Twoja wyszukiwarka

DOROTA WROŃSKA
SKARB ZA PŁOTEM
Wiedza i Życie nr 6/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1999

FASOLA W BABCINYM OGRÓDKU I STARA GRUSZA PRZY DRODZE TO BEZCENNE SKARBY, O KTÓRE TROSZCZĄ SIĘ MIĘDZYNARODOWE ORGANIZACJE. WYDAJNOŚĆ NIE JEST JUŻ NAJBARDZIEJ POŻĄDANĄ CECHĄ ROŚLIN UPRAWNYCH. ODPORNOŚĆ NA CHOROBY I KAPRYSY POGODY MOGĄ DAĆ IM STARE ODMIANY. ALE TYCH JEST CORAZ MNIEJ.

Fot. Wieslaw Podyma

Szybko rozrastająca się populacja roślin lub zwierząt z czasem wyczerpuje zasoby, którymi się żywi i częściowo lub całkowicie ginie. Ekolodzy mówią wtedy o przekroczeniu pojemności środowiska. Człowiek, w odróżnieniu od innych gatunków, potrafi tę barierę usuwać na jakiś czas. Stałe doskonalenie technik rolniczych pozwala żyć na tej samej przestrzeni coraz większej liczbie ludzi. Na początku XX wieku populacja ludzka liczyła 1.6 mld, u jego schyłku zbliża się do 6 mld i ciągle rośnie. Wyżywienie tak wielkiej populacji jest teoretycznie możliwe, jednak wymaga stałego doskonalenia roślin uprawnych.

Rolnictwo większości krajów europejskich, USA i Kanady produkuje nadmiar żywności dzięki bardzo płodnym odmianom. Te jednak wymagają intensywnego nawożenia i chemicznej ochrony przed szkodnikami i chorobami, co sprawia, że ich uprawa jest za droga dla ubogich rolników Trzeciego Świata, którzy większość zebranych plonów przeznaczają na własny użytek. W ten sposób gospodaruje 100 mln ludzi w Ameryce Łacińskiej, 300 mln w Afryce i miliard mieszkańców Azji. Stanowią oni ponad połowę rolników świata, a produkują zaledwie 15--20% żywności.

Mechanizacja jest możliwa, gdy wszystkie wysiane lub wysadzone rośliny na polu mają te same wymagania, jednakowy pokrój, czas dojrzewania. Jednak z takim ujednoliceniem wiąże się poważne niebezpieczeństwo. Uprawa, będąca ogromną populacją osobników bardzo do siebie podobnych, może ulec całkowitej zagładzie, gdy pojawi się czynnik, na który jest wrażliwa. Istnieją dramatyczne przykłady tego zjawiska.

W 1972 roku w Związku Radzieckim wymarzło 15 mln hektarów pszenicy ozimej odmiany "Bezostaja", którą sprowadzono na Ukrainę z cieplejszych regionów. Dawała dobre plony przez wiele lat, aż chłodniejszy rok przyniósł katastrofę. W 1979 roku grzybowa choroba zniszczyła 40% upraw trzciny cukrowej na Kubie- całą nieodporną na tę chorobę odmianę.

Poszukiwanie cennych odmian w terenie

Fot. Wiesław Podyma

W hodowli roślin uprawnych potrzebne są nowe kierunki - wydajność nie jest już jedyną pożądaną cechą. Koszty uprawy płodnej odmiany, ale wymagającej chemicznej ochrony, są zbyt wysokie. Zatrute chemikaliami środowisko to także cena, jaką płacimy za nowoczesne rolnictwo. Przed hodowcami pojawił się nowy cel - odmiany odporne na szkodniki, choroby i złą pogodę. Źródłem nowych cech są dla nich najczęściej "nierasowe" populacje danej rośliny tradycyjnie uprawiane lub jej dzicy przodkowie i krewni. Tych jednak gwałtownie ubywa, gdyż ulepszenie i ujednolicenie odmian spowodowało jednocześnie tzw. erozję genetyczną.

Rolnicy nie przeznaczają już na siew części własnego zbioru, lecz kupują rasowe odmiany. Giną więc lokalne populacje roślin, a wraz z nimi znikają ich specyficzne cechy i przystosowania, które można by wykorzystać do dalszego udoskonalania odmian hodowlanych. W ten sposób z 10 tys. odmian pszenicy, które występowały w Chinach w 1949 roku, do lat siedemdziesiątych dotrwało tylko tysiąc. Organizacja Narodów Zjednoczonych do Spraw Rolnictwa i Żywienia (FAO) uznała, że erozja genetyczna zagraża bezpieczeństwu ludzkości.

NOWA WARTOŚĆ W PRZYRODZIE

Postęp w genetyce sprawił, że różnorodność informacji zapisanych w genach organizmów żywych nabrała wartości użytkowej. Powstało pojęcie zasobów genowych, które w przypadku roślin uprawnych oznacza sumę wszystkich genetycznych kombinacji, wytworzonych w procesie naturalnej lub sztucznej selekcji. Są to zatem wszystkie gatunki, odmiany i formy roślin uprawnych oraz ich przodków i krewnych.

To bogactwo nie jest rozmieszczone równomiernie. W regionie, w którym dokonało się udomowienie rośliny, można znaleźć jej przodków i krewnych, a także wiele typów prymitywnych form uprawnych. Obszar ten stanowi pierwotny ośrodek różnorodności gatunku. Ośrodki wtórne powstają poza ojczyzną rośliny, tam gdzie dzięki wielowiekowej hodowli oraz adaptacji do nowych warunków gatunek zyskał dużą liczbę odmian i miejscowych typów. Na przykład Afryka jest wtórnym ośrodkiem różnorodności banana, który przywędrował tam z Malezji przez Madagaskar.

Obecnie w 2/3 krajów podstawą żywienia są gatunki udomowione gdzie indziej. Ziemniak, jego krewny pomidor i kukurydza to przybysze z Nowego Świata. Podstawowy zestaw warzyw w naszej kuchni ma śródziemnomorskie pochodzenie- dlatego nazywamy go włoszczyzną. Podobnie jest w innych częściach świata. Maniok rodem z Ameryki Południowej jest w Afryce podstawą żywienia dla 200 mln ludzi. Natomiast afrykańskie sorgo zapewnia 13% wyżywienia w Azji oraz 8% w Ameryce Łacińskiej. W rezultacie pierwotne ośrodki różnorodności ważnych roślin uprawnych, zawierające cenny materiał genetyczny, znajdują się z reguły z dala od miejsc, w których potrzebne są nowe odmiany.

Dostęp do zasobów genowych zaczął być problemem, w szczególności od czasu podpisania w 1992 roku w Rio de Janeiro Konwencji o Ochronie Różnorodności Biologicznej. Zapewnia ona państwom suwerenne prawo do dysponowania własnymi zasobami genowymi. Wykorzystanie roślin na potrzeby hodowli zobowiązuje do dzielenia się zyskami oraz wynikami badań z krajem, który je udostępnił. Mimo tych ustaleń większość krajów europejskich dzieli się swoimi zasobami genowymi, nie żądając nic w zamian. Najprawdopodobniej będzie wśród nich także Polska. Powód jest prosty, znacznie więcej materiałów sprowadzamy niż udostępniamy.

W POLSCE

Dzikich przodków i krewnych roślin uprawnych mamy niewielu. Występuje u nas Lactuca seriola, przodek sałaty, oraz kilka gatunków z rodzaju Prunus- dzikich krewnych domowej śliwy. Natomiast rodzimego pochodzenia są głównie rośliny pastewne.

Jeśli chodzi o gatunki uprawne, Europa Środkowa i Wschodnia została dotknięta bardzo dotkliwie przez erozję genetyczną ze względu na przeprowadzoną przez reżim komunistyczny kolektywizację. Polska obroniła się przed nią, ponieważ zachowała w tym czasie rozdrobnioną strukturę rolnictwa.

Szczególnie bogate w cenne formy roślin uprawnych są Beskidy, Tatry i Pogórze oraz niektóre tereny na Podlasiu i w Kotlinie Sandomierskiej. Na tych obszarach warunki bytowania roślin są z reguły trudne, a pofałdowanie terenu utrudnia mechanizację. Dlatego miejscowe odmiany, dobrze przystosowane do tamtejszych warunków i zapewniające niski, lecz stabilny plon, aż do naszych czasów wygrywały konkurencję z nowoczesnymi odmianami. Można tam jeszcze spotkać uprawy roślin niemal już zapomnianych: lnicznika siewnego, rzodkwi oleistej, prosa oraz bardzo starego warzywa - brukwi.

Ostoją starych odmian warzyw są także okolice Hajnówki. Niemal w każdym przydomowym ogródku można tam spotkać miejscowe formy marchwi, pietruszki, buraka ćwikłowego, cebuli kartoflanki, szalotki, fasoli, pomidorów, gorczycy, kopru i dyni. Okolice Lubartowa, Szczebrzeszyna i Frampola w Lubelskiem słyną z uprawy tamtejszych odmian cebuli: "Lubartowskiej" i "Szczebrzeszyńskiej". W okolicach Nowego Dworu i Elbląga uprawia się do dziś wiele odmian warzyw przywiezionych tu przez przesiedleńców ze wschodu.

Odmiany owsa (a) i jęczmienia (b) z kolekcji IHAR w Radzikowie

Fot. Bartłomiej Zaranek

Cenne są również stare sady. Na Śląsku i w dawnym woj. wrocławskim przy drogach można znaleźć drzewa owocowe liczące ponad sto lat. Są to ginące dziś resztki odmian uprawianych wówczas w całej Europie. Tylko specjaliści po wnikliwych badaniach mogą nazwać je prawidłowo: Grafsztynek, Sztetyna, Ribston, Cesarz Wilhelm. Miejscowi ludzie nazywają je po swojemu: Augustynka, Talerzyk, Koraliki, Zajęcze Zęby. We wschodniej części kraju licznie występują typy drzew, które niegdyś przywieziono do nas z Rosji. Wyjątkowo odporne na mróz, są niezwykle cenne.

Niestety, obfitość starych odmian i lokalnych typów roślin użytkowych w tych regionach zanika. Obecnie jest ich ponad dziesięć razy mniej niż przed dwudziestu laty. W Polsce także dokłada się starań, by różnorodność tę zachować.

POLSKI BANK GENÓW

Banki genów zajmują się zbieraniem, opisywaniem i udostępnianiem hodowcom interesujących pod względem genetycznym materiałów roślinnych i zwierzęcych. Roślinne "banki genów" są starsze niżby się mogło wydawać. Przedtem nazywały się po prostu kolekcjami roślin uprawnych. W Polsce pierwsze prace tego typu zapoczątkowano już w latach dwudziestych. Obecnie programem ochrony objęte są wszystkie występujące w naszym kraju rośliny użytkowe oraz ich dzicy krewni. Prace te prowadzone są przez Instytut Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Radzikowie oraz kilkanaście współpracujących z nim instytucji. Zachowanie istniejącej różnorodności nie jest zadaniem łatwym. Wprawdzie hodowcy przekazują do banku genów każdą starą odmianę skreślaną z oficjalnego rejestru, lecz olbrzymia część cennych materiałów to rośliny wyhodowane metodą domową, nigdzie nie opisane ani nie posiadające oficjalnej nazwy.

Aby dotrzeć do tej ukrytej różnorodności, pracownicy banku genów przeczesują badany teren, chodząc od gospodarstwa do gospodarstwa. Pytają, oglądają, a gdy mają szczęście, dostają garść nasion. Następnie badają i opisują zebrane próby. Sprawdzają, czy nie należą one do znanej już odmiany oraz jakie są ich właściwości.

Cenne zdobycze należy zachować jak najdłużej. Nasiona po wysuszeniu przechowywane są w chłodni. Obniżenie wilgotności o 1% lub temperatury o 5°C dwukrotnie przedłuża im życie. Gatunki dobrze znoszące silne wysuszenie i niską temperaturę, na przykład jęczmień lub pszenicę, można przechowywać w chłodni nawet sto lat. Delikatniejsze rośliny wymagają więcej starań. Znacznie szybciej tracą żywotność, trzeba je więc regularnie badać, a zagrożone próbki wysiewać dla odświeżenia zapasu nasion. Jednak metoda ta łączy się z ryzykiem utraty oryginalnych cech, gdyż próbka odradza się z małej liczby osobników. To samo grozi, jeśli rośliny przypadkowo skrzyżują się z uprawianą w sąsiedztwie odmianą.

Przechowywanie nasion w ciekłym azocie eliminuje ryzyko związane z wysiewaniem nasion. W Polsce technika ta ma być początkowo stosowana do przechowywania bardzo małych próbek nasion źle znoszących suszenie oraz tkanek roślin rozmnażanych wegetatywnie. Wegetatywnie, czyli z całych fragmentów rośliny, rozmnaża się głównie drzewa i krzewy owocowe. Te rośliny chronione są w specjalnych sadach i na plantacjach. Odrębny problem stanowią ziemniaki, które są przechowywane jako kultury tkankowe w klimatyzowanych pomieszczeniach.

Polski Bank Genów przechowuje w chłodniach, na plantacjach i w postaci kultur tkankowych ponad 64 tys. prób roślin. To imponująca liczba, ale żeby sprostać obowiązującym nas zaleceniom FAO, zasoby genowe trzeba jeszcze aktywnie chronić - czyli tworzyć gospodarstwa, których miejscowe odmiany będą uprawiane w tradycyjny sposób.

Dlatego nie lekceważmy plonów pól i przydomowych ogródków. Nawet za rozpadającym się ze starości płotem może kryć się skarb.

Mgr DOROTA WROŃSKA jest absolwentką Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. Pracowała w IHAR.