie innej damy. Tylko jedna z nich nazwana jest jego małżonką. O drugiej nie wiemy nic poza tym, że nosiła imię Mer-es-anch ("Ta, która kocha życie"). Imię wydaje się znaczące nie tylko dla niej, lecz także dla upodobań wezyra, gdyż we wnętrzu grobowca ukazano go w towarzystwie czterech następnych niewiast określanych jako małżonki. Towarzyszą wezyrowi w każdej scenie, na przykład podczas polowania, gdzie stoją w łodzi jako postaci sięgające mu zaledwie do kolan i obejmujące jego łydki. Natomiast w wielkiej scenie święta, ukazującej roznegliżowane tancerki, które wykonują przed zmarłym zmysłowe akrobacje, małżonki wezyra tworzą orkiestrę złożoną z czterech harfistek.

Jeszcze cenniejszych informacji dla poznania stosunków rodzinnych dostarczają wizerunki synów wezyra na ścianach jego grobowca. Okazuje się bowiem, że sylwetki wszystkich synów poza jednym zostały starannie wymłotkowane, zapewne już po śmierci wezyra. Zniszczono również niektóre imiona bogów w inskrypcjach towarzyszących scenom. Wszystko wskazuje więc na to, że po śmierci dostojnika wybuchł silny konflikt wśród jego męskiej progenitury. Mogły to być waśnie rodzinne, szczególnie jeśli synowie byli dziećmi różnych żon. Ale mogło to być również echo niepokojów społecznych o znacznie głębszym podłożu i szerszym zasięgu, znamionujących burzliwy, choć mało jeszcze zbadany okres przełomu V i VI dynastii. Ciekawe, że młodzieniec, który wyszedł zwycięsko z konfliktu między braćmi - jedyny, którego wizerunek pozostałn ietknięty - nosi "piękne imię" ojca, Fefi.

Tancerki w akrobatycznym popisie przed wezyrem Meref-nebef. Malowidłoz kaplicy grobowej wezyra w Sakkarze. Początek VI dynastii, około 2300roku p.n.e.

Fot. Zbigniew Kość/Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW

Niezwykle cenny materiał do poznania erotyki Egiptu w okresie ptolemejskim przyniosły polsko-egipskie wykopaliska ratunkowe w starożytnym Athribis (Delta Nilu), prowadzone w latach 1985 - -1995. W dzielnicy starożytnego miasta, założonej przez grupę żołnierzy Aleksandra Wielkiego, odkryliśmy bowiem zespół warsztatów, w których artyści różnej specjalności (m.in. rzeźbiarze, koroplaści, garncarze i złotnicy) wykonywali różne przedmioty o przeznaczeniu kultowym. Dominują wśród nich figurki, stele i bogato dekorowane naczynia będące świadectwem kultu mocno zabarwionego erotyzmem [patrz: "WiŻ" nr3/1993 i nr 4/1994]. Oprócz figurek przedstawiających kobiety odsłaniające łono spotykamy wizerunki niewiast zupełnie nagich, niekiedy ciężarnych. Towarzyszą im figurki mężczyzn, wyróżniające się olbrzymim fallusem. Wśród tych ostatnich są zarówno wyobrażenia bogów, już to egipskich, już to greckich, jak też wizerunki zwykłych ludzi. Nawet niektóre zwierzęta ukazane zostały z członkiem nadnaturalnej wielkości. W bogatej dekoracji naczyń używanych do celów rytualnych często pojawiają się sceny erotyczne przedstawiające kobietę i mężczyznę w różnych pozycjach. Jakie było przeznaczenie tych przedmiotów?

Odpowiedź na to pytanie przyniosły kolejne odkrycia w Athribis. Okazało się mianowicie, że tuż obok dzielnicy rzemieślniczej zbudowano w czasach Ptolemeusza VI (połowa II w. p.n.e.) łaźnie publiczne złożone z wielu jednoosobowych basenów o różnych kształtach. Ruiny tego przybytku przetrwały do naszych czasów i właśnie tutaj odkryliśmy najwięcej figurek o charakterze erotycznym. Były wśród nich zarówno wizerunki bóstw egipskich, takich jak Izyda, Harpokrates czy Bes, jak też greckich. Liczną grupę stanowią wyobrażenia swawolnych i lubieżnych towarzyszy Dionizosa, greckiego boga wina, który w Egipcie stał się bóstwem dynastycznym Ptolemeuszów. Niezwykle bogaty materiał archeologiczny, towarzyszący tym przedmiotom, podpowiada, że mamy tu do czynienia ze świadectwami kultu dionizyjskiego splecionego w harmonijną całość z kultem bóstw egipskich skupionych wokół Ozyrysa, boga symbolizującego odrodzenie, czczonego w Athribis od wielu stuleci. Wydaje się, że łaźnie publiczne były w Athribis miejscem spotkań wyznawców tego kultu. Figurki erotyczne i stele wotywne o podobnym charakterze sugerują, że kąpiele, jakie odbywały się w tym przybytku, mogły być związane z kultem płodności, a nawet z magią. Jakie praktyki miały miejsce w pomieszczeniach z basenami, zależało niewątpliwie od wyobraźni uczestników tych obrzędów.

Ponieważ tradycje kolejnych epok nakładają się na siebie i wzajemnie wzbogacają, badania nad erotyką mieszkańców Egiptu trudno ograniczyć tylko do czasów faraońskich. Za panowania Ptolemeuszów, a później cesarzy rzymskich zwyczaje i obyczaje Egipcjan nie zmieniły się zasadniczo. Górne i średnie warstwy społeczeństwa uległy wówczas wpływom cywilizacji greckiej. Kultura zhellenizowanego Egiptu wywarła z kolei ogromny wpływ na kulturę epoki bizantyńskiej, a pod wieloma względami była w czasach chrześcijańskich wręcz kontynuowana. Nie pozbył się jej wpływów islam po podboju Egiptu przez Arabów. W zwyczajach dzisiejszych mieszkańców tego kraju, zarówno muzułmanów, jak i chrześcijan, pobrzmiewają często echa obyczajowości sprzed tysięcy lat. Koptowie - chrześcijanie egipscy - uważani są przecież za etnicznych i kulturowych spadkobierców Egipcjan z czasów faraońskich. Gdyby mierzyć trwałość tradycji rolą, jaką odgrywa rodzina w kojarzeniu małżeństwa i wagą spraw materialnych w kontrakcie małżeńskim, można by sądzić, że od czasów faraońskich nic się w Egipcie nie zmieniło.

Prof. KAROL MYŚLIWIEC jest kierownikiem Zakładu Archeologii ŚródziemnomorskiejPolskiej Akademii Nauk, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, kierownikiempolsko-egipskich wykopalisk w Tell Atrib w latach 1985-1995 i polsko-egipskichwykopalisk w Sakkarze od 1987 roku.

Książka pod tytułem Eros nad Nilem, której autorem jest prof.Karol Myśliwiec, ukazała się nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka - red.