Twoja wyszukiwarka

JERZY KOWALSKI-GLIKMAN
HEIDEGGER I FILOZOFIA WSPÓŁCZESNA SKARBY FIZYKI TRZECIA KULTURA
Wiedza i Życie nr 6/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 6/1999

SKARBY FIZYKI

Pod redakcją Timothy Ferrisa. Przełożył Janusz Błaszczyk.
Wydawnictwo Amber, Warszawa 1999.

Skarby fizyki to wybór kilkunastu esejów, popularnych wykładów i artykułów napisanych w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat przez najwybitniejszych fizyków naszego wieku: od Piotra Curie i Alberta Einsteina aż po Rogera Penrose'a i Stephena Hawkinga. Byłaby to pozycja naprawdę godna polecenia, gdyby nie kilka irytujących niedociągnięć, za które odpowiedzialni są w równym stopniu i amerykański redaktor, i polski wydawca.

Książka poprzedzona jest nie podpisanym wstępem, jak wnoszę, autorstwa Cliftona Fadimana. Nie bardzo rozumiem, o co w tym krótkim tekście chodzi, ma on się jednak nijak do następujących po nim esejów. Zapomnijmy jednak o wstępie; w końcu treścią książki są teksty napisane przez grono wybitnych myślicieli. Nie ulega wątpliwości, że każdy z nich osobno jest szalenie interesujący, cóż z tego, jeśli nie widać żadnej logiki w ich wyborze, nie są ze sobą one ze sobą w żaden sposób powiązane. Niektóre eseje napisane zostały kilkadziesiąt lat temu, inne kilka; obrazują one więc fizykę z zupełnie innych perspektyw. Jeśli zadaniem redaktora nie jest wprowadzenie czytelnika w okoliczności powstania tekstu, to za co w końcu bierze pieniądze?

Do tego chaosu przyczyniła się również redakcja polskiego wydania. W spisie treści nie ma wymienionych autorów, a założę się, że dla wielu czytelników znacznie ważniejsze jest, że tekst napisał Albert Einstein, niż że jego tytuł brzmi E=mc2. Poza tym czytelnikowi należy się chyba informacja, że wiele z zamieszczonych tekstów to fragmenty obszerniejszych dzieł wydanych w języku polskim.

Podsumowując. Z czystym sumieniem polecić mogę Skarby fizyki tylko osobom, które fizyką naprawdę się pasjonują. Wszystkim innym proponuję zaoszczędzenie 22 zł 80 gr na jakąś lepszą pozycję, na przykład wydane również przez "Ambera" Życie wszechświata Lee Smolina.

HEIDEGGER I FILOZOFIA WSPÓŁCZESNA

Krzysztof Michalski.
Wydanie drugie rozszerzone. Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1998.

Martin Heidegger był bez wątpienia jednym z najbardziej wpływowych myślicieli XX wieku. Jego dzieło odcisnęło głębokie piętno nie tylko na filozofii, jego macierzystej dziedziny badań, miało ono wpływ na niemalże wszystkie współczesne pola dociekań intelektualnych: od fizyki i psychiatrii aż po teologię i badania literackie. Z czego wynika to oddziaływanie myśli człowieka, który poza krótkim okresem na początku lat dwudziestych nie opuszczał niewielkiego południowoniemieckiego miasta Freiburg i który poświęcił całe swoje życie próbie odpowiedzi na naiwne zdawałoby się pytanie: co to znaczy "być"?

Krzysztof Michalski stara się odpowiedzieć na to pytanie, śledząc roz wój myśli Heideggera, jego przełamywanie kolejnych kręgów tradycji filozoficznej. Gdzieś w połowie książki znaleźć można odpowiedź, myśl, dla której warta jest ona gruntownego przestudiowania: Istotą ludzkiej egzystencji według Heideggera nie jest świadomość, lecz swoista otwartość człowieka na świat, otwartość, która jest niezależnym od niego zaangażowaniem. Świat [...] obchodzi człowieka, jest jego sprawą, bo człowiek to byt, któremu chodzi o własne bycie. Dlatego człowiek może być poruszony przez rzeczy, dlatego zresztą może być ich świadom.

Książka Michalskiego jest analizą myśli Heideggera napisaną w sposób dostępny dla czytelnika nie posiadającego wielkiej erudycji filozoficznej. Z tego względu jest to w moim przekonaniu lektura obowiązkowa dla każdego, kto nie ma (tak jak ja) odwagi rzucić się na głęboką wodę i studiować oryginalnych dzieł tego wielkiego filozofa.

MÓZG - TAJEMNICZY KOSMOS

Ernst Pöppel, Anna-Lydia Edingshaus. Przełożyła Maria Skalska.
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1998.

Książkę Pöppela i Edingshaus łączy z książką Michalskiego jakaś tajemnicza nić. Z jednej strony, trudno o pozycje bardziej odmienne: Mózg - tajemniczy kosmos traktuje o biologii i neurologii, zaś Heidegger... o najgłębszych problemach współczesnej filozofii. Kiedy je jednak czytałem, miałem wrażenie, że odsłaniają one dwie strony tego samego medalu. Czyż można bowiem mówić o bycie, nie zastanawiając się, jaki jest nasz mechanizm postrzegania świata, tego na zewnątrz i tego wewnątrz.

Jeśli zastanawiam się, czym jest leżąca przede mną książka, to czyż mogę uniknąć refleksji nad tym, jak to jest, że odbieram nieregularne czarne linie na białym tle jako wyraz myśli, którą rozumiem; dlaczego poczucia szczęścia mogę doznać, jeśli ktoś wsadzi mi elektrodę w odpowiednie miejsce w mózgu i przepuszczać będzie przez nią niewielki prąd elektryczny? Do jakiego stopnia mój sposób przeżywania świata zdeterminowany jest tym, że widzę go - jak twierdzą autorzy Mózgu - jakby na taśmie filmowej, której klatka - obraz zarejestrowany przez mózg - odpowiada czasowi kilkunastu milisekund?

W przeciwieństwie do wielu książek poświęconych popularyzacji nauk przyrodniczych, autorzy Mózgu nie ograniczają się do podawania suchych faktów, wręcz przeciwnie, starają się, aby fakty te służyły za punkt wyjścia do głębszej refleksji na temat człowieka i ograniczeń narzuconych naszej wizji świata przez strukturę naszego umysłu. Jeśli więc prawdą jest, że - jak starają się przekonać nas autorzy - kartezjański podział na ciało i duszę nie jest prawdziwy, to i Mózg, i Heidegger traktują w istocie o tym samym i czytając jedną z tych książek, nie można pominąć
drugiej.

TRZECIA KULTURA

Pod redakcją Johna Brockmana.
Wydawnictwo CiS, Warszawa 1996.

JAK TO JEST? NAUKOWY PRZEWODNIK PO WSZECHŚWIECIE

Pod redakcją Johna Brockmana i Katinki Matson.
Wydawnictwo CiS, Warszawa 1997.

Te dwie książki ukazały się już jakiś czas temu. Są to jednak pozycje na tyle ważne, że uważam, iż powinny zostać zarekomendowane czytelnikom "WiŻ", szczególnie że ich pojawienie się na rynku księgarskim zostało niemal niezauważone.

Żyjemy na progu trze ciego tysiąclecia, u końca wieku, który, jeśli chodzi o dokonania naukowe, nie miał sobie równego w historii ludzkości. Żyjemy również w czasach, kiedy społeczeństwo jako całość, a w szczególności większość elit intelektualnych, nie jest świadome dokonującego się wielkiego przełomu myślowego i światopoglądowego. Kultura stworzona przez artystów, nauki humanistyczne i społeczne, uzurpująca sobie prawo do miana KULTURY, popada w manieryzm, mówi często sama do siebie bełkotliwym i hermetycznym żargonem, polegającym głównie na pisaniu komentarzy do komentarzy czy też krytycznej analizy krytyki. Za plecami nielicznych wybitnych myślicieli ustawiają się rzędy epigonów, toczących między sobą spory dotyczące głównie swoich własnych poglądów. Za cnotę uznaje się odejście od empirii, relatywizm polegający na rzekomym równouprawnieniu wszelkich prawdziwych bądź nieprawdziwych poglądów, graniczącą z pogardą obojętność na rodzącą się, rewolucyjną przemianę w rozumieniu świata materialnego i więzów nas - istot świadomych - z nim łączących. Kultura humanistyczna zamyka się w sobie, tworzy mur otaczający filozofów, pisarzy, krytyków literackich, politologów uważających się nie tylko za elitę intelektualną, ale wręcz za intelektualistów z definicji. W przeciwieństwie do człowieka Oświecenia współczesny intelektualista może bez zażenowania powiedzieć, że matematyka jest nauką o dodawaniu i mnożeniu, że nie ma pojęcia, co to jest teoria względności i mechanika kwantowa, że nie wie tak naprawdę, na czym polega dobór naturalny i że jeśli chodzi o Darwina, to słyszał jedynie, że człowiek pochodzi od małpy.

Ten stan rzeczy zobrazowany został po raz pierwszy pod koniec lat pięćdziesiątych przez C.P. Snowa w jego książce The Two Cultures, w której autor przeciwstawia humanistów uczonym zajmującym się naukami przyrodniczymi. W drugim wydaniu tej książki, które ukazało się w roku 1963, Snow prorokuje powstanie "trzeciej kultury". Miała być ona pomostem nad przepaścią dzielącą nauki społeczne i przyrodnicze. Choć wizja Snowa nie została dotychczas zrealizowana, choć humaniści nadal - a być może w jeszcze większym stopniu - nie mogą porozumieć się z przedstawicielami nauk ścisłych, trzecia kultura powstaje na naszych oczach. Nazwiska naukowców związanych z tym nurtem, Lee Smolina, Stuarta Kauffmana, Lynn Margulis, Richarda Dawkinsa, Stephena Jay Goulda, Marvina Minsky'ego czy Murray Gell-Manna, stały się znane nie tylko w wąskich środowiskach uniwersyteckich; ich książki trafiły do szerokiego kręgu odbiorców po obu stronach Atlantyku.

Pierwsza z recenzowanych książek jest owocem kilkudziesięciu rozmów przeprowadzonych przez Johna Brockmana z uczonymi będącymi wiodącymi przedstawicielami "trzeciej kultury", druga jest zbiorem napisanych przez nich na prośbę Brockmana krótkich, kilkustronicowych esejów. Pytania, nad którymi zastawiają się i na które próbują odpowiedzieć autorzy, dotyczą najbardziej fundamentalnych problemów stawianych sobie przez człowieka od zarania dziejów: jak powstało życie na Ziemi i jaki był jego rozwój?; czym jest świadomość i czy można stworzyć sztuczne układy myślące?; jak powstał Wszechświat i co było wcześniej?; dlaczego w przyrodzie z układów prostych powstały i powstają układy złożone?

Przez wieki pytania takie stanowiły domenę spekulacji filozofów. Ludzie "trzeciej kultury" nie starają się zazwyczaj formułować ostatecznych rozwiązań, zastanawiają się natomiast, jakie pytania człowiek może zadać światu, tak by móc uzyskać odpowiedź. Nie ma więc w książkach tych dyskursu na temat "co mi się wydaje", ale precyzyjnie sformułowane problemy i - przynajmniej w zasadzie - weryfikowalne hipotezy.

Każda wypowiedź składająca się na Trzecią kulturę zakończona jest opiniami, będącymi często bardzo ostrą polemiką z poglądami autora. Polemiki te sprawiają, że w przeciwieństwie do wielu książek popularnonaukowych, których autorzy przedstawiają swoje prywatne poglądy i nie do końca zweryfikowane hipotezy jako niemalże prawdy objawione (celuje w tym szczególnie Stephen Hawking), w przypadku Trzeciej kultury i Jak to jest? ma się poczucie obcowania ze swobodną wymianą myśli i argumentów cechujących prawdziwą naukę. Z wypowiedziami prezentowanymi w książce można się zgadzać lub nie, ale czytelnik ma możliwość wyrobienia sobie własnego zdania, nie będąc wprowadzany w błąd co do miejsca, gdzie kończą się fakty, a zaczynają spekulacje.

Muszę powiedzieć, że obie te książki były jednymi z najważniejszych lektur, jakie udało mi się przeczytać w ciągu ostatnich kilku lat. Wydaje mi się, że należy je szczególnie polecić humanistom, najwyższy bowiem czas, by stali się oni świadomi rewolucji, która na naszych oczach wywraca do góry nogami tradycyjny mechanistyczny światopogląd naukowy - mający swoje korzenie w zupełnie zdezaktualizowanej wizji świata stworzonej przez Kopernika, Galileusza, Newtona i ich następców z górą dwieście lat temu - by zdali sobie sprawę, że nauki przyrodnicze naprawdę mają coś ważnego i odkrywczego do powiedzenia w fundamentalnych kwestiach dotyczących Wszechświata, człowieka i świadomości.