Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI
OBROŃCA SYRAKUZ
Wiedza i Życie nr 5/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 5/1999

Gdyby Syrakuzy nie opowiedziały się po stronie Kartaginy w drugiej wojnie punickiej, nie doszłoby do oblężenia tej greckiej kolonii przez armię rzymską i Archimedes nie miałby okazji, aby wsławić się podczas obrony miasta. Zapewne wtedy jego postać i wspaniałe odkrycia byłyby znane tylko historykom starożytności, a nie szerokiemu ogółowi, co przypadło w udziale wielu innym wielkim uczonym.

Stało się jednak inaczej. W 213 roku p.n.e. silna ekspedycja pod wodzą konsula Marcellusa rozpoczęła atak na Syrakuzy od lądu i morza. Ale jak pisał potem rzymski historyk Polibiusz: Okazuje się, że jeden mąż i jeden duch, jeżeli posiada odpowiednie uzdolnienia do jakiejś działalności, potrafi dokonać rzeczy wielkich i zdumiewających. Przynajmniej Rzymianie, posiadając tak znaczne siły bojowe na lądzie i morzu, pewni byli, że natychmiast opanowaliby miasto, gdyby usunięto jednego starca syrakuzańskiego; ponieważ jednak on był na miejscu, nie śmieli nawet pokusić się o to, w każdym razie nie na tej drodze, na której Archimedes mógł im stawiać opór.

Archimedes, znany już wtedy nie tylko jako wielki matematyk, ale także pomysłowy konstruktor, został poproszony przez władcę Syrakuz o organizację obrony miasta. Obmyślił więc przeróżne machiny wojenne. Były wśród nich katapulty miotające pociski na atakujące wojska i okręty rzymskie, machiny z wysuwanymi daleko poza mury ramionami, z których spuszczano na okręty wielkie głazy, specjalne urządzenia do niszczenia machin oblężniczych, z których zamierzano wysadzać atakujących na mury, a także specjalne uchwyty, "żelazne ręce", spuszczane z wysuwanych za mury machin obronnych, które mogły zaczepiać się o przód podpływającego okrętu i podnosić go do góry, zsypując do wody załogę.

W końcu, jak pisze Plutarch, Rzymianie byli tak przerażeni, że ...gdy tylko zobaczyli kawałek sznura lub drewna zwieszającego się z murów, natychmiast wykrzykiwali, że znowu się zaczyna, że znów Archimedes zamierza skierować na nich nową machinę, odwracali się i uciekali.

Według przekazów, Archimedesowi udawało się także podpalanie drewnianych rzymskich okrętów za pomocą promieni słonecznych skupianych przy użyciu płaskich zwierciadeł. Mało kto jednak wierzył w prawdziwość tej relacji.

Tymczasem na początku listopada 1973 roku grecki historyk Evanghelos Stamatis i zajmujący się wykorzystaniem energii słonecznej inżynier Ioannis Sakkas postanowili przeprowadzić eksperyment, który rzucił nowe światło na tę sprawę. Doszli oni do wniosku, że w ówczesnych warunkach niemożliwa była masowa produkcji dużych luster szklanych, pozostawało więc jedynie wykorzystanie bardzo wielu zwierciadeł, za jakie posłużyć mogły tarcze metalowe, używane wówczas do obrony przed nieprzyjacielem.

Sakkas sporządził z miedzi wypolerowane tarcze o wymiarach 1 na 1.5 m, jakie mógł nosić jeden żołnierz. Eksperyment przeprowadzono w bazie morskiej Skaramanga koło Aten. Na molo ustawiono 70 marynarzy trzymających tarcze. Sakkas polecił im skupić odbicie Słońca na jednym miejscu drewnianej łodzi, zakotwiczonej około 50 m od brzegu. Kiedy marynarzom udało się tak ustawić tarcze, aby wszystkie świetlne "zajączki" przypadły w tym samym miejscu, łódź zaczęła płonąć już po około 3 sekundach. Łatwo obliczyć, że łączny efekt luster był taki, jak od pojedynczego zwierciadła o powierzchni blisko
100 m2. Sakkas i Stamatis uważają, że ich eksperyment przesądził sprawę na korzyść Archimedesa, który rzeczywiście mógł w ten sposób atakować oblegające rzymskie okręty.

Po dwóch latach oblężenia Rzymianom udało się w końcu podstępem wedrzeć do miasta, a wtedy słynny uczony poniósł śmierć. Stało się to albo w końcu 212, albo na początku 211 roku p.n.e., stąd w biografiach Archimedesa można spotkać te dwie daty.

Różne są też wersje okoliczności, w jakich stracił on życie. Sam Plutarch podał ich trzy, a później dodawano jeszcze różne szczegóły. Według jednej z nich, kiedy żołnierze rzymscy rzucili się do plądrowania zdobytego miasta, Marcellus polecił przyprowadzić do siebie Archimedesa. On jednak, gdy przyszedł do niego żołnierz z tym rozkazem, był pochłonięty rozwiązywaniem jakiegoś skomplikowanego zagadnienia matematycznego i odmówił udania się do zwycięskiego wodza, zanim nie skończy dowodu; wtedy rozwścieczony żołnierz przebił go mieczem.

Według drugiej wersji, gdy plądrujący domy żołnierz zbliżył się do niego z wyciągniętym mieczem, Archimedes zajęty kreśleniem na piasku figur geometrycznych krzyknął doń: Nie ruszaj moich kół!, na co żołnierz zamordował go. Opowiadano też, że Archimedes udawał się na spotkanie z Marcellusem, niosąc przyrządy i zegary, ale został zgładzony po drodze przez żołnierzy, którzy sądzili, że dźwiga złoto.

Na nagrobku Archimedesa wyryto, zgodnie z jego testamentem, rysunek walca opisanego na kuli oraz napis, że stosunek objętości tych brył wynosi 3:2, co Archimedes uważał za swoje największe osiągnięcie. Przeszło 150 lat później nagrobek ten, znacznie już zarośnięty krzakami, oglądał jeszcze Cyceron, ale potem ślad po nim zaginął.

Archimedes urodził się oko ło 287 roku p.n.e. Oparte jest to na stwierdzeniu, żewchwiliśmiercimiałliczyć 75 lat. Był podobno przeważnie całkowicie pochłonięty rozważaniami matematycznymi i bardzo roztargniony, tak że zaniedbywał się zupełnie, a kiedy go czasem prowadzono do kąpieli, kreślił figury geometryczne w popiele ogniska albo na własnej skórze posmarowanej oliwą.

Ciekawe, że o życiu Archimedesa mamy poza tym bardzo niewiele szczegółów, w zasadzie tylko to, co sam podawał we wstępach do swych dzieł. Jego ojcem był astronom Fejdiasz. Archimedes studiował w ówczesnym centrum nauki, Aleksandrii, a po powrocie do rodzinnych Syrakuz utrzymywał bliskie kontakty z uczonymi aleksandryjskimi. Król Syrakuz Hieron był jego przyjacielem, a przypuszczalnie nawet krewnym. To właśnie on poprosił uczonego o sprawdzenie, czy złotnik, który wykonał z powierzonego złota koronę, nie oszukał go, zastępując część złota srebrem. Archimedes znalazł rozwiązanie, siedząc akurat w kąpieli, z której wyskoczył i biegł nago ulicami Syrakuz, wołając Eureka! - znalazłem. To greckie słowo zrobiło niezwykłą karierę.