Twoja wyszukiwarka

KATARZYNA BUCZKOWSKA EWA CHUDZIŃSKA
NIEZNANI KREWNI MCHÓW
Wiedza i Życie nr 7/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1999

WĄTROBOWCE - NIEPOZORNE I CZĘSTO NIE ODRÓŻNIANE OD MCHÓW - PRZYGOTOWUJĄ GRUNT DO ZASIEDLENIA PRZEZ INNE ROŚLINY. ICH URODA I RÓŻNORODNOŚĆ ZWYKLE UCHODZĄ NASZEJ UWADZE.

Wątrobowce często porastają podstawy pni drzew

Fot. Andrzej Keczyński

Nazwę zawdzięczają jednemu ze swych przedstawicieli - stożce ostrokrężnej (Conocephalum conicum), która wyglądem przypomina nieco wątrobę. Dawniej wierzono nawet, że podobieństwo to wskazuje na przydatność stożki w leczeniu schorzeń tego narządu. Współczesna medycyna nie potwierdziła tych właściwości, odkryła jednak inne, nie mniej pożyteczne. Okazało się, że występujące w wątrobowcach związki chemiczne wstrzymują podział komórek i mogą być pomocne w zwalczaniu, na przykład, raka skóry. Inne substancje zawarte w tych roślinach działają jak antybiotyki lub hamują rozwój grzybów, a nawet pobudzają wzrost roślin. Niestety, jeśli naukowcy nie znajdą sposobu na syntezę tych związków, właściwości wątrobowców prawdopodobnie nigdy nie będą wykorzystane, gdyż trudno te rośliny pozyskać w ilościach przemysłowych. Ich komórki zawierają również substancje mniej pożądane, powodujące silne alergie. Najbardziej znane pod tym względem są miedziki (Frullania).

Stożka ostrokrężna

Wątrobowcami interesują się także genetycy i cytolodzy. Są dla nich dogodnym obiektem badań, ponieważ w głównej fazie cyklu życiowego składają się z komórek o pojedynczym zespole chromosomów. To właśnie u wątrobowców, po raz pierwszy w królestwie roślin, zostały odkryte chromosomy płciowe.

Spróbujmy przyjrzeć się wątrobowcom nieco bliżej. Należą one do liczącej ponad 17 tys. gatunków gromady mszaków (Bryophyta). Mówiąc "mszaki", zwykle myślimy o mchach porastających dno lasu czy skały, a przed oczyma staje nam pospolity mech płonnik - ich podręcznikowy przedstawiciel. A jeśli ktoś zapyta o przedstawiciela wątrobowców, to zamiast, na przykład, pleszanki pospolitej (Pellia epiphylla) przychodzi nam do głowy motylica wątrobowa (zwierzęcy pasożyt owiec). Tak się bowiem składa, że nasza wiedza o tych stosunkowo prostych współczesnych roślinach lądowych często jest niepełna i oparta głównie na znajomości przedstawicieli klasy mchów, które w naszej strefie klimatycznej są liczniej reprezentowane niż wątrobowce.

Tymczasem wątrobowce zasługują na więcej uwagi niż zwykło się im poświęcać. Mają bowiem rangę systematyczną taką samą jak mchy. Pełnią w biotopach funkcje równie ważne, a są przy tym ciekawe i piękne. Co wiemy o roślinach noszących tak urokliwe nazwy, jak: księżyczka krzyżowa, lśniątka tłusta, rzęsiak piękny, otruszyn drobny czy wgłębka modra? Jakie tajemnice ukryły wraz z sobą w szczelinach skał i u ich podnóża czy w głębi wilgotnego górskiego lasu, któremu pospołu z mchami nadają bajkowy charakter?

Ciała oleiste przyziemki lazurowej (po lewej) i torfowiskowej (poprawej)

Wątrobowce rosną w wielu miejscach, w których nie spodziewamy się spotkania z roślinami. Ale najbardziej upodobały sobie zakątki wilgotne i ocienione, wykorzystując nisze ekologiczne nie zajęte przez konkurentów. Najkorzystniejsze warunki w naszym kraju wątrobowce znalazły w górach. Obfitują w te rośliny także tereny Polski północnej i północno-wschodniej, znajdujące się tam torfowiska wysokie i przejściowe, zabagnione lasy, jak również piaszczyste brzegi, ubogich w związki pokarmowe, bardzo czystych jezior oligotroficznych.

Wędrując szlakiem górskim czy żeglując po Mazurach, warto zatrzymać się na chwilę i rozejrzeć dookoła, a na pewno uda nam się dostrzec niektóre z tych interesujących roślin. Są bowiem wśród wątrobowców gatunki całkiem pokaźnych rozmiarów (sięgające kilku centymetrów), które można znaleźć bez większego wysiłku i rozpoznać gołym okiem, jak chociażby: biczyca trójwrębna (Bazzania trilobata), porostnica wielokształtna (Marchantia polymorpha), stożka ostrokrężna (Conocephalum conicum) czy Mylia taylorii, Lophozia barbata, Lophozia lycopodioides. Niekiedy jednak trzeba się przed nimi głęboko pokłonić, uzbroić w cierpliwość, a oko w silną lupę, aby dostrzec maleństwa tkwiące na brzegu ścieżki, którą właśnie idziemy. Rozmiary większości wątrobowców nie przekraczają bowiem kilku milimetrów.

Darń porostnicy wielokształtnej

Fot. Urszula i Krzysztof Kołeccy

Botanicy szacują, że na Ziemi występuje 7-8 tys. gatunków wątrobowców. Można je spotkać prawie wszędzie: od arktycznych obszarów okołobiegunowych, poprzez strefę umiarkowaną, do gorących i wilgotnych tropików, w których osiągnęły ogromną różnorodność. Występują na różnych wysokościach, od poziomu morza, a skończywszy na piętrach alpejskich. W Polsce znaleziono dotychczas około 260 gatunków.

Trytomaria pięcioząbkowa: a) sporofit po wysianiu zarodników; b) sporofit przed wysianiem zarodników

Wątrobowce są bardzo wrażliwe na zmiany mikrośrodowiska. Na niewielkie nawet różnice w wilgotności, temperaturze, nasłonecznieniu reagują zmianami w budowie ciała. Ta plastyczność przysparza taksonomom wielu trudności. Pomoc przychodzi wówczas z dość nieoczekiwanej strony. W komórkach liści oprócz chloroplastów znajdują się ciała oleiste, spotykane jedynie wśród wątrobowców. Są one bardzo istotną wskazówką, gdyż prawie u każdego gatunku te mikroskopijne struktury są inne. Sprawiają oglądającemu je wiele przyjemności, przybierają różne kształty i mienią się całą gamą odcieni. Niektóre z nich są bursztynowe, inne mają kolor ametystu, jeszcze inne wyglądają jak brylanty czystej wody. Swym pięknem wynagradzają trud pokonywania krętych meandrów taksonomii. By jednak cieszyć się nimi, trzeba obserwować żywą roślinę. Niezwykłość ciał oleistych polega także na ich nietrwałości - zwykle giną wraz ze śmiercią komórki.

Wątrobowce mają jeszcze inne ciekawe zdolności - na słońcu przebarwiają się - od purpury [gatunki z rodzaju skapanka (Scapania)], poprzez różne odcienie brązu (u Gymnocolea, Marsupella czy Nardia), do zupełnie czarnych. Dzieje się tak, gdyż w ścianie komórkowej pod wpływem światła odkładają się barwniki. Swój niepowtarzalny wygląd wiele wątrobowców zawdzięcza także obecności rozmnóżek (1-2-komórkowych tworów) służących do rozmnażania wegetatywnego, przybierających różne barwy i sprawiających, że roślina wygląda tak, jak gdyby była przyprószona kolorowym pyłem.

Cienkie zazwyczaj ściany komórkowe wątrobowców nie zapobiegają wysuszeniu i nie chronią ich przed zgubnym wpływem zanieczyszczeń. Stąd w świecie, gdzie nie skażonych miejsc ubywa z roku na rok, coraz trudniej jest im przetrwać. I chociaż m.in. właśnie wątrobowcom zawdzięczamy skolonializowanie lądów w zamierzchłej przeszłości, dziś rośliny te stoją przed trudniejszą niż kiedykolwiek próbą. Jak przetrwać w coraz bardziej zniszczonym środowisku? Malejącą z roku na rok liczba gatunków zdaje się wskazywać, że jest to zadanie ponad ich siły.

Ryc. 1. Schemat cyklu rozwojowego u wątrobowca jednopiennego - pokolenie diploidalne (2n), pokolenie haploidalne (1n)

Ryc. wg K. Buczkowskiej i E. Chudzińskiej

Botanicy już dawno zauważyli, że wątrobowce to doskonałe wskaźniki stanu środowiska. Wyniki badań flory wątrobowców prowadzonych od wielu lat są alarmujące. W samych tylko Bieszczadach, uchodzących przecież za mało skażone, najbardziej zagrożone są wątrobowce żyjące na korze drzew. Niektóre z nich wymarły tam całkowicie, inne występują coraz rzadziej. Podobnie wygląda sytuacja niektórych gatunków porastających murszejące kłody. Nie trzeba zbyt dużej wyobraźni, aby zobaczyć, jak radzą sobie wątrobowce na terenach uznanych za obszary klęski ekologicznej, na przykład w Karkonoszach. W Polsce, podobnie jak w wielu innych państwach, powstała Czerwona Księga Wątrobowców, której autorzy postulują objęcie ochroną choćby najrzadszych z tych roślin. Ale same tylko dobre chęci nie poparte konkretnym działaniem nie powstrzymają wymierania wielu gatunków, będącego prostą konsekwencją zmian zachodzących w otaczającej nas przyrodzie. Dlatego, parafrazując słowa poety, chciałoby się powiedzieć: spieszmy się poznawać wątrobowce, tak szybko odchodzą.

Zdjęcia ze zbiorów autorek

Dr KATARZYNA BUCZKOWSKA i dr EWA CHUDZIŃSKA pracują w Zakładzie Genetyki, Instytut Biologii Eksperymentalnej, na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.