Twoja wyszukiwarka

HENRYK HOLLENDER
RAJ WŚRÓD KSIĄŻEK
Wiedza i Życie nr 3/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 3/1999

NA WARSZAWSKIM POWIŚLU, W DZIELNICY, W KTÓREJ NIEWIELE OSTATNIO BUDOWANO, POJAWIŁ SIĘ NOWOCZESNY GMACH - NOWA BIBLIOTEKA UNIWERSYTECKA. JEST TO JEDNA Z NIELICZNYCH W OSTATNICH DZIESIĘCIOLECIACH WIELKICH INWESTYCJI W SZKOLNICTWIE WYŻSZYM.

Wejście od "uliczki", prowadzącej do głównych schodów wejściowych. Po lewej - ściana frontowa z napisem "Biblioteka Uniwersytecka" i tablicami tekstów w różnych językach; jeden z projektów budynku

Rys. GSZ Studio

W Uniwersytecie Warszawskim, największej uczelni w Polsce, na której studiuje ponad 48 tys. osób, istnieje 50 bibliotek wydziałowych oraz uczelniana biblioteka główna - Biblioteka Uniwersytecka w Warszawie (BUW). Co roku biblioteki te, przede wszystkim wydziałowe, udostępniają ponad 2 mln książek i czasopism. BUW to m.in. komputerowy, lecz wciąż daleki od kompletności, centralny katalog książek i czasopism, liczne czasopisma importowane, bogate zbiory z zakresu humanistyki oraz prawdziwy skarb - niezwykle cenne zbiory specjalne z Gabinetem Rycin króla Stanisława Augusta Poniatowskiego na czele i prawie 130 tys. starych druków.

Część "mózgu" Biblioteki Uniwersyteckiej w starym budynku: oblegane katalogi kartkowe i kilkanaście komputerów

We wszystkich bibliotekach warunki pracy są bardzo trudne, jednak biblioteki wydziałowe, zlokalizowane na ogół w ciasnych pomieszczeniach, mogą ratować się dzięki niewielkim inwestycjom, na przykład powiększaniu powierzchni magazynowej za pomocą regałów przesuwanych (tzw. magazynowanie zwarte).W BUW-ie półśrodki są niemożliwe. Budynek ten, liczący 6300 m2 powierzchni, został wzniesiony w 1894 roku według planu Stefana Szyllera i Antoniego Jabłońskiego-Jasieńczyka dla pomieszczenia wszystkich ówczesnych zbiorów. Do tego czasu przechowywano je w Pałacu Kazimierzowskim, najstarszym gmachu Uniwersytetu. Gmach BUW dzieli się na część frontową, gdzie znajdują się czytelnie publiczne i pracownie bibliotekarzy, i oddzieloną od niej ognioodpornym murem część magazynową. Projekt nie przewidywał żadnych pomieszczeń na szkolenia czy działalność informacyjną, na metry bloków katalogowych czy na urządzenia informatyczne.

W magazynach książki i czasopisma, które nie mieszczą się na półkach,l eżą na podłodze między regałami

W gmachu BUW od dawna już nie ma miejsca. Magazyn - siedem kondygnacji żeliwnych regałów - musi pomieścić około 1.5 mln tomów, dwa razy tyle, ile pierwotnie planowano. Książki i czasopisma są upychane "na docisk" lub leżą w stertach na podłodze w przejściach między regałami. BUW użytkuje również pomieszczenia w oficynie Pałacu Tyszkiewiczów-Potockich przy Krakowskim Przedmieściu, w gmachu Wydziału Geologii przy ul. Żwirki i Wigury, częśćz biorów zalega też na strychu Wydziału Prawa i Administracji, ale nie rozwiązuje to problemu i utrudnia zwykłą, codzienną pracę na większości stanowisk bibliotecznych.

BUW jest nie tylko za ciasny. Zestarzał się jako budynek, ale również jako koncepcja. Został zaprojektowany według idei Leopolda della Santy, zawartej w książce Della costruzione e dell regolamento di una publicauniversale biblioteca (Florencja 1816). Wcześniej dominowały książnice, w których czytelnicy buszowali, pracowali i wiedli dyskusje wśród regałów, stołów i komód. W nowym typie biblioteki wnętrze podzielone zostało na trzy części: magazyn, czytelnie i pracownie personelu bibliotecznego; tak jest w paryskiej bibliotece opactwa św. Genowefy, powstałej w 1843 roku, i wszystkich późniejszych, monumentalnych - z wielką czytelnią i niedostępnymi dla użytkowników magazynami. O ukrytych w nich zbiorach zainteresowanych informuje katalog, czytelnie wyposażone są jedynie w książki mniej cenne, tzw. podręczne - nie ma wśród nich dzieł najkosztowniejszych i najbardziej zagrożonych kradzieżą.

W księgozbiorze podręcznym BUW, z którego mogą korzystać studenci, znajdują się pozycje o tematyce ogólnej

Projekt Szyllera i Jabłońskiego nie mógł przewidzieć, że w XX wieku- najpierw w bibliotekach amerykańskich, a do końca stulecia w bibliotekach całego świata, zwłaszcza akademickich - znów zacznie być ważny osobisty kontakt użytkownika z książką, wzbogacający choćby i najprecyzyjniejsze informacje, jakie znaleźć można w katalogu. Ta tendencja nie została powstrzymana przez komputeryzację. Są wprawdzie biblioteki w pełni zautomatyzowane, gdzie książki dla czytelnika pobiera z magazynu robot, pojawiają się też pełnotekstowe edycje i zbiory dostępne za pośrednictwem sieci komputerowych.Te pierwsze jednak są bardzo kosztowne, drugie zaś nieprędko obejmą większość zbiorów bibliotecznych. W bibliotekarstwie publicznym i akademickim standardem stają się precyzyjne katalogi, umożliwiające wyszukiwanie danej książki czy czasopisma według całego szeregu kryteriów, oraz wolny dostęp do wszystkich zbiorów, poza zbiorami specjalnymi (książek rzadkich, wyjątkowo cennych itp.). Pozwala to czytelnikowi szybko zweryfikować wyniki poszukiwania określonej pozycji i podjęcie decyzji już po obejrzeniu egzemplarza, o którym informacje wcześniej znalazł w katalogu.

Warto sobie uświadomić, że eksplozja informacji to nie slogan. W wielkich bibliotekach naukowych, a taką jest, czy staje się, BUW, nawet wyszczególniające hasło przedmiotowe użyte jako klucz wyszukiwawczy daje niekiedy na ekranie komputera w odpowiedzi od kilku do kilkuset pozycji. Jeśli istnieje wolny dostęp do książek, czytelnik nie musi wypożyczać do domu tych, które niezbyt trafnie wybrał na podstawie informacji katalogowej; tym samym oszczędza również pracy magazynierom wyszukującym zamówione przez niego pozycje.

W 1992 roku okazało się, że Centrum Bankowo-Finansowe "Nowy Świat" zmierza ku szybkiej realizacji tego punktu swojego statutu, który nakładał na nie obowiązek sfinansowania budowy nowego gmachu biblioteki dla UW. Wówczas to podjęto decyzję, aby znaczna część zbiorów Biblioteki - około 1.5 mln woluminów - znalazła się na półkach dostępnych dla czytelników. Konkurs na projekt gmachu rozstrzygnięto w maju 1993 roku, jego zwycięzcami zostali Marek Budzyński i Zbigniew Badowski z zespołem współpracowników.

Fasada neorenesansowego budynku Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie, wzniesionego w 1894 roku; rysunek z 1936 roku

Ze zbiorów BUW

Oszklona bryła gmachu nowej Biblioteki zawiera dwie kondygnacje podziemne i cztery naziemne. Rozległe wnętrze nie jest podzielone ścianami, a zabudowane jedynie filarami wyznaczającymi kwadratowe moduły o ponad siedmiometrowym boku. Cała powierzchnia użytkowa Biblioteki wynosi ponad 40 tys. m2, a więc jest sześć razy większa niż obecna. Na parterze znajduje się magazyn, w którym dla oszczędności miejsca ustawione zostaną przesuwane regały, mieszczące około 2 mln woluminów. Na tym poziomie przewidziano też inne pomieszczenia solidnie strzeżone: skarbiec i pracownię konserwatorską. W klimatyzowanym skarbcu będą przechowywane najcenniejsze zbiory; będzie można do niego zaglądać przez coś w rodzaju oszklonej studni, ale najdostojniejsi goście zostaną zaproszeni do środka. Także na parterze znajdzie się szatnia, bar szybkiej obsługi i sala wystawowa.

Do pomieszczeń na wyższych piętrach będzie można podjechać windami lub wejść pieszo -monumentalną klatką schodową, zwieńczoną kolumnadą z figurami wielkich polskich filozofów. Na pierwszym piętrze zaraz u wejścia czytelnik może uzyskać informację o sposobach korzystania z biblioteki lub kartę umożliwiającą wstęp do zbiorów specjalnych. Od tego punktu wachlarzowato rozchodzą się drogi, jakimi czytelnicy będą docierali do "swoich" miejsc na terenie budynku. System informacji wizualnej skieruje do poszczególnych agend biblioteki, a przede wszystkim do obszarów, na których zlokalizowane zostaną zbiory z różnych dziedzin humanistycznych, a także nauk matematycznych, przyrodniczych, muzyki, sztuk pięknych i in.

Tak będzie wyglądać sala katalogów i informacji komputerowej; widok w kierunku schodów prowadzących do czytelni

Rys. GSZ Studio

Na pierwszym piętrze, w centralnej części przykrytej szklanym dachem, znajdzie się miejsce na katalogi kartkowe, tu również - i równomiernie w całym gmachu - rozstawione zostaną komputery, dające dostęp do informacjio Uniwersytecie Warszawskim i do Internetu. Po lewej stronie stanie długa lada wypożyczalni.

W głębi - duża przestrzeń, tyleż magazyn, co czytelnia, z nierównomiernie rozmieszczonymi miejscami pracy dla czytelników oraz z książkami i czasopismami, mającymi sygnatury nadające każdej pozycji jej tylko właściwą lokalizację w obrębie danej dziedziny, a równocześnie stanowiące najkrótszą charakterystykę treściową i klucz wyszukiwawczy w katalogu komputerowym. Aby wzięte z półek książki wypożyczyć do domu, trzeba je zanieść do lady wypożyczalni; wolumin, który nie odbył tej drogi, wywoła rozgłośne zaniepokojenie elektronicznej bramki przy wyjściu. Czytelnicy, którzy chcieliby dłużej popracować na miejscu, będą to mogli zrobić w "celkach" - niewielkich pokoikach, przeznaczonych dla jednej osoby lub grupy osób.

Centralna część nowego gmachu BUW - tę dużą powierzchnię pod szklanym dachem zajmą katalogi kartkowe i komputery (stan z początku bieżącego roku)

Ci, którzy będą potrzebowali materiałów przechowywanych w magazynie zamkniętym, mogą korzystać z tradycyjnej czytelni, zlokalizowanej na drugim piętrze. Tutaj też znajdzie się czytelnia czasopism bieżących, gdzie rozłożone zostaną aktualne roczniki wszystkich polskich i zagranicznych periodyków prenumerowanych przez Bibliotekę (do 8 tys.) w układzie abecadłowym. Ostatnie piętro zajmą zbiory specjalne - prawdziwy labirynt korytarzy, magazynów, pracowni i sal ekspozycyjnych dla rycin i grafiki, starych druków, rękopisów, map, zbiorów muzycznych i dokumentów życia społecznego. Powstanie też Gabinet Zbiorów XIX wieku, chroniący cenne kolekcje, do niedawna nie uznawane za specjalne ze względu na ich zbyt świeże pochodzenie, które zawierają wiele materiałów źródłowych nie wyeksploatowanych jeszcze przez uczonych. Ze zbiorów korzystać będą mogli tylko pracownicy naukowi.

Nowy gmach BUW jest uzbrojony w nowoczesną technikę. Ma komputerowo sterowane systemy ochrony przeciwpożarowej (we wszystkich pomieszczeniach widać tryskacze gotowe do gaszenia wodą lub - w zbiorach specjalnych -argonitem oraz zrolowane kurtyny ognioodporne), równomiernie rozlokowane tuż przy podłodze poczwórne gniazdka dla podłączenia komputerów i drukarek, w pełni nowoczesny system klimatyzacji i ogrzewania, telewizję satelitarną i wszystkie niezbędne urządzenia audiowizualne.

Wizja artystyczna nowego gmachu Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie- spojrzenie z lotu ptaka. Na pierwszym planie ogród botaniczny; w miejscu widocznej na rysunku kamienicy, mieszczącej się w obrębie zabudowań, wzniesiono gmach dydaktyczny Wydziału Prawa i Administracji UW

Rys. GSZ Studio

Fasadę zdobią wielkie, odlane w brązie tablice z fragmentami klasycznych tekstów, zapisanych w językach staropolskim i staroruskim oraz w alfabetach: greckim, hebrajskim, arabskim, dewanagari, a także prezentujące zapis nutowy i kod matematyczny. W bezpośrednim sąsiedztwie Biblioteki powstanie ogród botaniczny, a rośliny ozdobią również ściany i dach budynku. Na dachu będzie można pospacerować, ale nie stanie się on jeszcze jedną czytelnią; będziemy tam mogli czytać tylko książki wypożyczone z Biblioteki do domu.

Nowa Biblioteka powinna sprostać wymaganiom nowej uczelni, w jaką -począwszy od lat dziewięćdziesiątych - przeobraża się Uniwersytet Warszawski. Dziś kształci on na blisko 60 kierunkach i w coraz większym stopniu, choć pewnie wciąż za wolno, otwiera się na indywidualny tok studiów. Obowiązkiem Biblioteki jest zatem stworzenie dobrego warsztatu pracy dla studenta samodzielnego, o rozległych zainteresowaniach. Nowoczesna biblioteka, a taką będzie wkrótce BUW, której zbiory zostaną udostępnione już w nowym roku akademickim, powinna więc ułatwić studia o charakterze interdyscyplinarnym, zachęcić do porównywania dzieł z różnych dziedzin i różnie ujmujących daną tematykę.

Być może, nowy budynek stanie się też miejscem kontaktów i pracy zespołowej. Nie jest bowiem tak - choć jest to dość powszechne mniemanie w społeczności akademickiej - że użytkownicy informacji mogą pracować w dowolnym miejscu przy swoich komputerach, a biblioteki stają się jedynie ośrodkami produkcjii emisji, niczym gmach telewizji przy ulicy Jana Pawła Woronicza. Owszem, Uniwersytet na pewno potrzebuje o wiele większej liczby komputerów równomiernie rozprowadzonych po wszystkich wydziałach. Ale ludzie, którzy zdobywają i tworzą wiedzę, potrzebują takiego miejsca, gdzie mogliby się spotkać i wymienić doświadczeniami.

Ilustracje wykonane w GSZ Studio przedstawiają obiekty wg projektu Budzyński, Badowski architekci, Spółka z o.o.

Zdjęcia: Krzysztof Kaliński

Dr HENRYK HOLLENDER jest dyrektorem Biblioteki Uniwersyteckiej wWarszawie.