Twoja wyszukiwarka

BOGDAN ŻURAWSKI
MIĘDZY NILEM A SAHARĄ
Wiedza i Życie nr 8/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 8/1999

OGROMNE WYDMY NADCHODZĄCE OD STRONY SAHARY NISZCZĄ WSZYSTKO NA SWEJ DRODZE. ZWYCIĘSKIEMU POCHODOWI PUSTYNI OPIERAJĄ SIĘ TYLKO STAROŻYTNE FORTECE USYTUOWANE NA WZGÓRZACH GÓRUJĄCYCH NAD DOLINĄ NILU.

W XIV wieku p.n.e. armia egipska zapuściła się aż za IV kataraktę na Nilu, łamiąc po drodze opór lokalnych władców nubijskich. Potęga Kermy, najsilniejszego nubijskiego królestwa, legła w gruzach. Granica Egiptu została ustanowiona w dzisiejszej miejscowości Hadżar el-Merwa, poniżej V katarakty, gdzie faraon Totmes I polecił wykuć na skale stelę graniczną. Na podbitych terenach Egipcjanie rozpoczęli akcję budowy świątyń. Dwie najważniejsze postawili na prawym brzegu Nilu, w Kawa i w Napata (dziś Dżebel Barkal). Z czasem sanktuarium Amona u podnóża świętej góry Barkal stało się jedną z dwu największych świątyń egipskich i miejscem pielgrzymek z całej Doliny Nilu.

W starożytnej Napacie (dziś Dżebel Barkal w Sudanie) Egipcjanie wznieśli sanktuarium boga Amona, oddając mu pod opiekę podbite tereny; zdjęcie ze szczytu skały

Oddając podbite tereny pod opiekę swoich bóstw, Egipcjanie wznosili potężne twierdze, które broniły szlaków handlowych i kontrolowały ruch na Nilu. W Nubii Dolnej znanych jest kilka takich warowni, m.in. w Semna, Kumma i Buhen. Dlaczego więc w Nubii Górnej nowych zdobyczy terytorialnych bronił tylko wszechpotężny Amon? Jak dotąd, nie znaleziono bowiem między III a V kataraktą pozostałości egipskich fortyfikacji. Poszukiwanie śladów obecności egipskiej, a szczególnie egipskich warowni, jest jednym z celów przyświecających polskim archeologom pracującym w Dolinie Nilu Środkowego [patrz: Sygnały, "WiŻ" nr 3/1999].

Na przykład Helleila

W odróżnieniu od egipskich faraonów, chrześcijańscy władcy Nubii bardziej ufali potędze fortyfikacji niż opiece boskiej. Wznieśli więc na prawym brzegu Nilu łańcuch potężnych twierdz, które miały chronić ludność osiadłą przed najazdami koczowników z Pustyni Nubijskiej. Jedną z największych i najpotężniejszych jest warownia położona w połowie drogi między miejscowościami Bachit i Magal, poniżej IV katarakty - zachowane do dziś mury obronne, otaczające niegdyś gęsto zabudowaną przestrzeń, mają 750 m długości. Mieszkańcy okolicznych wiosek zwą ją Helleila.

Lokalizacja wymienionych w artykule twierdz nad Nilem: Dżebel Barkal, Helleili, Dejga, Abkur (między III i IV kataraktą)

Architekt, który w VI lub VII wieku wytyczył plan warowni, był człowiekiem obeznanym z najnowszymi trendami w sztuce obronnej. Helleila do złudzenia przypomina współczesne jej twierdze, wznoszone przez Bizantyńczyków. Mury zewnętrzne, wykonane z kamienia spojonego zaprawą mułową, wzmocnione są osiemnastoma wieżami. Lico murów jest gładkie, mimo iż kamienie nie noszą śladów obróbki dłutem.

Helleila jest potężnie ufortyfikowana tylko od strony pustyni. Od strony Nilu, skąd nie spodziewano się żadnego niebezpieczeństwa, umocnienia są symboliczne lub nie ma ich wcale.

Twierdza upadła razem z chrześcijańskim królestwem Makurii. W XIV wieku plemiona arabskie wtargnęły do Doliny Nilu od strony pustyni. Królestwo Makurii, odcięte od reszty świata, rozleciało się jak domek z kart. Wprawdzie gminy chrześcijańskie przetrwały w okolicach Dongoli aż do początków XVIII wieku, ale oparte na religii chrześcijańskiej królestwo odeszło w zapomnienie. W roku 1317 na tronie w Dongoli zasiadł muzułmanin [patrz: Białe plamy w morzu piasku, "WiŻ" nr 8/1993, Stara Dongola - nowe Faras, "WiŻ" nr 12/1998].

Potężne mury obronne Helleili zwycięsko odparły szturm stuleci. Z osiemnastu wież większość stoi jeszcze do dziś. Natomiast z kilkuset domów mieszkalnych wewnątrz murów nie pozostało niemal nic. Powodem tak ogromnych zniszczeń był... nawóz koński.

Helleila - jedna z największych twierdz chrześcijańskich w Dolinie Nilu. W 1844 roku odwiedziła ją ekspedycja niemiecka pod kierunkiem Richarda C. Lepsiusa. Był upalny, lipcowy dzień, kiedy Niemcy wzięli się za mierzenie twierdzy. Najpierw z pruską dokładnością, co do jednego centymetra, pomierzyli odległości między wieżami. Później upał był już chyba zbyt duży, aby biegać z taśmą mierniczą po pustynnych wertepach, toteż pozostałe wymiary zdjęto "na oko", myląc się o 40 m. Wskutek tego błędu Helleila przez 150 lat w literaturze była opisywana jako prostokąt, podczas gdy jest trapezem, co widać na zdjęciu z lotu ptaka

Siłą militarną chrześcijańskiej Makurii byli bowiem łucznicy i znakomita konnica. W nubijskich twierdzach stacjonowały silne oddziały jazdy, które mogły szybko reagować na zagrożenia ze strony mobilnych plemion koczowniczych. Tysiącletnia obecność koni i ludzi w murach twierdzy spowodowała odłożenie grubej na kilka metrów warstwy, złożonej głównie z nawozu końskiego. Był to naturalny, bardzo żyzny i w dodatku darmowy nawóz, którego potrzebowali okoliczni wieśniacy. To oni, po opuszczeniu twierdzy przez wojsko, rozebrali Helleilę do poziomu litej skały. Jedyną budowlą, która ocalała, był kościół, ponieważ nikt w nim nie trzymał koni. Budynek jest zachowany do wysokości 3 m. Widać wyraźnie wszystkie cechy architektoniczne tej bardzo ważnej budowli z VII wieku. Liczne otoczaki walające się na powierzchni wokół kościoła mogą pochodzić z mozaiki podłogowej.

Dejga - twierdza chrześcijańska z przełomu VI i VII wieku, którą otaczały mury szerokie na 6 m; zdjęcie z lotu ptaka

Wnętrze twierdzy usłane jest fragmentami naczyń glinianych. To właśnie analiza ceramiki z Helleili okazała się najciekawsza. Obok skorup z okresu chrześcijańskiego stosunkowo często występują bowiem fragmenty naczyń z okresów wcześniejszych, w tym bez wątpienia naczyń kuszyckich (początek I tysiąclecia p.n.e.-IV wiek n.e.). Czyżby więc w Helleili istniała przedtem ufortyfikowana osada kuszycka lub egipska? Jest to dość prawdopodobne, zważywszy niesłychane zalety obronne tego miejsca, położonego na płaskowyżu skalnym nad brzegiem Nilu.

Nieśmiertelni z Dejga

Warownia w Ed-Dejga, leżąca kilkanaście kilometrów dalej w dół rzeki, niezbyt przypomina Helleilę. Potężne mury, szerokie na 6 m, otaczają płaską u góry skałę, na której niegdyś wznosiło się kilkanaście domów i kościół. Dawniej warownia stała na brzegu rzeki, ale Nil w ciągu ostatniego tysiąclecia odsunął się od niej na południe. Pozbawiona dostępu do rzeki - wody i źródeł zaopatrzenia - warownia straciła rację bytu.

Twierdzę w Abkur, wzniesioną przez nubijskich chrześcijan w VII wieku, miejscowi nazywają Dżebel el-Gren lub Istabel

Na podstawie fragmentów potłuczonych naczyń, lampek i przedmiotów codziennego użytku znajdywanych wewnątrz murów można ustalić, iż twierdza powstała na przełomie VI i VII wieku, niedługo po tym, jak w Nubii zapanowało chrześcijaństwo. Upadła zapewne w XIV wieku w tym samym czasie, co Helleila. Kościół wewnątrz twierdzy, wspomi-nany przez europejskich podróżników w połowie XIX wieku, został później rozebrany po którejś z katastrofalnych powodzi.

Przez kilkaset lat oddział konnicy stacjonujący w Dejga bronił chrześcijańskich rolników przed atakami beduinów. Na kartach historii twierdza pojawiła się jednak po raz pierwszy i ostatni dopiero w XIX wieku, w pięćset lat po upadku państwa, którego bezpieczeństwa strzegła. W grudniu 1820 roku przed murami Dejga pojawiła się armia egipska, dowodzona przez Ismaila Paszę. Egipcjanie zajęli pozycje między twierdzą a rzeką na końcu płaskiego jak stół terenu, po którym dziś uganiają się za piłką dzieciaki z pobliskiej wioski. W warowni, a właściwie w jej ruinach, stała gotowa do szarży konnica plemienia Sza'ikija, pod wodzą króla Szausa. Było to już drugie spotkanie obydwu przeciwników, kilka dni wcześniej Szaus został pobity przez Ismaila w bitwie koło Korti na drugim brzegu Nilu.

Twierdza w Abkur. Świątynie kuszycko-egipskie w pobliskim Sonjat sugerują, że wcześniej mogła się tu znajdować twierdza egipska, założona przez Totmesa I w czasie jego podbojów
(XIV w. p.n.e.). Na ilustracji - montaż komputerowy z siedmiu zdjęć, wykonanych w sezonie wykopaliskowym 1998/1999

Dziesięciotysięcznej armii egipskiej towarzyszyła flotylla rzeczna złożona ze 150 łodzi. Bitwa zaczęła się od ataku piechoty i konnicy Sza'ikija na artylerię egipską, która zajęła wysuniętą pozycję. Furia tego ataku wprawiła wszystkich w osłupienie. George Waddington, angielski podróżnik i duchowny, który był naocznym świadkiem tych wydarzeń, napisał, iż wydawało się, jakby kule nie imały się nubijskich wojowników. Niejeden po otrzymaniu pięciu kul, z których każda powinna zwalić go z nóg, walczył dalej. Jeźdźcy i piesi podbiegali pod lufy armat i muszkietów egipskich, wrzeszcząc, iż kule nie są w stanie uczynić im nic złego. George Bethuene English, amerykański najemnik, który dowodził egipską artylerią, zebrał po bitwie relacje egipskich żołnierzy. Wszystkich uderzyło jedno: niezwykła odporność wojowników Sza'ikija na kule. Ci fanatyczni jeźdźcy, uzbrojeni w dzidy i miecze, bez kolczug, sprawiali wrażenie nieśmiertelnych.

Źródłem ich "nieśmiertelności" były amulety, wykonane specjalnie na tę okazję przez fagirów z rodziny Dhueihija z miejscowości Szibba. W pojemnikach ze skóry, noszonych na lewym ramieniu nad łokciem lub na szyi, zaszyty był piasek z grobów szejchów, świętych plemienia Sza'ikija. Miał on uczynić wojowników króla Szausa nieśmiertelnymi, a na pewno - odpornymi na kule Egipcjan. Zachowanie się Sza'ikija w bitwie koło Dejga było więc po części spowodowane odwagą, a po części ślepą wiarą w skuteczność tych amuletów. Głęboka wiara czasami czyni cuda i do pewnego stopnia stało się to w grudniu 1820 roku koło Dejga.

Konfrontacja dwóch cudownych broni, francuskich i angielskich karabinów oraz nubijskich amuletów, po godzinie zamieniła się w rzeź. Widząc swoich nieśmiertelnych jeźdźców padających jak łany zboża, Szaus dał sygnał do odwrotu i na czele garstki niedobitków zdołał wycofać się w górę Nilu. Piechota została na placu boju.

Czy ten filar jest częścią najstarszego mostu na Nilu?

Uciekając w górę rzeki, oddział królewski zatrzymał się tylko na krótki popas w Szibba. Szaus miał tam do załatwienia pewną sprawę. Chciał "zapłacić" za amulety, które miały jego armię uczynić nieśmiertelną. W niespełna godzinę wszyscy przedstawiciele rodziny fagirów Dhueihija, od pokoleń trudniący się produkcją amuletów, zostali powieszeni. Dopiero potem Szaus pogalopował dalej.

Most w Buros

Dwa filary sterczące z dna Nilu pomiędzy wyspami Buros a Tankazi to bodaj najbardziej tajemnicza konstrukcja w całej Nubii. Pierwszy widział je i lakonicznie opisał francuski podróżnik Edmond Combes w latach trzydziestych ubiegłego stulecia.

Oba zbudowane są z cegły palonej, spojonej mocną zaprawą wapienną. Wyższy mierzy około 6 m. Przy wysokiej powodziowej fali niknie pod wodą, aby wynurzyć się w porze niskiego Nilu. Filary te nie są reliktem jakiejś budowli, którą pochłonęła rzeka wskutek przesunięcia się koryta na południe. Nubijczycy na przestrzeni dziejów nigdy bowiem nie łączyli cegły wapnem (zamiast tego używali rozpuszczalnej w wodzie zaprawy mułowej, której rzeka dostarczała im w nadmiarze i za darmo). Obecność wapna świadczy, iż "słupy w Buros" wzniesiono w korycie rzeki. Ale po co?

Odpowiedź nasuwa się sama - mógł to być most. Jest to prawdopodobne, gdyż w rejonie wysp Buros i Tankazi przez rzekę przebiegał bardzo ważny szlak karawanowy, który na lewym brzegu rozwidlał się, dołączając po kilkunastu kilometrach do szlaków afrykańskich, biegnących korytami Wadi Howar i Wadi el-Melik w głąb Czarnego Lądu. Na brzegu prawym szlak ten również rozwidlał się: jedna droga prowadziła w kierunku III katarakty, a druga w kierunku IV katarakty.

Jeśli hipoteza okazałaby się słuszna, most ten byłby najstarszym i jedynym częściowo zachowanym starożytnym mostem na Nilu. Wymiary cegieł i sposób ich łączenia sugerują, iż konstrukcja liczy co najmniej tysiąc lat. Jest to na swój sposób arcydzieło sztuki inżynierskiej. W dnie Nilu ze względu na grubą warstwę mułu, a także ogromne różnice między wysokim a niskim stanem wód, dochodzące do 8 m, jak również porywisty w czasie wylewu prąd - niezwykle trudno jest osadzić fundamenty przęseł. Przekonali się o tym brytyjscy inżynierowie, budujący w końcu ubiegłego wieku pierwszy nowożytny most w górnym biegu Nilu.

Przyczółek "mostu w Buros" broniony był na lewym brzegu przez warownię, której ruiny stały tam jeszcze w XIX wieku. W razie ataku beduinów ludność osiadła na prawym brzegu mogła się sprawnie przeprawić na drugi brzeg i schronić w twierdzy. Być może, środkowe przęsła były wykonane z drzewa i w razie zagrożenia niszczono je. Nie można wykluczyć, iż w swojej środkowej części most oparty był na łodziach, podobnie jak wojskowe konstrukcje mostowe Rzymian i Bizantyńczyków.

"Słupy w Buros" pozostaną symbolem niesłychanych możliwości konstrukcyjnych starożytnych Nubijczyków. Budowla ta, czymkolwiek była, przetrwała ponad tysiąc wylewów Nilu, kiedy to poziom rzeki podnosi się o kilka metrów, a ogromne masy wody spłukują wszystko na swej drodze.

Zdjęcia autora

Dr BOGDAN ŻURAWSKI, archeolog, pracownik naukowy Zakładu Archeologii Śródziemnomorskiej PAN, od 1997 roku kieruje pracami Polskiej Połączonej Ekspedycji Archeologicznej do Doliny Nilu Środkowego, zorganizowanej przez Zakład Archeologii Śródziemnomorskiej PAN przy współudziale Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej UW im. Kazimierza Michałowskiego, Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, Zakładu Archeologii Śródziemnomorskiej UJ i Warszawskiego Przedsiębiorstwa Geodezyjnego.

O podobnych zagadnieniach przeczytasz w artykułach:
(12/98) Stara Dongola - nowe Faras
Białe plamy w morzu piasku, "WiŻ" nr 8/1993