Twoja wyszukiwarka

EDWIN BENDYK
RĘKA JAK NOWA
Wiedza i Życie nr 4/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1999

UDANA TRANSPLANTACJA DŁONI WCALE NIE OZNACZA, ŻE WKRÓTCE BĘDZIE MOŻNA PRZESZCZEPIĆ CAŁĄ RĘKĘ.

W lipcu 1998 roku lekarze z Louisville (Kentucky, USA) pod kierownictwem dr. Warrena C. Breidenbacha oświadczyli, że do końca roku dokonają "udanego przeszczepu ręki". Ponieważ ogłosili to, nie mając nawet wytypowanego pacjenta, reakcje mediów i świata nauki były raczej sceptyczne. Powołując się na dotychczasowy stan badań - do tej pory tylko raz, w 1964 roku w Ekwadorze, próbowano takiego przeszczepu, ale bez powodzenia - specjaliści z innych ośrodków nie dawali przedsięwzięciu wielkich szans, a w zapowiedzi widzieli zabieg marketingowy. Okazało się jednak, że amerykańscy lekarze nie rzucali słów na wiatr. Prace przygotowawcze prowadzili od trzech lat, uzyskując dobre rezultaty - przeszczepy kości, mięśni i ścięgien u świń wytrzymywały ponad trzy miesiące. Poszukiwano jednocześnie potencjalnego biorcy: osoby w wieku od 18 do 65 lat, zdrowej, zrównoważonej i chętnej do współpracy.

Wiadomość o pierwszy udanym przeszczepie ręki nadeszła 25 sierpnia 1998 roku, ale wcale nie z Louisville, lecz z Lyonu we Francji. Transplantację przeprowadził międzynarodowy zespół dr. Jeana-Michela Dubernarda. Gdy o czwartej nad ranem mózg jednego z pacjentów przestał pracować, po niezbędnej konsultacji chirurdzy odcięli jego przedramię od reszty ciała, przepłukali tętnice i żyły odpowiednim roztworem, aby usunąć krew, a następnie schłodzili przeszczep do 8°C, co pozwoliło zminimalizować rozkład. By zmniejszyć możliwość pomyłki przy zespalaniu odpowiadających sobie mięśni, ścięgien, naczyń krwionośnych i nerwów, chirurdzy oznaczyli je zarówno na kikucie, jak i na amputowanej ręce kolorowymi nitkami tak, jak przy łączeniu kabli elektrycznych...

Właściwa operacja rozpoczęła się od zespolenia odpowiednio przyciętych kości metalowymi płytkami. Następnie dwa zmieniające się co kilka godzin zespoły chirurgów połączyły w całość mięśnie, ścięgna, naczynia i nerwy, a na koniec - skórę dawcy i biorcy. Transplantacja trwała 13 godzin (dla porównania, przeszczepienie serca trwa najwyżej 6-8 godzin), ale problemy techniczne przy przyszywaniu własnej odciętej ręki, bywają trudniejsze niż te, które napotkali transplantolodzy z Lyonu, a to ze względu na rodzaj ran powypadkowych. Pierwszym na świecie pacjentem z cudzą ręką jest 48-letni biznesmen Clint Hallam, który przed 14 laty stracił przedramię w wypadku z piłą łańcuchową. Choć miał bardzo dobrą protezę, nie mógł się pogodzić z kalectwem i z entuzjazmem przyjął propozycję dr. Dubernarda.

Drugą w historii pomyślną transplantację ręki, tę zapowiadaną pół roku wcześniej, przeprowadził 24 stycznia 18-osobowy zespół w Jewish Hospital w Louisville. Operacja trwała 14 godzin i niewiele odbiegała od francuskiej, poza tym, że trzeba było przedłużyć niektóre uszkodzone ścięgna fragmentami pobranymi ze stopy pacjenta.

Dr Jon W. Jones Jr.

Biorcą ręki jest 37-letni Matthew David Scott z New Jersey, który stracił lewą dłoń i część przedramienia w 1985 roku podczas wybuchu nielegalnie produkowanej petardy (zdjęcie po prawej). Ponieważ od kilkunastu lat cierpi na cukrzycę, leczenie immunosupresyjne, obejmujące m.in. podawanie sterydów, może pogorszyć jego stan. Poza tym, jak każdemu pacjentowi po przeszczepie, grozi mu zakażenie spowodowane zmniejszoną odpornością i zwiększone ryzyko nowotworu. Leki będzie musiał przyjmować do końca życia. Mimo to Matthew, który sam pracuje w szpitalu, jest pełen entuzjazmu i uważa, że warto ryzykować i ponosić koszty, by mieć żywą, choć nie w pełni sprawną rękę, zamiast mechanicznej protezy.

Dr John H. Barker

Transplantacja ręki to wielkie przedsięwzięcie zarówno medyczne, jak organizacyjne i fi nansowe. Właśnie dlatego zadbano o odpowiednie nagłośnienie osiągniętego sukcesu. Zdjęcia z operacji (publikujemy je obok) i wiadomości o zdrowiu pacjenta, a także informacje dla potencjalnych kandydatów do dalszych przeszczepów można znaleźć w Internecie ( www.handtransplant.com). Odbyła się także telekonferencja satelitarna. Wiele osób widzi w tym objaw narastającej komercjalizacji medycyny i podaje w wątpliwość także zasadność samej operacji. Czy słusznie? Zapewne ci, którzy stracili kończyny, patrzą na to i naczej.

Dr Gordon R. Tobin

Doktor Breidenbach przewiduje wykonanie jeszcze w tym roku dziesięciu nowych transplantacji ręki. Jeśli się powiodą, utorują drogę do przeszczepiania na przykład fragmentów twarzy czy męskich narządów płciowych. Sukces nie jest jednak taki oczywisty. Skóra, od której zaczęły się próby przeszczepiania obcych tkanek, wyjątkowo trudno adaptuje się w nowym otoczeniu. Ale jest to w pełni uzasadnione, bowiem jej "gotowość immunologiczna" wynika z tego, że zawsze musi być przygotowana na obronę organizmu przed inwazją zewnętrznych wrogów.

Dr Warren C. Breidenbach

Przeszczepianie wszystkiego, co się da pomyśleć, jest ulubionym tematem autorów science fiction. W filmie Przekładaniec według prozy Stanisława Lema po wielokrotnych przeszczepach kierowca rajdowy staje się w końcu kimś zupełnie innym, a w skutek katastrofy autobusu z 18 zmasakrowanych osób chirurdzy odtwarzają przez niedopatrzenie 19... Czy tak właśnie będzie? Na razie nic nie wskazuje na to, by udało się przeszczepić oko lub sam mózg, ze względu na ogromną liczbę niezbędnych połączeń. Cała kończyna także nie wchodzi jeszcze w rachubę - powolny wzrost odtwarzających się włókien nerwowych pozbawiłby tkanki niezbędnej stymulacji nerwowej i doprowadził do ich obumarcia.

W ciągu roku okaże się, czy przyszyta ręka nie zostanie odrzucona.

Zdjęcia: University of Louisville