Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI
MISTRZ
Wiedza i Życie nr 4/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 4/1999

Hendrik Anton Lorentz urodził się w Arnhem w 1853 roku. Był cichy, spokojny, dość wątły i bardzo późno nauczył się mówić. Nie sprawiał więc wrażenia cudownego dziecka. Kiedy jednak jako sześciolatek zaczął chodzić do szkoły, szybko stał się najlepszym uczniem.

Rodzice byli z tego bardzo dumni, on sam był mniej zadowolony, ponieważ jako prymus miał obowiązek każdego ranka recytować w klasie poranną modlitwę. Strasznie tego nie lubił, toteż - jak później opowiadał swym dzieciom -poważnie planował zrobienie paru błędów rachunkowych w zadaniach, aby stracić pozycję najlepszego ucznia. Kiedy jednak rozważał te błędy, każdy z nich wydał mu się tak głupi, że odstąpił od zamiaru.

W gimnazjum Lorentz miał bardzo dobrych nauczycieli chemii i fizyki i wcześnie zaczął się pasjonować tymi przedmiotami. Interesował się też historią oraz uczył języków. Po swym ojcu i dziadku odziedziczył wspaniałą pamięć, co pozwalało mu bez wysiłku zapamiętywać ogromne partie tekstu. Zgodnie z ówczesnym programem gimnazjalnym poznał oczywiście łacinę i grekę. Angielskiego nauczył się, czytając w oryginale książki Waltera Scotta, Williama Thackeraya, Thomasa Carlyle'a, a zwłaszcza Charlesa Dickensa. Nauczyciel skarżył się potem, że język jego ucznia nazbyt przypomina język Dickensa.

Podobną metodę stosował Lorentz, ucząc się innych języków. Czytał więc w niemieckim oryginale Goethego i Schillera, a po francusku - Woltera. Chodził też regularnie słuchać kazań w kościele francuskim, nie dla treści, która - jak mówił - mało go interesowała, ale aby słuchać francuskiego. Zadziwiał potem tym, że w kilku obcych językach wyrażał się bezbłędnie.

W 1870 roku Lorentz wstąpił na uniwersytet w Lejdzie. Najlepiej wspominał potem wykłady z astronomii teoretycznej, prowadzone przez profesora Friedricha Kaisera, z którego bratanicą potem się ożenił. Już w listopadzie 1871 roku uzyskał z najwyższym wyróżnieniem dyplom ukończenia studiów matematykii fizyki.

Zabawnie wypadł końcowy egzamin ustny z matematyki. Egzaminator uznał wprawdzie, że Lorentz wypadł wystarczająco dobrze, aby zaliczyć, ale wyraził pewne rozczarowanie poziomem jego przygotowania. Dopiero później wyszło na jaw, że egzaminator przez pomyłkę uznał, że jest to egzamin doktorskii zadawał przewidziane na taki egzamin pytania.

Osiemnastoletni młodzieniec postanowił samodzielnie przygotować rozprawę doktorską. Wrócił więc do Arnhem i został nauczycielem fizyki w wieczorowym gimnazjum. Wprawdzie praca z uczniami będącymi niemal w jego wieku stanowiła spore obciążenie dla nadal bardzo nieśmiałego Lorentza, ale pozostawiałamu sporo wolnego czasu na samodzielne studia i rozważania.

Właśnie w tym okresie Lorentz zapoznał się z pracami Jamesa Clerka Maxwella i był jednym z pierwszych, który je właściwie zrozumiał i docenił, a potem zmienił całkowicie interpretację na tę, którą uznajemy dziś. Ponadto zapoczątkował teorię elektronową budowy materii, a za wyjaśnienie zjawiska rozszczepienia linii widmowych w polu magnetycznym (zjawisko Zeemana) otrzymał w 1902 roku Nagrodę Nobla z fizyki. Najbardziej znanym osiągnięciem Lorentza są noszące jego nazwisko równania transformacji wielkości fizycznych między różnymi układami odniesienia.

Uzyskawszy w 1875 roku stopień doktorski, Lorentz został profesorem fizyki na uniwersytecie w Lejdzie. Pod jego kierunkiem prace doktorskie wykonało wielu fizyków. Chociaż jego wkład był w wielu wypadkach dominujący, nigdy nie odstąpił od zasady, że wszystkie osiągnięte wyniki mają być opublikowane tylko pod nazwiskiem doktoranta.

Pewien doktorant wyjątkowo długo biedził się nad tekstem swej dysertacji. Znalazł już wtedy pracę w innym mieście i co dwa tygodnie systematycznie przyjeżdżał do Lejdy, aby uzgodnić z Lorentzem następny urywek tekstu. Wreszcie rozprawa była gotowa. Uszczęśliwiony doktorant włożył gotowy rękopis do teczki i udał się w drogę powrotną do domu. Niestety, teczka z drogocennym tekstem gdzieś się po drodze zapodziała. Widocznie z nadmiaru wrażeń młody człowiek zgubił ją albo mu ją skradziono. Zrozpaczony zatelegrafował do Lorentza, informując o swoim nieszczęściu. Proszę się nie martwić - natychmiast odtelegrafował Lorentz - potrafię cały tekst Pana rozprawy odtworzyć zpamięci. Rzeczywiście, po paru dniach młody człowiek otrzymał od niego przesyłkę z pełnym tekstem swojej rozprawy.

Lorentz z genialną łatwością potrafił dostrzegać i rozwiązywać trudne problemy fizyki. Kiedy dostawał do ręki jakąś nową pracę, zwykle czytał tylko jej początek, gdzie postawiony był problem, a potem odkładał ją, brał do ręki pióro i sam znajdował rozwiązanie; potem tylko rzucał okiemna zakończenie pracy i kiedy przekonywał się, że podane tam rozwiązanie jest takie samo jak znalezione przez niego, był pewien, że rozumowanie autora było poprawne.

W 1912 roku Lorentz przeszedł na emeryturę i zamieszkał w Harlemie. Jednak w każdy poniedziałek rano udawał się do Lejdy, gdzie miał wykładna jakiś aktualny temat. Na te sławne wykłady przybywało wielu znanych fizyków. Lorentz był powszechnie uważany za wielkiego mistrza fizyki. Niektórzy określali go też żartobliwie jako chodzącą, wielojęzyczną jej encyklopedię.

Mniej znane poza Holandią są ogromne zasługi naukowca przy realizacji wielkiego planu przegrodzenia tamą i osuszenia zatoki Zuiderzee. Od 1918 roku kierował zespołem uczonych i inżynierów pracujących przy konstrukcji tamy, a jego własne rachunki miały decydujące znaczenie dla sukcesu tego przedsięwzięcia.

W poniedziałek 16 stycznia 1928 roku Lorentz miał swój zwykły wykładw Lejdzie, ale po powrocie do domu poczuł się źle i dostał wysokiej gorączki. Okazało się, że zachorował na różę;. Choroba okazała się śmiertelna i 4 lutego wielki uczony zmarł.

Pogrzeb Lorentza stał się wielkim wydarzeniem. Z całej Holandii zjechały do Harlemu tysiące ludzi. Kondukt żałobny z piętnastoma powozami wiozącymi gości honorowych przeszedł ulicami miasta na cmentarz wzdłuż szpalerów ludzi żegnających wielkiego uczonego. Chociaż Lorentz nie był wierzący, odezwały się dzwony w katedrze i wielu innych świątyniach katolickich i protestanckich. Na polecenie ministra poczty w samo południe na trzy minuty w całej Holandii zamarły wszystkie telegrafy. Nad grobem przemawiali Paul Ehrenfest w imieniu Holandii, Paul Langevin w imieniu Francji, Ernest Rutherford w imieniu Wielkiej Brytanii i Albert Einstein w imieniu Niemiec.

W wielu miastach Holandii imieniem Lorentza nazwano ulice, aleje, place, szkoły i wystawiono mu pomniki.