Twoja wyszukiwarka

ANDRZEJ KAJETAN WRÓBLEWSKI
KRZESŁO Z NIEBA
Wiedza i Życie nr 7/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 7/1999

Kiedy Antoine Gay, sędzia z miasteczka St. Léonard w departamencie Haute-Vienne, zakupił pobliską posiadłość o nazwie Lussac, postanowił podkreślić swoją pozycję, wzbogacając tą nazwą swe nazwisko, by się wyróżniać spośród mniej majętnych przedstawicieli rodu. Właśnie w St. Léonard 6 grudnia 1778 roku urodził się jego syn, któremu nadano imiona Joseph Louis.

Przyszły wielki uczony zdobywał wykształcenie początkowo w domu, bo w tamtych niespokojnych czasach rodzice nie chcieli ryzykować wysłania syna do szkoły. Gay-Lussac senior został nawet na krótko wtrącony do więzienia jako "arystokrata", ale na szczęście zachował głowę. W 1795 roku uspokoiło się na tyle, że chłopca można było wysłać do szkoły do Paryża. Po dwu latach nauki Joseph Louis zdał wyśmienicie konkursowy egzamin wstępny do École Polytechnique. W 1801 roku przeniósł się do École des Ponts et Chaussées. Znany chemik Claude Louis Berthollet szybko doszedł do wniosku, że ma do czynienia z wybitnym młodzieńcem. Twoim przeznaczeniem są odkrycia - miał powiedzieć do Gay-Lussaca i wziął go jako asystenta do swego prywatnego laboratorium w Arcueil.

Na początku swej kariery naukowej Gay-Lussac doznał rozczarowania. Gdy w 1802 roku stwierdził, na podstawie pomiarów, że badane gazy wykazują jednakową rozszerzalność cieplną, proporcjonalną do ich temperatury bezwzględnej, zwrócono mu uwagę, że odkrycia tego dokonał 15 lat wcześniej Jacques Alexandre Charles. Ale dalsze odkrycia, zwłaszcza odkrycie w 1808 roku tzw. prawa stosunków objętościowych, w jakich gazy łączą się w związki chemiczne, przyniosły Gay-Lussacowi wielką sławę.

Zaczęło się jednak od balonów. 30 czerwca 1804 roku rosyjski chemik Jakow Dmitriewicz Zacharow wzniósł się w Petersburgu na wysokość 2250 metrów. Był to pierwszy lot balonowy podjęty w celach wyłącznie badawczych, ale dokonane podczas niego spostrzeżenie, że ze wzrostem wysokości widać osłabienie ziemskiego pola magnetycznego, nie było przekonywające.

W celu potwierdzenia tego wyniku i zebrania różnych danych fizycznych i chemicznych w atmosferze Paryska Akademia Nauk postanowiła zorganizować balonową wyprawę badawczą, do której wybrani zostali Gay-Lussac i Jean Baptiste Biot. 24 sierpnia 1804 roku osiągnęli oni wysokość aż 4 tys. m, ale Biot czuł już silny ból w uszach, silnie pobladł i miał zawroty głowy, więc postanowili wracać.

Niezadowolony z osiągniętych wyników Gay-Lussac zgłosił chęć odbycia ponownej wyprawy. Tym razem poleciał sam. Start wypełnionego wodorem balonu nastąpił o 9:40 rankiem 16 września 1804 roku z ogrodu paryskiego Conservatoire des Arts et Métier. Balon wznosił się szybko, a dzielny uczony uwijał się, notując wskazania barometru i termometru i mierząc wilgotność powietrza i pole magnetyczne.

Na wysokości 6636 m Gay-Lussac otworzył zabrany z ziemi szklany słój, z którego wcześniej wypompowano powietrze. Próbka zebranego z tej wysokości powietrza został potem poddana analizie chemicznej i porównana z próbką wziętą z okolicy École Polytechnique. Okazało się, że w granicach błędów skład obu próbek jest jednakowy. Gay-Lussac nie stwierdził też zauważalnego osłabienia ziemskiego pola magnetycznego, nawet na największej osiągniętej wysokości 7016 m nad poziomem morza.

W podręczniku Wojciecha Urbańskiego Fizyka umiejętna, wydanym w Warszawie w 1866 roku, znajdujemy dramatyczny opis wyczynu Gay-Lussaca:

Jest to najwyższa wysokość, do jakiej człowiekowi udało się dostać, gdyż Humboldt i Bonpland dotarli na górze Czimborasso tylko do wysokości 6100 metrów. W tych wysokich okolicach było bardzo zimno. Termometr Gay-Lussaca pokazywał 210° C, podczas gdy przy ziemi panował upał 130° C. W powietrzu czuć się dawał brak wszelkiéj wilgoci, a materye hygrometryczne, jak naprzykład papier, włosy wysychały bardzo prędko i skręcały się jak przy ogniu. Niebo miało barwę ciemno błękitną, a śmiertelna cisza otaczała żeglarza, który z powodu wielkiego rozrzedzenia powietrza czuł potrzebę prędszego oddychania, szum w uszach i wydobywanie się z nich pęcherzyków powietrza, tudzież prędsze bicie serca, gdyż zamiast 66 normalnych uderzeń pulsu w jednej minucie naliczył ich był aż 120. Po upływie sześciu godzin spuścił się na dół w pobliskości miasta Rouen, odbywszy blisko 30 mil drogi.

Przyspieszenie bicia serca dzielnego aeronauty pewno wynikało z podniecenia, bo zdawał sobie przecież sprawę z tego, że jako pierwszy człowiek unosi się na tak niebotycznej wysokości. Zauważmy na marginesie, że autor polskiego podręcznika nie wiedział jeszcze o tym, że Gay-Lussac nie był już rekordzistą wysokości, gdyż w czerwcu 1862 roku Anglicy Coxwell i Glaisher osiągnęli balonem wysokość 8838 m nad poziomem morza.

Z lotem Gay-Lussaca związany był zabawny incydent. Otóż, gdy balon wzlatywał coraz wolniej, aż w końcu przestał się wznosić, aeronauta, pragnąc wznieść się jeszcze wyżej, wyrzucił z kosza cały balast, pozostawiając tylko instrumenty fizyczne, wreszcie zdesperowany wyrzucił też drewniane krzesło, na którym siedział. Nie zastanawiał się wtedy nad skutkiem, jaki mógł spowodować ciężki przedmiot spadający na ziemię. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ponieważ krzesło spadło w gęste krzaki. Spadające z nieba krzesło zobaczyła młoda dziewczyna, Susanne, pasąca akurat owce. Pasterka zwołała natychmiast ludzi, aby na własne oczy zobaczyli cud. Trochę się dziwiono, że jak na sprzęt niebiańskiego pochodzenia krzesło jest dość marnie wykonane, ale miejscowy proboszcz polecił przenieść je do kościoła, gdzie przez pewien czas - aż do wyjaśnienia sprawy - było nawiedzane przez pielgrzymów z okolicy. Najlepiej wyszła na tym Susanne, gdyż została adoptowana przez pobożną i zamożną wdowę.

W 1808 roku Gay-Lussac założył rodzinę. Swą żonę poznał przez przypadek w sklepie tekstylnym, gdzie wszedł po zakupy. Zdumiony i zafascynowany tym, że siedząca tam młoda sprzedawczyni czyta podręcznik chemii, postanowił się z nią ożenić.

W 1809 roku Gay-Lussac został profesorem fizyki na Sorbonie i jednocześnie profesorem chemii w École Polytechnique. Był przystojnym mężczyzną, miał szczupłą sylwetkę, a czysty, donośny głos sprawiał, że świetnie wykładał. W późniejszym okresie życia pełnił parę ważnych funkcji państwowych, był nawet deputowanym do parlamentu.