Twoja wyszukiwarka

EDWIN BENDYK
WIELKI SKOK
Wiedza i Życie nr 7/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1999

Człowiek w białym skafandrze nieporadnie zstępuje po stopniach metalowej drabinki. Jeszcze jeden krok i dotyka twardego gruntu. Odwraca się i mówi do setek milionów ludzi obserwujących go napięciem na ekranach telewizorów: dla człowieka to mały krok, wielki skok dla ludzkości. 20 lipca mija 30 lat od tego wydarzenia.

Kosmos zawsze fascynował człowieka. Bezkresna przestrzeń, obserwowana zwłaszcza nocą, wywołuje niepokój i zachęca do stawiania najróżniejszych pytań - jest inspiracją dla poetów, filozofów i uczonych. Rozwój techniki pozwolił na pytania coraz bardziej śmiałe: a może by tak oderwać się od Ziemi i zobaczyć kosmos z bliska? Któż nie czytał Wokół Księżyca Juliusza Verne'a?

Minęło jeszcze wiele lat, zanim człowiek rzeczywiście ruszył na jego podbój. Motywy tych działań niewiele miały wspólnego z poezją i romantycznymi wizjami. Były elementem zimnowojennego wyścigu, jednym z frontów, na którym toczyła się walka o dominację we współczesnym świecie.

Liderem obozu gromadzącego kraje Zachodu były Stany Zjednoczone. Amerykanie zakończyli II wojnę światową w przekonaniu o wyższości "American way of life", wyrażającej się w wierze, że polityczny i gospodarczy system Stanów Zjednoczonych jest najlepszy, a amerykańska nauka i technika gwarantują bezpieczeństwo i pokój.

Przekonania tego nie zamąciły nawet niepokojące fakty - wyprodukowanie przez Związek Radziecki najpierw własnej bomby atomowej, a następnie wodorowej. Sama bomba bowiem nie wystarczy - potrzebna jest jeszcze metoda jej transportu nad wyznaczony cel. Na początku lat pięćdziesiątych tylko Amerykanie dysponowali odpowiednimi samolotami.

UTRACONY PRESTIŻ

Pierwszy wielki szok Amerykanie przeżyli w 1957 roku. Oto Rosjanie wystrzelili jako pierwsi rakietę ze sztucznym satelitą Ziemi, słynnym Sputnikiem. Szok nie polegał jednak na tym, że Rosjanie pierwsi "zdobędą" kosmos. Sputnik był spektakularnym dowodem, że Związek Radziecki dysponuje skuteczną technologią umożliwiającą przenoszenie głowic nuklearnych w dowolne miejsce na globie.

Oczywiście, wystrzelenie Sputnika było nie tylko komunikatem dla Pentagonu. W wyborze kosmosu jako miejsca technologicznych zmagań krył się jeszcze inny zamysł. W latach pięćdziesiątych nie mniej istotnym niż siła czynnikiem w uprawianiu polityki był narodowy prestiż. Kończyła się właśnie epoka kolonialna, powstawały dziesiątki nowych państw szukających drogi politycznego i ekonomicznego rozwoju. Wówczas jeszcze hasła komunizmu nie były skompromitowane, a pierwszeństwo Związku Radzieckiego w kosmosie jasno dowodziło wyższości planowej gospodarki socjalistycznej nad "kapitalistycznym chaosem". W 1959 roku socjalistyczną drogę rozwoju wybrała Kuba. Linia frontu między politycznymi systemami przesunęła się niebezpiecznie blisko Stanów Zjednoczonych.

Eksperymenty naukowe podczas misji Apollo 11 (pomiary sejsmologiczne)

Sputnikowy szok przyspieszył amerykańskie prace nad rakietami balistycznymi (projekt Minuteman) oraz nad załogowymi lotami kosmicznymi (projekt Merkury). Pierwszym człowiekiem w kosmosie miał być Amerykanin. Opracowano również pierwsze nieśmiałe plany lotu na Księżyc, a wojskowi już szykowali się do budowy księżycowej bazy.

W amerykańskich wyborach prezydenckich w 1960 roku nieznaczną przewagą głosów zwyciężył John F. Kennedy. Nie interesował się w sposób szczególny ani kosmosem, ani projektem załogowego lotu na Księżyc. Koszty były zbyt wielkie, by rozsądny polityk w zwykłych warunkach mógł forsować tak ekstrawagancką decyzję. Tyle tylko, że szybko okazało się, jak bardzo warunki są niezwykłe.

JURIJ GAGARIN

12 kwietnia 1961 roku pierwszy człowiek poleciał w kosmos. Był nim Rosjanin, Jurij Gagarin. W dniach od 15 do 19 kwietnia miała miejsce wspierana przez Stany Zjednoczone inwazja w Zatoce Świń na Kubie. Zakończyła się całkowitym fiaskiem. Stany Zjednoczone praktycznie w ciągu kilku dni straciły prestiż. Nie pomógł nawet 5 maja pierwszy lot amerykańskiego astronauty, Alana Sheparda. Co więcej - trwający zaledwie kilka minut lot Sheparda pokazywał, jak bardzo Rosjanie wysunęli się naprzód w mocarstwowym wyścigu.

Otoczenie Kennedy'ego było zgodne - tylko podjęcie wielkiego wyzwania pomoże w odzyskaniu utraconej pozycji. 25 maja 1961 roku John F. Kennedy ogłosił publicznie, że najważniejszym celem Stanów Zjednoczonych jest bezpieczna podróż człowieka na Księżyc przed końcem dekady. Lot na Księżyc wybrano celowo - w 1961 roku był tak samo poza zasięgiem Związku Radzieckiego, jak i Stanów Zjednoczonych. Rozpoczął się wyścig, którego stawką było zwycięstwo w zimnej wojnie.

PROJEKT APOLLO

Politycy podjęli spektakularną decyzję, amerykański naród ochoczo ją zaakceptował, fachowcom pozostała realizacja programu. Odpowiedzialnością za realizację projektu Apollo obarczono Amerykańską Agencję Badań Kosmicznych - NASA. Kierownictwo tej instytucji zdawało sobie od początku sprawę, że lot na Księżyc jest problemem wielowątkowym, wymagającym rozwiązania kwestii technologicznych, logistycznych, naukowych, politycznych i finansowych.

Załoga Apollo 11: Neil A. Armstrong, Michael Collins i Edwin E. Aldrin

Zatrudnienie w NASA wzrosło z poziomu 10 tys. osób w 1960 roku do 36 tys. w 1965 roku. Liczba ta i tak tylko w niewielkim stopniu wystarczała, by sprostać problemom programu. Z tego względu do realizacji przedsięwzięcia zaproszono organizacje przemysłowe, uniwersytety i instytuty badawcze. W ramach projektu Apollo pracowało blisko 380 tys. osób zatrudnionych w ponad 500 instytucjach! W samym 1965 roku rozstrzygnięto blisko 300 tys. przetargów związanych z dostawą podzespołów i technologii na potrzeby księżycowego lotu.

Inżynierowie i naukowcy musieli rozwiązać problemy stosunkowo proste, jak kwestia ogrzewania butów i rękawic skafandrów astronautów, i tak złożone, jak budowa rakiety zdolnej wynieść w przestrzeń trzyosobową załogę i lądownik. Po drodze zaś trzeba było jeszcze opracować dziesiątki tysięcy technologii i metod badania stanu zdrowia astronautów, ich karmienia, usuwania nieczystości, zasilania urządzeń pokładowych, łączności.

Amerykański tygodnik naukowy "Science" napisał w 1968 roku, a więc na rok przed lądowaniem na Księżycu:

Jeśli wziąć pod uwagę ilość pieniędzy czy liczbę zaangażowanych ludzi, NASA nie jest największym narodowym przedsięwzięciem. Jeśli jednak uwzględnić złożoność, tempo rozwoju i technologiczne wyrafinowanie, wówczas trzeba uznać jego unikatowość... Może się okazać, że najważniejszym rezultatem będą nie osiągnięcia techniczne, lecz ludzkie: lepsza wiedza, jak planować, koordynować i monitorować wielopłaszczyznowe i zróżnicowane działania organizacji niezbędnych do realizacji wielkich społecznych inicjatyw.

Realizacja projektu Apollo nie obyła się bez ofiar. 27 stycznia 1967 roku podczas przygotowań do startu zespołu Apollo-Saturn 204 w ramach misji Apollo 1 (jej celem było przetestowanie kapsuły, w której astronauci mieli odbywać podróż kosmiczną) wybuchł pożar, w którym zginęło trzech astronautów.

Tragedia spowolniła dalsze prace nad projektem. Drobiazgowo weryfikowano najdrobniejsze szczegóły związane z bezpieczeństwem lotu. Wypadek spowodował również wielki wstrząs psychiczny. Oto została podana w wątpliwość ludzka zdolność przewidywania i rozwiązywania tak fundamentalnych problemów, jak ochrona życia załogi. Skoro ludzie giną, nie unosząc się w przestrzeń, to co może wydarzyć się w kosmosie?

Ostatnia misja na Księżycu, Apollo 17

Kryzys został jednak przezwyciężony, problemy techniczne rozwiązane. Najważniejszy test przed właściwą misją księżycową nastąpił w grudniu 1968 roku podczas misji Apollo 8. Po raz pierwszy załoga złożona z ludzi opuściła orbitę okołoziemską i skierowała się na orbitę Księżyca. Dotarła tam w Wigilię Bożego Narodzenia. Ziemianie mogli zobaczyć swoją planetę z oddali.

Kolejne dwie misje Apollo dostarczyły dodatkowych danych, niezbędnych dla realizacji misji zasadniczej - lądowania na Księżycu. Apollo 11 wyruszył z Ziemi 16 lipca 1969 roku, na pokładzie statku kosmicznego znajdowali się trzej astronauci: Michael Collins, Neil Armstrong i Edwin Aldrin. Dwaj ostatni mieli 20 lipca dostąpić zaszczytu zejścia na powierzchnię Księżyca, Collins orbitował, oczekując na powrót kolegów. 27 lipca cała załoga powróciła szczęśliwie na Ziemię.

Po Apollo 11 odbyło się jeszcze 5 lotów księżycowych, a naturalnego satelitę Ziemi odwiedziło w sumie 12 astronautów.

PORAŻKA ZWIĄZKU RADZIECKIEGO

Rosjanie, mimo że podjęli wyzwanie, nigdy nie zdołali wysłać swoich kosmonautów na Księżyc. Oficjalnie długo zaprzeczali, jakoby w ogóle starali się "zdobyć" Księżyc. Prawdę ujawniono dopiero po upadku radzieckiego imperium. Okazuje się, że pod względem technologicznym Rosjanie mieli duże szanse nawiązać współzawodnictwo z Amerykanami. O radzieckim niepowodzeniu zdecydowały jednak olbrzymi bałagan, nepotyzm i polityczne rozgrywki. Rosjanom nie udało się stworzyć najważniejszego czynnika sukcesu w tak wielkim projekcie - zgranego zespołu nastawionego, mimo partykularnych różnic poglądów, na realizację jednego, nadrzędnego celu. Olbrzymie nakłady i wysiłki skończyły się fiaskiem [patrz: Czy wyścig na Księżyc był faktem?, "Świat Nauki" nr 8/1994].

Porażka rozpoczęła się tuż przed pierwszym lądowaniem Amerykanów. Rosjanie liczyli, że osłabią propagandową wymowę misji Apollo 1, uprzedzając ją misją bezzałogową Łuna 15, której celem było dostarczenie na Ziemię próbek gruntu księżycowego. Nie udało się, a Łuna 15 rozbiła się 21 lipca 1969 roku o powierzchnię Księżyca. Sukcesem zakończyły się dopiero misje Łuna 16 i Łuna 20, przeprowadzone w latach 1970-1972.

Amerykanie osiągnęli cel wyznaczony 25 maja 1961 roku przez prezydenta Johna Kennedy'ego. Kosztowało ich to 25.4 mld dolarów (uwzględniając inflację w dzisiejszych warunkach, przekroczyłoby to 100 mld dolarów). Udowodnili, iż demokracja i kapitalizm mogą podejmować największe wyzwania. Pokazali, że ich dominacji technologicznej i naukowej nic nie jest w stanie zagrozić. Wynik zimnej wojny był przesądzony.

Drugim ważnym skutkiem projektu Apollo było opanowanie umiejętności zarządzania niezwykle skomplikowanym systemem, którego celem było rozwiązanie najtrudniejszych problemów technologicznych, naukowych i organizacyjnych.

Najtrudniej ocenić wartość naukową programu Apollo. Pozyskane podczas kolejnych misji próbki gruntu, pomiary oraz zdjęcia wykorzystywane są do dzisiaj przez badaczy Księżyca. Z kolei tysiące technologii opracowanych na potrzeby misji znalazło zastosowanie w życiu codziennym. Trudno jednak wykluczyć, że nie powstałyby zupełnie niezależnie, w laboratoriach przemysłowych.

Sukces misji księżycowych rozbudził apetyty kierownictwa NASA, przekonanego, że dobra koniunktura na kosmos będzie trwać wiecznie. Stąd dążenia do forsowania kosztownych projektów przypominających Apollo, jak choćby kontrowersyjny program budowy stacji kosmicznej. Krytycy zwracają uwagę na stosunkowo niewielką przydatność naukową takich projektów, niewspółmiernie małą w porównaniu z gigantycznymi nakładami.

Zdjęcia: NASA

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
Czy wyścig na Księżyc był faktem?, "Świat Nauki" nr 8/1994