Twoja wyszukiwarka

KRZYSZTOF SZYMBORSKI
PŁYWAJĄCE LOTNISKA
Wiedza i Życie nr 9/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1999

WSPÓŁCZESNY LOTNISKOWIEC TO POTĘŻNA BAZA LOTNICZA LICZĄCA OKOŁO 6 TYS. ŻOŁNIERZY I PONAD 80 SAMOLOTÓW. TAKIEJ SILE OGNIA MOGĄ SIĘ PRZECIWSTAWIĆ TYLKO NIELICZNE PAŃSTWA.

Fot. McDonnell Douglas

Pierwszego udanego startu samolotem z pokładu okrętu (krążownika "Birmingham") dokonał w 1910 roku Amerykanin Eugene Ely, natomiast pierwszym lotniskowcem ("Ark Royal") był przebudowany w 1914 roku brytyjski statek handlowy. Jego śladem poszło podczas I wojny światowej więcej jednostek handlowych. W roli lotniskowców mogły przyjmować na pokład od 5. do 11. samolotów.

Dopiero jednak po wojnie nastąpił okres budowy, a nie adaptacji, lotniskowców, zakończony apogeum, jakim była masowa produkcja tego typu okrętów podczas II wojny światowej. Zbudowano wówczas 169 jednostek z pokładem startowym (USA - 137 szt., Anglia - 17 szt., Japonia - 15 szt.). Przypomnijmy, że na początku wojny po morzach pływały zaledwie 22 lotniskowce.

Fot. Royal Navy

Obecnie we flotach wojennych świata pływa około 30. lotniskowców. Konwencjonalne, kilkudziesięcioletnie lotniskowce mają Brazylia, Indie i Argentyna. Natomiast dużymi nowoczesnymi jednostkami atomowymi dysponują Stany Zjednoczone. Ostatnio po zwodowaniu jednostki "Charles de Gaulle" dołączyła do nich Francja.

Współczesny amerykański lotniskowiec atomowy klasy Nimitz to baza lotnicza o wyporności 100 tys. ton z 6-tysięczną załogą, przenosząca ponad 80 samolotów i śmigłowców. Jej trzon stanowią 60-64 samoloty bojowe w składzie pięciu dywizjonów uderzeniowych: dwóch myśliwskich wyposażonych w F-14 Tomcat, dwóch myśliwsko-bombowych w F/A-18 Hornet i jednego szturmowego w A-6E Intruder (część samolotów Intruder może pełnić rolę powietrznych minicystern). Ich uzupełnieniem są dwa dywizjony zwalczania okrętów podwodnych: jeden dysponujący 6-10 samolotami S-3 Viking, drugi 6. śmigłowcami SH-3 Sea King lub SH-60F Sea Hawk.

Zasadnicze elementy pokładu lotniskowca klasy Nimitz

Ponadto lotniskowiec dysponuje dywizjonem 4. samolotów wczesnego ostrzegania i naprowadzania E-2C Hawkeye i dywizjonem samolotów walki radioelektronicznej EA-6B Prowler. Radary zabudowane na pokładzie kontrolują przestrzeń w promieniu 400 km i są w stanie śledzić jednocześnie 2 tys. celów, nawet tak małych jak pociski rakietowe. W przypadku zagrożenia, w ciągu 10 min, może wysłać do walki formację 30. samolotów bojowych.

Do obsługi wyposażenia lotniskowca i sprzętu lotniczego potrzeba tysięcy ludzi, którzy muszą mieć właściwe warunki do pracy i do odpoczynku. Dlatego na dużych lotniskowcach znajduje się ponad 3 tys. pomieszczeń rozlokowanych na kilkunastu poziomach, a łączące je korytarze mają kilkanaście km długości.

Amerykański lotniskowiec atomowy CVN 74 John Stennis

Fot. US Navy

Duże lotniskowce to pływające miasta z 6 tys. "mieszkańców". Po godzinach służby załoga ma możliwość odpoczynku w wygodnych klimatyzowanych kajutach, a messy swoim wyposażeniem i standardem dorównują luksusowym restauracjom na lądzie. Codziennie przygotowywanych jest 18 tys. wysokokalorycznych posiłków. Przez cały dzień pracują stacje odsalania wody, które uzdatniają jej około 700 tys. litrów.

Na okręcie działają poczta, drukarnia, studio telewizyjne z siecią telewizji kablowej, zespoły teatralne i koncertowe. Funkcjonują doskonale wyposażony szpital, specjalistyczne gabinety lekarskie, gabinety terapii i odnowy biologicznej. Nad potrzebami duchowymi czuwają kapelani różnych wyznań. Organizacja życia i pracy jest przemyślana w najdrobniejszych szczegółach.

START

Samolot, aby wznieść się w powietrze, trzeba rozpędzić do prędkości, przy której utrzyma się w powietrzu. Można to uczynić, korzystając z ciągu własnych silników, przyspieszaczy startowych albo zewnętrznych urządzeń rozpędzających. Na współczesnych lotniskowcach najczęściej stosowany jest start wspomagany katapultą oraz, w przypadku samolotów krótkiego startu i lądowania, start z pokładu zakończonego rampą Ski-Jump.

Podczas startu pilot nie ma do dyspozycji długiego pasa, lecz zaledwie kilkadziesiąt metrów pokładu (maksymalnie 120 m) na poderwanie w powietrze ważącego nawet 30 ton F-14 Tomcat lub 25 ton F/A-18 Hornet. By ułatwić to karkołomne zadanie, stosuje się katapultę parową. Pozwala ona na rozpędzenie samolotu do prędkości ponad 200 km/h w czasie 2 s. Lotniskowce francuskie mają po 2, amerykańskie po 4 katapulty.

Ostatnie sekundy przed startem F/A-18 Hornet

Fot. McDonnell Douglas

Pokład startowy lotniskowców, na których bazują samoloty skróconego startu i lądowania, ustawiony jest równolegle do osi okrętu i uniesiony na dziobie do góry, tworząc tzw. rampę Ski-Jump. Stanowi ona rodzaj skoczni narciarskiej dla samolotów.

Startujący z wykorzystaniem rampy samolot w pierwszej fazie rozpędza się po pokładzie, a w fazie drugiej, analogicznie jak narciarz, wylatuje w powietrze pod pewnym kątem. Podczas bezwładnościowego, półbalistycznego lotu samolotu, dzięki pracującym silnikom, jego prędkość narasta do wartości umożliwiającej lot sterowany.

LĄDOWANIE

Najtrudniejszym etapem lotu, zwłaszcza nocą lub w trudnych warunkach atmosferycznych, jest lądowanie. Rozpoczyna się ono, gdy samolot znajduje się 50 km od okrętu. Lądowanie odbywa się na ukośnym pokładzie, w poprzek którego rozciągnięte są 4 stalowe liny. Samolot wyposażony jest w umieszczony z tyłu kadłuba, odchylany podczas lądowania hak. W trakcie dobiegu po pokładzie zaczepia on o jedną z lin, która, rozwijając się ze specjalnych hamowanych bębnów, zatrzymuje samolot.

F/A-18 Hornet ląduje na pokładzie lotniskowca

Fot. McDonnell Douglas

Podejście do lądowania na lotniskowcu ułatwia specjalny system świetlny, który pokazuje pilotowi usytuowanie ścieżki schodzenia. Nowoczesne samoloty wyposażone są w pokładowe urządzenia dostosowane do lądowania przy użyciu systemów radiolokacyjnych.

Jeżeli nie uda się wylądować za pierwszym razem, a w samolocie kończy się paliwo, można je uzupełnić z latających w pobliżu minicystern. Regułą jest utrzymywanie w powietrzu podczas cyklu lądowania co najmniej 2. samolotów KA-6D Intruder.

"KOLOROWE LUDKI"

"Pokładowi" to elita załogi lotniskowca. Można ich rozróżnić dzięki rozmaitym kolorom bluz i kasków, na których namalowane są litery i cyfry. Pokładową arystokrację tworzą ubrani w bluzy żółte oficerowie dowodzący katapultą i linami hamowania. "Żółci" odpowiadają za starty i lądowania, a podlegli im marynarze obsługujący urządzenia katapultowe noszą bluzy zielone. Zielone bluzy mają też mechanicy dokonujący ostatniego przeglądu samolotu przed uruchomieniem katapulty. "Niebiescy" są kierowcami traktorów i operatorami wind, a "biali" to oficerowie bezpieczeństwa ruchu na pokładzie oraz obserwatorzy lądowań. W czerwień ostrzegawczą ubierają się mechanicy uzbrojenia i specjaliści od usuwania skutków ewentualnych kraks; w brąz szefowie obsługi samolotów, a w kolorze fioletowym występują mechanicy uzupełniający paliwo w samolotach.

Brytyjski lotniskowiec HMS Invincible (z pokładem zakończonym rampą Ski-Jump) z samolotami Harrier (zdjęcie z lewej) na pokładzie

Fot. Royal Navy

Kiedy samolot podkołuje na start, "żółty" uchwyceniem przegubu dłoni drugiej ręki sygnalizuje pilotowi, że jest zaczepiony do haka katapulty. Pięć rozprostowanych palców to polecenie dla pilota: pełna moc silników. Salutem dłoni do kasku lotnik kwituje jego wykonanie. Jeśli wszystko przebiega właściwie, mechanik przyklęka na kolano, dwoma palcami dłoni dotykając pokładu. Jeśli drugą ręką wskaże pilotowi kierunek lotu, za chwilę uruchomiona zostanie katapulta. Siłę ciągu silników pilot może zredukować tylko w jednym przypadku - kiedy w krytycznym momencie "żółty" stanie przed "nosem" jego samolotu. Oznacza to gwarancję, że start został wstrzymany, a "żółty" swoim życiem gwarantuje, że nikt nie wystrzeli maszyny w powietrze.

PRZYSZŁOŚĆ LOTNISKOWCÓW

Lotniskowce są największymi i najbardziej skomplikowanymi technicznie okrętami. Znajduje się na nich wszystko, co przez kilka miesięcy jest niezbędne do zapewnienia działań bazujących samolotów. Przy tej wielkości okrętów najdroższym, ale najefektywniejszym napędem są siłownie wyposażone w reaktory nuklearne.

Koszt budowy lotniskowca klasy Nimitz wynosi 4,5 mld dolarów, wartość samolotów dalsze 4 mld dolarów, a jego roczna eksploatacja 2 mld dolarów. Na zakup tego typu okrętów stać tylko kilka państw na świecie. Kraje, które nie mogą sobie pozwolić na takie wydatki, budują jednostki mniejsze, z pokładem startowym zakończonym rampą Ski-Jump, na których bazuje kilkanaście samolotów krótkiego startu i lądowania.

Komputerowa wizja lotniskowca XXI wieku

Fot. British Aerospace

Na początku wieku, w 2002 roku, wejdzie do służby liniowej lotniskowiec klasy Nimitz CVN 76 Ronald Reagan oraz około 2008 roku ostatni z tej klasy, ciągle jeszcze nie mający swego patrona, CVN 77. Analitycy oceniają, że lotniskowiec CVN 77 będzie ostatnim wielkim lotniskowcem z reaktorami atomowymi. Jako lotniskowiec klasy Nimitz pod pokładem będzie miał podobną konstrukcję wraz z katapultą parową jak jego "starsi bracia", natomiast prawdziwa rewolucja dokona się powyżej pokładu startowego. Zniknie tzw. wyspa, czyli wielopiętrowa struktura mieszcząca centra nawigacyjne, obserwacyjne i dowodzenia. Zastąpią ją dwie mniejsze i niższe nadbudówki tak ukształtowane, aby rozpraszać sygnały emitowane przez radary przeciwnika.

Analitycy prognozują, że nowe lotniskowce CVX będą mniejsze, szybsze i "niewidzialne". Jedną z najbardziej ambitnych propozycji konstrukcyjnych CVX jest pomysł zamiany stosowanych wielkich katapult parowych na lżejsze elektromagnetyczne. Zastosowanie wyrzutni elektromagnetycznej pozwoli zmniejszyć wagę lotniskowca o 1%, tj. około 1000 ton.

Uwolnienie się od konieczności wytwarzania dużych ilości pary do katapult zachęca inżynierów do opracowania nowego napędu i rezygnacji z energii jądrowej. Alternatywne rozwiązanie to np. supernowoczesna siłownia elektryczna, w której paliwem będzie mazut. Po dokonaniu oceny wstępnych kosztów zmian okazało się, że CVX z konwencjonalnym napędem będzie tańszy w budowie o miliard dolarów i w eksploatacji o około 40 mln.

Zakłada się, że projektowana nowa klasa lotniskowców CVX sprosta trudom minimum 50-letniej służby na morzu. W okresie tym przez jego pokład zdążą się przewinąć 4 generacje systemów uzbrojenia, 5 generacji samolotów i aż 10 generacji komputerów.

Mgr inż. JERZY LIWIŃSKI jest wojskowym specjalistą techniki lotniczej.