Twoja wyszukiwarka

MICHAŁ RÓŻYCZKA
NA GRZYBKI...
Wiedza i Życie nr 7/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1999

Radioastronomowie z Dominion Radio Astrophysical Observatory w Kanadzie, którzy prowadzą systematyczny przegląd nieba na falach emitowanych przez wodór międzygwiazdowy, zaobserwowali chmurę materii w kształcie grzyba.

Przypomnijmy, że Słońce jest jedną ze 100 mld gwiazd składających się na olbrzymi obiekt o bardzo skomplikowanej budowie, który nazywamy Galaktyką. Większość gwiazd Galaktyki jest zgrupowana w dość płaskim dysku (przekrój tego dysku oglądamy na sklepieniu nieba pod postacią Drogi Mlecznej). Między gwiazdami znajdują się rzadkie obłoki materii rozproszonej, których głównym składnikiem jest wodór. Gęstość materii rozproszonej osiąga maksimum w płaszczyźnie dysku (na niebie - w środku pasa Drogi Mlecznej) i szybko spada w miarę oddalania się od tej płaszczyzny.

Fot. Jayanne English, wg danych Canadian Galactic Plane Survey

Tam, gdzie materii rozproszonej jest dużo, nieustannie powstają nowe gwiazdy. Te z nich, które mają masy wielokrotnie większe od masy Słońca, odprowadzają do ośrodka międzygwiazdowego olbrzymie ilości energii pod postacią wiatrów gwiazdowych i wysokoenergetycznego promieniowania ultrafioletowego. Ani materia wyrzucana z gwiazdy, ani podgrzane przez promieniowanie obłoki międzygwiazdowe nie mogą rozprzestrzeniać się swobodnie, ponieważ napotykają opór chłodnej materii rozproszonej. Ze względu na gradację gęstości rozprzestrzenianie w kierunku równoległym do płaszczyzny dysku jest hamowane znacznie bardziej skutecznie niż rozprzestrzenianie w kierunku do niej prostopadłym. Struktury międzygwiazdowe rozwijające się wokół młodych gwiazd są więc zwykle wydłużone w kierunku prostopadłym do płaszczyzny dysku, a w skrajnych przypadkach przypominają wystające z dysku kominy.

Teoria przewidywała, że gdy rosnący "komin" dotrze do górnej granicy obszaru zajętego przez materię rozproszoną, odprowadzana nim materia "rozleje się" na boki, tworząc obłok o kształcie grzyba. Pięknym potwierdzeniem tych przewidywań jest zamieszczone obok zdjęcie, na którym widać pierwszy "grzyb", jaki udało się zaobserwować w naszej Galaktyce. Ta dziwaczna chmura znajduje się w odległości 12 tys. lat świetlnych od Słońca i wyrasta z dysku galaktycznego na wysokość 1100 lat świetlnych.

Zgodnie z teorią, materia znajdująca się w "kapeluszu" ma niewielką szansę na powrót do dysku. Jest to dla nas o tyle istotne, że w jej skład oprócz wodoru wchodzą wytwarzane w gwiazdach pierwiastki niezbędne do rozwoju życia. Obserwacje radioastronomów kanadyjskich wskazują, że znaczna ich ilość ulatnia się z Galaktyki.