Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ HOŁDYS
COŚ DLA POLICJANTÓW I STRAŻAKÓW ALE NIE TYLKO
Wiedza i Życie nr 4/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1999

Jak pobrać do analizy próbkę nieznanej i potencjalnie groźnej substancji bez otwierania pojemnika, w którym się znajduje? Amerykańscy naukowcy z Narodowego Laboratorium Los Alamos (LANL) w Nowym Meksyku znają dwa sposoby rozwiązania tego problemu. Jeden polega na wykorzystaniu przenośnego spektroskopu izotopowego, za pomocą którego można zdalnie "prześwietlić" podejrzany pojemnik. Kłopot polega na tym, że skomplikowana aparatura diagnostyczna kosztuje 120 tys. dolarów i na jej kupno mogą sobie pozwolić tylko bardzo bogaci klienci. W Los Alamos skonstruowano więc znacznie prostsze urządzenie.

Jest to niewielkie wiertło pasujące do zwykłej elektrycznej wiertarki. Na jego końcu znajduje się oprawka silikonowa, izolująca od otoczenia tę część pojemnika, w której nawiercany jest otwór. We wnętrzu wiertła znajdują się igła oraz sonda próżniowa. W sekundę po tym, jak operator wiertarki wykona otwór w pojemniku, igła przebija ściankę sondy, powodując wessanie do jej środka niewielkiej ilości podejrzanej substancji. Aby nie spowodować wycieku, którego konsekwencje mogłyby być groźne dla otoczenia, nietypowe wiertło samoczynnie zalepia nawiercony wcześniej otwór specjalnym klejem. Naukowcy z LANL uważają, że opracowany przez nich przyrząd może - ze względu na swoją prostotę oraz niską cenę (400 USD) - zrobić furorę na całym świecie. Szczególnie przydatne może ono być dla służb ochrony środowiska, ratownictwa technicznego oraz armii, których nie stać na zakup drogich urządzeń.