Twoja wyszukiwarka

MAREK W. KOZŁOWSKI
ON, ONA I TA TRZECIA
Wiedza i Życie nr 9/1999
Artykuł pochodzi z "Wiedzy i Życia" nr 9/1999

Piękne krzewy kaliny koralowej można znaleźć zarówno w wielkomiejskich parkach, jak i w samym środku Puszczy Białowieskiej. I tu, i tam ma swoich zaprzysięgłych wrogów. Są nimi szarynki kalinówki (Galerucella viburni), niewielkie, sympatycznie wyglądające chrząszczyki, będące wyspecjalizowanymi konsumentami kalinowych liści. Od milionów pokoleń trwa związek szarynki z kaliną i wydaje się, że owady te nie uważają za wartą kulinarnego zainteresowania żadnej innej rośliny.

Można się o tym przekonać na własne oczy. W parkach i ogrodach, a także w lasach szarynka kalinówka może występować tak tłumnie, że z liści krzewów jej gospodarza zostają tylko resztki żyłek. Ale nawet w tak skrajnej sytuacji głodujące larwy nie przejdą na roślinę innego gatunku.

Do "gniazdka" wygryzanego w pędzie samica szarynki składa jaja, po czym przykrywa je odchodami

Dorosłe chrząszcze pojawiają się latem i bywają aktywne do późnej jesieni. Zapłodnione samice oddają się składaniu jaj, które zapobiegliwie zabezpieczają przed czekającą je zimą. Jaja składane są po kilka sztuk w "gniazdka". Są to zagłębienia uformowane przez samicę na młodych pędach. Następnie zostają przez nią przykryte odchodami, będącymi najprawdopodobniej niestrawionymi tkankami wygryzionymi w czasie formowania gniazdka z domieszką składników spajających. Zrobienie jednego zagłębienia, wypełnienie go jajami i zabezpieczenie odchodami trwa zaledwie kilkadziesiąt minut.

Zdjęcie na sąsiedniej stronie przedstawia szarynkę, która właśnie kończy wydalanie ostatniej porcji substancji ochraniającej złoże jaj. Praca tej samicy nie była łatwa: przez cały czas towarzyszył jej samiec. Partner? Zalotnik? Intruz? Nie schodził ani na chwilę z grzbietu samicy i uporczywie próbował zwrócić na siebie uwagę, wykonując własnym ciałem szybkie, wahadłowe ruchy. Samica nie reagowała na jego sygnały. Nie doszło do kopulacji ani w trakcie składania jaj, ani bezpośrednio po tym.

Obserwacje innych owadów sugerują dwojaką interpretację takiego zachowania. Hipoteza pierwsza zakłada, że samiec zapłodnił samicę wcześniej, a teraz chroni własne geny przed konkurentami, którzy chcieliby przechwycić partnerkę. Taktyka ta jest powszechnie stosowana przez różne gatunki owadów, a zwłaszcza chrząszcze.

Mogłem także obserwować długotrwałe próby przełamania oporu samicy przed uporczywymi zalotami. Takie zachowanie występuje u owadów, gdy zapotrzebowanie samic na spermę jest już zaspokojone; u samic owadów przechowywana jest ona przez całe życie w specjalnych zbiorniczkach. Wtedy każda dodatkowa porcja nie zwiększa płodności samicy, za to zmienia szansę różnych samców na ojcostwo.

Kalina koralowa (po lewej) okrywa się białymi kwiatami od maja do połowy lipca, zaś pod koniec lata można już podziwiać jej liście przybierające ciepłe odcienie żółci i pęki krwistoczerwonych owoców; po posiłku żarłocznych gąsienic szarynki z liści kaliny zostają tylko żyłki (zdjęcie górne)

Na zdjęciu widać jeszcze jednego bohatera, którego odkryłem dopiero po powiększeniu fotografii. Proszę przyjrzeć się wzgórkowi odchodów chroniącemu jaja. To ta trzecia uczestniczka aktu - samica nie zidentyfikowanego gatunku błonkówki (prawdopodobnie z rodziny tybelakowatych), która, wykorzystując zaaferowanie własnymi sprawami pary szarynek, wykonuje ich kosztem swoją robotę. Wtyka swe jaja w jaja świeżo złożone przez szarynkę. Może więc z całej tej sytuacji najbardziej skorzysta "ta trzecia"? Jej potomstwo bowiem pożre jaja chrząszczy, niwecząc ich wysiłki.

Zdjęcia autora