Twoja wyszukiwarka

WŁODZIMIERZ KLONOWSKI
OGÓLNA TEORIA SZCZĘŚCIA
Wiedza i Życie nr 4/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1999

PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE ZAWSZE SIĘ KOMUŚ KRADNIE...

MARC-GILBERT SAUVAJON JULIO, JESTEŚ CZARUJĄCA.

W 1983 roku przebywałem w Instytucie Chemii Biofizycznej Maxa Plancka w Getyndze. Właśnie wtedy zorganizowano tam sesję naukową poświęconą 80 rocznicy urodzin znanego neurofizjologa, sir Johna C. Ecclesa (Nagroda Nobla w 1963 roku, wspólnie z A.L. Hodgkinem i A.F. Huxleyem, za odkrycie mechanizmów jonowych pobudzania i hamowania w komórce nerwowej). Wśród uczestników sesji był m.in. jeden z najbardziej znanych filozofów XX wieku, sir Karl R. Popper, który przez wiele lat z Ecclesem współpracował. Popper i Eccles wydali kilka lat wcześniej wspólne dzieło The Self and Its Brain, poświęcone związkom między ludzkim ciałem i umysłem. Egzemplarz tej książki z dedykacją od obu wielkich, nieżyjących już uczonych stanowi ozdobę mojej domowej biblioteki.

W swoim wystąpieniu sir Karl Popper powiedział wtedy coś, co utkwiło mi na dobre w pamięci. A mianowicie, że siłą napędową wszelkich organizmów żywych, od ameby do człowieka, jest dążenie do bycia bardziej szczęśliwym. Pomyślałem wtedy, co to znaczy być bardziej szczęśliwym, szczególnie w przypadku ameby?

Co tak wyjątkowego jest w amebie, dlaczego nie zacząć od bakterii czy wirusów? A właściwie dlaczego nie od molekuł lub wręcz cząstek elementarnych? Jestem biofizykiem i pytania te długo nie dawały mi spokoju. Jeśli chodzi o człowieka, to już Arystoteles uważał, że dobre życie to życie szczęśliwe, zaś szczęście nie jest czymś statycznym, lecz działaniem. Zaś dziewiętnastowieczni utylitaryści, jak Jeremy Bentham czy John Stuart Mill, twierdzili, że działaniem słusznym jest takie działanie, którego konsekwencją jest uczynienie możliwie jak największej liczby ludzi w możliwie największym stopniu szczęśliwymi (tzw. zasada największego szczęścia), że jedynymi rzeczami we Wszechświecie, które posiadają bezwzględną, wewnętrzną wartość, są szczęście i przyjemność.

Jeśli życie wypełnia cały Wszechświat, jak uważali niektórzy filozofowie, od Empedoklesa z Agrigentum (twórcy teorii temperamentów) do dwudziestowiecznych holistów, takich jak Adolf Meyer-Abich, to także szczęście musiałoby wypełniać cały Wszechświat. Pomyślałem więc, dlaczego nie rozszerzyć pojęcia szczęścia na wszelkie systemy, także nieożywione? Skoro fizycy cząstek elementarnych wprowadzili pojęcie powab (ang. charm, wielkość, która w elektrodynamice kwantowej charakteryzuje kwarki), zaproponowałem wprowadzenie nowej wielkości zwanej właśnie szczęściem, uniwersalnej charakterystyki każdego układu [patrz: Włodzimierz Klonowski, Omnis Felicitas ex Felicitate: Physicalistic Concept of Happiness, w: Uroboros or biology between mythology and philosophy, W. Ługowski & K. Matsuno Eds., Arboretum, Wrocław 1998].

CHEERMODYNAMIKA

Nauka o szczęściu i jego transformacjach nazywana byłaby cheermodynamiką (ang. cheermodynamics, od słowa cheer - radość), analogicznie jak termodynamika jest nauką o transformacjach energii cieplnej. Prawo zachowania szczęścia (analog pierwszej zasady termodynamiki) wyrażałoby wówczas fakt, że dowolny układ (system) może stać się bardziej szczęśliwy jedynie kosztem innego układu, który w tym samym czasie staje się mniej szczęśliwy. Wszystkie znane prawa zachowania - zachowanie energii, masy, pędu etc. - byłyby jedynie specjalnymi przypadkami prawa zachowania szczęścia. Unifikacja masy i energii, dokonana w szczególnej teorii względności, to jedynie pierwszy krok w kierunku powszechnego prawa zachowania szczęścia.

Istnieją bowiem różne rodzaje szczęścia i całkowite szczęście dowolnego układu jest sumą różnych jego rodzajów. Jako jednostkę szczęścia proponuję 1 popper - jest to ilość szczęścia, jaką uzyskuje 1 kilogram wodoru (deuteru) przy całkowitej przemianie w hel; 1 popper jest zatem równy bezwzględnej ilości energii uwolnionej w tym procesie:

1 popper = 6.46731016 J.

Należy jednak ponownie podkreślić, że energia stanowi jedynie specjalny przykład szczęścia. Na przykład 1 kg masy odpowiada szczęściu 1.3923104 popperów. Ponadto różne rodzaje energii odpowiadają oczywiście różnym rodzajom szczęścia.

Układ złożony z 2 protonów, 2 neutronów i 2 elektronów jest bardziej szczęśliwy (ma większą ilość szczęścia), kiedy cząstki te tworzą jeden atom helu, niż gdy tworzą dwa atomy deuteru. Układ protonów, neutronów i elektronów połączonych w atomy deuteru, ewoluujący tak, że deuter ulega przemianie w hel (a więc w kierunku zwiększającym szczęście tego układu), równocześnie rozbija inne układy, czyniąc je mniej szczęśliwymi; nie jest to bowiem nic innego niż bomba wodorowa. Ten prosty przykład ilustruje właśnie prawo zachowania szczęścia.

Dla każdego rodzaju szczęścia wprowadzamy pojęcia samolubstwa, będącego analogiem entropii, i temperamentu, odpowiednika temperatury.

TRZY ZASADY CHEERMODYNAMIKI

Wprowadzone pojęcia pozwalają na sformułowanie trzech zasad cheermodynamiki, analogicznych do trzech zasad termodynamiki.

Pierwsza zasada cheermodynamiki (zasada zachowania szczęścia, ogólne prawo zachowania): Całkowita ilość szczęścia w dowolnym układzie zamkniętym pozostaje stała. W szczególności, całkowita ilość szczęścia we Wszechświecie pozostaje stała.

Druga zasada cheermodynamiki (zasada rosnącego samolubstwa): Dowolny proces nieodwracalny w układzie zamkniętym powoduje wzrost całkowitego samolubstwa; w procesie odwracalnym całkowite samolubstwo nie zmienia się.

Trzecia zasada cheermodynamiki (nieosiągalność zerowego temperamentu): System o temperamencie równym zeru nie może istnieć.

Z powyższych zasad wynika, że szczęście przepływa od układów wykazujących wyższy temperament do układów o niższym temperamencie. W układzie zamkniętym szczęście może przepływać z jednego podukładu do innego, w zależności od różnicy temperamentów. Jeden rodzaj szczęścia może przemieniać się w inny, pod warunkiem, że zasady cheermodynamiki pozostają spełnione.

LENISTWO A POSTĘP

Wprowadzamy także pojęcie strumienia szczęścia, zdefiniowanego jako ilość szczęścia przepływająca przez powierzchnię otaczającą rozpatrywany układ; strumień wpływający do układu przyjmujemy za dodatni, strumień wypływający (który zmniejsza szczęście układu) - za ujemny. Jeśli różnice temperamentów są stosunkowo niewielkie, strumień szczęścia jest regularny (laminarny). Gdy stają się one coraz większe, strumień szczęścia robi się nieregularny (turbulentny), aż do wystąpienia nierównowagowych przejść fazowych, które w naukach społecznych przyjęto nazywać rewolucjami.

Każdy układ ma także charakterystyczne szczęście właściwe i charakterystyczną pojemność szczęściarską i w określonych warunkach równowagowych, gdy płynie przezeń strumień szczęścia, układ osiąga ściśle określony temperament, tak jak układ, przez który płynie strumień ciepła, osiąga temperaturę zależną od swej pojemności cieplnej i ciepła właściwego.

Pozwala to wprowadzić zasadę wariacyjną, którą nazywać będziemy zasadą maksymalnego lenistwa: Każdy układ ewoluuje w taki sposób, aby zminimalizować możliwą utratę szczęścia.

Na przykład leniwi mężczyźni, którzy stali się mniej szczęśliwi, ponieważ zmuszeni byli sami robić pranie (czyniąc tym samym kobiety bardziej szczęśliwymi), wymyślili pralki automatyczne, aby zminimalizować utratę szczęścia. Tak więc lenistwo, poprzez zasadę maksymalnego lenistwa, stanowi siłę napędową samoorganizacji i adaptacji układów (w naukach społecznych nazywa się to postępem).

NIELINIOWOŚĆ, CHAOS I KOMUNIZM

Zdolność do łatwej adaptacji jest ważniejsza dla przetrwania układu (organizmu) w zmieniających się warunkach zewnętrznych niż przystosowanie do ściśle określonych warunków. Dlatego układy chaotyczne, które adaptują się szczególnie łatwo, są takie ważne i tak rozpowszechnione. Po prostu zdrowo jest być chaotycznym.

Postęp wynika z możliwości odpływu szczęścia, czyli z nierównowagi (nierówności temperamentów). Gdyby socjalni utopiści znali cheermodynamikę, zrozumieliby, że układ, w którym wszystkie elementy są równie szczęśliwe (każdy ma wszystkiego pod dostatkiem jak w utopijnym socjalizmie), może być jedynie metastabilny, a więc istnieć tylko stosunkowo krótko.

Także nieliniowość odgrywa bardzo ważną rolę. Najczęściej układ, który posiada więcej szczęścia, zdobywa go jeszcze więcej, kosztem układów, które mają go mniej. Nie jest to bynajmniej fenomen tylko socjalny (bogaci stają się jeszcze bogatsi). Jeśli połączyć ze sobą dwa identyczne baloniki, jeden nadmuchany uprzednio do wielkości dużego jabłka, a drugi do wielkości małego arbuza, po połączeniu bynajmniej nie osiągną jednakowej wielkości; przeciwnie, jak każdy może się doświadczalnie przekonać, ten większy wyssie prawie całe powietrze z tego mniejszego. Wynika to z faktu, że dla gazu rzeczywistego, jakim jest, oczywiście, powietrze, zależność ciśnienia od objętości jest nieliniowa. Podobnie wiadomo, że mała dawka leku czy promieniowania może mieć zupełnie przeciwne działanie niż dawka większa, np. mała ilość alkoholu działa stymulująco (zwiększa szczęście), podczas gdy w dużej dawce alkohol jest trucizną. Zjawisko to nosi nazwę hormezy (gr. hormesis).

"NIELOKALNOŚĆ", BÓG, NATURA

Przykro byłoby żyć w świecie, gdzie, jak mówi motto artykułu, prawdziwe szczęście zawsze się komuś kradnie. Ale jeśli prawa cheermodynamiki są spełnione jedynie lokalnie, nawet jeśli "lokalnie" oznacza cały znany obecnie fizyczny Wszechświat, to można wyobrazić sobie jakiś transcendentny układ, posiadający nieskończoną, niewyczerpywalną ilość szczęścia, nazywany Bogiem (materialiści, szczególnie marksiści, wolą mówić o Naturze przez duże N). Wówczas istniałaby alternatywa - szczęście można otrzymać od Boga jako dar; można też szczęście utracić z powodu kary Boskiej.

Tak więc Bóg może kreować (lub niszczyć) materię, energię etc. w naszym Wszechświecie, jak również uczynić człowieka bardziej szczęśliwym, nie pozbawiając równocześnie innego człowieka szczęścia. Bóg jest jedynym nielokalnym źródłem szczęścia i może powodować zwiększenie lub zmniejszenie całkowitej ilości szczęścia w naszym Wszechświecie. W takim przypadku zasady cheermodynamiki, w szczególności zasada pierwsza, byłyby spełnione jedynie lokalnie w czasie i przestrzeni, a strzałka czasu (kierunek upływu czasu) mogłaby zależeć od tego, czy całkowite szczęście Wszechświata rośnie, czy maleje i kierunek upływu czasu mógłby różnić się w różnych epokach, a nawet w różnych częściach Wszechświata.