Twoja wyszukiwarka

STEFAN BRATKOWSKI
PIERWSZA KATASTROFA BARINGÓW
Wiedza i Życie nr 5/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/1999

"RYNKI FINANSOWE" ZE ŚWIATOWYM ZASIĘGIEM BŁYSKAWICZNYCH OPERACJI, PRZEPROWADZANYCHDZIĘKI POŚREDNICTWU ELEKTRONIKI, WYDAJĄ SIĘ BIZNESEM JUTRA. ALE BANK BARINGÓW, KTÓRY PARĘ LAT TEMU DOTKNĘŁO BANKRUCTWO, MUSIAŁ PO RAZ PIERWSZY ZAWIESIĆ WYPŁATY JUŻ STO LAT TEMU - TEŻ Z POWODU ZAGRANICZNYCH OPERACJI...

Po wybitnym polskim ekonomiście, Hipolicie Gliwicu, znakomitym znawcy i praktyku problemów pieniądza, profesorze Wolnej Wszechnicy Polskiej (w 1943 roku wpadł w ręce gestapo i popełnił samobójstwo) pozostało znakomite dzieło pt. Kapitał wędrowny, trzeci tom jego Podstaw ekonomiki światowej. Tak też powinien właściwie brzmieć tytuł niniejszej opowieści. Jednakże to akurat Baring Brothers przez prawie cały wiek XIX dyrygowali - na równi z Rotszyldami - międzynarodowym przemieszczaniem się, czyli wędrówkami kapitału. I to z tego właśnie powodu musieli w roku 1890 zawiesić wypłaty.

Baringowie już od roku 1817 uczestniczyli w rekonstrukcji finansów EuropyŚwiętego Przymierza i to ich, a nie Rotszyldów, nazywano wtedy szóstym mocarstwem świata -choć i Rotszyldowie udzielali już wtedy pierwszych wielkich pożyczek nie przedsiębiorcom i kupcom, a całym królestwom, w roku 1818 Prusom, w roku 1822 Austrii.

Gliwic sądził, że dopiero z latami kapitał brytyjski uczył się finansować nie rządy, a przedsiębiorców i kupców; my, znając pochodzenie zasobów, uzbieranych w XVIII wieku przez banki angielskie, i znając rolę, jaką odegrali bankierzy w Rewolucji Przemysłowej, orientujemy się, że to kredyty dla rządów były nową specjalnością londyńskiej City. Przedtem centralę takich kredytów stanowił Amsterdam, a pomocy finansowej udzielał sojusznikom w wojnie z Napoleonem rząd brytyjski, nie bankierzy Anglii.

Baringów nie ma w Historii Anglii wielkiego George'a Macauleya Trevelyana, chociaż odgrywali ogromną rolę i w życiu brytyjskiego pieniądza, i w polityce, zwłaszcza zagranicznej. Ekspansja brytyjskiego pieniądza była zaś nie mniejważna dla rozwoju wpływów Anglii jako mocarstwa światowego niż podboje kolonialne. Bankierzy byli pierwszymi patriotami Imperium Brytyjskiego. O ile Natan Rotszyld strzegł się np. interesów południowoamerykańskich jako nazbyt ryzykownych, to Barings Brothers inwestowali w nie programowo.W imię własnych interesów - tudzież w imię interesów Imperium.

Bohaterscy ochotnicy brytyjscy u boku Simona Bolivara walczyli o niepodległość młodych państw Ameryki Południowej i Centralnej przeciw kolonizatorom hiszpańskim, a City wspierała młode państwa swoimi kredytami, zakupując ich obligacje; liczyła naich spodziewane bogactwa, zwłaszcza na kopalnie przejmowane pokoronie hiszpańskiej. W latach 1823--1825 City zainwestowała w pohiszpańską Amerykę17 mln funtów szterlingów, mających przynieść 5.5 do 8% odsetków w skali rocznej - znacznie więcej niż 4%, jakie dawały kredyty na własnym rynku Zjednoczonego Królestwa.

Te pieniądze w znacznej mierze wracały do Wielkiej Brytanii w należnościach za jej produkty - jeśli w roku 1815 do Ameryki Południowej szło 10% eksportu brytyjskiego, to w roku 1825 już 16%. Młode republiki nie umiały jednak dać sobie rady z własną wolnością i już w roku 1825 dotknął je krach; jakCzytelnicy być może pamiętają, padło wtedy w Anglii wiele banków, które angażowały wkłady swoich klientów w lukratywne, jak się zdawało, południowoamerykańskie papiery wartościowe. Ratowano potem sytuację - nowymi pożyczkami. A jednocześnie rosły wpływy Imperium.

Polityka gospodarcza i zagraniczna Imperium splatały się ze sobą: Anglia zwycięskiej rewolucji przemysłowej nie obawiała się już wypuszczać swoich majstrów i robotników za granicę; pracowali po całej Europie, m.in. w Polsce, w Królestwie Kongresowym. I już wtedy, w parę lat po zwycięstwie nad Napoleonem, ruszył za granicę kapitał angielski. Natychmiast po tym, jak przywrócono wymienialność funta na złoto.

Eksport stał się specjalnością brytyjską. Eksportowano zresztą wszystko, co dało się eksportować; nawet - dzieci. Bezdomne dzieci wysyłano do kolonii;zawiązane w 1830 roku specjalne towarzystwo dla zwalczania "włóczęgostwa dzieci" wyekspediowało przez następne 20 lat kilka tysięcy dzieci do Australiii Południowej Afryki.

Ten szczególny eksport ilustruje mentalność ludzi władzy i pieniądza XIX wieku, mentalność, której wcale nie zrodził dopiero spenceryzm i darwinizm społeczny z końcem stulecia; taki sam brak serca oburzał już lorda Byronai Roberta Owena w początkach tego wieku nieprawdopodobieństw. Ale ten eksport ilustruje również niedoludnienie świata pozostającego w orbicie angielskich interesów. Gdyby imigracja do kraju, którego katastrofa tak się odbije na interesach City, zaczęła się odpowiednio wcześniej, bank Baring Brothersnie popadłby w kłopoty.

Gliwic rozróżniał dwa rodzaje eksportu kapitałów: obok zwykłego - "kwalifikowany", kiedy przepływa do innego kraju kapitał przedsiębiorstw przemysłowych i związanych z nimi bankierów, kompetentnie lokowany w takiej samej lub zbliżonej produkcji. Zaczęło się to z gorączką kolejową, sterował tym przepływem środków przede wszystkim bank Baringów i on był głównym beneficjentem dywidend z tych inwestycji, czyli z tych lokat.

Przemysł europejski już w pierwszej połowie XIX wieku rozwijał się głównie dzięki pieniądzom brytyjskim. W drugiej połowie stulecia rynek londyński zajmie się bardziej, niż do tej pory, pożyczkami państwowymi. W latach 1860--1879 emitowano ich poprzez Londyn na sumę 280 mln funtów - mimo depresji po krachu roku 1873. City rozprowadzała i pożyczki, emitowane gdzie indziej. Wpływy iście rekordowe przyniosła powojenna pożyczka francuska po klęsce 1870--1871 roku; głównymi, i to pełnymi zapału organizatorami tej operacji byli Rotszyldowie, ale i Baringowie mieli w niej spory udział.

We Francji zakup papierów wartościowych stał się tradycją narodową francuskiej warstwy średniej. Zahamowało to impet własnej francuskiej przedsiębiorczości, ideałem narodowym, o czym już wspominałem, stała się bowiem - renta, a rentier stał się przysłowiową instytucją społeczną Francji.

Nie uzmysławiamy sobie nawet, jakiej skali dochodziły ówczesne obroty papierami wartościowymi. Na pięć lat przed pierwszą wojną światową w papierachwartościowych ulokowanych było 45% majątku narodowego Wielkiej Brytanii, 40% majątku narodowego Francji, 25% Niemiec i 23% młodych ciągle jeszcze Stanów Zjednoczonych. Gliwic przytacza znamienną tabelkę, ilustrującą rozmiary przeciętnych rocznych emisji papierów wartościowych (w dolarach): w latach 1881--1890 1.29 mld dolarów, w latach 1891-1900 2 mld dolarów, w latach 1901--1910 3.68 mld dolarów. Średnio rocznie!

Razem - około 70 mld dolarów! Przy tym ciągle jeszcze to londyńska City jest głównym polem gry, zaś Anglia głównym wierzycielem świata. W 1875 roku dwie trzecie lokat zagranicznych w skali światowej były to pieniądze brytyjskie, w roku 1900 ciągle jeszcze - połowa. John Pierpont Morgan dopiero przecie stopniowo przejmuje angielskie udziały w kolejach Ameryki...

Pierwszy baron Ashburton, czyli Aleksander Baring, wiekowy już dyplomata,w roku 1842, pojechawszy w roli komisarza specjalnego do Stanów Zjednoczonych, doprowadził do zawarcia tzw. traktatu Ashburtona, wytyczającego granicę między Stanami Zjednoczonymi i Kanadą. Nie przypadkiem obarczono go tąmisją: zanim po śmierci ojca objął w roku 1810 kierownictwo firmy, spędził w jej interesach dobre kilka lat w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie...

Jego wnuk, późniejsza głowa bankierskiego rodu, Thomas George Baring, pierwszy lord Northbrook, w latach siedemdziesiątych XIX wieku wicekról Indii, zapisał się tam mądrą polityką; młodszy odeń Evelyn Baring, pierwszylord Cromer, jako inteligentny pro-
konsul brytyjski przez dwadzieścia kilka lat nadzorował gospodarkę Egiptu po jego bankructwie w roku 1876, a w praktyce - rządził Egiptem (gdyby gen. Gordon go posłuchał i wyszedł z Sudanu, ludzie Mahdiego niezatknęliby obciętej głowy generała na palisadzie Chartumu).

Baringowie byli więc ludźmi bardzo sensownymi. Ale i oni wierzyli niezachwianie w przyszłość, w nieograniczone możliwości, jakie ona otwiera. To właśnieta wiara będzie kosztowała ich katastrofę. Bo to katastrofa właściwa dla XIX wieku.

Kiedy w roku 1852 obalono w Argentynie krwawego dyktatora, Rosasa, uchwalonow maju 1853 roku konstytucję z myślą o tym - jak mówiła jej preambuła -by zapewnić dobrodziejstwa wolności nam samym, naszym potomnym i wszystkim ludziom świata, którzy by zechcieli osiąść na ziemi argentyńskiej. Zakomity prawnik argentyński, Juan Bustamante Alberdi, sformułował hasło - gobernares poblar, rządzić to zaludniać.

Przyszłość Argentyny miała oprzeć się na imigracji. Umiarkowany klimat i tysiące kilometrów kwadratowych do uprawy powinny były ją przyciągnąć- jak Zachód Stanów Zjednoczonych. Ale do roku 1890 przybyło w sumie niecały milion ludzi, z nich zaś reemigrowało ponad 25%. Dopiero generał Roca, który objął władzę w 1880 roku, wystawił na sprzedaż i oddał pod uprawę grunty państwowe - dzięki czemu Argentyna, która do tej pory importowała pszenicę, w roku 1884 wyeksportowała jej 108.5 tys. ton, zaś kukurydzy cztery razy więcej niż w 1881 roku, 113.7 tys. ton. Postęp był niesłychanie szybki, iście - amerykański. Argentyna, która w dalszej przyszłości będzie dawała cztery piąte światowej produkcji siemienia lnianego, w roku 1879 wywoziła jej zaledwie 246 ton, ale w roku 1884 eksportowała już 34 tys.ton!

Dekada lat osiemdziesiątych niosła Argentynie i Baringom optymizm. Przez te 10 lat za pieniądze z Londynu zbudowano, żeby móc przewozić płody rolne, 6916 km linii kolejowych, w tempie, które nie ustępowało amerykańskiemu.Przyszły też pieniądze na budowę portu Buenos Aires, na statki, elewatory, fabryki i maszyny. Niestety, razem z optymizmem rósł deficyt handlowy; w roku 1890 przekroczył 52 mln funtów szterlingów. Dług państwowy Argentyny wzrósł do 295 mln złotych piastrów, czyli, mniej więcej, tyluż dolarów.

Jednocześnie Argentynie brakowało ciągle pieniądza na potrzeby wewnętrznych obrotów, drukowała więc pieniądze - papierowe. W końcu roku 1886 krążyło 80 mln papierowych piastrów, w roku 1890 - już 197 mln. Po kolejnej rewolucji stracił władzę generał Roca, ale rewolucja tylko zwiększyła emisję papierowych piastrów - do 347 mln piastrów; 3 października 1891 roku płacono za złotego piastra 3.64 papierowych.

Nie byłoby to katastrofą, gdyby Argentyna miała dosyć "twardego" pieniądza. Ale nie miała. Zawiesiły wypłaty dwie najważniejsze instytucje systemu bankowego - Bank Narodowy Argentyny i bank prowincji Buenos Aires. I nic już nie pomogła późniejsza pierwsza w historii nadwyżka wpływów z eksportu nad importem roku 1891. Ani to, że dzięki żegludze parowej frachty oceaniczne od połowy lat siedemdziesiątych spadły ponad trzykrotnie. Krach, i to powszechny, był faktem już w lipcu 1890 roku, kiedy niewypłacalny okazał się i rząd. Zbankrutowały wszystkie banki argentyńskie - poza jednym, London and River Plata Bank, oczywiście z angielskimi pieniędzmi.

Marksistowscy historycy gospodarki, którzy w każdym przesileniu giełdowym chcieli widzieć kryzys nadprodukcji, wiązali katastrofę Argentyny z takim właśnie przesileniem w Niemczech, które swój szczyt osiągnęło w marcu 1890 roku. Nie miało ono jednak najmniejszego wpływu na katastrofę w Ameryce Południowej. Jeśli już, to odwrotnie - panika finansowa dotknęła Buenos Aires już jesienią 1889 roku i wiadomości o niej trafiły do Niemiec, gdzie zaczęto wyzbywać się argentyńskich papierów wartościowych, ale doprawdynie miało to większego znaczenia: w Niemczech po prostu musiało dojść do załamania po kolejnej fali spekulacji na giełdach niemieckich i windowaniu cen zmowami monopolowymi.

W Ameryce Południowej natomiast załamał się po Argentynie sąsiadujący z nią Urugwaj - też z zainwestowanymi tu angielskimi pieniędzmi. To, co się stało potem w Anglii, też nie było żadnym "kryzysem nadprodukcji" inie przypadkiem nazwano te wydarzenia "krachem Baring Brothers".

Nie tylko bank Baringów emitował argentyńskie i urugwajskie papiery wartościowe. Przez dwa lata, 1888 i 1889, sprzedano ich podobno w City za 30 mln funtów szterlingów; połowę tych emisji przypisywano Baringom. Inne dane mówią, że w samym roku 1888 bank Baringów emitował tych papierów za 28 mln funtów szterlingów. Nie wydaje mi się to prawdą - gdyby takie olbrzymie porcje gotówki przepompowano za ocean akurat w ostatnich dwóch latach przed katastrofą, po prostu nie doszłoby do niej...

Run na kasy wstrząsnął bankiem Baring Brothers. Zawiesili wypłaty wpierwszej połowie listopada 1890 roku. Jednakże spekulacja na giełdzie londyńskiej i windowanie cen doprowadziły do przesilenia w roku 1890 na długo przed listopadem! Produktów nie było wcale za dużo, tylko za dużo kosztowały i sprzedaż ich spadała. Kursy dlatego poleciały w dół już wcześniej i już wcześniej doszło do pierwszych bankructw. Wcześniej też Bank Anglii podniósł stopę dyskontową z 3 do 6%, czyli że kredyt stał się teraz w Anglii znacznie droższy - co tylko przyspieszyło lawinę bankructw.

Bank Baringów jednak nie zbankrutował. Nie mógł. Nie wolno było pozwolić, by upadł największy bank angielski. Bank Anglii, który dyskontował jego weksle, udzielił mu decydującej pomocy. Pomoc ta nadwerężyła poważnie zapasy złota w Banku Anglii; w owej pierwszej dekadzie listopada zmniejszyły się one w porównaniu ze stanem z kwietnia 1890 roku o blisko 4 mln funtów szterlingów!

Z kolei inne banki centralne Europy pospieszyły z pomocą najważniejszemu bankowi centralnemu świata. Bank Francji przekazał do Londynu złota za 3 mln funtów szterlingów, a Rosja wysłała go za 1.5 mln funtów. Co więcej, rosyjski minister finansów, który trzymał na rachunku bieżącym u Baringów depozyty w skali wielu milionów funtów (także w innych bankach angielskich), nie wycofał ich, nie domagał się ich zwrotu. Bank Anglii błyskawicznie zorganizował i stanął na czele konsorcjum banków, które udzieliło gwarancji zobowiązaniom Baring Brothers; tym samym zażegnano wybuch paniki, któraby zmiotła z rynku już nie jeden bank, a dziesiątki. Bank Baringów zostałuratowany i mógł prosperować przez dalsze sto lat. Rynek się uspokoił.

I to nie z powodu katastrofy Baringów zbankrutowało w Anglii w różnych branżach przez lata 1890-1893 ponad 30 tys. firm, wartych łącznie wedleich oficjalnych bilansów około 54 mln funtów szterlingów. Jak sądzę, przygniatająca ich część opierała się na "rozwodnionych" akcjach, za którymi nie stał majątek wart chociaż połowy tej sumy. Mamy na to prosty dowód: w roku 1888 założono spółek akcyjnych na skalę łącznego kapitału 354 mln funtów szterlingów,podczas gdy w roku 1893, po załamaniu interesów cwaniaków, hochsztaplerówi fantastów, tylko na skalę 97 mln funtów...

Te kilkadziesiąt milionów funtów szterlingów, które zainwestowano w rozwój Argentyny, nie wydają się sumą wielką w porównaniu z miliardami dzisiejszych elektronicznych obrotów na dzisiejszych "rynkach finansowych". Ale - to były prawdziwe pieniądze.

Czy je odzyskano?

Lord Palmerston w latach dwudziestych XIX wieku był przekonany, że zaleganieze spłatami długów upoważnia rząd brytyjski do interwencji dyplomatycznej. Takie interwencje w ciągu XIX wieku Anglia wielokrotnie podejmowała, sięgając po środki całkiem niedyplomatyczne - i nikt nie protestował, bo każde państwo potrzebowało pieniędzy z londyńskiej City. "Dyplomację kanonierek" uprawiały i Stany Zjednoczone. Ale City nie potrzebowała posyłać angielskich okrętów wojennych do Buenos Aires - Argentyna produkowała coraz więcej płodów rolnych i jej eksport od roku 1891 rósł nieprzerwanie; dowód, że Baring Brothersnie inwestowali głupio.

Argentyna awansowała w krótkim czasie do pozycji jednego z głównych eksporterów mięsa na świecie - w roku 1892 wyeksportowała mrożonej wołowiny za 12 tys. dolarów, by w roku 1914 wywieźć jej za 66.6 mln dolarów! Bydło Argentyny pasło się dla Baring Brothers; nigdy od czasu krachu - poza rokiem 1893 - nie miała już Argentyna ujemnego bilansu handlowego, nawet wartość papierowego jej piastra stopniowo rosła sama. W roku 1899 Argentyna wymieniła papierowe piastry na złote po kursie 44 za sto. Baring Brothers mogli czuć się rozgrzeszeni.

Rys. Julian Bohdanowicz