Twoja wyszukiwarka

MAREK ZAWILSKI WIESŁAW SŁOTWIŃSKI
GDY SŁOŃCE UMARŁO
Wiedza i Życie nr 8/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1999

ZAĆMIENIE SŁOŃCA ZAWSZE FASCYNOWAŁO LUDZI. DLA WIĘKSZOŚCI BYŁ TO INTRYGUJĄCY OMEN, ALE ISTNIAŁY TEŻ OSOBY, KTÓRE STARAŁY SIĘ ZROZUMIEĆ TO ZJAWISKO, A NAWET WYKORZYSTAĆ JE DO UNIKALNYCH OBSERWACJI NAUKOWYCH. JEDNAK BEZ WZGLĘDU NA TO, JAK JE ODBIERANO, ZAWSZE ZAPISYWAŁO SIĘ NA TRWAŁE W PAMIĘCI OBSERWATORÓW.

Europejscy astronomowie starożytni przejęli wiedzę o cykliczności zaćmień z Babilonu. Ówczesny jej stan nie pozwalał jednak na dokładniejsze prognozy. Dla zaćmień Słońca obserwowanych z danego miejsca na Ziemi nie istnieje przy tym żaden dokładny cykl powtórzeń, toteż zjawiska te bywały często sporym zaskoczeniem.

W najstarszych tekstach greckich (Archilochus w VII wiek p.n.e. oraz Pindar i Herodot w V wieku p.n.e.) pojawiają się zwroty w rodzaju Słońce straciło swój blask, a dzień zamienił się w noc, co jednak nie musiało oznaczać zaćmienia. Przyczyny występowania zaćmień Słońca objaśnił w V wieku p.n.e. Anaksagoras, a jeszcze dokładniej uczynił to w IV wieku p.n.e. Arystoteles. Plutarch, który najprawdopodobniej osobiście obserwował całkowite zaćmienie w 71 roku n.e.; pisze w swym dziele O twarzy Księżyca, iż Słońce zostało zupełnie zakryte przez naszego satelitę, a nawet czyni aluzję do widoczności korony słonecznej (podobnie jak w III wieku n.e. Filostratus). Klaudiusz Ptolemeusz, autor słynnego dzieła Almagest, podaje bardzo wyczerpującą jak na owe czasy (II wiek n.e.) teorię zaćmień; nie opisuje jednak konkretnychzjawisk.

Fot. PhotoDisc

Jedyna pewna informacja na temat obserwacji całkowitego zaćmienia Słońca w starożytnej Europie dotyczy zjawiska, jakie wydarzyło się u wybrzeży Sycylii 15 sierpnia 310 roku p.n.e. Wtedy to, jak napisał znacznie później grecki historyk Diodor Sycylijski, flota pod dowództwem Agatoklesa, uciekając przed Kartagińczykami z Syrakuz, znalazła się w zasięgu zaćmienia tak wielkiego, że zapanowały zupełne ciemności, a na niebie ukazały się liczne gwiazdy.

ZAĆMIENIA SŁOŃCA W BIBLII

Poszczególne Księgi Pisma Świętego powstawały na przestrzeni około tysiąca lat (najstarsze w IX-X wieku p.n.e., zaś ostatnie pod koniec I wieku n.e.). Wszelkie opisy zjawisk przyrodniczych są w nich podane tak, jak je wtedy rozumiano, dopatrując się w prawach przyrody bezpośredniej ingerencji Boga. Wiele opisów dotyczących zaćmień Słońca znajduje się w księgach prorockich Joela, Amosa, Micheasza i Izajasza (ramka: Wybrane cytaty z Pisma Świętego obok). Joel prawdopodobnie żył i działał po okresie niewoli babilońskiej, a jego księga powstała w okresie 450-300 p.n.e. Mógł więc być świadkiem całkowitego zaćmienia w 336 roku p.n.e. lub któregoś z dużych zaćmień częściowych w latach 402-303 p.n.e. Pozostali trzej prorocy działali w VIII wieku p.n.e. Również oni w swych wizjach wspominają o zaćmieniach. Faktem jest, że w 763 roku p.n.e. miało miejsce całkowite zaćmienie Słońca na ziemi judzkiej (odnotowano je w Asyrii; wzmianka ta jest najstarszym odnalezionym zapiskiem o zaćmieniu Słońca na świecie). Czyżby i wspomniani prorocy byli świadkami tego wydarzenia?

Pasy wybranych całkowitych zaćmień Słońca w Europie. Mapka górna: lata 310 p.n.e.- -1406; mapka dolna: lata 1415--1851

Opisy w Nowym Testamencie prawdopodobnie zaczerpnięto z ksiąg proroków, ponieważ w czasach działalności Jezusa nie doszło do całkowitego zaćmienia na terenie Palestyny. Słowa Łukasza, Mateusza i Marka o zaćmieniu Słońca, jakie zdarzyło się w czasie ukrzyżowania, nie mogą zatem dotyczyć tego właśnie zjawiska astronomicznego. Dwukrotnym świadkiem zaćmienia Słońca (w roku 80 obrączkowego i w roku 83 całkowitego) mógł być jedynie św. Jan Ewangelista. Mogło to też odbić się echem w Księdze Apokalipsy, którą napisał pod koniec I wieku.

OKRES ŚREDNIOWIECZNY

Do XIV wieku praktycznie nie prowadzono naukowych obserwacji astronomicznych. O przyczynach zaćmień nie wiedziano prawie nic, zaś zaćmienia całkowite wywoływały powszechne przerażenie. Z tego okresu dochowały się jedynie zapiski kronikarskie, które prowadzono w licznych klasztorach i na dworach panujących władców. Świadectwa historyczne, spisane najczęściej rękoma braci zakonnych, odwołują się często do Ewangelii jako jedynego znanego im źródła, które opisywało podobne zjawisko. Poprzednie zaćmienie całkowite w danej miejscowości miało zwykle miejsce przed kilkuset laty, toteż nie było nikogo, kto by je pamiętał. Zdarzało się jednak, choć bardzo rzadko, że w tym samym miejscu kolejne zaćmienia następowały po sobie znacznie częściej (bywało, że nawet po 2 latach - patrz: mapki powyżej).

Niespodziewane zaćmienia uważano za "omeny niebieskie". Stąd już krok do wykładni astrologicznej, której używano w średniowieczu nader często. Adresatami tych przepowiedni byli panujący, ale też i cały świat - wieszczono nieurodzaj, epidemie, klęski żywiołowe. Jan Sacrabosco (John of Holywood) w swym Traktacie o sferze z początku XIV wieku, podając prawidłowo przyczyny zaćmień Słońca, dodaje jednak: ...oczywiste jest, że gdy Słońce się zaćmiło w czasie Męki Pańskiej, a sama ona miała miejsce przy pełni Księżyca, nie mogło być ono naturalne. Było ono cudowne i przeciwne naturze, ponieważ zaćmienie Słońca powinno się zdarzyć w nowiu Księżyca lub około niego. Regularne, choć ciągle niedoskonałe, przepowiednie zaćmień na podstawie metod opracowanych jeszcze przez Ptolomeusza zapoczątkowali pod koniec XV wieku Johann Müller (Regiomontanus) oraz Johann Stöffler.

5 maja 840 roku Słońce zaćmiło się całkowicie w rejonie Alp. W Lombardii zjawisko wywołało strach tak wielki, że spodziewano się bliskiego końca świata. Według ówczesnych kronik, król frankoński Ludwik Pobożny (syn Karola Wielkiego) znalazł się w pasie całkowitego zaćmienia gdzieś w Bawarii, a zatrwożony widokiem nieba zaniemógł tak bardzo, że po kilku tygodniachzmarł.

Około południa 3 czerwca 1239 roku w krajach śródziemnomorskich zdarzyło się wyjątkowo długie całkowite zaćmienie Słońca z widoczną tuż obok jasną planetą Wenus

Historyk bizantyjski Leon Diakon pozostawił jeden z najciekawszych opisów zaćmienia Słońca, jakie zdarzyło się
22 grudnia 968 roku: [...] Każdy widział krąg Słońca bez blasku, pozbawiony światła, a także jakieś mętne i słabe żarzenie, jak wąska opaska świecąca wokół skrajnego brzegu tarczy. Jest to pierwszy pewny opis korony słonecznej (zewnętrznej warstwy atmosfery Słońca), aczkolwiek Leon zapewne nie mógł wiedzieć, co właściwie ujrzał.

Po południu 28 lipca 1851 roku w Warszawie obserwowano ostatnie zaćmienie całkowite. Od lewej: Merkury, zaćmione Słońce i Wenus, ponad nią Kastor i Polluks

Jedynym bodaj astronomem, który oglądał wielkie zaćmienie Słońca w Europie średniowiecznej, był ibn Mu'ad al-Gahani. Obliczył on okoliczności zaćmienia na dzień 1 lipca 1079 roku dla Sewilli, lecz o samym przebiegu zjawiska, które obserwował w nieznanym miejscu (być może w mieście Jaén, skąd pochodził), napisał jedynie, iż było całkowite lub prawie całkowite.

Kronikarze ruscy odnotowali liczne zaćmienia Słońca, w tym zaćmienia całkowite 11 sierpnia 1124 roku i 1 maja 1185 roku w Nowogrodzie Wielkim oraz 4 września 1187 roku w Haliczu. Zjawiska te nazwano "znakiem w Słońcu". W 1185 roku [...] Słońce stało się jak Księżyc, a z jego rogów węgle rozżarzone wychodziły. Strasznie było widzieć ludziom znak boży. Niewątpliwie zauważono fragment chromosfery (cienkiej warstwy atmosfery Słońca o zabarwieniu czerwonym). Około południa, w upalny dzień 2 sierpnia 1133 roku, nastąpiło zaćmienie całkowite, które zaowocowało największą liczbą współczesnych notatek. Jak się wydaje, i ono zdarzyło się zupełnie niespodziewanie. Pisane źródła pochodzą z miejsc od Szkocji po Jerozolimę. Oto ...Ostatecznie całe niebo stało się ciemne jak w nocy i gwiazdy były widoczne prawie na całym niebie. Wreszcie Słońce, wyłaniając się z ciemności, ukazało się jako gwiazda, potem jako młody Księżyc, aż w końcu przybrało swój zwykły kształt (Augsburg); ...w upał południa Słońce nagle zniknęło i ukazało się straszliwie pociemniałe;... gwiazdy się ukazały na niebie (Salzburg); Słońce w jednej chwili stało się czarne jak smoła, dzień zamienił się w noc, liczne gwiazdy się ukazały (Heilsbronn); ...zakłuły serca wielu osób, tracących nadzieję na światło. Słońce całe było zakryte, jakby go nie było; prawie przez pół godziny jakby noc była. Twarz świata była smutna, straszna, czarna, cudowna... (Reichersberg). Niektórych mieszkańców Niemiec ciemności zaskoczyły w czasie południowego posiłku, podobnie jak stało się to 7 lat później (20 marca 1140) na wyspach brytyjskich. W południowej Irlandii oraz środkowej i południowej Anglii można było wtedy bez trudu ujrzeć gwiazdy.

Ryc. Petrus Apianus, Astronomicum Caesareum, 1540

Ponad 100 lat później dwa wielkie zaćmienia nastąpiły w odstępie nieco ponad 2 lat. W środku dnia 3 czerwca 1239 roku wielkie zaćmienie zatrwożyło mieszkańców Europy Południowej - od Portugalii po Chorwację. Szczególne wrażenie zjawisko to wywarło na obserwatorach w Coimbrze oraz w licznych miastach Toskanii - Florencji, Sienie, Cesenie, Lukce i Arezzo, a także w Splicie. Trwało ono bowiem wyjątkowo długo - prawie 6 min. W Cesenie dostrzeżono przy dolnym brzegu czarnego dysku jakąś "ognistą dziurę", zapewne protuberancję (materię wyrzuconą z dolnych warstw atmosfery Słońca) lub część chromosfery. Filozof Ristoro z Arezzo zapisał skrupulatnie swe wrażenia (ramka: Całkowite zaćmienia Słońca w relacjach naocznych świadków na s. 22), stając się w ten sposób autorem pierwszej notatki naukowej spisanej w języku włoskim. Zjawisku dodała splendoru planeta Wenus, którą zauważono tuż obok zaćmionej tarczy słonecznej. Potwierdza to także w swojej Historii archidiakon Splitu Tomasz, który był świadkiem wielkiej paniki wśród mieszkańców miasta. Zaćmienie to wspominano przez długi czas, a w miejscowości Marola w Apeninach w Italii na jednym z filarów kamiennych wyryto widoczny po dziś dzień napis: 1239. 3 czerwca. Słońce umarło o dziewiątej godziniednia.

W pogodne, jesienne popołudnie 6 października 1241 roku kolejne zaćmienie całkowite objęło kraje od Danii i północnych Niemiec po Grecję i Egipt. Zapanowała tam gwiaździsta noc. Prezbiter Magnus z Reichersbergu napisał w swej kronice o "cudownej czerni", zaś Albert ze Stadek. Hamburga - o nagłym zniknięciu Słońca. Zjawisko opisał także archidiakon Tomasz, stając się pierwszym znanym z imienia człowiekiem, który oglądał dwa całkowite zaćmienia Słońca.

Doniesienie z Konstantynopola dotyczy zaćmienia z 25 maja 1267 roku. Jak podaje piszący na początku XIV wieku historyk Niceforus Gregoras, zaobserwowano tam zaćmienie całkowite. Pas fazy całkowitej był tego dnia dość wąski i fakt wystąpienia zaćmienia stał się dla dziewiętnastowiecznych astronomów dobrą okazją do przetestowania teorii opisującej ruch Księżyca.

Wyjątkowo dużo zaćmień całkowitych przyniósł Europie wiek XV. Ich listę otwiera zjawisko z 16 czerwca 1406 roku, opisane w Belgii, Francji i Niemczech. Wiele zapisków ze środkowych Niemiec i Pomorza podaje informacje o tak wielkich ciemnościach, że ludzie nie rozpoznawali się nawzajem i byli przekonani o rychłym końcu świata...

Pasy wybranych całkowitych zaćmień Słońca na obszarze dzisiejszej Polski: a) lata 639--1187; b) lata 1321--1654; c) lata 1699--1954

Rano 7 czerwca 1415 roku pas cał-kowitego zaćmienia rozciągnął się od Hiszpanii po północną Ruś. W Konstancji zaćmienie nastąpiło akurat w przerwie między przesłuchaniami Jana Husa przed sądem soboru. We Wrocławiu wywołało prawdziwy popłoch, co poświadcza w swej kronice Zygmunt Rosicz, kanonik i dziekan kapituły wrocławskiej. Szczegółowy opis zawdzięczamy Janowi Długoszowi, który prawdopodobnie cytuje słowa naocznego świadka, członka świty króla Władysława Jagiełły, podróżującego w tym czasie z Krakowa na Litwę.

Kiedy [Król Władysław] jechał z Kobrynia do Myta, w piątek po Oktawie Bożego Ciała, o trzeciej godzinie, w godzinie pacierzy Tercją zwanych, wielkie zaćmienie Słońca się objawiło, które jako zjawisko niespodziewane i nieznane Króla Władysława i wszystkich, którzy z nim jechali, wpierw w wielkie zdumienie, a potem w bojaźń zabobonną wprawiło. Tak bowiem było wielkie, że ptaki nagłą ciemnością przestraszone na ziemi osiadły, a gwiazdy świeciły jak w nocy; tenże Król Władysław z powodu ciemności zmuszony był się zatrzymać i nie wcześniej mógł ruszyć naprzód, aż zaćmienie Słońca nie minęło. Cóż zatem mogli sądzić o takim niecodziennym zjawisku zwykli ludzie, skoro obawiali się go nawet królowie!

Po 12 lutego 1431 roku "czarny krąg" ukazał się na niebie w Italii, zaś 17 czerwca 1433 roku pas całkowitego zaćmienia rozciągnął się od Szkocji aż po Syrię. Znów opisywano nagłe ciemności na ziemi. Spośród średniowiecznych opisów zaćmień Słońca wyróżnia tu się jeden, powstały w Kolonii: ...było najpiękniejsze i najwspanialsze zaćmienie, jakie się kiedykolwiek zdarzyło. Było ciemno na całym świecie i nie było widać wcale światła. Jak widać, już wtedy to piękne zjawisko przyrody oglądano nie tylko ze strachem, lecz także z podziwem i zaciekawieniem. Ostatnie średniowieczne zaćmienie całkowite nastąpiło wieczorem 16 marca 1485 roku. Liczne doniesienia ze Szwajcarii, Austrii i południowych Niemiec mówią m.in. o zakłóceniu rytmu przyrody i zdezorientowanych nagłymi ciemnościami ptakach i zwierzętach.

OD ODRODZENIA DO WSPÓŁCZESNOŚCI

Podobny efekt wywołało w tym samym regionie zaćmienie z 24 stycznia 1544 roku, chociaż pas fazy całkowitej był tego dnia wyjątkowo wąski i ciemności nie trwały zbyt długo. Dla nas zjawisko to jest o tyle ważne, że doczekało się pierwszego opisu w języku polskim. Zamieścił go w swej kronice Maciej Stryjkowski (skompilował ją jednak około 40 lat później na podstawie różnych dokumentów, dziś już częściowo zaginionych).

Krzysztof Clavius zapisał się w historii jako drugi znany nam człowiek, a pierwszy astronom, któremu było dane ujrzeć dwa zaćmienia całkowite. Pierwsze nich widział w Coimbrze 21 sierpnia 1560 roku jako student tamtejszego uniwersytetu, zaś drugie w Rzymie 9 kwietnia 1567 roku, gdzie był nauczycielem matematyki. Trzeba powiedzieć, że miał przy tym wiele szczęścia: bardzo wąski pas zaćmienia "trafił" w obszar Wiecznego Miasta wręcz idealnie. Słońce zostało zakryte centralnie przez Księżyc, a średnice kątowe obu ciał były w tym momencie niemal identyczne. Obserwacja ta skłoniła później Jana Keplera do gruntownego przeanalizowania warunków powstawania zaćmień Słońca. Słynny astronom dowodził na początku XVII wieku, że oba wspomniane zaćmienia Claviusa były całkowite, ale że mogą się także zdarzać zaćmienia obrączkowe (wówczas, gdy średnica kątowa Księżyca jest mniejsza od średnicy tarczy Słońca). Kepler wybrał się nawet do południowej Italii, aby tam obserwować całkowite zaćmienie 12 października 1605 roku. Dostrzegł i opisał koronę oraz protuberancje (jest to pierwszy zachowany opis korony od 968 roku!); dziwne jednak, że nie zauważył na niebie żadnych gwiazd. Astronom Wendelin był wówczas w Prowansji świadkiem zaćmienia prawie całkowitego- cienką "nitkę światła" przy północnym brzegu tarczy Księżyca wziął jednak za atmosferę naszego satelity.

"Perły Baily'ego" pojawiają się tuż przed początkiem całkowitego zaćmienia Słońca. To spektakularne zjawisko zawdzięcza swą nazwę Franccisowi Baily'emu, który zaobserwował je w 1842 roku

Zaćmienie z 1605 roku kończy epokę obserwacji przedteleskopowych. Teleskop został po raz pierwszy użyty do obserwacji nieba przez Galileusza w 1609 roku. Nieprędko jednak spojrzano przezeń na całkowicie zaćmione Słońce. W wieku XVII rzadko gościło ono w Europie, a przyrządy optyczne nie były jeszcze rozpowszechnione. W Irlandii i Szkocji 8 kwietnia 1652 roku przy wspaniałej pogodzie znów zanotowano widoczność korony słonecznej (ramka: Całkowite zaćmienia Słońca w relacjach naocznych świadków obok). Prosty lud, jak zawsze dotąd, porzucał pracę, kryjąc się, gdzie się dało i przez długie lata dzień ten określano w Szkocji jako "mroczny poniedziałek". 2 sierpnia 1654 roku szansę na ujrzenie zaćmienia mieli m.in. mieszkańcy Prus oraz północnego Mazowsza i wschodnich kresów Rzeczypospolitej. Niestety, skąpe doniesienia mówią jedynie o wielkich ciemnościach przy pochmurnym niebie. Pecha miał także Jan Heweliusz, który w swym obserwatorium w Gdańsku opisywał przebieg zaćmienia obserwowanego przez lunetę. Tuż przed kulminacją nadciągnęły chmury i wielki astronom mógł tylko w przybliżeniu zanotować chwilę największych ciemności. W Warszawie obserwowano zaś zaćmienie bliskie całkowitemu. Notabene, zapewne o tym właśnie zaćmieniu jest mowa na samym początku Ogniem i mieczem, chociaż Sienkiewicz datuje je niezgodnie z rzeczywistością na lato 1647 roku.

To, czego nie udało się zaobserwować Heweliuszowi, ujrzano przez teleskopy dopiero 12 maja 1706 roku. Szeroki pas zaćmienia całkowitego rozciągnął się przez Hiszpanię, Francję, Szwajcarię, południowe Niemcy, Czechy, zachodnią i północną Polskę oraz Inflanty aż po północną Rosję. Było to jedyne zaćmienie całkowite widoczne w krajach Europy Środkowej w XVIII wieku. Przy doskonałej pogodzie obserwowano z wielkim zainteresowaniem koronę słoneczną i protuberancje. Po raz pierwszy zanotowano też dokładnie czas trwania fazy całkowitej (aż 5 min). Z tarasu Château de Marly oglądał zaćmienie król Ludwik XIV w towarzystwie księcia Burgundii i licznych dworzan. Prześledzono, tym razem już bez trwogi, przemianę Słońca w wąski sierp, nie przesłonięty tarczą Księżyca. Zastanawiające, że z Czech i Polski nie zachowały się żadne wzmianki o obserwacjach tegozjawiska.

Tuż po zakończeniu całkowitego zaćmienia (a także przed jego początkiem) na niebie pojawia się "pierścień z diamentem". Pierwsze opisy tego zjawiska pojawiły się w kronikach europejskich w latach 840 i 1133

Podczas kolejnego zaćmienia całkowitego w dniu 3 maja 1715 roku w Anglii sir Edmond Halley (ten sam, którego imię nosi słynna kometa) nakłonił licznych obserwatorów do oglądania zjawiska na przewidywanej orientacyjnie północnej i południowej granicy pasa całkowitości, sam jednak decydując się na pozostanie w Londynie. Udane wyniki tych obserwacji mają znaczenie nawet dziś, umożliwiając pomiar średnicy tarczy Słońca i testowanie długoletnich zmian rozmiarów naszej gwiazdy. Przy okazji Halley odkrył, że było to pierwsze całkowite zaćmienie widoczne w południowej Anglii od 1140 roku.

Kolejną okazję do obserwacji teleskopowych dały zaćmienia, jakie zdarzyły się 22 maja 1724 roku we Francji i 13 maja 1733 roku w Skandynawii. W Göteborgu protuberancje słoneczne analizował Birger Vassenius. Przez ponad 100 lat nikt nie wykonał tak udanych obserwacji.

Lepsze wyniki uzyskano dopiero 8 lipca 1842 roku, podczas zaćmienia w Hiszpanii, południowej Francji, Italii, Austro-Węgrzech i na Ukrainie. Zaangażowani byli w nie liczni słynni astronomowie, m.in. George B. Airy i Francis Baily w Pawii, Dominik Arago pod Turynem, Johann J. Littrow w Wiedniu czy Otto Struve w Lipiecku. Baily opisał zjawisko, nazwane od tej pory "perłami Baily'ego", objawiające się jako szereg jasnych punktów przy brzegu Księżyca na krótko przed początkiem fazy całkowitej i krótko po niej (Słońce prześwituje wówczas przez nierówności (doliny) na powierzchni Srebrnego Globu). Studiowano dokładnie budowę korony, wyróżniając jej promienistą i nieregularną strukturę; wykryto także polaryzację światła korony słonecznej.

Ojciec Angelo Secchi, jezuita, w swej książce Il Sole tak opisał poczynione wtedy obserwacje: W czasie zaćmienia uwaga astronomów była skupiona na protuberancjach, które widniały wokół Księżyca jak gigantyczne płomienie barwy czerwonej albo kwiatu brzoskwini. Zaskoczenie wywołane tym nieoczekiwanym zjawiskiem nie pozwoliło im na wykonywanie dokładnych obserwacji, toteż relacje różniły się zupełnie od siebie. Większość naukowców interpretowała ten widok jako płomienie albo też chmury. Niektóre mało zgodne hipotezy, które królowały wśród obserwatorów, zakładały, że były to czyste iluzje optyczne, wytworzone na powierzchni Księżyca. Jak więc widać, półtora wieku temu niewiele wiedziano o Słońcu...

Kolejne duże zaćmienie 28 lipca 1851 roku ponownie ściągnęło liczne zastępy astronomów w rejony obserwacji w Norwegii, południowej Szwecji, Prusach, dzisiejszej Polsce wschodniej i na Ukrainie. Powtórzono obserwacje sprzed 9 lat, wykonano też pierwsze, choć mało jeszcze udane, fotografie fazy całkowitej.

Już 18 lipca 1860 roku dane było obserwatorom kontynuować pracę, tym razem w Hiszpanii. Fotografie zaćmienia okazały się tym razem o wiele lepsze. Polski astronom Adam Prażmowski wykonał staranne pomiary polaryzacji światła korony i protuberancji i wykrył, że tylko korona wysyła światło spolaryzowane. Było to jego drugie zaćmienie całkowite (pierwsze oglądał przed 9 laty w Wysokiem Mazowieckiem).

Zachmurzenie uniemożliwiło obserwacje zaćmienia, które nastąpiło 19 sierpnia 1887 roku, krótko po wschodzie Słońca. Na Litwie zauważono koronę słoneczną w lukach między chmurami. Na mieszkańcach małych podmoskiewskich wiosek zjawisko to wywarło natomiast wrażenie równie piorunujące, co zaćmienia oglądane przed setkami lat.

Następne zaćmienia ujrzano w Europie dopiero w XX wieku: 29 czerwca 1927 roku w Anglii i Skandynawii; 30 czerwca 1954 roku w Skandynawii, północno-wschodniejPolsce i na Ukrainie oraz 15 lutego 1961 roku w krajach śródziemnomorskich i na Bałkanach. Rok 1954 przyniósł ostatnie zaćmienie całkowite widoczne z terenu Polski. Jak czytamy w raportach wielu ekspedycji, pogoda pokrzyżowała plany obserwatorów, choć gdzieniegdzie zjawisko było widoczne w lukach między chmurami.

Co ujrzymy 11 sierpnia? Jedno jest pewne - jeśli dopisze pogoda, najbliższe zaćmienie będzie dla nas wielkim przeżyciem

Rysunki: Marek Zawilski

Informcję o dr. inż. MARKU ZAWILSKIM przedstawiliśmy w artykule pt. Obserwujmy zaćmienie.
Ks. mgr WIESŁAW SŁOTWIŃSKI jest wikariuszem w parafii Chrystusa Króla w Sanoku i czołowym polskim obserwatorem zjawisk zaćmieniowych.